Biuro Szefa

Metropolitan Police Service. Scotland Yard pochodzi od nazwy ulicy, przy której komenda mieściła się w latach 1829–1890. Obecna siedziba Policji Metropolitalnej położona jest przy Victoria Street w dzielnicy Westminster, w odległości ok. 500 jardów (czyli ok. 450 metrów) od Pałacu Westminsterskiego.
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Biuro Szefa

15 lut 2018, 17:43

SIR HARRY HOGAN-HOWE - Director of Criminal Investigation Department of Scotland Yard -
Głosił napis na drewnianej tabliczce przymocowanej do drzwi prowadzących do biura szefa wydziału. Miejsca które każdy pracujący tu policjant, unikał jak ognia i obchodził możliwie jak najszerszym łukiem. Harry Hogan-Howe cieszył się złą sławą zarówno wśród szumowin Londyńskiego półświatka, jak i wśród swoich podwładnych. Jedno jednak trzeba mu było przyznać. Strach który wzbudzał u jednych i drugich przekładał się na dosłownie bezwzględną skuteczność w rozwiązywaniu spraw i wyłapywaniu obywateli którzy łamali prawo.





https://www.youtube.com/watch?v=UclCCFNG9q4

https://www.youtube.com/watch?v=KkM71JPHfjk
licznik słów: 123
Awatar użytkownika
Harry Hogan-Howe
Dane:
Posty: 4
Rejestracja: 21 kwie 2017, 0:06

Re: Biuro Szefa

15 lut 2018, 21:48

Hogan-Howe nie mówił jak normalny człowiek, on warczał, krzyczał, a czasem, gdy był sam, lub wydawało mu się że nikt go nie słyszy, mamrotał pod nosem coś niepokojącego. Każde jego słowo, nawet zwykłe - dzień dobry, brzmiało jak życzenie śmierci i wypowiadane było z maksymalną dawką jadu i obrzydzenia.
Człowiek ten, stary, wredny i zgorzkniały, był jednocześnie ikoną Londyńskiej policji, żywą legendą i najgorszym koszmarem dla każdego kto mu się sprzeciwi, lub nie wykona powierzonego zadania.
Zdaje się miał właśnie takie zadanie do powierzenia. Zadanie które jego normalny poziom gniewu podnosiło na niecodziennie wysoki poziom.
licznik słów: 114
Awatar użytkownika
Vivianne Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 37
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: Biuro Szefa

15 lut 2018, 23:06

Czasem podnosisz głowę, mrużysz oczy rozglądając się za darmową kawą jednak twój wzrok naprowadza cię na ścieżki przeznaczenia. Krzyżuje dwa spojrzenia i dwa przedziwne losy. Z niewypowiedzianej uciechy aż syknęła pod nosem, pech chciał, że zamiast Martina z kawą, którą miała zamiar bezpardonowo mu zabrać, dostrzegła przeszywający wzrok szefa. Buchnął na nią zaraz tym swoim cierpkim jak owoc tarniny głosem i wiedziała, że nici z dobrego humoru na ten dzień, który dopiero się zaczął.
- Tak, sir? – zapytała zamknąwszy drzwi do jego gabinetu. Z uniesioną brodą, ale zachowawczo potulna niczym baranek. Zdaje się, że ton głosu nie podszedł samej Viv, po drugim bowiem słowie odchrząknęła krótko ale treściwie. Tak jak treściwa była wydzielina jej ślinianek w tamtym, dosyć niewygodnym momencie. Człowiek się od razu zastanawiał czy problem leżał w samym sobie a może stary H-H miał jakiś egzystencjalny problem, którego implikacją będzie srogi zapiernicz całej policyjnej świty. Cokolwiek by o nim nie mówić, potrafił wzbudzać respekt.
licznik słów: 188
Awatar użytkownika
Harry Hogan-Howe
Dane:
Posty: 4
Rejestracja: 21 kwie 2017, 0:06

Re: Biuro Szefa

16 lut 2018, 18:01

Wściekły Pies siedział już za swoim biurkiem i z charakterystycznym grymasem obrzydzenia na twarzy oglądał coś na monitorze służbowego komputera. Spojrzał na policjantkę tylko jeden krótki raz i ciężko było stwierdzić co to spojrzenie mogło oznaczać. Na Viviane nigdy jeszcze nie podniósł głosu. Może nie było okazji, a może nie było potrzeby. W jego wykonaniu wystarczały zazwyczaj zwykłe słowa. Gdyby nadać im fizyczny kształt, miały by kły i pazury którymi wgryzają się głęboko w duszę i umysł swoich podwładnych i wypalają w nich piętno.
Stalowy Dziadek był pokroju ludzi którzy pozostawieni samotnie wśród watahy wygłodniałych wilków, nie wrócili by jako przywódca stada, ale ktoś kto wymordował z zimną krwią każde jebane zwierzę w całym pierdolonym lesie. I jeszcze by się z tego cieszył. Tego samego zdaje się wymagał od wszystkich swoich podwładnych.
Gdy w końcu podniósł wzrok na stojącą przed nim kobietę skrzywił się jeszcze bardziej i westchnął z rezygnacją. Zaczął od razu klasyczną wiązanką uprzejmości w swoim wykonaniu.
-Jak tam postępy w sprawie tych zarzniętych pizd z klubu Pelikan czy tam inne gówno? - Odczekał chwilę by Vivian mogła przygotować odpowiedź, ale nie pozwolił jej nawet zacząć. Może się rozmyślił, może zmienił zdanie. Trudno powiedzieć.
-Dobra. Mam to w dupie. Zabieram ci tą sprawę. Wyślesz list gończy za tym podejrzanym turkiem który znikł, a resztą zajmie się już ktoś inny. Dostaniesz nową sprawę. Jedź na Watson str. Znajdź tego idiotę Alberto i każ mu stamtąd wypierdalać. Ma też odbierać jebany telefon. Pierdolony makaroniarz zapomniał znowu z domu, albo celowo mnie olewa. Ma ci przekazać wszystko co już ustalił, ale ty i tak zrób wszystko od początku. I ma się do mnie natychmiast zgłosić. Chcesz Torresa do pomocy?
licznik słów: 332
Awatar użytkownika
Vivianne Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 37
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: Biuro Szefa

16 lut 2018, 22:41

Stała w takim punkcie gabinetu, że widziała wszystko co się w nim znajdowało. Prawie, choć przy wejściu omiotła spojrzeniem przestrzeń za swoimi plecami, z jakiegoś przyzwyczajenia zapamiętując ułożenie umeblowania, książek, szpargałów. Wyprostowawszy się wbiła wzrok w opadającą na ekran głowę przełożonego, na jego białawe już włosy i mimikę części dostrzegalnej w tamtym momencie twarzy. Czekała na to co przyniosą jej słowa Harry'ego, a kiedy już się odezwał, westchnęła w duchu, dopiero kalkulując najlepszą odpowiedź w zanadrzu. Co mogła zrobić? Właściwie to nic. Być może również miała to w dupie.
List gończy, turek. Watson Street. Idiota Alberto.
Świetnie.
Mimo, że wszystko brzmiało jak sprzątanie po spierdolonej sprawie, była w stanie przyznać, że trochę ją to zaintrygowało. W tym momencie jej nikłe nawet zaciekawienie nie miało tu wiele do powiedzenia, klamka już zapadła. Być może klub Pelikana czy inne gówno zajmowało w jej umyśle to samo miejsce co w przypadku H-H. Analogicznie, nie zależało jej na dokończeniu tej męczącej sprawy, chociaż z reguły nie lubiła kiedy ktoś nie pozwalał jej skończyć.
- Jeśli - nie będzie mi przeszkadzał - jest wolny, to może się przydać. Coś jeszcze? - zapytała chwytając prawą dłonią nadgarstek lewej.
licznik słów: 245
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: Biuro Szefa

17 lut 2018, 17:28

Hogan milczał przez dłuższą chwilę wpatrując się z nienawiścią w coś na monitorze swojego komputera. Cokolwiek to było, wyraźnie podnosiło staruszkowie ciśnienie, i poważnie zajmowało myśli. A trzeba wiedzieć iż HH, pomimo wieku, zawsze zachowywał pełną koncentrację i trzeźwe spojrzenie na najbardziej pojebane sytuacje. Coś musiało być na rzeczy.
- Cholerne... Co? Jeszcze tu jesteś? Nie. To wszystko. Znikaj stąd i ... Zrób tam porządek. - Warknął, choć w jego wypadku było to jeszcze delikatne w miarę zasugerowanie iż nie ma zamiaru dłużej na nią patrzeć.

Watson's ST. - viewtopic.php?f=7&t=436&p=4283#p4283
licznik słów: 115

Wróć do „The New Scotland Yard”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość