"Z rana czarny kot przebiegł mi drogę, a ch..."

Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: "Z rana czarny kot przebiegł mi drogę, a ch..."

02 wrz 2018, 21:12

Słów o nakazie nie powtarzała z telewizji. Żeby takową w ogóle jakoś często oglądała. Po prostu wiedziała, że jeśli nie dokonała żadnego rozboju ani niczego mocno gorszącego, to Carman nie mogła od tak wziąć i zakuć jej w kajdanki. Nie miała ku temu podstaw. Kira miała w dupie odpowiadanie policjantce. Zajęła się swoją robotą. Napisała na karteczce, że kasetka jest do przeliczenia i w razie braku kontaktu szukać jej na komisariacie. Wsadziła ją do kasetki, a samą kasetkę do sejfu. Zamknęła metalową puszkę. Rains nie robiła nic podejrzanego. Zajmowała się aktualnie papierkową robotą. Wróciła za bar by sprawdzić temperatury w lodówkach by następnie spisać je na odpowiednich kartkach. Potem sprawdziła co ewentualnie szef ma dokupić. Głównie chodziło o świeże cytrusy do drinków. Jak gdyby nigdy nic robiła po prostu swoje.
licznik słów: 159
Awatar użytkownika
Vivianne Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 37
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: "Z rana czarny kot przebiegł mi drogę, a ch..."

02 wrz 2018, 21:32

Bob, nazwijmy go na tę okoliczność Bobem, przybył do baru po około sześciu minutach, w trakcie których Carman rozejrzała się po barze. Chyba czarny kot przebiegł jej drogę kiedy z odciśniętym na skroniach guzikiem poduszki przeklinała poranne korki. Ostatnią rzeczą, którą chciała robić było szarpanie się z lalunią ze speluny spływającej potem i plwocinami podejrzanych typów z gangu motocyklowego.
- Pojedzie pani z nami na komisariat, odpowiednie dokumenty zostaną zaprezentowane zgodnie z życzeniem już na posterunku. Jeśli będzie się pani wyrywać, będziemy zmuszeni użyć tych kajdanek. - powiedziała prowadząc Boba do kantorka, w którym jak sierotka Marysia uwijała się Kira. Bob nie miał zamiaru się z nią patyczkować. - Reszta zostanie wyjaśniona już na miejscu. - dodała kierując się w stronę wyjścia.
licznik słów: 143
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: "Z rana czarny kot przebiegł mi drogę, a ch..."

02 wrz 2018, 22:34

Jej przebiegł czarny kot? Raczej Kirze. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęła na koniec ciężkiego dnia w pracy, było wylądowanie na dołku z powodu durnego babska, które się do niej przypierdoliło jak rzep psiego ogona. Z głośnym westchnięciem wstała zza biurka, które tam się właśnie znajdowało. Odłożyła długopis i kartkę na bok. Spojrzała to na "Boba" to na Vivianne. Ich musiała zdrowo popierdolić. Przyciągnęło babsko jakiegoś gnoja by siłą ją wyciągnąć z baru. No cudownie. Z jednej strony miała ochotę się postawić i za wszelką cenę zostać w barze. Z drugiej zaś strony była na to zbyt zmęczona. Miała dość na dzisiejszy dzień użerania się z idiotami uważającymi, że wszystko im kurwa wolno. Dała sobie spokój z użeraniem się. Chciała po ludzku zamknąć bar. Wzięła ze sobą swój plecak, w którym miała jedynie ciuchy na zmianę i portfel. Zamknęła lokal jak trzeba i pojechała z nim milcząc przez całą drogę.
licznik słów: 190
Awatar użytkownika
Vivianne Carman
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 37
Rejestracja: 22 sty 2018, 2:02

Re: "Z rana czarny kot przebiegł mi drogę, a ch..."

30 wrz 2018, 19:15

Prawdę powiedziawszy nic na nią nie miała. Jedynie poszlaki, które prowadziły donikąd. Jakakolwiek więź łączyła Kirę Rains i zamordowanego tamtego dnia mężczyznę związanego z handlem narkotykami, nie była ona na tyle mocna, aby dowieść konkretnych rezultatów. Batalię między dwiema kobietami, o ile jakąkolwiek potyczkę toczyły, wygrała blondynka. Vivianne dostała upomnienie ze strony przełożonych, barmanka zaś została zwolniona z komisariatu kilka godzin po przesłuchaniu, które jednak nie zostało przeprowadzone od razu.

[KONIEC]
licznik słów: 91

Wróć do „Retrospekcje”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość