Viviane Carman

Janet Montgomery

Awatar użytkownika
Viviane Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 18
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Viviane Carman

01 lut 2018, 16:38

Viviane Ariana Carman

30
Detective Chief Inspector (w Criminal Investigation Department dla Scotland Yard)
korzenie żydowskie, urodzona w Bath niedaleko Bristolu
Janet Montgomery
2
Cechy
Fizyczne
Cechy
Społeczne
Cechy
Umysłowe
SiłaOO CharyzmaOO PercepcjaOOOO
ZręcznośćOOO ManipulacjaO InteligencjaOOO
WytrzymałośćOOO WyglądOOO SprytOOO
TalentyUmiejętnościWiedza
AutorytetO Broń PalnaOOO Finanse-
BójkaOO Etykieta- InformatykaO
CzujnośćOO Krycie się- LingwistykaO
Ekspresja- Oswajanie- MedycynaO
EmpatiaO ProwadzenieOO Nauka-
Przebiegłość- Rzemiosło- Okultyzm-
UnikiOO Sztuka Przetrwania- Polityka-
WysportowanieOOO Walka WręczO PrawoO
Zastraszanie- Występy PubliczneO ŚledztwoOOO
Znajomość PółświatkaOO ZabezpieczeniaOO Wykształcenie-

Biografia


Urodziła się w 1987 roku, w wyjątkowo słoneczny dzień marca. Dwudziesty dziewiąty podpisał ją pod znakiem barana. I próżno się łudzą ci, którzy przyrównywać by ją chcieli do puchatego zwierzątka. Od małego bowiem dumnie zadziera głowę i uparcie kopie Los po piszczeli. Nie żeby wierzyła w istnienie czegoś ponad zwykły zbieg okoliczności.

Wychowywała się w Bath razem z kuzynostwem i pełną rodziną w komplecie - matka, ojciec, babka, dziadek i przybrana ciotka-sąsiadka. Nie miała własnego rodzeństwa, chociaż nigdy nie czuła się sama. Jak to w mniejszych miejscowościach wszyscy wszystkich znali. Carmanowie byli i są bardzo ciepłą rodziną. Ich dom był zawsze otwarty na bliskich i znajomych. Mama była niespełnioną artystką, a ojciec lokalnym bohaterem w mundurze. Richard pracował jako miejscowy policjant, Izabela zaś uczyła muzyki w szkole podstawowej. Nie było dla nich żadnych dramatów, zwyczajna, nudna rzeczywistość.

Nie była złym dzieckiem, chociaż temperament odziedziczony raczej po matce niż szukającym wszędzie ugody ojcu, doprowadzał ja do sytuacji co najmniej kłopotliwych i nieprzyjemnych. Od małego nie dawała sobie w kaszę dmuchać. W przedszkolu po raz pierwszy zastosowała na swoim koledze prawidłowo wykonany lewy sierpowy. Lubiła chodzić z tatą w góry, ale nie po to, aby zbierać grzyby, którymi bądź co bądź się niezdrowo zainteresowała, ale by dowiadywać się od niego coraz to nowych historii o prawdopodobnie wymyślonych bohaterach. Mówiąc szczerze Richard był dla niej archetypem. Symbolem w dzieciństwie nie do końca do odgadnięcia i zrozumienia przez małoletnie pojmowanie świata.

Był z jednym z powodów, dla których Viviane postanowiła zostać funkcjonariuszką. Taka niepisana tradycja, którą z braku męskiego potomka kontynuowało jedyne dziecko. Drugim była sprawa zniknięcia małego dziecka, które dwa lata później znaleziono zmasakrowanego kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania.

Po szkole średniej chciała się wyprowadzić. Zamieszkała ze znajomymi w podrzędnej kawalerce. Dostała się do college'u kontynuując naukę i doświadczając słodkiej wolności, którą było wyrwanie się spod rodzicielskiego parasola bezpieczeństwa. Pozwoliła sobie na uniesienia małe i duże. Gdzieś w międzyczasie rodzice zaskoczyli ją informacją o prawdopodobnej ciąży matki, która spodziewała się bliźniaków. W pewnym momencie swojego życia chciała robić coś zupełnie innego. W innym, zupełnie zagubiona po prostu egzystowała chwytając się jednej i drugiej pracy dorywczej. Lubiła rzeczy niebezpieczne, lubiła sprzeczności, które stawiały ją w opozycji do tego, co by jej ojciec nazwał "dobrem". W końcu czym jest jedno lub drugie? Używała życia, ale życie koniec końców wcisnęło ją w swoją typową śpiewkę.

Nie skończyła akademii z wyróżnieniem. Gdzie tam. Zadzierała nosa, ale nie starała się nawet zadzierać brody tak wysoko, żeby nie widzieć własnej głupoty. W akademii poznała swojego przyszłego męża, z którym rozstała się po kilku latach burzliwego związku. Zawsze był dla niej drażliwym tematem. Nigdy nie była osobą łatwą do życia. Z Leo zaczęło się psuć po nieudanej próbie powiększenia rodziny. W ich wspólnym życiu najgorszym momentem było jej niezmierzone pragnienie posiadania dziecka, przy jego upartym dążeniu do porzucenia tej myśli. Po pewnym czasie i nieustannych kłótniach, nie było już czego naprawiać.

Praca stała się bardzo ważnym elementem zapełniającym dziurę w swego rodzaju wybrakowaniu społecznym. Dzięki determinacji i odrobinie oleju w głowie awansowała na stanowisko pozwalające jej na swobodną prace detektywa śledczego. Początki nie były łatwe, ale wszelkie porażki nauczyły ją jak traktować różnego rodzaju sytuacje. Ojciec śmiał się, że to przez płynącą w jej żyłach krew gliniarza. Gliny, który stawia na piedestale sprawiedliwość i dobro innych ludzi. To typowe, obywatelskie pierdolenie. Przestał podchodzić do jej zawodu z wyjątkowym entuzjazmem, kiedy podczas strzelaniny dostała w prezencie kulkę i pobyt w szpitalu.

Sama nie potrafi stwierdzić co daje jej ta farsa. Praca potrzebowała jej a może na odwrót? Człowiek, który kocha adrenalinę i popycha rzeczy do swoich granic zdaje się w oczach innych wariatem. Perspektywa osób trzecich bywa jednak różna. Jedno określają Viv jako zdystansowaną, ale żywą i zaangażowaną, inni zwyczajnie zimną sukę. Prawdopodobnie zarówno jedni jak i drudzy mają trochę racji. Jeśli coś postanowi, będzie się tego kurczowo trzymać. W głębi duszy sądzi, że ma to cudowne przeczucie, na którym być może nigdy się nie przejedzie - poznawania się na ludziach, ich zachowaniach i będących tłem wszystkiego wydarzeniach. Rzadko dziękuje, jeszcze rzadziej prosi, zamiast tego przejmuje kontrolę nad sytuacją i ustawia ludzi po kątach. Przy bliższym poznaniu podobno zyskuje. I to nie tak, że nie ma wokół siebie żadnych przyjaźnie nastawionych do siebie ludzi. Temperament udaje się temperować, a kiedy znasz kogoś już bardzo długo to nawet cynizm zdaje się być słodko-gorzką ironią. Jak każdy człowiek, potrafi po prostu spuścić z tonu. Postronni mogliby stwierdzić, że bywa sztuczna, ale szczerze mówiąc gówno ją to obchodzi. Warto dodać, że bardzo kocha swoją rodzinę. Odkąd dostała do opieki psa, stała się bardziej odpowiedzialna. Choć gdyby spytać samego psa... kto wie.

Ciekawostki

  • Jej imię pochodzi z legend arturiańskich, w których zakochany jest jej ojciec.
  • Mierzy zaledwie 161 cm wzrostu.
  • Uprawia aktywnie sport.
  • Jest zapaloną kick-boxerką.
  • Zna niemiecki w stopniu komunikatywnym (uczyła się w szkole, siostra ojca mieszka w Niemczech).
  • Ma o 19 lat młodsze rodzeństwo.
  • Jej pierwsze małżeństwo zaczęło się sypać po utracie dziecka.
  • Zajmuje się psem policyjnym o imieniu Alex (owczarek niemiecki długowłosy).
Ostatnio zmieniony 05 lut 2018, 17:21 przez Viviane Carman, łącznie zmieniany 11 razy. licznik słów: 1119
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 496
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Viviane Carman

13 lut 2018, 20:53

Akceptacja Mistrza Gry



Siedziba The New Scotland Yard
Godzina 08.05

Harry Wściekły Pies Hogan-Howe nie był tego dnia w najlepszym humorze. Nikt w sumie nie widział go nigdy w innym, ale tym razem jego mordercze spojrzenie pałało taką nienawiścią i gniewem iż najwięksi twardziele na posterunku odwracali wzrok i umykali w popłochu z pola rażenia.
Stał w drzwiach swojego gabinetu, które jak paszcza mitycznego potwora otwierały się niespodziewanie i pochłaniały przypadkowo wywołanego nieszczęśnika, by po chwili wypluć jego szczątki. Hogan szybko wypatrzył swoją nową ofiarę.
- Carman! Do mnie! - Zapadł wyrok i drzwi natychmiast zamknęły się z trzaskiem.
Dwóch ukrytych za rogiem sierżantów zanuciło dla Viviann marsz pogrzebowy.


Poniżej znajdziesz linki do twojej oficjalnej Karty Postaci. Pamiętaj, żeby ten link umieścić w opcjach swojego profilu:
Twoja KP
licznik słów: 156
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.

Wróć do „Viviane Carman”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość