Urokliwy domek na końcu alei...

To jedna z dzielnic Londynu, położona w południowo-zachodniej części znana jest przede wszystkim ze słynnego turnieju tenisowego na kortach trawiastych, który jest zaliczany do tzw. Wielkiego Szlema
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 574
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Urokliwy domek na końcu alei...

26 lis 2017, 22:57

Urokliwy domek na końcu alei

Obrazek
Domek otoczony uroczym ogródkiem, gdzie rosną róże i chryzantemy. Znajduje się zupełnie na końcu alei i gdyby kogokolwiek spytać, to nikt nie umiałby wskazać jego adresu, już w ogóle nie rozumiejąc, kiedy ten domek się pojawił i kto jest właścicielem.
licznik słów: 55
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Misty
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 8
Rejestracja: 18 paź 2017, 14:58

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

28 lis 2017, 21:41

Nie wiedziała w co trafiła, za to poczuła uderzenie w żebra. Nawet to, że atakując człowiek spodziewa się odwetu, nie na tyle pomogło by nie straciła na chwilę oddechu. Nie miała zapiętych pasów, więc ostry zakręt i hamowanie rzuciło nią jak workiem ziemniaków. Stres, ostra jazda i uderzenie. Poleciała lekko w bok, na Tyrskiego. Rękoma osłoniła głowę, tak jakby miała bronić się przed atakiem wściekłego psa. Nie chciała nadziać się na jego kolano, łokieć czy pięść. Gdy się zatrzymali puściła regularnego, rzadkiego pawia. Którym upstrzyła siedzenia i sąsiada. Szybko wyskoczyła z auta i rozejrzała się w koło.
Widok sielskiego, bajecznego domku już konkretnie zbił ją z tropu. Stojąc przodem do taksówki zrobiła kilka kroków w tył. Każdy ruch, każdy oddech pulsował bólem w boku, dłoń paliła ogniem, ale myśli kłębiły się w głowie. Jeśli to był jakiś telewizyjne show, to wcale nie zabawne. Co to jest Alicja w Krainie Czarów? A może zaraz zobaczy siedmiu krasnoludków.
- Czy was wszystkich popierdoliło?
W dupie miała czy będzie się z niej śmiało pół kraju, gdy puszczą to w jakimś programie. Żaden program nie był wart takiego upokorzenia i na pewno skończy się to w sądzie. Nie pozwoli by tak sobie na niej używać, nawet za cholernie grubą kasę.
Miała orzygane buty, poobijane żebra, a smak krwi w ustach sugerował, że przygryzła policzek albo język.
licznik słów: 279
Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda.
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 111
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

28 lis 2017, 22:25

https://www.youtube.com/watch?v=UIyRXvHmXxo

Tyrski nie miał zamiaru tłuc niepotrzebnie kobiety która go dopiero co zaatakował. Zamierzony cel osiągnął nawet z bonusem w postaci jej treści żołądkowej na swoim ubraniu. Obronił się i zniechęcił ją w wystarczający sposób. Siły lepiej zachować na prawdziwego przeciwnika. Zresztą. Gdy taksówka nagle się zatrzymała targnęło nim tak że jakiekolwiek dalsze działanie miał mocno uniemożliwione. Nim zdążył coś powiedzieć kobieta wybiegła z samochodu i zdaje się tam zaczęła panikować.
Nie zwrócił uwagi na to co mówiła. Była wściekła lub bardzo wystraszona. To rozumiał aż za dobrze, ale co innego przykuło jego uwagę.
Domek otoczony uroczym ogródkiem, gdzie rosną róże i chryzantemy. To był dość niecodzienny widok o tej porze roku i w tej okolicy. Jakaś wystawa sztucznych kwiatów? Inscenizacja? Promocja bajki? Nie wiedział. Nie wiedział też co ta sceneria ma wspólnego z nadawcą SMSa którego otrzymał.
Chyba wreszcie przyszedł czas dowiedzieć się czegoś konkretnego. Tyrski wysiadł powoli z taksówki. Nie niepokoił już kierowcy , który zdaje się spełnił swoją rolę. Kobiety też nie miał zamiaru zaczepiać. Nie wiadomo jak zareaguje teraz.
Nie odzywał się, a jedyne czego oczekiwał to odpowiedzi. Bo sytuacja zaczynała wymykać mu się spod kontroli.
licznik słów: 228
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

29 lis 2017, 2:18

Taksówka, kiedy tylko wysiedli z niej, zaczęła trzeszczeć, i zginać się. Nie było tak, jakby ktoś wyciągnął korek z pontonu. Raczej przypominało to jakiegoś cholernego transformera, który postanowił wrócić do swojej naturalnej formy. Zwymiotowanie komuś na buty i odzież było doprawdy śmierdzącą sprawą, ale była to ledwie niedogodność względem tego, co naprawdę mogło się z nimi stać. Zaraz, zaraz... Czy kierowca nie został w środku?
Nie minęło kilka sekund, a miejsce taksówki zajęła taka oto urocza sówka. Miedziane i brązowe piórka gdzieniegdzie były przybrudzone zawartością żołądka Misty i to właśnie na nią sówka patrzyła zza zmrużonych powiek. Była to bardzo ambitnie wkurzona sówka. Koło jej łapek leżała torebka kobiety z klubu.
- Torrebka. Miejsce... Na miejsce torrrebka - zaskrzeczała i porwawszy w swoje metalowe pazurki pasek, uniosła zdobycz i poleciała z nią w kierunku domku. Właściwie dopiero wtedy i James i Misty mogli ujrzeć kobietę stojącą w progu, spoglądającą na nich z lekkim niedowierzaniem. Sówka pofrunęła do niej oddała torebkę i wylądowała na żerdzi podwieszonej pod dachem.
- Urocza z was para, aczkolwiek śmierdząca. Nie sądziłam, że aż tyle mocy w was drzemie. - Delikatne uniesienie jednej z brwi zaakcentowało, że kobieta już dość sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co ujrzała. No, ale to ona ich wzywała. - Zapraszam, zapraszam. Panno Wood, Panie Tyrski... Sugeruję, że chcecie się obmyć z tego smrodu.
I realnie oboje poczuli, że chcą się obmyć. Sugerowanie czegokolwiek ze strony tej kobiety było rozkazem, nie realną sugestią czy prośbą. To dość niebezpieczne powiązanie.
licznik słów: 294
Awatar użytkownika
Misty
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 8
Rejestracja: 18 paź 2017, 14:58

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

22 gru 2017, 21:44

Śniła, po prostu to nie mogło być rzeczywiste. Lubiła wiedzieć, że śni. Może to było niedorzeczne, ale z tą wiedzą powalała sobie pofolgować. „To mi się śni, nie będzie żadnych konsekwencji moich działań, obudzę się i po sprawie.” Zdarzały się i sny bardzo niegrzeczne, w których robiła rzeczy, na które nie pozwoliłaby sobie na jawie. Rzadko sny bywały, aż tak realistyczne, ale nie miała zamiaru narzekać. Popatrzyła na kobietę, potem na Tyrskiego, uspokojona co przyczyny całej akcji z taksówką i sową, postanowiła zupełnie zmienić strategię działania. No tak, kobieta znała jej imię i nazwisko… we śnie wszystko było możliwe. James, okazał się całkiem do rzeczy, choć nie w jej typie, ale w ilu to już snach spoufalała się mężczyznami, na których by w rzeczywistości, nawet nie spojrzała.
Kobieta zaproponowała kąpiel i ten pomysł wydał się całkiem przyjemnym. Przez chwilę przez myśli Misty przeleciało, że może wszystko skończy się soczystym trójkątem? Miewała w swoim życiu epizody, nie koniecznie w parze, ale było to bardzo dawno i to z czystej ciekawości. Ach ta podświadomość. Misty uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła prosto do łazienki. Po drodze zdjęła bluzę i rzuciła na ziemię, potem skrzyżowała ręce na brzuchu chwytając brzegi sportowego topu i ściągnęła go jednym ruchem przez głowę. Nie miała nic pod nim, ale zupełnie się tym nie przejęła.
„Co za popierdolony sen, za dużo oglądam telewizji i dawno nie miałam dobrego seksu najwidoczniej”
licznik słów: 293
Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda.
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 111
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

30 gru 2017, 21:12

Cokolwiek o czym myślał właśnie James, przestało mieć znaczenie. Najemnik zapomniał w jednej chwili o wiadomości jaką dostał, o szarpaninie z kobietą w taksówce, o wszystkim co mogło by śmiertelnikowi zaprzątać głowę w takiej chwili. Trudno było pamiętać, czy nawet myśleć o czymkolwiek kiedy patrzy się jak wielka taksówka składa się, wraz z kierowcą, w małe mechaniczne stworzenie? Widok był o tyle niesamowity iż sprawiał wrażenie całkowicie realnego. Nie było żadnych podstaw by sądzić że to jest halucynacja, hologram, cokolwiek czemu towarzyszyły by inne zjawiska, sugerujące że to jest jakaś paskudna sztuczka. głupi srank, śmiechu warte i czy inna ukryta kamera. Nic co pozwalało by przypuszczać że to jest tylko złudzenie.
James już coś o tym wiedział. Już widział coś czego nie dało się w żaden sposób wytłumaczyć. I ok. Może to faktycznie być jakiś trick, wytwór ludzkich rąk, technologi. Ale jeżeli tak było, James nie był w stanie tego rozpoznać. Wierzył w to co widzi na własne oczy. W to że samochód wraz z kierowcą, jak wielkie origami, czy japońskie zabawki, zamienia się w coś zupełnie innego.
W coś co jest tak samo realne jak on czy kobieta przy domku która przemówiła zaraz po mechanicznej sowie. Jego umysł wciąż walczył, wynajdywał przeróżne wyjaśnienia. Przecież to nie było nawet zgodne z prawami fizyki.
Przełknął głośno ślinę. Nie mogło być już nawet mowy o kontroli nad sytuacją. Jedyne o co mógł teraz walczyć to aby nie spanikować. Nie stracić zupełnie kontaktu z rzeczywistością. Przez myśl mu przeszło iż to wcale nie jest rzeczywistość, a sen. Ale tak realnego jeszcze nigdy nie miał.
Mógł się wycofać. Ale gdy się mówi A, trzeba też powiedzieć B. Skorzystał z zaproszenia. Udał się z niedoszłą napastniczką z taksówki, czy tam raczej sowy. Swoją drogą. Motyw mechanicznej sowy już gdzieś kiedyś widział. Musiał sobie tylko przypomnieć skąd ma to skojarzenie.
licznik słów: 359
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

15 sty 2018, 12:18

Kobieta przepuściła w drzwiach najpierw Misty, a potem Jamesa. Wnętrze domku było rustykalne i przytulne. Niektóre elementy sprawiały wrażenie bardzo starych, a z kolei wyposażenie kuchni było bardzo nowoczesne. Misty popędziła do łazienki, już po drodze zrzucając swój przepocony i zarzygany top. Nim upadł na ziemię, pochwyciła go w swoje pazurki sowa.
- Napije się pan czegoś, panie Tyrski? Dość blado pan wygląda. - Kobieta była czujnym obserwatorem. Jej oczom nie umykały żadne niuanse, a już tym bardziej reakcję ludzi po zmianie sówki w jej normalną formę. Nie wierzyli sobie samym, co było dość urocze.
Kobieta ruszyła do barku - masywnego mebla wyrzeźbionego z drewna cedrowego. Otworzyła go i sięgnęła po jedną z butelek i kilka szklaneczek.
- Jak mniemam, otrzymał pan moją wiadomość, panie Tyrski. - Nalewała do szklaneczek brandy, jak gdyby nigdy nic. Jakby właśnie tak miało być. - Niestety zapomniałam swojej torebki, a było już za późno, by zmieniać założenia. Żywię jednak nadzieję, że zaistnienie towarzystwa nie było aż tak niewybaczalną potwarzą wymierzoną w pana kierunku.
Pewien szczegół tej całej sielskiej atmosfery mógł dekoncentrować, ale być niezauważalny. W domu było jasno jak w dzień, nie było tam jednak ani jednej zapalonej lampy.
licznik słów: 228
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 111
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

21 sty 2018, 19:36

James nigdy specjalnie za tym nie przepadał. Nie lubił gdy ktoś sobie z nim pogrywa, próbuje manipulować, ustawiać, wrabiać w coś i bawić się w jakieś swoje gierki jego kosztem. Nie omieszkał więc spytać wprost, najuprzejmiej jak potrafił.
- O co tutaj kurwa chodzi? - Miał ochotę znacznie rozbudować to pytanie. Wykrzyczeć te słowa dodając kilka innych, znacznie barwniejszych epitetów opisujących jego ciekawość, ale że był dobrze wychowany, i miał się się niejako za dżentelmena, powstrzymał, choć z niemałym trudem, swój temperament. Nie był jednak w stanie zapanować nad narastającą w nim złością. Jeżeli byłby wulkanem, to był w stadium bardzo silnego trzęsienia ziemi, poprzedzającego spektakularną erupcję o katastrofalnych skutkach. Zapewne równie widowiskowa co niezdrową dla środowiska.
Gówno go obchodziła sprawa torebki, wystrój wnętrza i gładka gadka którą sprzedawała mu starsza pani. Chciał wiedzieć w co się tu pogrywa, i co się od niego chce.
- Poproszę. - Burknął po chwili. Co jak co, odrobina alkoholu w międzyczasie nigdy nie zaszkodzi. A na pewno umili czas oczekiwania na odpowiedź.
licznik słów: 190
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

13 lut 2018, 21:45

Miał szczęście, że kobieta nie wiedziała nic o nazwaniu jej starszą panią w myślach, bo gniłby jako marny robal gdzieś na sawannie. Daleko od domu, to pewne.
Margot spokojnie nalała whisky do dwóch szklaneczek. Nie chciała, żeby trunek Misty zwietrzał. Podsunęła jedną szklaneczkę Tyrskiemu, a zabrawszy swoją ruszyła do zestawu wypoczynkowego. Zajęła miejsce na szezlongu i zsunęła buty. Wyglądała jak po całym dniu pracy i to umysłowej.
- Tak, tak. Domyślam się, że jest pan skołowany, nie wie o co chodzi i zapewne zaraz zacznie pan odrywać panele z podłogi, byleby tylko cokolwiek zrozumieć. Niech pan siada, bo to zajmie dłuższą chwilę. - wskazała kanapę i fotele. Odstawiła swoją szklaneczkę i sięgnęła po paczkę papierosów. Wyciągnęła z niej cygaretkę o wiśniowym zapachu i zaczęła rozglądać się za zapalniczką.
- Trochę się to wszystko pomieszało i teraz światu grozi zagłada. Smutna historia, doprawdy. - Czarne źrenice błądziły po szafkach wokół niej. Gdzieś musiała zostawić tę cholerną zapalniczkę!
licznik słów: 187
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 111
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

15 lut 2018, 13:13

- Kosmiczna tragedia. - Burknął pod nosem jasno dając do zrozumienia gdzie ma los świata, panele starszej pani i kit który za chwile będzie mu chciała wcisnąć. Kit który on będzie musiał wysłuchać by choć trochę przybliżyć się do autora wiadomości z pogróżkami które otrzymał.
To była jedyna rzecz która go interesowała. Cała reszta mogła iść się bujać. Tu i teraz.
By to osiągnąć wybrał trudniejszą drogę. Postanowił uzbroić się w cierpliwość, jeszcze przez chwilę powstrzymać narastający gniew, i wysłuchać treści oferty, szantażu, propozycji, czegokolwiek co chce od niego starsza pani.
Zniecierpliwiony sięgnął do kieszeni i wydobył zapalniczkę. Odpalił i zbliżył płomień do twarzy gospodyni. Ostrożnie i nie za blisko, nie chciał by jej przecież spalić tak ładnych , zadbanych włosów już po pierwszych dziesięciu minutach znajomości.
Naturalnie też zainteresował się poczęstunkiem. Naczynie opróżnił od razu i odstawił na stoliczek.
- Zamieniam się w słuch. - Usadowił się naprzeciw starszej pani gotów ścierpieć jeszcze kilka minut jej towarzystwa i tej absurdalnej sytuacji.
licznik słów: 190

Wróć do „Wimbledon”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość