Przeklęte kawiarnie

Kira & Marcus

Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 8:49

Zaśmiała się kręcąc głową. Kawał sytuacyjny mu się udał, to musiała przyznać. Sama blondynka na randki chodziła raz na ruski rok, jak strzeli jej coś do łba, by się zgodzić. Może gdzieś tam podświadomie próbuje poukładać sobie normalnie życie, ale jak widać, bezskutecznie. Jawnie oczywiście nawet przed sobą nie przyzna, że czasami męczące jest życie samotnika.
- Jestem barmanką - odpowiedziała by po chwili upić łyk kawy. Również wygodniej rozsiadła się na krześle. Poprawiła również włosy by swobodnie opadały poza oparciem. W głowie szybko przeanalizowała rozmowę telefoniczną mężczyzny. Dotrzymywanie terminów i pracownia mogła się skojarzyć z różnego rodzaju zawodami. Zważywszy na wygląd mężczyzny, jego strój i teczkę pomyślała o architekcie.
- Niech zgadnę za to twoje zajęcie. Nie, żebym podsłuchiwała twoją rozmowę z klientem, któremu zepsuło się auto ale... Goniące terminy, które trzeba dotrzymać by nie mieć żadnych kar na głowie oraz pracownia kojarzą mi się z architektem. Dobrze myślę? - zapytała nie odrywając od niego swego wzroku. Prawdą było, że z panny Rains najdelikatniejsza kobieta nie była. Potrafiła zadbać o własną skórę. W otoczeniu w jakim się wychowywała, czy też aktualnie przebywała, musiała się tego nauczyć. Nie zawsze znajomi są w zasięgu ręki. Faktem też jest, że życie jej nie rozpieszczało, więc i droga, która ją doprowadziła do dnia dzisiejszego była niezwykle wyboista. Niejedno auto by na niej wysiadło. Los potrafi rzucać kłody pod nogi, więc trzeba mieć charakter by przez nie przejść. Nie miała taryfy ulgowej.
licznik słów: 298
Awatar użytkownika
Marcus Belmont
Dane:
Odpisy: maniak - parę razy dziennie
Posty: 20
Rejestracja: 06 lip 2018, 21:06

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 11:44

- O, no proszę! Jesteś jak Ci profesjonaliści, którzy żonglują shakerami i butelkami robiąc drinki? - zaciekawił się, jednak zaraz jeszcze zapytał, udając zamyślenie - W którym barze, klubie? Może wpadnę któregoś razu...?
Nie chodził do barów zbyt często. Okay, prawie wcale - tyle, co wyciągali go znajomi na studiach. W kawiarniach nie musi użerać się z pijanymi ludźmi. No i znaleźć dobry bar też nie jest najłatwiej. Większość to albo śmierdzące dziury, albo lokale z milionami kraftowych piw, gdzie główna klientela to studenci prawa, weganie i crossfiterzy.
Gdy usłyszał jej strzał, zaśmiał się wesoło.
- Brawo! - ukłonił się na tyle, na ile pozwalało mu krzesło i stolik - Rozpracowany. Jeśli mam być szczery, to szlag mnie trafia, jak muszę robić jakieś mieszkaniówki dla roszczeniowych deweloperów. Ale cóż, tego typu projekty to przynajmniej stały dochód. Mam pracownię przy King's Road, maluję portrety i nie tylko. Ale tego typu zleceń nie ma zbyt wiele, niestety. Większość czasu robię własne rzeczy. - podsumował. Jego wzrok utkwił teraz w lekko drżącej warstwie pianki na jego kawie - No i tak to już jest z tymi terminami, że jak Tobie omsknie się ręka, ucieknie Ci dzień, to płacisz odpowiednie sumy w ramach kary. A jak zleceniodawca się spóźni z opinią czy materiałami informacyjnymi, to ojejku, ojejku, przepraszamy najmocniej, wszystko Pan otrzyma za tydzień! - nabijał się, szydząc z błagalnego tonu owych wypowiedzi. Brak profesjonalizmu i resztek godności raził go tak bardzo, że musiał to z siebie wyrzucić. Zdał sobie sprawę ze swojego rantu, więc upił łyk kawy i spojrzał na Kirę.
- Wybacz za to narzekanie. Z tego co wiem, praca barmana bywa dużo bardziej upierdliwa...
licznik słów: 303
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 12:15

- Potrafię kilka sztuczek, ale daleko mi do profesjonalistów. Pracuje w barze B-East. Nic szczególnego. Różni ludzie tam przychodzą. Jeśli mnie odwiedzisz w czasie pracy to nic ci nie będzie - zaśmiała się lekko dając tym samym do zrozumienia, że raczej ten bar nie jest dla niego. Teraz większość klienteli to kumple z gangu. Zapewne swoją osobą wzbudziłby zainteresowanie.
- Każdy ma swoją klientelę, z którą musi się użerać jeśli chce zarobić. Mi nie grożą kary finansowe, ale za to pijani ludzie. Fakt, są upierdliwi ale nie cackam się z nimi. Trzeba działać po prostu szybko i sprawnie. Ja mogę dać upust emocjom nawet w robocie. Ty masz pod tym względem trudniej nie prawdaż? Nie możesz ich tak po prostu wykopać za drzwi a dotrzymanie terminów zapewne jest stresujące. - stwierdziła. Nie zazdrościła mu na pewno roboty. Każdy miał swoje problemy w pracy. Były plusy i minusy. Jej groziło niebezpieczeństwo fizyczne, jemy bardziej psychiczne. I tak źle i akcesoria nie dobrze. Kobieta zainteresowała się tym co robi. Już kiedyś ktoś ją rysował. Tworzył postać do komiksu na jej podstawie. To było całkiem przyjemne doświadczenie.
- Z chęcią bym kiedyś zobaczyła twoje prace. Może nie jestem znawczynią sztuki ani miłośniczką odwiedzania galerii, ale to chyba nie problem prawda? - zaśmiała się. To trochę jej przypomniało czasy dzieciństwa gdy jeszcze lubiła śpiewać i nawet ćwiczyła swój głos. No ale cóż. Dawno temu i nie prawda. Nie było sensu wracać do dziecięcych marzeń o zostaniu piosenkarką. Nawet by już nie chciała. Sława nie byłaby dla niej, oj co to to nie.
licznik słów: 301
Awatar użytkownika
Marcus Belmont
Dane:
Odpisy: maniak - parę razy dziennie
Posty: 20
Rejestracja: 06 lip 2018, 21:06

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 13:25

- B-East, zapamiętam! Chętnie popodziwiam Cię w akcji. - skinął głową brunet. Lokalu nie kojarzył za nic, to na pewno. Nic to, będą go czekać nowe doświadczenia. Oby wpierdziel nie był jednym z nich.
Na wypowiedź o klienteli, wzruszył tylko ramionami.
- Mogę zawsze nie przyjąć zlecenia. Ale jak przyjmę, podpiszę umowę i owego delikwenta wykopię z pracowni... - łyk latte - ...to mogę się spodziewać listu od prawnika na następny dzień. I klienci nie przychodzą do mnie nietrzeźwi, to potrafią gadać jakby byli pijani. - skrzywił się. Wszystkie te wyśnione problemy, wszystkie oczekiwania, że w ramach budżetu na budynek mieszkalny zaprojektuje drugie Tadź Mahal.
- Żaden problem. Wpadaj kiedy chcesz. - powiedział spokojnie, po czym wyciągnął z kieszeni płaszcza wizytówkę i z szarmanckim uśmiechem wręczył ją Kirze. Gdy ją wzięła, parsknął śmiechem i rzucił tylko - ...nawet nie wiesz jakie to jest satysfakcjonujące! Jak byłem młodszy, to zawsze chciałem mieć wizytówki. I wręczenie każdej cieszy równie bardzo!
Na morelowej, sztywnej wizytówce oprócz delikatnego łapacza snów widniał jedynie czarny napis:

Marcus Gareth Belmont
Studio artystyczne
304 King's Road
licznik słów: 197
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 14:34

Uśmiechnęła się jedynie. Nie uważała, by było co podziwiać jak jest w pracy. Ot wykonuje swoje obowiązki nalewając piwa lub robiąc drinki. Jak dla niej nic nadzwyczajnego. No ale jak kto woli. Niektórzy uważają, że faktycznie jest na co popatrzeć. Jednak bar, w którym pracowała, to nie ekskluzywna imprezownia, gdzie robi się wielkie pokazy barmańskie. Mógłby się poczuć zawiedziony. No chyba, że chciał podziwiać ją w akcji, jak wykopuje jakiegoś debila z baru, lub przywali komuś z pięści w szczękę. To też było możliwe.
- Zapraszam jeśli chcesz - powiedziała z uśmiechem upijając kolejny łyk czarnego jak noc naparu. - Co zaś papug się tyczy, to raczej nikt nie lubi mieć z nimi do czynienia - stwierdziła. Jak się takie rozgada to ciężko zamknąć mu jadaczkę. Zawsze na wszystko znajdzie paragraf, a zwłaszcza ci, którzy zgarniają spore pieniądze. Najgorsze mendy pod słońcem. Już wolała pijaczków, którym mogła dać po prostu w pysk, by się uciszyli.
Blondynka odebrała od Markusa wizytówkę by móc się jej lepiej przyjrzeć. Odczytała napisy i z przykrością zauważyła, że brak tam numeru telefonu. Spojrzała na niego lekko się uśmiechając. Ten uśmiech przerodził się po chwili z delikatnego w cwaniacki. Pochyliła się nad stolikiem i wsparła łokciem o blat stolika w dłoni nadal trzymając wizytówkę.
- Po pierwsze, lepiej bym zaszła świadomie, a nie wpadła. Po drugie... Specjalnie dałeś mi wybrakowaną bez numeru telefonu czy chociaż e-mailu? No chyba, że drukarka ci się zepsuła... - z trudem powstrzymywała się od śmiechu, jednaka udało jej się zachować pokerową minę cwaniaka.
licznik słów: 303
Awatar użytkownika
Marcus Belmont
Dane:
Odpisy: maniak - parę razy dziennie
Posty: 20
Rejestracja: 06 lip 2018, 21:06

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 20:01

Niepotrzebnie pił kawę, kiedy zaczęła wyliczać - na punkt pierwszy prawie się zapluł swoim latte, jednak czym prędzej odzyskał powagę i spokój. Wytarł serwetką usta i spojrzał na nią spokojnie.
- Po pierwsze, to od tego jest antykoncepcja. Po drugie... Powiedz, czy gdybym nie dał Ci numeru, to czy przyszłabyś pod ten adres? - zapytał z lekko zawadiackim uśmiechem - Z doświadczenia wiem, że wywarcie odpowiedniego pierwszego wrażenia potrafi zadziałać na tyle dobrze, że zbędne jest zostawienie telefonu na wizytówce. Zawsze mogę go dopisać. Poza tym... Mam jeszcze takie z numerem, bo w czasie drukowania zorientowałem się, że go brak - wybuchł śmiechem, po czym wyjął z płaszcza długopis i zapisał zgrabnie swój numer na jej wizytówce. - Ta-da. Spersonalizowana wizytówka. Mogę Ci jeszcze napisać... - zastanowił się chwilę i dopisał na niej jeszcze Parapetom i klamkom wstęp wzbroniony. Wręczył jej wizytówkę z powrotem i dodał jeszcze:
- Wiesz, większość zleceń wpada do mnie nie przez to, że dałem komuś wizytówkę, a przez informacje o mojej pracowni w Google Maps. Tam jest i numer, i email. Albo przez kontakty z poprzednich zleceń czy ze studiów. - wzruszył ramionami. Może i wizytówki były fancy, ale nie były aż tak praktyczne. Zwłaszcza w dobie internetu i nawigacji.
licznik słów: 225
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Przeklęte kawiarnie

28 lip 2018, 20:38

- Ja jej używam, nie wiem jak ty - skwitowała tekst o antykoncepcji z niemałym uśmieszkiem. - Co zaś tyczy się przybycia pod dany adres. odpowiedź brzmi, nie. Już wyjaśniam. Zanim kogoś odwiedzę wolę się upewnić, że zastanę daną osobę na miejscu. Nie chciałabym stać jak kołek przed zamkniętymi drzwiami. Jednak jeśli lubisz niespodzianki, to mogę Ci takową zagwarantować. - wyszczerzyła się do niego. Już miała nawet pomysł na takową niespodziankę. Oj ciekawe myśli przeleciały przez jej głowę. Odebrała na nowo wizytówkę i przeczytała ją. Zaśmiała się i schowała ją nie do torebki, a do dekoltu swojej sukienki. Spojrzała na niego dopijając swoją kawę. Odsunęła filiżankę na bok. Pusta już nie była tak interesująca jak pełna. Tylko zawadzała.
- Znam miasto doskonale, nie potrzebne mi żadne Google Maps by się w nim odnaleźć. Poza tym laptop służy mi głównie do oglądania filmów oraz układania sobie pasjansa.
Musiała przyznać, że świetna była z niego partia. Przystojny, inteligentny, potrafił pożartować. Nie był irytujący jak wielu ludzi. Przyjemnie się z nim rozmawiało. Można było się rozluźnić. Było miło i przyjemnie. Oczywiście nie myślała o nim w kategorii stałego partnera. Nie szukała swej drugiej połówki, plus zdawała sobie sprawę, że za wysokie progi jak na nią. Harpie z wyższych sfer szybko by ją rozerwały na strzępy, gdyby spróbowała wejść niczym lis do kurnika.
licznik słów: 270
Awatar użytkownika
Marcus Belmont
Dane:
Odpisy: maniak - parę razy dziennie
Posty: 20
Rejestracja: 06 lip 2018, 21:06

Re: Przeklęte kawiarnie

29 lip 2018, 15:31

- ...A to już jest inne pytanie... - uśmiechnął się nieznacznie - ...na które odpowiadać nie muszę.
Jej logika miała sens, owszem. Jednak chodziło o coś więcej!
- Rozumiem, rozumiem, to bardzo mądre i realistyczne podejście... - przytaknął. - Jednak... Nie sądzisz, że czasem warto poddać się tej siedzącej gdzieś głęboko w zmęczonym codziennością umyśle fascynacji? Kiedy poznajesz kogoś, kompletnie przypadkowo, zamieniacie kilka słów, ale mimo to robi na Tobie wrażenie, jest na tyle tajemniczy, żeby pozostawić w głowie nutkę ciekawości... - jego głos przeszedł wręcz w szept - ...i widzisz, że jedyne, co po nim zostało, to mała karteczka. Skrzętnie ją chowasz... - nie odwracając głowy, zerknął najpierw na to, jak chowa wizytówkę, a tuż po tym w jej w oczy. Trwało to tylko krótką chwilę, gdyż sięgnął zaraz po swoją kawę.
- ...i podświadomie wiesz, że chcesz odwiedzić to miejsce. Uderza Cię to znowu, kiedy po powrocie do domu wyjmiesz ową wizytówkę i przez twoje ciało przepłynie dokładnie to samo uczucie, co kiedy ją chowałaś.
Upił ostatni łyk, zwrócił się ku najbliższej kelnerce, a ta natychmiastowo zjawiła się przy stoliku.
- Rachunek za te dwie kawy, poproszę. - rzekł uprzejmie, wskazując na szklankę Kiry i zaraz na swoją. Kelnerka skinęła głową i zniknęła gdzieś za kasą.
Flirt flirtem, ale powinien uważać. Teraz panuje nad sytuacją, więc warto by to tak zostawić. Widział, jak Kira z nim pogrywa, na jak wiele sobie pozwala - starał się dotrzymać jej tempa, nie sięgając przy tym po proste innuenda. Teraz jednak nastał moment, by wrócić do rzeczywistości. Był ciekaw jej reakcji - zwłaszcza, że włożył odpowiedni banknot w rachunek przyniesiony przez kelnerkę i zaczął powoli się ubierać.
licznik słów: 311
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Przeklęte kawiarnie

29 lip 2018, 17:14

Kobieta z zainteresowaniem słuchała wywodu mężczyzny. Patrzyła w jego oczy delikatnie się uśmiechając. Musiała przyznać, że potrafił trafić w sedno. Wiedział jak zbajerowac kobietę. Już sama myśl o kolejnym spotkaniu przyprawiała o przyjemne dreszcze. Tym bardziej, że to od niej zależało kiedy go odwiedzi. To od niej zależało jak rozpocznie się to spotkanie. To było na prawdę interesujące. Miała ochotę zagrać w tą grę. Teraz była jej kolej. Z pokerową mina wstała i założyła swój płaszcz. Spojrzała w jego oczy.
- Wystarczyło po prostu powiedzieć, że lubisz niespodzianki. - powiedziała spokojnie sięgając do torebki. Wyciągnęła banknot odpowiadający kwocie za jej kawę. Miała zamiar wyjąć o tą chwilę szybciej niż on. Podeszła do niego i z niezwykłą delikatnością ujęła jego podbródek swoimi palcami. Wszystko wyglądało tak, jakby miała go zamiar zaraz pocałować. Jednak odwróciła jego uwagę od stolika.
- Pa pa - szepnęła by po chwili wyjść z budynku. Na stoliku, przy jego rzeczach pozostała jedynie bransoletka, która była niczym nieme zapewnienie, że kobieta przybędzie do niego po swoją własność. Pytanie brzmiało tylko kiedy?
licznik słów: 218
Awatar użytkownika
Marcus Belmont
Dane:
Odpisy: maniak - parę razy dziennie
Posty: 20
Rejestracja: 06 lip 2018, 21:06

Re: Przeklęte kawiarnie

29 lip 2018, 23:23

- Tak jest zwyczajnie ciekaw... - urwał, gdyż dziewczyna dotknęła jego twarz, czego nie spodziewał się ani trochę. Nie odpowiedział nawet na jej pożegnanie. Śledził tylko wzrokiem jej kroki w stronę wyjścia, a gdy zniknęła z widoku, spojrzał tylko na stolik. Cóż, ktoś dostanie dzisiaj spory napiwek. Oprócz pieniędzy na stoliku leżała bransoletka, ewidentnie Kiry.
Już chciał za nią biec, ale zatrzymał swoje pędzące myśli. Ona kiedyś się u niego zjawi. Dziewczyna była całkiem uwodzicielska, to przyznać musiał. Czy jednak to jest to, czego on chce? Niepewność utwierdziła go tylko w przekonaniu, że powinien zostawić to wszystko tak, jak jest. Schował więc jej bransoletkę do kieszeni i ruszył do drzwi. Sporo dnia przed nim, akurat na dokończenie ostatniego obrazu. Może by tak na nowy rok... przygotować jakąś rzeźbę? I stłuc ją reprezentacyjnie na noworocznym przyjęciu, o. Tylko co mogłaby przedstawiać...
licznik słów: 159

Wróć do „Retrospekcje”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości