Mieszkanie Sheppardów

To dzielnica artystów i polityków, a także wielkich rezydencji i skandali. Można tu znaleźć stylowe restauracje oraz bardzo drogie domy. Główną ulicą dzielnicy jest Kings Road, mieszczą się tam sklepy znanych projektantów mody, sklepy z antykami lub przytulne kawiarenki.
Awatar użytkownika
Gavi Sheppard
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 35
Rejestracja: 25 cze 2017, 1:51

Mieszkanie Sheppardów

03 lip 2017, 1:11

Mieszkanie Sheppardów

Obrazek
Opis będzie...
Ostatnio zmieniony 03 lip 2017, 2:04 przez Gavi Sheppard, łącznie zmieniany 2 razy. licznik słów: 6
be kind.
for fuck's sake.
Awatar użytkownika
Kirk Sheppard
Na urlopie
Dane:
Odpisy: ja tu tylko przejazdem - raz na tydzień
Posty: 23
Rejestracja: 20 cze 2017, 15:50

Re: Mieszkanie Sheppardów

21 wrz 2017, 13:33

- Nie złapałem tego stworzenia. Ono znajdowało się w środku kiedy otworzyłem lodówkę.

Darował sobie zbędne gadanie, że jeżeli to jakiś dowcip, to nie będzie zbyt zadowolony z tego co się dzieje. Gadanie o tym w jaki sposób ma zamiar go przy takim scenariuszu ukarać było niepotrzebne, a tak czy siak poczułby ulgę - robienie sobie żartów brzmiało lepiej niż choroba psychiczna.

Kirk widząc coś na własne oczy nie potrafił temu zaprzeczyć. Jego umysł był przecież czymś więcej. Rozumiał i widział rzeczy sięgające ponad to wszystko.

- Dobrze - skinął głową na jego słowa. Postawił butelkę na stoliku, nalał wody do naczynia którym Susan podlewała kwiaty i wlał ją do środka. Czy naprawdę podlał właśnie cthulhu?
licznik słów: 136
Awatar użytkownika
Gavi Sheppard
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 35
Rejestracja: 25 cze 2017, 1:51

Re: Mieszkanie Sheppardów

16 paź 2017, 18:56

Zgarbił się ponownie, powoli analizując przebieg wydarzeń. Ośmiornica wpełzła do słoiczka z własnej woli i jasne już dla niego było, że zrobiła to prawdopodobnie z ciekawości i był pewny, że zeżarła wszystko, co w słoiczku wcześniej było, bo na pewno coś było. Nawet nie wiedziała jak bardzo ulżyło Gaviemu na ten widok, choć on sam wpatrywał się w stworzenie dość sceptycznym wzrokiem. Nie to, że nie wierzył w jego istnienie - w końcu stało ono obok niego. Po prostu miał wrażenie, że szkło zaraz pęknie, albo ośmiornica jakimś cudem z niego wypełznie, albo zrobi się złe, albo się popłacze... o ile to możliwe. Rozejrzał się po pomieszczeniu, próbując znaleźć potencjalne przedmioty, które nadawałyby się do zjedzenia przez cthulhu, ale uświadomił sobie, że to okropieństwo zje wszystko. Bał się, że mogą do tego wliczać się także oni. Siedział więc taki zmartwiony, niemalże gotów do ucieczki, uważnie obserwując Kirka oraz stworzenie zmęczonymi już oczami.
- Mam co do tego złe przeczucia... może wrzucimy je do rzeki? Czy coś. Wygląda jakby stamtąd było. Czytałem już, że pewnej babci wylazły szczury z toalety, bo nie zamykała klapy. - Przygryzł wargę.
licznik słów: 232
be kind.
for fuck's sake.
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 77
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Mieszkanie Sheppardów

18 paź 2017, 21:31

Mówi się, że wypadki chodzą po ludziach. Choć w tym ...wypadku, trafniejszym było by stwierdzenie iż nietypowi pupile sprawiają nietypowe problemy.
Ośmiornica obracała się powoli w szklanym naczyniu wypełniając go w całości substancją swojego niewiarygodnie elastycznego ciała. Robiła to powoli i tak swobodnie, jak gdyby nie ograniczała ją żadna fizyczna bariera, a sama była dryfującym w przestrzeni kosmonautą.
Jednak w pewnym momencie nieprzerwany do tej pory ruch ustał. Dokładnie w chwili w której Gavi wypowiedział słowa o wyrzuceniu stworzenia do rzeki. Nie trwało to długo, kilka sekund zaledwie, po czym ośmiorniczka zwróciła gwałtownie swoje czarne jak noc ślepia w jego stronę. Było coś złowieszczego w tym spojrzeniu. Paciorki jego oczu zwęziły się w bardzo charakterystyczny, typowy dla ludzi, czasem też głodnych kotów, sposób.
To miało coś oznaczać. Życzenie śmierci? Groźba? A może od razu... kara?

Stworzenie znikło.
Naczynie w którym przebywała ośmiorniczka stało się przezroczyste i zupełnie puste.
Dosłownie pięć sekund później Kirk zachwiał się i z łoskotem runął bezwładnie na podłogę. Nieprzytomny.

//Kirk. Twoja postać będzie kontynuowała wątek w osobnym temacie. Czekaj na dalsze instrukcje.
licznik słów: 221
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 77
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Mieszkanie Sheppardów

13 sty 2018, 14:18

Owa nieprzytomność objawiałą się póki co tylko nagła zmianą pozycji. Z pionowej, na poziomą, ale w takich wypadkach nie raz wystepują inne dolegliwości. Np. brak oddechu, lub ustanie pracy serce. Dłuższe pozostawanie w tym stanie może doprowadzić nawet do śmierci nieszcześnika któremu owy stan się przytrafił.
Czasem też, to prawdziwe nieszczeście, śmierć nastepuje na oczach najbliższych. Bardzo przykry widok.
I potem ta dręcząca sumienie świadomość. - Mogełm coś zrobić. Mój brat mógł żyć.... Jak ja to powiem jego żonie?
Prawdziwa tragedia.
licznik słów: 95
Awatar użytkownika
Gavi Sheppard
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 35
Rejestracja: 25 cze 2017, 1:51

Re: Mieszkanie Sheppardów

09 cze 2018, 18:10

Gavi postukał się w brodę, najwyraźniej poszukując jakiś alternatywnych rozwiązań. W pewnym momencie pomyślał nawet żeby zadzwonić do jakiegoś schroniska czy innej agencji zajmującej się zwierzętami, bo może oni będą wiedzieć co właściwie zamknęło się w słoiczku? Okaże się, że to jakieś tajemnicze zwierzę na granicy wyginięcia, a on je tak po prostu będzie chciał wrzucić do rzeki. Spojrzał na stworzenie jeszcze raz, gdy te zaczęło groźnie zezować. Otworzył szerzej oczy, już miał zamiar nawet otworzyć usta, by powiadomić Kirka o tym, że ich nowemu pupilkowi się chyba tutaj nie podoba, gdy nagle... wyparował. Chłopak wzdrygnął się, cofnąwszy się o pół kroku w stronę biurka, o które musiał się oprzeć, by z tego zaskoczenia się nie przewrócić. Ośmiornica właśnie zniknęła.
- Ki... - zaczął, gdy jego brat leciał w stronę podłogi, a tuż obok niego upuszczony, pusty słoiczek. Wciągnął gwałtownie powietrze do płuc, po czym wypuścił z siebie przestraszony pisk. Nie zdziwiłby się, gdyby sąsiedzi chcieli ich wyrzucić z mieszkania już następnego dnia. - Kirk! - Zapowietrzony ruszył w jego stronę, rzucając się tuż obok na kolana. Objął go za policzki mamrocząc pod nosem żeby się przestał wygłupiać, po czym sprawdził jego oddech. W przypływie kompletnej paniki, nie wiedząc, czy zaraz nie dostanie drgawek, czy nie obudzi się zarzygując mu całe ubranie, czy z jego ust nagle nie wylezie ta dziwaczna ośmiornica, wystukał na telefonie numer pogotowia. Gdy przełączył tryb na głośnomówiący, w zależności od tego, czy Kirk nie oddychał - zaczął uciskać jego klatkę piersiową, zaś gdy oddychał - przewrócił go na bok.
licznik słów: 298
be kind.
for fuck's sake.
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 77
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Mieszkanie Sheppardów

09 cze 2018, 20:10

Tylko nieludzi refleks Gaviego, tylko jego szybka i zdecydowana reakcja była teraz w stanie uratować życie starszego brata. Gdy ciało Kirka z łoskotem uderzyło o podłogę, serce w jego klatce piersiowej przestało bić, oddech zatrzymał się, a świadomość zgasła. Gdyby był sam, zapewne było by już po nim.
Na szczęście w pobliżu był ktoś, kto nawet pod wpływem silnych emocji, nie zawahał się udzielić natychmiastowej pomocy i zrobić to co zrobić trzeba w takiej sytuacji.
Kilka ze szkieł z rozbitego naczynia ukuło boleśnie w chwili gdy Gavi lądował przy ciele swojego brata. Jedno wbiło się pod kolanem, rozcinając ubranie i skórę. Bez znaczenia.
Kirk nie oddychał, a jego twarz zaczęła nabierać dziwnego koloru. Trzęsące się dłonie o długich i szczupłych palcach z trudem mogły utrzymać telefon. W takich sytuacjach ma się kompletną pustkę w głowie. Odblokować, wstukać trzy cyfry. Niby nic, a wymagało pełnego skupienia. Udało się za pierwszym razem. Dyspozytor kazał na siebie długo czekać. Kilka sekund które trwało wybieranie połączenia z numerem alarmowym, dla młodego Shepparda wydawały się wiecznością, ale mógł w tym czasie upewnić się że jego bratu potrzeba jest specjalistyczna pomoc i natychmiastowe RKO.
W końcu usłyszał męski głos w słuchawce.

To co wydarzyło się potem, nigdy nie zostawiło wyraźnych wspomnień w pamięci Gaveina. Pamiętał jak przez mgłę że ktoś o coś go pyta, a potem mówi co ma robić. Resztę jest zamazane przez stres, strach, oraz nieludzki wysiłek. Wyczerpanie do jakiego się doprowadził prowadząc samodzielnie resuscytację, aż do przyjazdu pogotowia, spowodowało iż nie był w stanie samodzielnie ustać na nogach.
Gdyby młody Sheppard nie biegał, nie uprawiał żadnej aktywności fizycznej, sportu, zwyczajnie nie dał by rady przez tak długi czas utrzymywać brata przy życiu.
Ratownik medyczny który przejął Kirka, szybko zdecydował o użyciu automatycznego defibratora. Stało się wtedy coś dziwnego. Od razu, po pierwszym wstrząsie Kirk zabulgotał, wygiął się w pół w dziwacznym spazmie, odkaszlnął i zaczął oddychać, a jego serce na nowo bić. Wyglądało to tak jak gdyby coś go trzymało, i puściło dopiero po użyciu prądu.
Ale, może to tylko wrażenie wyczerpanego, przerażonego człowieka.
Z powodu stanu w jakim znalazł się Gavi, ratownicy nie zabrali go razem z bratem do szpitala. Jedno było pewne.
Tę walką, młody Sheppard, wygrał.
licznik słów: 435

Wróć do „Chelsea”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość