Urokliwy domek na końcu alei...

To jedna z dzielnic Londynu, położona w południowo-zachodniej części znana jest przede wszystkim ze słynnego turnieju tenisowego na kortach trawiastych, który jest zaliczany do tzw. Wielkiego Szlema
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

23 lut 2018, 23:41

Kiedy wsparł ją ogniem, chętnie skorzystała, dziękując wzrokiem. Zaciągnęła się cygaretką, a potem wypuściła kłąb dymu, który mimo uniósł się pod sufit. Widać było, że ma zwyczaj palić tam, gdzie jej się to podoba. Jednakże w jej domu nie czuło się dymu, który osiadłby w takich warunkach na ubraniach, firanach, suficie, meblach. Słownie, wszystkim. Kolejna nietypowość, która zdenerwowanemu Tyrskiemu mogła uciec.
- Miał pan styczność ostatnio z pewnymi niezrozumiałymi wydarzeniami, prawda? Ludzie znikają, atakują was potwory, ogólnie tani horror bardzo niskiej klasy, acz z wyjątkowo realistycznymi efektami wizualnymi. - To, że on był zdenerwowany, nie powodowało, że kobieta się denerwowała. Była kimś w rodzaju pani z dziekanatu, więc nie takie rzeczy się widziało.
- Chcąc, nie chcąc, mnie również wplątano w tą kabałę. Dlatego postanowiłam zareagować. W tej chwili pana towarzyszka jest gdzieś w Camden i zapewne wyjątkowo mocno się dziwi. - Czarne źrenice poszerzyły się kiedy brała kolejnego bucha. - Jakiś czas temu sytuacja w moich realiach mocno się ożywiła, niektórzy zaczęli szukać swoich herosów, inni rozstawili czujki, by wiedzieć szybciej, ale i tak i tak nic nie zmieniło faktu, że to ludzie trzymają w garści rozwój wydarzeń. Zwykli, prości, szarzy ludzie. Tacy jak pan, panie Tyrski. To aż upodlające, że jesteśmy zależni od was. - Gorzki uśmiech pojawił się na ślicznie wykrojonych usteczkach. - Komuś nie odpowiadała emerytura, jaką nam sprawiliście i postanowił złamać kilka przysiąg. Nie wiem z jakiego powodu, ale i też nie zamierzam się w to zagłębiać. - Wypuściła dym. Tak, jakby sobie dopiero przypomniała, że przecież się zaciągnęła. Co więcej, nie dymiła w chwili, kiedy do niego mówiła. Palenie było przyjemnym, uspokajającym nałogiem, który był równie bezcelowy jak liczenie w myślach do dziesięciu. - Wasz zwykły, łatwy, szary świat aktualnie stoi nad przepaścią, do której żaden zdrowy człowiek nie chciałby skoczyć. Zagrażają wam osoby, które bezmyślnie nie zauważają znaków i symboli. Zagraża wam głupota. To jednak temat na filozoficzną dysputę. A na to nie ma pan teraz nerwów. - Ona od razu mówiła mu, jakie są jego reakcje. Co gorsza, doskonale się wpisywały w to, co rzeczywiście czuł James. Irytacja pomieszana z niedowierzaniem.
- Pan nie ma siły, by obronić choćby samego siebie. Nie ma pan co do tego wiedzy. A tu jeszcze dodatkowe zobowiązania w postaci wybranki i ... Ach, na to za wcześnie. - Uśmiechnęła się pod nosem. - Oferuję panu ułamek wiedzy. Taki, który pozwoli panu widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Bez iluzji, która otumania serce i oczy postronnych. Ten ułamek umożliwi ochronienie siebie i innych przed nadchodzącą zgubą. Jednak nic za darmo. - Lekko przymknęła powieki. Obserwowała go jak zadowolona kotka, którą ktoś drapał za uchem. Tak, jakby oddawano należną jej cześć tym drapaniem.
licznik słów: 532
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

24 lut 2018, 13:33

Tyrski siedział i sluchał, a jadynym tego znamieniem, było unoszenie się i opadanie jego brwi w co ciekawszych momentach opowieści starszej pani. Był cierpliwy, bardzo cierpliwy biorąc pod uwagę bełkot jaki mu zaserwowała. Chciał jednak podtrzymać, niewidomo po co, wizerunek grzecznego i miłego człowieka, jeszcze choć odrobinę dłużej. Może miał nadzieję że dowie się czegoś konkretnego. Jakimż głupcem był.
- Paniusiu. Nie interesują mnie te gierki. Nie wiem w co grasz i z kim. Nie rozumiem co do mnie mówisz. I nie chce tego wiedzieć. Powiedz mi tylko gdzie ona jest i czego chcesz w zamian.
Do rzeczy. Bez pierdolenia. Bez żadnego magicznego mambo dzambo o przepaściach i końcu świata. Bez żadnego zrzucania odpowiedzialności. Tylko konkrety.

Powiedział co myślał, przynajmniej w dużej mierze. Reszta była zbyt niepewna, nielogiczna, i zbyt zagmatwana, by ja teraz tu wyciągać i analizować.
licznik słów: 156
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

09 mar 2018, 10:12

Jak ona nie lubiła tępoty. Nie... nie tępoty. James nie był tępy. On był bez wiary. Człowiek, który pewnie trzyma się na twardym gruncie. I właśnie tacy ludzie będą potraktowani najdotkliwiej. Ludzie, którzy nie pojmą co ich otacza i że to wykracza poza ich marne siły.
- Skoro słowa nie wystarczą... tylko czemu nigdy nie wystarczają? - Mruczała pod nosem. Zamknęła powieki i po uniesieniu dłoni, strzeliła palcami. Tyrskiemu wystarczyło mrugnięcie, by zniknął salon urokliwego domku. Oślepił go blask słoneczny, ale gdy tylko wzrok się przyzwyczaił, mógł spokojnie zwiedzać nim okolice. Co więcej, zniknęło sporo rzeczy, które krępowały jego ruchy. Spojrzenie po sobie umożliwiło dojrzenie lnianej, białej szaty, przepasanej szerokim, skórzanym pasem, u którego przypasany był miecz. Prosty, ostry. Na piersi znajdował się krótki napierśnik. Posiadał również jeden naramiennik, na nogach sandały. Koło niego stała Margot. promienie słońca połyskiwały na różnych elementach zbroi. Dzierżyła tarczę oraz włócznię, którą skierowała ku scenie, jaka rozgrywała się poniżej nich. Znajdowali się na wzgórzu, a dokładniej wysokim klifie.
- Spójrz i pojmij. - padł rozkaz. Dźwięczny niczym spiżowy dzwon głos wymusił na mięśniach Tyrskiego ruch. Nawet jeśli nie chciał, to musiał się poruszyć. Nie miał wyboru. Wskazany włócznią kierunek pokazywał łączę, jak każdą inną. Nagły powiew uderzył w Jamesa zapachem polnych kwiatów. Ciepły wiew zakończył swój żywot na rzecz mrożącego do kości podmuchu. Słońce powoli zasnute zostało chmurami. - Patrz, co działo się gdy pieczęci zostały zerwane w moich czasach. - Margot wskazywała na sam środek łąki. W końcu Tyrski mógł ujrzeć zmianę. Trawa w jednym miejscu żółkła, szarzała, a finalnie rozpadała się w proch i pył. Coraz szersza połać była objęta tym obumieraniem. Ziemią wstrząsnęło uderzenie. James poczuł to stopami. Czuł, że uderzenie dochodziło spod powierzchni. W końcu ziemia rozstąpiła się, wypuszczając już dobrze znane mu robale oraz istoty o doskonale czarnej skórze. Karykaturalnie długie łapy i pazurach długich na dwa cale. Szpony ryły ziemię, kiedy wspinały się kolejne warstwy społeczne.
Póki co, byli bezpieczni. Na wzgórzu, poza ich zasięgiem.
licznik słów: 419
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

28 mar 2018, 19:28

Tak. Stracił cierpliwość. W chaosie myśli, obrazów i wrażeń, pogubił się. Nie wiedział w co wierzyć. Nie wiedział czy nadal może zawierzać własnym zmysłom. Czy to co widział było prawdziwe, czy tylko jakiegoś rodzaju pojebaną sztuczką. A teraz to... Zasiał wiatr swoją ostatnią wypowiedzią i przyszło mu teraz zebrać burzę.
Zabrała mu ciało. Może to i lepiej bo bał się spojrzeć i odkryć że nie ma nic na sobie, albo co gorsza, taką samą kieckę i sandałki jak anioł w którego zamieniła się starsza pani. Wykonał posłusznie polecenie. Nie znał innej opcji w tym momencie. Nie podobało mu się to. Spojrzał i zrozumiał. Po swojemu.
Oto nadchodzą zmiany klimatyczne. Oto szatan wyłazi z ziemi i idzie by sparszywieć świat. A ten anioł w sandałach z włócznią mu to pokazuje.
- Po co mi to pokazujesz? - Zapytał zastanawiając się czy to jest jego własne pytanie, czy może zadane z polecenia siły wyższej. Był teraz autentycznie ciekaw tego co będzie dalej.
licznik słów: 183
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

29 mar 2018, 9:02

Margot zmrużyła powieki, słysząc jego pytanie. Takie proste "po co?" Kąciki ust uniosły się w rozbawieniu. Ona tylko wymuszała, by patrzył. Turski jedynie tego nie mógł zrobić.
- Po co? Żebyś pojął, czemu to tak ważne, by pieczęci nie zostały złamane. To, na co patrzysz, to sługi Tartaru. Gotowi by wykonać wolę swego pana, Hadesa. Bacz, byś nie wypowiadał jego imienia poza moimi czasami. Niepotrzebnie zwrócisz jego uwagę na siebie. Przyjrzyj się uważnie tym istotom o czarnej skórze. To Pilnujący Dusz. Mają moc wciągania żywych do krainy umarłych.
Degradacja świata była coraz bardziej odczuwalna. Pod stopami Tyrskiego pełzały robaki, zjadające roślinność. Wtedy poczuł, źe nie ma już zablokowanego ciała. Mógł sam pokazać, czy jest odporny na strach i stres.
licznik słów: 144
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

31 mar 2018, 16:08

Zwariował. Kompletnie mu odjebało. Postradał zmysły a w szaleństwie zaczął widzieć dziwaczne rzeczy. Nie. To była opcja którą nadal brał pod uwagę, ale nie pasująca już zupełnie do sytuacji w jakiej się znalazł. Sytuacji która pomimo swojego totalnego nieprawdopodobieństwa, miała właśnie miejsce. Wszystko miało by sens, gdyby tylko uwierzył, gdyby chciał wierzyć.
Ale James nie chciał. Walczył z tym z całych sił i walką tą przegrywał z każdą sekundą trwania wizji, czy przebywania w miejscu w którym umieścił go ten anioł, czy inna istota biorąc pod uwagę wzmiankę o Greckim bogu. To było komiczne i przerażające jednocześnie. Jeżeli uwierzy w to co widzi, w bogów, w greckich bogów, a zagrożenie jakie niosą... Nie! To był po prostu jakiś żart! ... Ale gdyby to wszystko było prawdziwe.. to znaczy że nie zwariował. To wszystko co go do tej pory spotkało było prawdziwe...
To jest ten moment w którym zazwyczaj wzywa się swojego boga, lub jak w przypadku Jamesa Tyrskiego, rzuca się przekleństwa. Dużo brzydkich przekleństw. Zaklęć przełamujących barierę niewiary. Blokada został zdjęta.
James Tyrski uwierzył. Zrozumiał to co chciano mu pokazać i pojął w jak czarnej dupie własnie się znalazł.
-Dość..
licznik słów: 226
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

13 kwie 2018, 8:19

- Dość? Jesteś przecież komandosem, żołnierzem, rycerzem, piechurem... - W trakcie wymawiania tych określeń, Tyrski czuł jak przywracana mu jest wiedza. O używaniu broni palnej, o przetrwaniu. Jednak im bardziej starodawne słowo, tym wiedza stawała się nowsza. Gdy doszła do piechura, Tyrski śmiało mógłby sprawnie ciąć mieczem. Jaki był mechanizm? Próżno pytać o to Margot. Ta już zbierała się do zniknięcia.
- Przeżyj i dobiegnij do lustra. Dotknij go i wróć do bycia Jamesem Tyrskim. To na zachód stąd. Czyli mniej więcej w tamtym kierunku. - Wskazała kierunek zachodni, dokładnie przeciwny do tego, z którego nadchodziły kreatury. - Nie zgiń, bo Marius mi nie wybaczy.
Ona sama przygotowała się do starcia. Skierowała swą włócznię ku najbliższemu potworowi, unosząc tarczę. Światło zagrało na jej zbroi, a ona ruszyła ku rozpościerającemu się na dole horrorowi. Jeśli Tyrski pozostanie na swym miejscu nazbyt długo, zostanie wciągnięty w walkę, której praw nie rozumie, z siłami, które zapewne przewyższają jego własne. Bezpieczniej, a nawet rozsądniej jest poszukać lustra.
licznik słów: 198
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

21 kwie 2018, 15:48

Tak... To kim był musiało mieć przecież dla niej znaczenia. Nie ważne że był po prostu miłym gościem z zasadami. Ważne że przez długie lata był narzędziem, maszyna która miała zabijać. Którą stworzono po to by pilnować czyichś interesów. To samo działo się własnie teraz.
Pierdolnie o walce z siłami ciemności. Kurwa! James już dawno nie wierzył w takie bajki. Nie ma dobrych i złych. Nie ma walki o szczytne idee. jest tylko ekspansja, dominacja. Walka o nowe nisze i zniszczenie wszystkich przeciwników.
Bez znaczenia było czy chodziło o ludzi czy bogów... Jams był zmieszany, wstrząśnięty, wystraszony i wkurwiony. Jak zawsze gdy ktoś próbował go do czegoś zmusić. Zwłaszcza skutecznie.
Wściekłość która powoli go ogarniała była teraz bardzo dobrą emocją. Był zły wyłącznie na siebie i swoją bezsilność, ale miał zamiar wykorzystać jeszcze to co mu pozostawiono.
Niewielkie pole manewru, ale wystarczające by przetrwać kolejny dzień. Być może.
Jak on tego nie cierpiał!
Ruszył biegiem we wskazanym kierunku, tak jak mu nakazała amazonka.
licznik słów: 197
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 567
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

05 maja 2018, 0:39

Margot ruszyła w kierunku dziury, nabijając na włócznię kolejne istoty mroku. Jakże kiczowato to brzmiało, ale i jakże prawdziwie. Wiedziała, że to nie ona wygra tę walkę. W 'jej czasach' wygrał ją kto inny. Podobnie jak w czasach nowożytnych kto inny miał ją wygrać.

Tyrski biegł, ile sił w jego wkurwionym ciele było. Adrenalina, strach i całe morze złości. Biegł szybko, niknąc z widoku Margot. Był skazany na siebie i swoje wcielenie. Za plecami huczało. Przeraźliwy zbiorowy jęk wszystkich martwych istot. Przerwały się pieczęcie Tartaru. Wstęga oszalałych z niemocy byłych istnień okryła niebo ciemną chmarą. Splatały się w chaotyczny sposób. Po kilka, kilkadziesiąt. Kotłowały się, wyjąc potępieńczo. Mijały Jamesa dosłownie o centymetry, rozbijając się na drzewach, kamieniach, zwierzętach. Poltergeisty. Chowały się przed tym, który miał ich pilnować. On dopiero miał nadejść.
Bieg Tyrskiego był męczący, ale wreszcie odnalazł swój finał. Dostrzegł, że przed nim unosi się i powoli wiruje srebrne lustro. Zawieszone w powietrzu, niczym na jakiejś bardzo cienkiej żyłce wypuszczonej z gradowej chmury. Ile metrów? Sto pięćdziesiąt? Może odrobinę mniej, albo więcej. Tyle dzieliło go od wyzwolenia, które obiecała mu Margot. Czy rzeczywiście ono nastąpi? To już kwestia wiary.
licznik słów: 240
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

06 maja 2018, 9:40

James biegł ile sił w nogach, a nawet szybciej, bo w takich sytuacjach ludzki organizm zwykł pracować na wyższych obrotach, przekręcając granice. Żadnych gwałtownych zmian w neurochemi. Liczyło się tylko przetrwanie. Prosta wola i siła z jaką była realizowana.
Dzięki temu nie paraliżował go strach. Był cały czas obecny, ale nie przeszkadzał. Widok horroru dziejącego się wokoło jakoś udało się zblokować. Może nie ma długo, ale w tej chwili jeszcze, Tyrski był w stanie stawić czoła, oprzeć się atakującej rzeczywistości.
Tę wolę walki wzmógł widok lustra. Srebrny obiekt połyskiwały w oddali dając nadzieję na wyjście z tej sytuacji cało. Nie dość daleko jak na możliwości zwykłego śmiertelnika. Nie mógł już przyspieszyć , mógł tylko starać się nie potknąć i nie upaść. Lub nie zostać trafionym przez któreś z.. wolał nie wiedzieć czy to dokładnie jest.
Całą swoją wolę i wszystkie siły skupił tylko na jednym celu. Dotarciu do lustra i ... zapewne przejściu na drugą stronę.
licznik słów: 187

Wróć do „Wimbledon”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość