Watson's St.

To przede wszystkim finansowe centrum Londynu. Leży w samym środku miasta nad Tamizą. Poza takimi firmami, jak Centralny Bank Anglii, giełda papierów wartościowych, giełda metali szlachetnych tu własnie znajduje się słynna Tower of London i most z Big Benem.
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 24
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Watson's St.

17 lut 2018, 15:34

Watson's St.

https://www.google.lv/maps/place/Watso ... -0.0281097

Wąska uliczka na południowym brzegu Tamizy, w pobliżu Psiej Wyspy i Margaret McMillan Park. Znajdują się tu głównie domki jedno i wielorodzinne, kilka pawilonów i mniejszych sklepików. Okolica jest raczej spokojna.
licznik słów: 49
Awatar użytkownika
Viviane Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 11
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: Watson's St.

28 mar 2018, 22:47

Co za dupek, pomyślała kiedy zaczął paplać te typowe dla siebie farmazony. Aby osiągnąć jakikolwiek pozytywny rezultat należało oddzielić ziarno od plew. Aktualnie nie widziała sensu jechania do szpitala. Na stole operacyjnym ich nie przesłucha. W chwili obecnej będzie musiała wykonać tę samą robotę, którą dostałaby gdyby nawet umarli. Nie życzyła im złego, ale taka była rzeczywistość.
Kto w XXI wieku korzysta z budki telefonicznej, kiedy praktycznie każdy ma przy sobie telefon komórkowy? I prawdopodobnie zero drobniaków, z resztą pieniędzy schowaną w czytniku karty kredytowej. Szansa, że ktoś w tej okolicy zainwestował w super nowoczesne budki była bardzo marna. Tak czy siak, nie mogła niczego odrzucać. Może osobie wzywającej padła bateria albo była to osoba starsza.
- Dziękuję. - kiwnęła głową do wąsacza, którego miejsce zajął zaraz Alberto. Słuchając go wysłała wiadomość do kolegi z komendy z prośbą o dane osoby, która ich wezwała. - Zanotowane. Dzięki. - uniosła wzrok na starszego kolegę. - Jakoś... sama nie wiem nie wiem. Hogan mówił, że nigdy nie odbierasz, więc... - uśmiechnęła się krótko i odwracając głowę zacmokała za Alexem. Rozejrzała się za owczarkiem, ale nie przerywała mu w jego własnym śledztwie. Pewnych rzeczy został nauczony i jedną z nich było nie przeszkadzanie pozostałym funkcjonariuszom.
Miała już na sobie rękawiczki, więc nie było problemu z oglądaniem ciał i wszystkiego co mogło zostać niezauważone przez techników. Od pary na kanapie przeszła do otyłego jegomościa. Zerkała pod nogi, czy aby na pewno nie wdepnęła w jakiś dowód. Będąc przy denacie zajrzała mu do ust i rozejrzała się wokół jego ciała szukając czegoś nadzwyczajnego. Podobnie postąpiła z pogrążonym w wiecznym śnie kolegą obok.
licznik słów: 335
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 24
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Watson's St.

31 mar 2018, 15:44

Ekipa techników kończyła już swoją pracę. Zabezpieczenie miejsca zdarzenia i zebranie materiału dowodowego trwało przeważnie kilka godzin. Zależało to od bardzo wielu czynników i nie raz było skrajnie utrudnione. Tym jednak razem znaczenie miały tylko dwa pomieszczenia, salon i kuchnia. Szef techników sporządzał już notatkę do raportu, który niewplatanie trafi jeszcze tego samego dnia na biurko Viviane. Reszta materiałów, typu analizy chemiczne, autopsje, sekcje i dane uczestników, gromadziło się dłużej, i w dużej mierze zależało od prowadzących śledztwo detektywów.
Alex nie miał wiele do roboty. Dom był jednorodzinny, piętrowy. W całości do wynajęcia na kilka dni, weekend, lub dłuższy okres czasu. A więc wyczyszczony i pozbawiony wszelkich rupieci, po za rzeczami osobistymi aktualnych gości. Te jednak też nie były jakoś specjalnie interesujące więc pies biegał od kata w kat obwąchując coraz dalsze rejony domu. Przybiegł od razu słysząc wezwanie swojej pani, a potem z zainteresowaniem obserwował jej działania.
Otyły jegomość nie miał pod nogami nic po za okruszkami, co mogło wskazywać iż pochłaniał je poprzedniego wieczoru w dużych ilościach. Jego jama ustna była całkiem zwyczajna. Jeden ubytek, dwie plomby i nie najświeższy zapach. Zęby oblepione przeżutymi pozostałościami po czipsach. Nic co skazywało by na dramatyczną śmierć, lub zastosowanie którejś z popularniejszych trucizn, czy narkotyków. W jednej z kieszeni czarnej, porozciąganej bluzy znajdował się jego telefon, a w etui prawo jazdy i karta kredytowa. Obie podpisane Daniel O'Reilly.
Kolega obok, znacznie szczuplejszy i mniej pokryty okruszkami, prezentował się w podobny sposób. Miał ze sobą portfel i zestaw dokumentów. Na zdjęciach nie miał jeszcze tak bujnej brody, ale to był ten mężczyzna. - Andy Freeman.
licznik słów: 324
Awatar użytkownika
Viviane Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 11
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: Watson's St.

31 mar 2018, 23:26

Carman przeszła od razu do sprawdzenia telefonu Daniela O'Reilly'ego. Jeśli miał blokadę, niewiele mogła zrobić - wykonają to za nią technicy. Chciała zerknąć na nazwiska, które mogły pojawić się na konwersacjach portali społecznościowych, ale nie mała większej drogi do manewru.
Jakby nie mogli pobawić się w swoim własnym domu, pomyślała nie znalazłszy niczego wartego większej uwagi. Postanowiła zbadać miejsce, w którym siedziała ostatnia osoba. Ta, która prawdopodobnie uciekła z miejsca zdarzenia. Sprawdziła czy wspomniana persona nie upuściła czegoś przypadkiem, zanim zdecydowała się na opuszczenie lokalu. W którą stronę mogła pobiec? Jeśli dom nie posiadał drzwi na ogród, pewnie czmychnięto frontowymi. Przyjmując, że narkotyk działał na koordynację ruchową lub przynajmniej sprawiał ból czy dyskomfort, spożycie niezagrażającej życiu dawki musiało tak czy siak nieźle miotać. Dla wszelkiej pewności, kazała sprawdzić i jeśli to możliwe zebrać odciski palców z przedmiotów stojących na przypuszczalnej drodze osoby uciekającej w popłochu.
Wezwała w końcu do siebie Alexa. Jeśli dane jej było znaleźć jakiś element należący do tymczasowo zaginionego osobnika, podstawiła go psu pod pysk. W przeciwnym wypadku kazała mu obwąchać siedzenie. A potem wyszła z nim na zewnątrz, kierując się w stronę budki.
licznik słów: 245
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 24
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Watson's St.

01 kwie 2018, 0:39

Daniel O'Reilly nie miał najwyraźniej żadnego powodu by zabezpieczać swój telefon. Wystarczyło przesunąć blokadę ekranu by uzyskać pełen dostęp do wszystkiego co się na nim znajdowało. Galeria zdjęć, poczta, wiadomości SMS, messanger, Tinder i masa innych, mniej rzucających się w oczy źródeł informacji o właścicielu, jego preferencjach, pracy, znajomych, itp. Wystarczyło tylko wybrać któraś z ikon aplikacji i zagłębić się w lekturze prywatnych wiadomości człowieka który, jeszcze jakiś czas temu prowadził całkiem bogate życie towarzyskie. Robota czasochłonna i wymagająca skupienia. Czasem może też pomocy osób trzecich.
Miejsce w którym siedział uciekinier z miejsca zdarzenia zostało starannie zbadane, obfotografowane i oznaczone, ale wąsaty szef techników znał się na tyle na robocie detektywów, by nie próbować zakłócać ich pracy. Jego zadanie polegało na czymś innym, czasem jednak dzielił się detalami technicznymi, które detektywom mogły by umknąć.
- Mamy odciski palców tej osoby. Zostawiła je bardzo wyraźnie na blacie stołu. Prawdopodobnie gdy się od niego odpychała. Stąd przewrócony fotel. - Wtrącił znużonym lekko głosem nie przestając wydrapywać kolejnych liter na formularzu który dołączy potem do całej dokumentacji.
Alex był bardzo bystrym psem, ale tylko psem. Nie rozumiał za bardzo o co chodzi. Zwykle do tropienia podsuwano mu znacznie mniejsze przedmioty z wyraźnym zapachem. Tym razem musiał uporać się z czymś wielkim, na czym zazwyczaj siada bardzo wiele dwunogów, pozostawiających całą masę rożnych zapachów. Z konsternacją patrzył na Viviane i ponownie obwąchiwał fotel. Wyodrębnił najsilniejszy zapach, ale ten był także wszędzie w pomieszczeniu, i mieszał się z zapachem pozostałych ludzi, ich perfum, i sprzętu którego używali. Cokolwiek żądała od niego jego pani, było to zbyt skomplikowane w tej sytuacji.
Budki telefoniczne dawno już wyszły z mody niemal na całym świecie. Mamy przecież 21 wiek. Ale nie na przedmieściach Londynu. Nie w Anglii która wśród swych ikonicznych niemal symboli ma miedzy innymi dwupiętrowe czerwone autobusy i wielkie czerwone budki telefoniczne. Te niebieskie - policyjne, też były bardzo popularne, choć w tym wypadku był to standardowy model, z jakiegoś powodu pozostawiany pod niewielkim, lokalnym urzędem pocztowym który znajdował się na rogu ulicy.
Budka telefoniczna, ze względu na swój kolor i kształt, była widoczna już z daleka. Wewnątrz znajdował się standardowy model telefonu, z którego połączenia alarmowe, można było wykonywać za darmo - co sugerował wielki napis na jednej z etykiet z instrukcją obsługi.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Brytyjsk ... lefoniczna
licznik słów: 462

Wróć do „City”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość