Enjoy The Silence

Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Enjoy The Silence

26 lip 2017, 0:25

Kira Rains, James Tyrski
Noc spotkania Kiry i Jamesa. Po wydarzeniach z Intro
East End

Boisz się? Świetnie. Niech to uczucie wyznaczy ci kierunek. Pokonuj strach, idź tam gdzie inni nie mogą. Rób rzeczy których do których inni nie są zdolni...

James biegł przez jakiś czas ciągnąc za sobą Kirę i była to jedyna rzecz której był pewien. Dwie, może trzy ulice dalej, zwolnił by się w końcu zatrzymać przy niewielkim skwerku z kilkoma drzewami. W okolicy pojawili się przypadkowi przechodnie i niewielki ruch uliczny. Pomimo późnej pory Londyn nie spał, nawet w tych stronach. Znacznie więcej lamp drogowych oświetlało którąś z większych arterii. To mogła być East India Dock Road, albo A1261. James nie był tego pewien. Nie wiedział też czy odległość którą pokonali jest wystarczająca i czy w ogóle byli ścigani. Jedyne środki bezpieczeństwa jakie mógł podjąć. Stąd dystans, może faktycznie znacznie większy niż potrzeba. Ale skąd do cholery wiedzieć takie rzeczy? Zrywanie kontaktu, pod ogniem nieprzyjaciela, w górach, w lesie, czy na pustyni, nie było nigdy tak.. przerażające.
- Widziałem w życiu, masę posranych rzeczy. Ale to... - Najpierw błądził wzrokiem po okolicy, a potem skupił go na dziewczynie. Widziała to samo co on, wiedział to, ale niewiarygodność tego widoku wciąż domagała się potwierdzenia. Obraz miał wciąż przed oczami.
Chmara robali. Rój, ale przybierający konkretny kształt. Gadający. I prawdopodobnie, ...zabójczy.
Umysł podpowiadał masę wyjaśnień. Halucynacyjna, broń biologiczna, zaawansowana technologia? Cokolwiek to było, James nie wiedział, i to przerażało go najbardziej. Jak kurwa walczyć z czymś takim? Ogień? Chemia? ...Woda święcona? Kto to mógł stworzyć? Natura? Człowiek? Pojeby z Pentexu ?
Czym to było do diabła? Co właśnie wydarzyło się w tym cholernym zaułku? Czy ten człowiek zginął?
Czy to samo spotkało gością w meloniku?
Chaos myśli ustępował powoli i nie bez oporów. James nie lubił tego, musiał mieć wszystko poukładane, wytłumaczone, zrozumiałe i logiczne. Ale po kolei, teraz chciał tylko zapalić.
licznik słów: 375
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Enjoy The Silence

27 lip 2017, 17:06

Milczał przez jakiś czas nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Zastanawiał się czy ją uprzedzić, wyjaśniać cokolwiek. Przez wydarzenia tej nocy niby jechali na jednym wózku, ale James jeszcze nie zdecydował czy dalej nie będzie chciał jechać sam. Czas pokaże. Taksówkarza olał zupełnie. Zagrożenie jakie stwarzał zakwalifikował jako niskie.
- Może będziesz miała okazję. - Odezwał się w końcu. - Trenowałem przez wiele lat walkę w bliskim kontakcie i ...mam teraz odruchu. Nie zachodź mnie od tyłu, nie próbuj zaskoczyć. Nie chciał bym ci przypadkowo przyłożyć, a to mi się już zdarzało parę razy. - Skrzywił się, choć mógł być to też pewien rodzaj cynicznego uśmiechu. Jak wytłumaczyć cywilowi że przez swój zjebany łeb jest się niebezpiecznym dla otoczenia?
Fasady ciasno upakowanych przy sobie domków jednorodzinnych prezentowały się bardzo niepozornie. Na podjeździe pod numerem 101 nie stał żaden samochód, więc taksówkarz zatrzymał się właśnie tam. Gdy jego klienci opuścili pojazd natychmiast powrócił do przerwanej przez Kirę esemesowej kłótni. James uregulował rachunek i wyciągnął z kieszeni pęk kluczy by otworzyć drzwi.
- Wchodź. - Ponaglił tym razem już bez lokajowania i zapalił światło w korytarzu.
- Po prawej salon i kuchnia, po lewej łazienka. Drugie drzwi. Barek... Znajdziesz sama. - Dodał po chwili i zniknął gdzieś w okolicach drzwi prowadzących do małego ogródka po drugiej strony domu. Znajdowało się tam też wejście do piwnicy i schody prowadzące na górę.
Na pierwszy rzut oka mieszkanie wyglądało przyzwoicie. Urządzone w prosty i nowoczesny sposób, co nieco kontrastowało z biedną okolicą dzielnicy robotniczej. Pokoje nie były zastawione zbędnymi meblami. Wszystko miało swoje miejsce, choć nie brakowało tu i tam oznak zamieszkiwania typowych dla samotnego faceta. Porzucone ubrania, brudne kubki i puste butelki, trochę dokumentów na stoliku. W przedpokoju rzucone w kąt ochraniacze szermiercze i ubłocone buciory. Obok, wypchana czymś po same brzegi 120 litrowa operacyjno - realizacyjna torba, w której mógł się pomieścić pokaźny zestaw szpeju do airsoftu, brudne pranie przygotowane do wyniesienia do pralni, lub dobrze upakowane zwłoki młodej kobiety.
Uwagę przykuwać mogły dekoracje. Te zdecydowanie różniły się od stylu mieszkania. Na ścianach wisiały stare szkice, wyglądające na jeszcze starsze mapy, modele żaglowców oraz, w dominującej większości, broń. Były to głównie miecze, z różnych zakątków świata. Znawca broni białej szybko odnalazł by typowy miecz wikiński, szkocki claymore, rzymski gladius, średniowieczny miecz półtoraroczny, trzy szable kawaleryjskie, w tym także dwie polskie, pochodzące z różnych okresów. Niemieckie kriegsmessery i półtorametrowej długości flamberg. Znalazło się też kilka toporów, tarcz i całych zestawów mieczy orientalnych, w tym hinduskich, chińskich i japońskich, mniejszych lub większych. Większość z nich była tylko wykonanymi współcześnie replikami, ale kilka sztuk wyglądało na naprawdę stare, noszące ślady długiego używania.
Duże wrażenie mogła też robić pełna samurajska zbroja z pełnym hełmem i czerwoną maska wyobrażająca diabelskie oblicze. Na przeciwko salonu znajdował się mały pokoik w którym w podobny sposób ustawiono zbroję rycerską, prawdopodobnie z okresu krucjat, na co mogła sugerować wielką flaga zakonu templariuszy, zajmująca centralna część ściany gabinetu.
W samym salonie tego typu eksponatów było niewiele, najdłuższa ścianę zajmowała biblioteczka wypełniona szczelnie książkami, od podłogi aż po sam sufit. Książki nie były nowe, wyglądały jak zbiór, a nie ozdoba. Tytuły były zarówno po angielsku jak i polsku. I tu dostrzec można było nieudolne próby zapanowania nad chaosem. Książki historyczne były w jednym miejscu. Powieściopisarze w innym. Zbiory popularnych autorów zawierały po kilka pozycji ich najpopularniejszych książek. Hemingway, Szekspir, Asimov, Orwell, Lem, Lovecraft, Huxley. To Tylka mała cząstka w śród wielu mniej znanych twórców współczesnych i tych z minionych epok. Nie brakowało opracowań naukowych i historycznych, opisów powstań, bitew, wojen, fizyki kwantowej, futurologii i astronomii. Trochę mitologi nordyckiej i hinduskiej. Było tam niemal wszystko. Daremnym trudem było jednak szukać poezji czy autorów rosyjskich, do których James żywił odrazę większą niż sam jego dziadek. Po środku pomieszczenia kanapa, stolik, w kontach fotele i niepodłączony telewizor.
W honorowym miejscu znajdowały się dwa eksponaty. Przybity do deski stary but z tabliczką. "Za najgłupszy żart w historii pułku. Wsadź go sobie w dupę kretynie." Obok Nóż Gurkhów z tabliczką na której była tylko data i jedno słowo. "Werewolf".
W tych pokojach panował jeszcze jako taki ład i porządek. Kuchnia, częściowo połączona z salonem, wyglądała dużo gorzej. Stos niepozmywanych naczyń z kilku dni, opakowania po zamówionym jedzeniu, i masa drobiazgów które swoje miejsce miały zapewne gdzie indziej. Niewyniesione śmieci w otwartej szafce pod zlewem.
Barek był pod ladą oddzielającą kuchnie od pokoju gościnnego. Nie był duży ani dobrze wyposażony. Po za standardowym zestawem whisky kilku popularniejszych marek znaleźć tu można było trochę skandynawskiej i polskiej wódki. Całkiem sporo czerwonego wina i kilka piw.
James nazwał to wszystko strefą pierwszą. Oficjalną. Zaadaptowaną do codziennych potrzeb.
Dla niego, najważniejszą częścią domu była jednak piwnica. Strefa druga. Zbudowanie i wyposażenie jej kosztowało go majątek. Tu jednak Kiry wpuszczać nie miał zamiaru. Wejścia do niej strzegły masywne pancerne drzwi zamykane na cyfrowy zamek. Każdy ma przecież jakieś tajemnicy.
licznik słów: 983
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Enjoy The Silence

27 lip 2017, 17:43

Wysłuchała jego słów zainteresowana. Pokiwała głową i podniosła dłoń w geście "ok,ok".
- Dobra, przjęłam to do wiadomości. Będę uważała. Jeśli jesteś szkolony to raczej nie mam z tobą szans. - zaśmiała się. - Chociaż posiłować się w łóżku zawsze można. - powiedziała rozbawiona wysiadając z auta. Rozejrzała się. Ta dzielnica to zupełnie co innego od Est End. O takiej chałupie to mogłaby pomarzyć. Rany, co taki człowiek robił w takim podrzędnym barze jak B-Est, gdzie roiło się od Szczurów? Nie czaiła. Chociaż jak już weszła do domu to powoli zaczynała rozumieć. Był jakimś najemnikiem czy co kurwa? Stała jak wryta. Może powinna zwiewać? Chociaż z drugiej strony pal sześć. Wolałaby zginąć z jego ręki niż pożarta przez to ohydztwo z zaułka.
Powolnym krokiem ruszyła w kierunku kuchni i salonu. Uważnie się rozglądała nie mogąc się nadziwić tej ilości broni pozawieszanej na ścianach. Takiej kolekcji nigdy w życiu nie widziała. No nie licząc wypadu do muzeum w szkole podstawowej. Nie dotykała niczego. Wolała nie dostać po łapach. Bałaganem się nie przejmowała. Wiedziała przez to, że jest sam i w razie baraszkowania nie najdzie na nich zazdrosna małżonka. Ona sama nie raz miała bałagan, ale na jej dwupokojowym mieszkanku z aneksem kuchennym wyglądało to wtedy tragicznie więc starała się regularnie sprzątać by móc się tam poruszać. Zagapiła się i o mało nie potknęła o gigantyczną torbę. Pokręciła głową by skupić myśli. Postanowiła ruszyć wprost do salonu by znaleźć coś do picia i jakieś szklanki. Do żadnego pokoju po drodze nie zaglądała. Nie jej mieszkanie więc woli się nie pałętać. Sama nie lubiła gdy ktoś nieproszony wchodził np. do jej sypialni. Tak samo i ona nie wchodziła nieproszona do innych pomieszczeń niż te, wskazane przez mężczyznę. Po drodze przestraszyła ją zbroja. Drgnęła nerwowo na jej widok. Matko scurko. To chyba był zły pomysł by tu przyjeżdżać albo chociaż mógł ją uprzedzić. Przecież i tak co chwilę się zastanawiają co to miało być w zaułku. Westchnęła cicho i ruszyła dalej.
Ściana książek w salonie nieco ją przytłoczyła. Istny zbieracz literatury i uzbrojenia. Czy to nie jest już nałóg? Nie.. W sumie nie. Inaczej nie mogłaby swobodnie się przemieszczać po budynku. Dostrzegła barek i kuchnię. Uradowana wynalazła jakieś dwie czyste szklanki i sięgnęła od razu po wódkę. Postawiła te rzeczy na stoliku i zajrzała do zamrażarki czy ma może lód. No i oczywiście coś do popijania bo czystej wódki nie miała zamiaru pić. Jeśli nie znalazła żadnego soku czy jakiejś coli to i woda z kranu może być. Takie rzeczy tez się robiło. Jeśli znalazła co chciała to naszykowała na stole wszystko w tym wrzucając trochę lodu do pierwszej lepszej miseczki bądź nawet szklanki. Rozsiadła się na kanapie zrzucając z siebie skórzaną kurtkę.
licznik słów: 562
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Enjoy The Silence

27 lip 2017, 18:51

Teoria której trzymał się przez całą drogę powrotną przestała mu już w ogóle pasować. Nic więcej nie wskazywało na halucynacje czy zatrucie wywołane jakimś środkiem psychotropowym. W dodatku to co widział pomimo całej swojej nierealności, było bardzo rzeczywiste. To co słyszał także. Ale jak już zaczął, chciał doprowadzić sprawę do końca. Efekt mógł być chwilowy, objawy ustąpiły, ale ślad przecież musiał jakiś zostać. Jak inaczej wytłumaczyć te cholerne czarne oczy? Badanie krwi nie było tylko pretekstem do ściągnięcia laski na chatę, a poważna próba znalezienia odpowiedzi. Choć w gruncie rzeczy, sam musiał to przyznać, sposób był oryginalny i efektowny. Wbiegł po schodach na parter, drzwi do piwnicy zamknęły się za nim i zakodowały same.
- To jest wojskowa wersja przenośnego laboratorium do analiz. - Ustawił mała czarną skrzynkę na blacie stolika.
- Zawiera zestaw odczynników które powinny określić czy nie nawdychaliśmy się jakiegoś świństwa i nie dostaliśmy złej jazdy. Poproszę teraz paluszek. - Wyciągnął doń w stronę dziewczyny. W drugiej ręce trzymał już małe ostrze mogące być tylko skalpelem.
- Wyluzuj. Wystarczy kropla. ...Nasz trening może jeszcze chwilę zaczekać. - Ostatnie słowa wypowiedział już naprawdę powoli, spokojnym tonem z wysoko uniesionymi brwiami, starając się być bardzo przekonywujący.
Kolejną rzeczą która podobała mu się w dziewczynie było to iż nie zadawała zbędnych pytań. Nie trajkotała bez przerwy i potrafiła odnaleźć się w sytuacji. Przede wszystkim, jeszcze nie uciekła, choć teraz miała ku temu kolejny powód. Pozostałe walory mogły być czasowo wyłączone przez niezwykłość tej nocy. Wzajemne zrozumienie mogło skończyć się już następnego dnia. Było by szkoda, ale Jemes nie zatrzymywał się w miejscu na długo.
licznik słów: 318
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Enjoy The Silence

27 lip 2017, 20:32

Kira wciąż nie była wstanie ogarnąć całej tej sprawy. Wszelkie tłumaczenia jakie przychodziły jej na myśl zaraz odrzucała. Nie mogła połączyć niczego w logiczną całość. Wiedziała, że wyparowało dwóch ludzi. W obu miejscach był smród i że gaśnicą zgniotła przerośniętego karalucha. I to zdjęcie, które ciążyło jej w pewien sposób w kieszeni. Pomimo iż lezało bezpieczne w kurtce to nadal o nim pamiętała.
Gdy James wrócił do niej stała przed ścianą książek przeglądając tytuły. Tyle tego było. Tak różnorodny zbiór. Zastanawiała się czy faktycznie wszystkie przeczytał. Ona niektórych z nich w życiu by nie przełknęła. Zwłaszcza tych naukowych. Tych po polsku w ogóle nie kojarzyła. Miała problem z przeczytaniem tytułów. Odwróciła się w jego stronę. Uniosła brwi widząc co przyniósł.
- Kim ty do cholery jesteś? - zapytała nie owijając w bawełnę. Za bardzo nurtowało ją to pytanie. Byle by nie strzelił odpowiedział "jak ci powiem to będę musiał cię zabić" bo zacznie się śmiać. Podeszła do niego bliżej i podała mu swoją dłoń. Niepewnie patrzyła na to wszystko, no ale skoro już tutaj była, to nie było w sumie odwrotu. Spokojnie poczekała aż zrobi co tam potrzebuje. Byle by mogła używać później swoich palców.
- Tylko mi nic nie obetnij. - zaśmiała się nieco nerwowo. No nie ukrywajmy. Miała prawo być nerwowa. Nie było to coś co widuje się i robi na co dzień.
- Będziesz musiał się mocno postarać bym o tym nie myślała. - powiedziała rozbawiona.
Kira raczej była typem słuchacza niż gaduły. Jednak jeśli było trzeba to się nie bawiła tylko waliła wprost. W końcu każdy potrzebuje czasem by coś mu wytłumaczyć. Jeśli nie będzie chciał powiedzieć gdzie pracuje czy tam czym się zajmuje to wzruszy ramionami. W końcu i on nie wie, że ona należy do gangu motocyklistów i udostępnia im lokal w którym pracuje. Oczywiście wszystko na odpowiednich warunkach. Miała być to ostoja a nie burdel w końcu.
licznik słów: 401
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Enjoy The Silence

27 lip 2017, 23:14

Gdy padło pytanie o to kim jest, w pierwszej chwili chciał zażartować i opowiedzieć coś w stylu "jak ci powiem to będę musiał cię zabić", ale tekst ten był już tak strasznie oklepany i nagminnie wykorzystywany przez jego kolegów iż szybko zrezygnował. Drugą myślą było sparafrazowanie słów jakimi przedstawiała się postać kultowego w latach 90' angielskiego komiksu, którego fragmenty znał niegdyś na pamięć.
"Tak ubarwiwszy nagą mą niecnotę,
zbutwiałym słowem z Biblii wyskubanem,
świętym się wydam, gdym w gruncie Szatanem."

Albo klasyk:
"Przed twymi oczami stoi skromny weteran wodewili, przez zmienne koleje losu obsadzany zarówno jako ofiara jak i oprawca...."
I tak dalej, ale sam już nie pamiętał wszystkiego, a skopanie takiej okazji do popisu nie wchodziło w grę. Po za tym był to po prostu durny pomysł zmęczonego już umysłu. Ostatecznie wzruszył tylko ramionami.
- Kto? Ja? Po prostu zwykły facet. - Wzrok oderwał tylko na chwilę, by nie spudłować. Szybki i precyzyjny ruch zakończony delikatnym ukłuciem. Ból, o ile wystąpił, był do zniesienia i nie trwał długo. Kropelka krwi trafiła do fiolki. Wypuścił podtrzymywaną przez tą chwilę dłoń Kiry i odwrócił się na chwilę by odstawić próbkę.
- Do odcinania palców mam nożyce ogrodowe. - Uśmiechnął się zadowolony z żartu, bo w gruncie rzeczy była to prawda. W odpowiedzi na resztę słów skinął tylko znacząco głową, potwierdzając iż dołoży wszelkich starań by wymazać wspomnienia obrazów tej nocy. Także swoje.
Odsunął się by w identyczny sposób pozyskać próbkę swojej krwi. Pozostawało już tylko wykonać test. W tym celu kucnął przy stoliku zajął się grzebaniem w czarnej skrzynce zawierającej resztę zestawu.
- Czytałem kiedyś instrukcję. Powinno działać jak zwykły test na obecność narkotyków, ale zamiast siusiania trzeba się skaleczyć. Odczynniki zmienią kolor w przypadku gdyby w krwi było coś nie tak. - Wyjaśnił. Nie powiedział wprost iż nie jest do końca pewien jak to działa bo sam nigdy nie wykonywał takiego testu, a jedynie robiono go na nim. Zamilkł na dłużą chwilę wpatrując się w skupieniu w odczynniki. Musiał kolejno zastosować kilka z nich. Na reakcję trzeba było chwilę zaczekać. W tym czasie uznał jednak że ta biedna dziewczyna z baru, po tak trudnej nocy zasłużyła na kilka prostych odpowiedzi. Był to też kolejny krok w kierunku normalności, a z tym James miał ostatnio coraz większy problem.
- Służyłem trochę w wojsku. - Mruknął po chwili wciąż nie odrywając wzroku od testów. - Jeździłem to tu i to tam dbając o interesy Królowej. Teraz prowadzę własną działalność, jako doradca i konsultant. Podwykonawca dla kilku firmach zajmujących się ochroną osób i mienia. Szkolenia, administracja, zasoby ludzkie. Nic naprawdę ciekawego. Zażywałaś w ciągu ostatnich trzech miesięcy jakieś narkotyki? - Dopiero teraz przeniósł wzrok na dziewczynę i podnosząc się na równe nogi podniósł z blatu szklanki z wódką. Niestety, znaleziony przez Kirę sok pomarańczowy był obecnie jedynym płynem którym można było zastosować jako przepojkę.
licznik słów: 549
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Enjoy The Silence

28 lip 2017, 0:27

W sumie była nieco zawiedziona, że nie zarzucił jakimś głupkowatym cytatem. Z drugiej strony może i dobrze. Oboje byli zbyt zmęczeni na to by teraz logicznie myśleć nad jakimś cytatem. Może innym razem ale nie teraz. Nawet się nie skrzywiła gdy naciął jej palec. Przekrzywiła delikatnie głowę patrząc jak kropla krwi spływa do probówki. Uniosła brwi gdy wspomniał o nożycach do ogrodu. Parsknęła śmiechem kręcąc głową. Miał tyle broni w domu a miałby ożywać nożyc ogrodniczych? Chociaż z drugiej strony by przeciąć kości. Odpędziła od siebie te myśli. Zbyt krwawe wizje się jej włączyły.
- Więc na pewno gra w ogrodnika odpada. - zaśmiała się. Do ogrodu z nim nie pójdzie. Oj to na pewno odpada. Ale to nawet nie pora na zabawy pod chmurką. Przyglądała się jego poczynaniom. Przyglądając się tak patrzyła jakby niedowierzając, że wie jak to używać. Instrukcję to i ona mogłaby sobie przeczytać a i tak mogłaby mieć problem z korzystania z tych akcesoriów. No ale spoko. Mogą się pobawić w małych chemików.
- Ciekawe masz zabawki. - przyznała nie mogąc oderwać wzroku od tych nieszczęsnych probówek. Zrobiła to jednak gdy zaczął o sobie opowiadać. Uśmiechnęła się pod nosem. Wojskowy. No, no. Właściwie były wojskowy ale to wyjaśniało jego kondycję oraz posturę.Z daleka było widać, że te mięśnie to nie żart. Ach a i tak jeszcze schowane są pod ubraniami.
- No to ciekawy z ciebie osobnik. Ciężko byłoby mi cię schrupać na śniadanko, chociaż z chęcią bym spróbowała. - zaśmiała się poprawiając swoje włosy. Rozczesała je palcami.
- Nie biorę żadnych świństw. Wystarczy mi alkohol, seks i rock and roll. - zanuciła i zaśmiała się. Śmiech świetnie pomaga by się odstresować. Żarty dobra rzecz. Wrzuciła lodu do wódki by ją schłodzić. Ciepła wódka była okropna. A sok pomarańczowy nadawał się na popitę. Zasiadła sobie na kanapie.
- To teraz możemy się już odprężyć?
licznik słów: 381
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Enjoy The Silence

29 lip 2017, 13:44

Po powrocie do stolika przez chwilę wpatrywał się w wyniki testu. By go odczytać musiał porównać kolor współczynników z tabelą umieszczoną wewnątrz pokrywy pudełka. Wynik był negatywny dla większości środków bojowych i substancji psychoaktywnych znanych Brytyjskim wojskowym. To oczywiście nic nie znaczyło, test powinno się powtórzyć a krew poddać dokładniejszej analizie, ale James podejrzał że to również niczego nie wykaże. Nie okazał tego w żaden sposób, ale był zły. Odpuścił. Wrzucił wszystko do skrzynki i po za mknięciu dwoma zatrzaskami wieka, wetknął ją pod stolik. Westchnął i pokiwał głową patrząc w pustkę. Coś jeszcze zaprzątało jego myśli.
- Tak. Teraz już tak. Możesz robić co chcesz. - Uśmiechnął się nawet, ale trwało to zbyt krótko, bez przekonania. Ludzie jego pokroju miewają czasem dwa oblicza. Osobowości, które pojawiają się i znikają w zależności od sytuacji. Przejście z jednej do drugiej nie zawsze jest proste, ale potrafiło nastąpić błyskawiczne. Wystarczył jeden niewłaściwy impuls. Jak w zaułku. Zacięte, surowe oblicze i zimne spojrzenie, napięte mieście. Przyłbica znowu była opuszczona.
W tym stanie odczuwanie przyjemności było wyłączone. Radość i odprężenie nie istniały. Ta osobowość wykuta została w ogniu walki, w sytuacjach których większość ludzi nigdy nie musiała doświadczać. James doskonale zdawał sobie sprawę z tego podziału i dominacji "stanu gotowości" nad Jamsem "który potrafił się uśmiechać." Nawet gdy był sam, i nie musiał się niczego obawiać. Jeszcze tylko jedna rzecz i spróbuje znowu unieść tą przyłbicę, zrzucić zbroję. Sięgnął po długopis i na karcie jakiegoś zawiadomienia zanotował.
- "Nie będziesz mieć bogów przed Agesandrosem wiarołomco. Skoroś nie uszanował daru, Twój los został przypieczętowany."
Kartkę położył na skrzynce pod stolikiem i zapomniał. Wzrok i całą swoją uwagę przeniósł teraz na Kirę. Miał w końcu zadanie do wykonania, które chciał wykonać dobrze, ale do tego sam musiał zapomnieć, przynajmniej na jakiś czas, co widział. Usiadła w końcu na kanapie i podniósł szklankę z czymś zawierającym, o ile dobrze pamiętał C2H5OH.
- Wcale nie uważam się za ciekawego osobnika. - W domyśle, im mniej o mnie wiesz, tym lepiej. Ale takich rzeczy chyba nie mówi się wprost.
- Twoja kolej. - Mruknął przymykając powieki. - Co kryje się pod tym ładnym opakowaniem? Jaka jest twoja historia? Poproszę długą wersję. - Szklankę wysunął przed siebie i uniósł w geście toastu, ale żadnego nie wygłosił. Zawartość, może zbyt szybko, bezceremonialnie wlał sobie do ust.
licznik słów: 461
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Enjoy The Silence

29 lip 2017, 14:25

Nie znała się na chemii ani trochę, ale interesowała się wynikami. Chociaż z drugiej strony gdzieś podświadomie domyślała się, że całe to sprawdzanie krwi nic im nie da. To było jakieś czyste szaleństwo. Po prostu wariactwo. No ale miała dość na dany moment zastanawiania się nad tym. Czuła się tym zmęczona. Była prostą osobą i takie rozmyślanie by wyjaśnić coś naukowo nie było dla niej.
- Chyba raczej możemy... Poza tym takie wyrażenie jest niebezpieczne - zaśmiała się a w jej oczach pojawił się błysk. Och, powiedzenie kobiecie, że może robić co chce nie jest najlepszym rozwiązaniem. Mogłaby mu przeszukać cały dom. Kira jednak nie była z taka i nie miała zamiaru wykorzystać jego własnych słów przeciwko niemu. Może gdyby to był ktoś inny, bardziej obcy. Oni mieli wspólną, dziwaczną historię, która na pewno ją przed niektórymi rzeczami powstrzymywała. Poza tym zdawała sobie sprawę jak wygląda życie byłych wojskowych. Po co drażnić i budzić lwa, jeśli teraz jest przyjemnym kociakiem? Nikt nie chce przecież stracić głowy z powodu głupoty. A przynajmniej nie ona.
Barmanka przyglądała się jego poczynaniom. Co prawda ona sobie nie zapisała tego cytatu, ale zapamiętała. Akurat pamięć miała dobrą do takich rzeczy. W końcu nigdy nie wiadomo do czego mogą się przydać. Również podniosła swoją szklankę.
- To już Twoje zdanie - zaśmiała się i również wypiła alkohol popijając go sokiem Odstawiła szkło na ławę i założyła nogę na nogę wygodnie opierając się o oparcie kanapy.
- Dwa różne światy Misiaczku. Moja matka porzuciła mnie i mojego starego jak miałam kilka lat. Nie chciała mieć bachora bo uważała, że jest za młoda a małżeństwo ją dusiło. Mój ojciec mnie za to obwiniał i się nade mną znęcał. - powiedziała. Nie miała oporów by o tym mówić. To była dla niej przeszłość. Było minęło. Żyje więc jest spoko. Trza iść dalej. Odwróciła się do niego plecami prostując się. Podciągnęła koszulkę by zobaczył jej plecy. Prócz tatuaży było wiele blizn.
- Po wielu latach wyszło to na jaw. Trafił do kicia gdzie się powiesił a ja wędrowałam od rodziny zastępczej do rodziny. Jak uzyskałam pełnoletność zwiałam od ostatnich opiekunów i pałętałam się po ulicy. Pomógł mi pewien człowiek, który trochę mnie naprostował. - jeśli obejrzał sobie jej blizny opuściła bluzkę by spowrotem oprzeć się o kanapę. Wzruszyła ramionami. Nalała im wódki.
- Nic szczególnego. - stwierdziła ostatecznie.
licznik słów: 488
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Enjoy The Silence

29 lip 2017, 16:02

Robić co zechce? Nie. On nie mógł. Nie potrafił, nawet gdyby chciał. Niezależnie od oblicza, podświadomie zawsze zachowywał czujność. Być może, czego czasem się obawiał, była to jego trzecia osobowość. Ta nad którą nie miał żadnej kontroli. Uśpiona bestia która tak naprawdę nigdy nie spała. Ukryta głęboko podnosiła łeb tylko gdy wyczuwała zapach krwi.
- Każdy ma swoją wojnę. - Skomentował widok blizn. A więc przeczucie go nie zawiodło. Miał do czynienia z osobą doświadczoną przez życie, która potrafiła się podnieść po upadku i pomimo przeciwności iść dalej. Może zbyt pochopnie, za wcześnie, ale pomyślał że chyba mógłby zaufać tej dziewczynie. Kiedyś. Ofiary wojen trzymają się w końcu razem. Nie - kolejna myśl należała do tych racjonalnych. To zbyt niebezpieczne.
- Nie ma to jak kochający rodzice. Moi zginęli w wypadku gdy byłem mały, więc chyba mogę uznać się za szczęściarza. - Wyciągnął dłoń i dotkną jej pleców nim opuściła bluzkę. Przeciągnął palcem po jednej z blizn. Musiała być głęboka, nie fizycznie, ale gdy gdy rany zadaje ktoś bardzo bliski, zostają na zawsze nie tylko na ciele.
- Co ty robisz? Nie jesteś już w pracy. Oddaj to. - Z udawanym oburzeniem zabrał Kirze butelkę i postawił po swojej stronie stolika. Po tym jak już napełniła naczynia.
- Dzień dziecka. Teraz ty będziesz obsługiwana. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu, tym razem prawdziwym, szczerym i nie wymuszonym.
- Ciekawe tam masz tatuaże. Ale... Pokaże ci moją najgorszą bliznę. Nigdy w życiu nie czułem takiego bólu. - Ściągnął bluzę i cisnął na fotel pod ścianą. Pod spodem miał jeszcze termoaktywną, ścisłe przylegającą do ciała czarną koszulkę z długim rękawem. Podciągnął ją do połowy brzucha i rozpiął pas przy spodniach. Palcem wskazał maleńkie, niemal już niewidoczne nacięcie w miejscu w którym spuścił nieco spodnie.
- Wyrostek robaczkowy. - Obserwował ją cały czas starając się wychwycić reakcję na głupie żarty.
licznik słów: 360
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Enjoy The Silence

29 lip 2017, 16:44

- Owszem, każdy ma swoją wojnę. - przyznała spokojnie. Wielokrotnie upadała i się podnosiła. Musiała, dla siebie samej. Zawzięcie walczyła o siebie i swoje życie nie poddając się. Nigdy nie miała zamiar się poddać. Uparcie dążyła by uzyskać normalne życie. Wszystko co minęło pozostawiała za sobą. Już ją ukształtowało i nic z tym nie zrobi. Nie było co roztrząsać i się zastanawiać "a co by było gdyby". Odpowiedź była jedna. Byłaby zupełnie kimś innym. Ale jest tu i teraz, taka jaką było ją widać. I tak było dla niej w sam raz.
- Coś w tym jest. - stwierdziła. Jego dotyk był całkiem przyjemny. Uśmiechnęła się pod nosem nim jeszcze się odwróciła. Nigdy nie wypierała się tego, że przeszłość ją spaczyła. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Na rzykłąd bycie w związku. Owszem, nie uważała tak jak matka, że to by ją ograniczało. Nie, nie, skądże znowu. Aczkolwiek nie ufała facetom, a nawet samej sobie. Wolała być singielką, niż grzeczną mamuśką. Wiedziała, że nie nadaje się na związki więc nawet nie próbowała. Nie wierzyła w miłość. Dla niej coś takiego nie istniało. Dla niej to zwykłe pożądanie, które czasem trwa trochę dłużej niż jedną noc. Ale co tam będziemy się zastanawiać w jaki jeszcze sposób jest skrzywiona. Zrobi się jeszcze nudno i co wtedy?
Kora zaśmiała się i podniosłą ręce w geście poddania się.
-Dobra, dobra. Już jej nie dotykam. Och, dzień dziecka! - zawołała i opadły jej ręce.- Nie wiem co to jest dzień dziecka. - parsknęła śmiechem. Znaczy wiedziała, że istnieje taki dzień ale go nie obchodziła nigdy. Potrafiła się nabijać sama z siebie jak widać. Ucieszył ją jego śmiech. Była zadowolona, że i on trochę się rozczmuchał.
- Och mam tatuaży wiele. - zaśmiała się. Przyglądała się jego poczynaniom. Och te jego ciałko. Ta obcisła koszulka świetnie na nim wyglądało. No ciacho jak się patrzy. Tylko wziąć i schrupać.
- Au... Wolałabym nie mieć tego problemu. - przyznała. - Ale zapinać się już nie musisz. Później będzie łatwiej. - puściła mu oczko i zaśmiała się. Sięgnęła po szklankę z alkoholem
licznik słów: 421

Wróć do „Archiwum”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości