Posterunek policji w Rosedale Abbey

Kompletne zadupie gdzieś pomiędzy Yorkiem a Middlesbrough.

Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 31
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Posterunek policji w Rosedale Abbey

30 kwie 2018, 23:34

Posterunek policji w Rosedale Abbey
"Kompletne zadupie gdzieś pomiędzy Yorkiem a Middlesbrough."
Biały, klocowaty budynek zbudowany w bezimiennym stylu który wypracowali mieszkańcy mniejszych wsi w okolicach lat osiemdziesiątych. Zarówno na parterze jak i pierwszym piętrze duże okna są przykryte kratami. Do plastikowych drzwi prowadzą niewielkie schodki, obok których znajduje się niewielki, ogrodzony metalowym płotkiem ogródek. Posterunek nie posiada żadnego poddasza, balkonu, ani nic co mogłoby dodawać mu walorów estetycznych za wyjątkiem błękitnego napisu "POLICJA" znajdującego się nad wejściem. Po lewej znajduje sie parking, a za nim prowizoryczne boisko do gry w piłkę nożną. Wyraźnie widać, że okolica tutaj jest wyjątkowo spokojna a nieliczni funkcjonariusze nie mają zbyt wiele do roboty. Kontraste do niepotrzebnego budynku jest zaś malowniczy krajobraz zapełniający tło aż po sam horyzont. Pola i lasy na zmianę zajmują kolejne części pejzarzu, w jednym tylko miejscu robiąc miejsce na jeden z okolicznych zamków.
licznik słów: 174
Awatar użytkownika
Cellar
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 4
Rejestracja: 03 lis 2017, 19:46

Re: Posterunek policji w Rosedale Abbey

02 maja 2018, 0:17

Przedostanie się z centrum Londynu do niewielkiej wsi znajdującej się gdzieś po środku niczego nie było niczym ani łatwym, ani specjalnie przyjemnym. Alice musiała zupełnie zmienić plany na swoje kolejne podróże. Jedynym pozytywem całego zajścia był fakt, że nie zdążyła jeszcze zakupić miejsca w samolocie do Szkocji, bowiem naraziłaby się na dość znaczące koszta. Teraz zaś, miast podziwiać ewenement jakim jest City of London, kończyła wędrówkę z najbliższego przystanku do posterunku. Z powodu braku własnego samochodu, musiała wybrać mniej wygodne środki transportu co psuło jej humor na tyle, że nawet względnie malownicza okolica nie potrafiła go naprawić. W życiu nie spodziewała się tego, że dostanie właśnie taki telefon i wciąż ciężko było jej oswoić się z zaistniałą sytuacją. Jacques być może nie był i najrozsądniejszą osobą pod Słońcem, ale ostatecznie wcale nie był głupi i ciężko było go posądzać o utratę całego dobytku. Jeśli miał szczęście, miejscowi policjanci pozwolili mu zadzwonić do banku i udało się mu zablokować konto zanim zostało opróżnione do cna. Jeśli miał pecha, śmiało mógł już nigdy nie wracać do rodzinnego domu.

Zmęczona zarówno poranną jazdą pociągiem jak i wędrówką, przekroczyła w końcu próg niezbyt ładnego budynku. Rozejrzała się zarówno w poszukiwaniu jakiegoś funkcjonariusza, jak i własnego brata. Wiedziała, że czekać ją będzie więcej męczących rzeczy niż tylko powrót do domu. W końcu to nie na policji miała uregulować opłatę za nocleg turystów. Prócz tego czuła się zobowiązana wypowiedzieć Jacquesowi co myśli o tym wszystkim we w miarę dosadny sposób i okazać w ten sposób jej irytację. Miała nadzieję uporać się z tym wszystkim jak najszybciej w nadziei na odratowanie przynajmniej części z zapanowanych wcześniej podróży. Choć w drodze udało zrobić jej się kilka zdjęć, to żadne z nich nie nadawało się na zastępstwo tego, co miało pojawić się tego dnia na blogu.

Najbardziej ze wszystkiego zaś ciekawiło ją, jak w ogóle doszło do tego że grupa dała się tak perfidnie okraść.
licznik słów: 398
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 31
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Posterunek policji w Rosedale Abbey

05 maja 2018, 10:13

Posterunek policji w Rosedale Abbey może rzeczywiście nie należał na najpiękniejszych, ale po maleńkiej miejscowości gdzieś w zapomnianym zakątku starej Anglii, ciężko było spodziewać się czegoś okazalszego. W porównaniu do wiekowych, przydrożnych murów, pamiętających jeszcze zapewne czasy królów, zabytkowych kościołów i zajazdów, niewielki budynek mógł uchodzić za nowoczesny.
Dzień był pochmurny, gęste nimbostartusy, przygnane chłodnym wiatrem z nad wybrzeża pozwalały sądzić iż wieczór może okazać się deszczowy i wyjątkowo paskudny. Dodatkowo długa podróż z centrum na prowincję, sprawiała iż popołudniowa aura tego miejsca, nie nastrajała podróżnych zbyt optymistycznie. Tych zresztą było niewielu, podobnie jak i samych mieszkańców, którzy najwidoczniej niechętnie okazywali swoją obecność.
Po przekroczeniu progu posterunku w oczy od razu rzucał się stary wąsaty meksykanin. Tak można było w skrócie opisać wygląd policjanta, skupionego nad wyjątkowo zajmującą krzyżówką. Gdzieś w oddali słychać było radio, lub telewizor, co oznaczało iż ktoś tu jeszcze może faktycznie dziś pracować.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - Zapytał dość trzeźwo chwilę po tym jak podniósł wzrok i zrozumiał że ma do czynienia z kimś przyjezdnym.
licznik słów: 224
Awatar użytkownika
Cellar
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 4
Rejestracja: 03 lis 2017, 19:46

Re: Posterunek policji w Rosedale Abbey

06 maja 2018, 14:44

Dzień dobry. – Przywitała się. – Nazywam się Alice Quint, dostałam telefon że mój brat Jacques został tu aresztowany. Chciałabym wyjaśnić całą tę sytuację.
Mówiła pewnie, spokojnie. Choć przejmowała się sytuacją brata, nie była specjalnie nerwowa. Była przekonana, że czekała ją co najwyżej krótka rozmowa z właścicielem pokrzywdzonego lokalu, przeprosiny od strony brata i jak najszybszy zwrot pieniędzy wyłożonych na wyciągnięcie go z kłopotów. Oczywiście, nie miała w planach pomagać jego znajomym. Mieli własne rodziny, a pożyczanie pieniędzy ludziom zupełnie jej obcym to kompletna głupota. Po krótkiej chwili na wzięcie oddechu, kontynuowała.
Constable Rober Dwaith poinformował mnie telefonicznie o... incydencie. Chodzi tylko o nieopłacony nocleg, prawda? Chciałabym się z nim zobaczyć.
licznik słów: 143
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 31
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Posterunek policji w Rosedale Abbey

06 maja 2018, 20:47

Policjant mrugnął trzykrotnie brązowymi jak fasola oczami, nie zmieniajac przy tym nawet odrobinę wyrazu twarzy. Wszystko wskazywało na to że właśnie wnikliwie analizował ułyszane informacje. Potem wywrócił gałki oczne do góry. Zapewne chiał w ten sposób przypomnieć sobie coś co pomogło by udzielić odpowiedzi na zadane pytanie. A może miał tam coś pod wiekami zaposane. Nie wiadomo. Trwało to kilka sekund przez które nie poruszył się nawet o milimetr. Dodatkowe ruchy w jego wypadku mogły być bardzo męczące, więc pewnie dlatego ich unikał.
- Przykro mi. - Oświdczył w końcu marszczać w skupieniu brwi i kierując wzrok i wielkie wasy wprost na Alice.
- Nie mamy tu nikogo takiego. Nie pomyliła pani posterunków? - Czekał chwilę na odpowiedź. Ale pytanie w sumie było retoryczne.
- Nie znam też żadnego Dwaighta. Charles? - Meksykanin zawołał kogoś kierując głowę w stronę prowadzących do reszty pomieszczeń na posterunku, przymkniętych drzwi. - Constable Robert Dwaith. Znasz gościa? Wiesz na którym teraz młodych obsadzili.
Za drzwiami coś ciężkiego szurnęło o podłogę. Krzesło, może stolik. Rozległ się odgłos kroków a po chwili w drzwiach ukazał się kompletnie siwy, mocno starszy, szczupły mężczyzna. Dziadek skrzywił z niesmakiem spoglądając to na meksykanina, to ma młodą kobietę. Ostatecznie pokręcił przecząco głową i wzruszył ramionami.
- Nie ma nikogo takiego w całym hrabstwie. Pamiętał bym że szkolenia.
Policjanci patrzyli po sobie a następnie jednocześnie na Alice.
- Nie było tu żadnego incydentu od tygodnia. Może nie licząc kradzieży rowera w ubiegły wtorek. - Dodał wąsaty Meksykanin.
- Który się znalazł...
- A faktycznie. Stuprocentową wykrywalność.
- To mówi panienka że co się stało?
licznik słów: 309

Wróć do „W podróży”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość