Wincyj czasu proszę!

Kira Rains \/ Desmond Stanford \/ 2015 rok

Awatar użytkownika
Desmond Stanford
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 63
Rejestracja: 13 lip 2017, 19:32

Re: Wincyj czasu proszę!

29 lip 2017, 12:08

- Jesteś bardzo odważna, lecz mimo to spytam. Skoro idziesz do domu, a przyjaciela nie ma, to czy nie będziesz potrzebowała towarzystwa? W sensie odprowadzić kawałek.
Zgodnie z jej poczynaniem i on wstał z miejsca, dosuwając krzesło do stolika. Zdążył już wcześniej uregulować płatność za alkohol, lecz mimo to zwykł upewniać się, czy aby na pewno. Wszystko grało i buczało, a on mógł wrócić do rozmowy.
- Wolno spytać, o jaką przysługę chodzi? I dlaczego przedtem cię wystawił? Nie wyglądał na osobę godną zaufania, acz nie znam go personalnie. Zresztą możemy po drodze się upewnić czy gdzieś tam jest.
Zebrał swoje rzeczy i gotów był opuścić ów przybytek. Dla pewności spojrzał na Kirę, ale zapomniał, że w owej chwili nie miała zakrytych jego słabych punktów. Jakoś będzie musiał to przełknąć.
- To jak? Idziemy?
Dorzucił szybko, wzrokiem kierując się w stronę drzwi. Dobrze wiedział, że gdyby nie jego znajomy z tego gangu to wyleciałby już stąd przez okno. I choć zaproponował odprowadzić Kirę tak po części czułby się pewniej, gdyby przeszedł z nią kawałek. W razie odmowy... cóż. Jakoś upora się z tym problemem i spróbuje po raz wtóry nie oberwać w jednej z alejek.
licznik słów: 224
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Wincyj czasu proszę!

29 lip 2017, 23:37

Uśmiechnęła się delikatnie i pokręciła głową rozbawiona. Czy byłą odważna? Nie uważała się za taką. Była po prostu sobą. Poczekała na niego nim odpowiedziała.
- Towarzystwo zawsze w cenie. - odpowiedziała - po za tym nie wiem o jaka przysługę ktoś może go poprosić. On wiecznie stara się być pomocny. Już mnie raz wystawił właśnie w taki sposób. Dzwonił i przepraszał, że wyszedł bo kumpel zadzwonił. Niby się auto zepsuło. - wzruszyła delikatnie ramionami. Cóż mogła poradzić. Był on po prostu takim typem osoby, która dla wszystkich chce dobrze, ale nie koniecznie mu do wychodzi. Pamięć to on ma słabą.
- Jasne, idziemy. - powiedziała kierując się ku wyjściu z baru. Wyszli bez problemów z przybytku motocyklistów przeciwnego gangu. Zatrzymała się kilka kroków za drzwiami w poszukiwaniu kumpla. Oczywiście go nie biło. Westchnęła ciężko i wywróciła oczami. Standard. Tym razem jednak przegiął. Zostawić ją w takim miejscu. Oj nie, nie. Nie wybaczy mu tego. Żadne przeprosiny nie podziałają. Nawet gdyby w zębach przyniósł kwiaty wchodząc po schodach na 6 piętro jak pies mu nie pomoże.
- No nic. Nie ma go. Nie ma to jak dżentelmen porzuca kobietę w barze w takim miejscu. Cieszę się, że trafiłam na ciebie. - puściła mu oczko i pokierowała ich w kierunku jednej z większych ulic.
licznik słów: 251
Awatar użytkownika
Desmond Stanford
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 63
Rejestracja: 13 lip 2017, 19:32

Re: Wincyj czasu proszę!

31 lip 2017, 11:12

Zdziwił się, że po raz wtóry ją wystawił pod wiatr. Zupełnie jakby planował wkręcić ją w tarapaty lub po prostu spychał ją na dalszy plan. Jakby na to nie spojrzał, tak sprawa była niemiłosiernie dziwna. Głupi czy jak? Przekroczyli próg baru, a na zewnątrz przywitała ich upalna temperatura, acz między budynkami zdało się odczuć chłodny wiatr.
- Słuchaj Kira, a może on ma problemy z pamięcią. Nie wiesz może? Dosyć głupio się zachowuje, że idziesz z kimś do baru, a po chwili zapominasz, gdzie się urodziłeś.
Chwilę zbierał myśli, bo nie zwykł odbierać komplementów od innych, a zwłaszcza od zacnych pań. Fakt, że należała do gangu motocyklowego i widać to było na pierwszy rzut oka. Nie widział problemu, bo Buck okazał się racjonalnym i w porządku gościem. Z kolei Kira również zrobiła na nim dobre wrażenie. No i piorunujące. W tym momencie zastanawiał się skąd tyle przemocy wśród tych grup motocyklowych. Gdyby nie znał jej lepiej, to pomyślałby, że teraz go uwodzi. Być może sobie schlebiał, ale oczko różnorako szło odbierać w takich sytuacjach.
- Dzięki. Chociaż nic wielkiego nie zrobiłem.
Przynajmniej nie szli jakąś ciemną alejką nie wiadomo po co. Jeżeli jednak zna odpowiednie skróty, to zdawał się w tej kwestii na nią. Zauważył, że jak na taką porę chodziła mało skromnie. Nie śmiał za długo patrzeć, bo raz nie zniósłby napięcia, a dwa mogłaby mu zasadzić kopa w coś.
- Nie jest ci zimno? T-tak tylko pytam.
Nie miał pojęcia, o czym lubi rozmawiać, także zarzucił, co mu ślina przyniosła na język.
- Słuchasz jakiejś ciekawej muzyki? Znaczy... no.
O ile miał już trochę na karku, tak w kontaktach międzyludzkich nadal był pokracznie nieudolny.
licznik słów: 329
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Wincyj czasu proszę!

24 sie 2017, 15:03

Albo głupi albo faktycznie chciał ją wpędzić w tarapaty. Jedno z dwóch. Jednak blondynki już to nie interesowała. Takich znajomych szybko pozbywała się ze swojej listy kontaktów. Nie miała zamiaru bawić się ani w ciuciubabkę ani w detektywa by dowiedzieć się dlaczego zrobił tak a nie inaczej.
Powiew chłodnego wiatru między budynkami był orzeźwiający i kojący w upalny dzień. W sam ras na ten wieczór. Było przyjemnie choć Kira z chęcią gdzieś by się zaszyła. Co za dużo barów to nie zdrowo.
- Nie mam pojęcia i mam to w dupie. Jeden znajomy mniej - wzruszyła delikatnie ramionami. - Nie mój problem jego problem z głową. - uśmiechnęła się pod nosem idąc obok Desmonda. Spojrzała na niego kątem oka prowadząc w sobie dobrze znanym kierunku. W końcu prowadziła ich w do jej domu. Chciał ją odprowadzić więc proszę bardzo.
- Och zrobiłeś więcej niż ci się wydaje. Dotrzymałeś mi towarzystwa, ba nawet nadal mi dotrzymujesz a ja dzięki temu nie musiałam się z nikim użerać. - powiedziała pogodnie. Założyła sobie na nos okulary przeciwsłoneczne, bo jednak jeszcze słoneczko dawało nim całkiem schowało się za budynkami.
Co zaś tyczyło się przemocy w gangach. No cóż, naturalna kolej rzeczy. Ogrom testosterony wiszącego w powietrzu wywoływał różne reakcjie, niestety zazwyczaj negatywne. Wystarczyła iskra by zrobiło się wielkie bum. Barmanka dawno się nauczyła, że przy facetach trzeba mieć mocną rękę. Testosteron, alkohol i różnorodność poglądów... To wszystko samo się prosiło o iskrę, a Kira w swoim zawodzie musiała umieć stłumić ogień w zarodku by się nie rozpętał istny pożar.
Rains wybrała kilka skrótów, jednak żaden z nich nie był ciemną uliczką zapowiadającą coś niedobrego. Po co przecież pakować się w kłopoty zwykłym powrotem do domu. Po drodze zobaczyła monopolowy. Zatrzymała się przy nim i spojrzała na Desmonda.
- Nie, nie jest mi zimno, ale dziękuję, że się martwisz. A co do muzyki... No cóż, klasyczny rok jest mój ulubiony. Choć czasami dobrze jest posłuchać jakiegoś klasyku Beethovena lub kogoś podobnego. - zaśmiała się i kiwnęła głową w kierunku sklepu.
- Co powiesz na piwko lub dwa? Skoro tworzysz komiksy to możemy trochę pogadać. Mi nie zaszkodzi, ty czegoś się może dowiesz a oboje umilimy sobie dzisiejszy wieczór. Co ty na to?
licznik słów: 439
Awatar użytkownika
Desmond Stanford
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 63
Rejestracja: 13 lip 2017, 19:32

Re: Wincyj czasu proszę!

07 paź 2017, 22:47

Bardzo szybko dotarło do niego jak bardzo silnym charakterem odznaczała się panna Kira. A może pani? Nie dostrzegł obrączki, a po wyjściu z lokalu nie było na to szans, gdyż ściemniało się już. Imponujące i jednocześnie przerażające, a przynajmniej tak to odczuł. Dotrzymywał jej kroku non stop. Nic na szczęście nie miało miejsca, a jedynie prowadzili ze sobą swobodną rozmowę.
- Staram się. Mimo wszystko nie godzę się na to, by kobieta musiała wracać sama do domu, a już na pewno w takiej okolicy.
Rzecz jasna nie sprawiała wrażenia osoby potrzebującej. Wręcz przeciwnie. Tylko towarzyszył nowo poznanej osobie. Zaskoczyła go wzmianką o upodobaniu w muzyce klasycznej. Ok, rock pasuje do niej, ale klasyka? Intrygujące. Barwna i niekonwencjonalna. Idealny materiał na postać do komiksu, a nawet pewnego rodzaju niszczycielka stereotypowej bariery charakterystycznej dla tej konkretnej grupie docelowej - członkini gangu.
Zatrzymała ich przy sklepie i zaproponowała piwo. Szczerze mówiąc nie miał większych planów na dziś, toteż chętnie przystał na ową propozycję.
- Jak najbardziej jestem za.
Odparł krótko. W dalszym ciągu to on za nią podążał.
-Panie przodem.
Dodał, wykonując delikatny ruch ręką, jakoby ustępował pierwszeństwa.
licznik słów: 217
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Wincyj czasu proszę!

21 lis 2017, 22:57

Panna z niej pod względem zaobroączkowania, a raczej braku odznaczającego się na palcu złotka. Właściwie to nie miała nawet stałego partnera. Nie odczuwała potrzeby posiadania kogokolwiek na stałe we własnym życiu. Miała pracę i siebie, po co więcej? Wychowywać duże dziecko? Nie dzięki. Właściwie to było kilka powodów ku temu, a jeden najważniejszy to to, ze dla niej miłość nie istniała a małżeństwo to niewypał.
Barmanka uśmiechnęła się do mężczyzny słysząc jego słowa. Spojrzała na niego nieco rozbawiona. Był uroczy, nawet już znalazła dla niego ksywkę. Słodziak! Idealnie będzie to do niego pasowało. Ciekawe co więcej byłby w stanie jej pokazać. Z chęcią określiłaby z jakim nadzieniem jest jej Ciastko w postaci Desmonda.
Kira nie dość, że nie pasowała do stereotypowego wyglądu osoby należącej do gangu motocyklowego, to i nie była typową blondynką. Do idiotyzmy było jej daleko, a żarty o blondwłosych kobitkach nie pasowały do niej ani trochę.
Nie zastanawiając się dłużej weszła do środka sklepu. Skierowała swe schody wprost ku lodówkom z piwem. Zatrzymała się przed szklaną szybką i bez większych oporów otworzyła drzwiczki by wyciągnąć czteropak jednego z piw.
- A ty co wybierzesz?
licznik słów: 244
Awatar użytkownika
Desmond Stanford
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 63
Rejestracja: 13 lip 2017, 19:32

Re: Wincyj czasu proszę!

13 gru 2017, 18:26

W sklepie powitało go ciepło, które w mig otuliło zmarznięte trzewia. Poświęcił sporą chwilę na zaaklimatyzowaniu się w lokalu, od czasu do czasu rzucając szybkie spojrzenia na towary widniejące na sklepowych półkach. Gdy ogrzał się, wnet po ostatnim chuchnięciu w ręce zawędrował w stronę alkoholi. Dostrzegł, że jego nowa koleżanka prędko zdecydowała na cztery piwa, przy czym on nadal włóczył się niezdecydowany i niepewny. Na zapytanie co stąd wyniesie, kiwnął głową i podszedł szybko do chłodziarki. Czy tej... lodówki? No w każdym razie wyciągnął cztery (załóżmy, że w Anglii są takie piwa) perły chmielowe, bo takie bardzo lubił, w butelce. Wziął akurat ilościowo podobnie tyle, co Kira, by nie poczuła się smutna. Nie przypominał sobie, by kiedykolwiek z kimś prócz samym sobą robił zakupy, toteż Desmondowi zrobiło się trochę głupio. Jeszcze, żeby ubrał się stosownie do ludzi, ale podejrzewał, wstydu jej nie narobi. Poza tym sprzedawca [lub sprzedawczyni] (w zależności od preferencji Kiry) i tak był/-a zajęty/-a swoimi rzeczami, ale to na ten moment mniejsza. Mało istotne i nikomu nie potrzebne, a jedynie ściana tekstu. Istne lanie wody, acz trzeba urozmaicić ten czas. Tym bardziej że niektórzy, czytając, nie chcą tracić czasu, a już na pewno te, które czekają, nie wiadomo ile na post. [Przepraszam za opóźnienia.]
- Ja wezmę... piwo. Piwa. Tyle że nie wiem co dalej, bo trochę jestem z wątku wybity.
Dosłownie. Liczył zarówno na dobroć, jak i wyrozumiałość. Ale jajca. Powinna była go dawno w tyłek kopnąć. Z obcasa z twardymi jak w glanach czubkami. Zapowiadało się ciekawie, w zależności od tego, co będzie. No ale ileż można kupować durny alkohol. Podszedł do kasy i rozliczył się, z kimkolwiek tam stał przy kasie właśnie. Całkiem zgrabnie mu to wyszło, nie wspominając... a nieważne. [Przewinąłem do góry xD].
Dziwne uczucie, gdy z piwka lub dwa robią się cztery, acz nie miał nic przeciwko. Zresztą problemem było, gdzie je wypiją. Skoro odprowadza ją do do-... do domu? Uuuu, będzie grubo. Lecz i tak wolał się zapytać w razie, gdyby się przesłyszał i zanim durnowate myśli wezmą górę.
- To gdzie chcesz iść?
No, na pewno nie do babci. Durny Desmond.
licznik słów: 414
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Wincyj czasu proszę!

18 gru 2017, 22:59

Autorka trochę pogubiła się w sytuacji na dworze, bo chyba na samym początku retrospekcji już nie doczytała, że na dworze padało, a jej postać wparowała do baru ubrana jak na upalny dzień przystało. No nic. Może kolega ustali za mnie jak jest na dworze. Tak chyba będzie najlepiej. No i lepiej by nie kopać Słodziaka butami na obcasie z twardymi jak glany czubkami. Jeszcze by mu krzywdę zrobiła i zostałby impotentem. A tego przecież byśmy nie chcieli. Czas jednak powrócić do naszych postaci. Otóż Kira przyglądała się chłopakowi z zaciekawieniem. Zaśmiała się cicho, gdy ten przyznał, iż jest nieco wybity z wątku. Objęła go swym ramieniem i przyciągnęła go do siebie tak, że prawie padł na jej piersi. Wyszczerzyła się do niego.
- Oczywiście, że idziemy do mnie. Nie miałeś mnie przypadkiem odprowadzić? - puściła mu oczko. Tak apropo. Nawet jeśli było dość chłodno na dworze, to nasza blond sex-bomba nie dawała po sobie poznać, by to odczuwała. A może faktycznie temperatura nie robiła na niej zbytniego wrażenia? A kto to wie. Nawet autorka tego nędznego posta nie ma pojęcia. Ruszmy swe tyłki i przejdźmy dalej to może jakoś powrócimy na właściwy tor całej tej akcji.
licznik słów: 239
Awatar użytkownika
Desmond Stanford
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 63
Rejestracja: 13 lip 2017, 19:32

Re: Wincyj czasu proszę!

20 gru 2017, 20:36

- Tak, odprowadzić. Pamiętam naszą rozmowę, to tym się nie przejmuj. Zrozumiałem tylko, że po drodze się ciachnie po piwku lub dwa, odstawić na miejsce, a potem papa. Widzę jednak, że plany nieco uległy zmianom, acz nie mam nic przeciwko temu. Pytanie, czy czujesz się komfortowo, zapraszając obcą ci osobę do siebie?
Jakby tego było mało, pogoda zbyt bardzo zmienną jest. Nie tak dawno padało, potem jednak nie, bo śnieg, a teraz się okaże za chwilę, że o północy zrobi się słonecznie. Gdzie ty masz mózg Desmond. Ha, a teraz wpadnie w gościnę do niebezpiecznej osoby o zadziwiająco łagodnym charakterze, która przyłapała go na szkicowaniu jej samej w lokalu, gdzie potrafiła go udupić, jak tylko żywnie by tego zapragnęła. Dobrze, że nasz bohater inaczej trochę trenował, bo przynajmniej w tej kwestii czuł się pewniej iść w takowe miejsce, a na samoobronie znał się nie lada.
Szybko znaleźli się na miejscu zgodnie z tym, jak pokierowała ich krokami. Na szczęście nikt nie umarł, nikt nie napadł, a tylko wrzaski dobiegały z okolicy. Wszystko wskazywało na kłótnię młodej pary, a w efekcie ta wyrzuciła pijanego mężczyznę z domu. Przynajmniej tyle wywnioskował z krzyków, bo bardziej skupiony był na rozmowie z Kirą.
Weszli do środka...
- To tutaj?
Zabłysnął nieprzeciętnie popierdolenie głupim pytaniem.
licznik słów: 239
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Wincyj czasu proszę!

20 gru 2017, 22:57

- Wygodniej będzie usiąść na kanapie niż na murku. Poza tym przynajmniej w mieszkaniu psy nie powiedzą, że łamiemy prawo. Po co komu mandat. Nie wiem jak ty, ale nie stać mnie na to, by płacić takie kwity. Mam dość własnych opłat. - zaśmiała się lekko.
Och, co tutaj się wyprawia. Kira i łagodny charakter? O panie, ty się lepiej napij. Może i tak wyglądało, ale nie radzę wyprowadzać jej z równowagi. Des jest słodziakiem, więc nasza blondynka nie widziała potrzeby ukazywania swej bardziej agresywnej natury. Nie był nachalny, nie rzucał się do niej, nie robił burdelu w jej barze. Po co więc miałaby robić mu jakąkolwiek krzywdę? Fakt, że nawet mniej przeklinała, ale to tylko do czasu. Po prostu nie było nic, co warto by było podkreślić kilkoma mocniejszymi słówkami czy też porównać do jakiejś kurwy. Takie życie. Nie byłą typem osoby, która rzucała przysłowiową "kurwą" w ramach przecinku w wypowiadanym przez siebie zdaniu.
Po wciśnięciu guzika z cyferką 6 wylądowali na korytarzu z jej mieszkaniem. Teoretycznie nie powinna zapraszać obcego faceta do własnego mieszkania. Ale tak jakoś miała na to ochotę. Bo czemu nie? Kto jej zabroni? W końcu robi to na własną odpowiedzialność. A i bezbronną i niewinną kobietką to ona nie była. Przez to jak była ubrana, czyli dość skromnie i wyzywająco, mógł dostrzec, że niektóre tatuaże były wykonane w pobliżu blizn lub właśnie na nich. Winda była dość ciasna więc i był wystarczająco blisko by to dostrzec.
- Witam w mych skromnych progach - zaśmiała się otwierając drzwi do mieszkania. Przywitał ich od razu salonik połączony z aneksem kuchennym. Mieszkanie było małe, dwupokojowe, gdzie jeden z pokoi to była sypialnia. Mała łazieneczka i w sumie nic ciekawego. Zapaliła światło. Nie było nawet co zbytnio oglądać. Żadnych zdjęć na ścianach czy w ramkach na komodzie. Skromnie i samotnie. Wyciągnęła z czteropaka piwo i postawiła na stoliku. Wzięła od niego jego alkohol by również wyciągnąć jedną sztukę a resztę schować do lodówki.
- Rozgość się. - powiedziała rzucając klucze na blat kuchenny. Następnie z impetem klapnęła na sofie i pilotem włączyła wieżę co uruchomiło płytę Metallici.
licznik słów: 415

Wróć do „Retrospekcje”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość