Urokliwy domek na końcu alei...

To jedna z dzielnic Londynu, położona w południowo-zachodniej części znana jest przede wszystkim ze słynnego turnieju tenisowego na kortach trawiastych, który jest zaliczany do tzw. Wielkiego Szlema
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

06 maja 2018, 22:39

Poczuł jak ziemia zadrżała, kiedy kolejny potwór opuścił podziemie. Sto, siedemdziesiąt metrów. Sześćdziesiąt. Każdy krok, każdy sus przybliżał go do dotknięcia lustra. Ciało przyzwyczajone do treningów wysilało się tak, jak tylko mogło. Skupiało się na harmonijnym kurczeniu i rozkurczaniu wiązek mięśniowych. Przepiękna gracja. Mięsień pośladkowy wielki wraz z grupą kulszowo-goleniową prostowały staw
biodrowy we wczesnej fazie podporu a zginacze stawu biodrowego oceniały ten ruch zanim palce unosiły się z podłoża. Potem mięsień pośladkowy średni oraz przywodziciel mały odwodziły staw biodrowy oraz rotatory wewnętrzne stawu biodrowego rozpoczynając swą aktywność w pierwszej połowie trwania fazy podporu. W późniejszym okresie fazy podporu przywodziciele i rotatory zewnętrzne oceniały ten ruch generowany przez uprzednie mięśnie. Mięsień czworogłowy uda rozpoczynał swoją aktywność na początku fazy podporu prostując staw kolanowy. Mięśnie kulszowo-goleniowe zginały kolano zanim palce stopy uniosły się z podłoża. Mięśnie zginające grzbietowo stopę rozpoczęły swoją aktywność bezpośrednio po uderzeniu piętą w podłoże, aby ocenić zgięcie podeszwowe w sile grawitacji i doprowadzić stopę do pełnego kontaktu z podłożem. Mięśnie zginające podeszwowo stopę rozpoczynają swoją aktywność w drugiej połowie fazy podporu zasilając wysunięcie ciała do przodu przy pomocy uda i nogi jako pojedynczej jednostki. Ruch ciała w przód zostawał zasilany przez zginacze podeszwowe stopy oraz prostowniki stawu biodrowego. Ponieważ masa ciała przeniosła się na stopę, wewnętrzne mięśnie stopy napięły się aby wspomóc pracę więzadłom. Zginacze stawu biodrowego rozpoczynające swą aktywność bezpośrednio pod
koniec fazy podporu i kontynuują pracę na początku fazy przenoszenia wraz z przywodzicielami oraz rotatorami zewnętrznymi. Jednakże, są one wyciszone we właściwej fazie przenoszenia, opierając moment ruchu na masie uda aby przenieść je w przód. Właśnie ten moment ruchu wykonywany jest pod koniec fazy przenoszenia przez prostowniki stawu biodrowego. Mięśnie kulszowo-goleniowe ponownie zaczynają swoją aktywność w późnej fazie podporu, kontynuując we wczesnej fazie przenoszenia tak, aby zgiąć staw kolanowy. Ruch kończyny dolnej w przód w fazie przenoszenia skutkuje transmisją sił w mięśniach zginaczach i prostownikach stawu kolanowego, czasem z wspomaganiem mięśni czworogłowych. To wtedy mięśnie kulszowo- goleniowe oceniają ruch przed kontaktem pięty z podłożem. Finalnie mięśnie zginające stopę grzbietowo pozostają aktywne przez cały czas trwania fazy przenoszenia. I tak James Tyrski wykonał krok. I tak raz za razem, aż dobiegł do lustra.
Prędkość uniemożliwiła spokojne wyhamowanie przed srebrną taflą. Na szczęście lustro nie zbiło się. James nagle został zatrzymany, a przed jego oczami pojawiły się plecy ciała, w którym przed chwilą przebywał. Marius gnał dalej, ku budowlom wniesionym w stylu korynckim. Drżenie ziemi ponowiło się i w zasięgu wzroku Tyrskiego pojawił się olbrzymi ogar, którego rozmiary odpowiadały raczej tygrysowi, albo i nosorożcowi, niźli szczeniaczkowi. Trzy ociekające śliną łby, szczerzyły groźnie swe kły. Skoczył na Mariusa i to było ostatnie, to Tyrski widział.
Srebrzysty blask oślepił go. Kiedy oczy powoli przyzwyczajały się po takiego nasilenia światła, powoli widziały zarysowywane kształty wewnątrz pomieszczenia. Sofa, szezlong, stolik. Tylko Margot już nie siedziała na szezlongu. Zwiększyła się ilość kiepów w popielniczce. Właścicielka domku siedziała w kuchni i jadła pestki granatu.
licznik słów: 618
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

12 maja 2018, 12:07

Epicki wysiłek którego własnie dokonał , był jedynie złudą. No trudno. Skrzywił się lekko siedząc w tym samym miejscu którym siedział jeszcze przed wizją. Rozumiał że to tył tylko obraz w jego głowie. Coś co nie istniało naprawdę, sen na jawie, halucynacja, majak. Wizja którą zaimplementowała mu starsza pani , która była...
Cały czas nie mógł się pogodzić nowymi odkryciami. Miał wszystko czego potrzebował przed oczami, na dłonie. Jednak waga tych informacji nie była łatwa do przełknięcia.
- Co teraz ? - Zapytał grzecznie, posłusznie i jakoś tak, niepewni.
licznik słów: 103
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

11 cze 2018, 0:15

Nie było sensu tłumaczyć, że to nie wizja, a on realnie był w innym miejscu, jako lokator. Czas upłynął. wskazówki zegara przesunęły się, Misty została odesłana do domu, by nie zostać wplątana w zbędne niebezpieczeństwo. Teraz liczył się tylko Tyrski. Margot Smith słysząc jego pytanie, wyszła z kuchni z miseczką pestek granatu. Wróciła na szezlong, podsuwając kwaskowatą słodycz żołnierzowi.
- Teraz już wie pan, co może wypełznąć z przepaści, o której już wspominałam. Mogę ofiarować panu wiedzę, która umożliwi dostrzeżenie tego, co jest niezwykłe dla szarej rzeczywistości. Umiejętność odczytania symboli, które umykają każdemu zwykłemu mieszkańcowi. Czy wiedza wystarczy? Wątpię, to jednak początek. - Margot nie uśmiechała się kokieteryjnie. Nie trzepotała rzęsami. Była poważna, tak jak pani z dziekanatu, kiedy musi przekazać studentowi nieciekawe informacje. Oczywiście James mógł odmówić, wyjść i mieć wszytko w dupie. Bo kto mu zabroni? Czy jednak rozsądnie byłoby odrzucać wyciągniętą rękę kogoś, kto wiedział, co się dzieje?
licznik słów: 198
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

15 cze 2018, 21:38

Nie. Tyrski zdecydowanie nie był człowiekiem który wychodzi. Nie w takich okolicznościach, nie wobec wyzwania, wobec nieznanej prawdy, która była co prawda nie małym szokiem, ale też z całą pewnością nie była powodem do wyjścia.
Może gdyby coś mu wyjątkowo nie odpowiadało, wtedy owszem. Nie tracił by czasu. Wstał by i wyszedł bez słowa. Ale to co tu zaszło... Próbował sobie to wszystko poukładać. Jeszcze raz na spokojnie.
Dostał wiadomość że ktoś mu bliski jest zagrożony. Wsiadł do taksówki. Taksówka się zmieniła. teraz ta kobieta, anioł, demon, inne cholerstwo. Pokazała mu coś. Zaraz, a co z kobieta z taksówki? Była częścią wizji? To było dziwne. Szalone. Niezrozumiałe.
Siedząc na kanapie pochylił się lekko do przodu i opierając łokcie na kolanach, schował twarz w dłoniach. przez szczeliny pomiędzy palcami widział wzór dywanu. Pytania roiły mu się w głowie jak robactwo na zwłokach. To było tak reale. Chwilę temu. Teraz jest tu, w pomieszczeniu. Cały czas próbował sobie to wszystko poukładać. W życiu był światkiem wielu niecodziennych sytuacji, często bardzo dziwnych i niezrozumiałych. Ale to. To biło wszystko na głowę.
Czy jestem szalony? Doszło kolejne pytanie. Czy właśnie w taki sposób objawia się szaleństwo? Człowiek staje na przeciw czegoś, z czym kompletnie nie może sobie poradzić, i zwyczajnie świruje. Jak program komputerowy który po napotkaniu krytycznego błędu, zawiesza się.
Ale co było tym problemem? James? Nie Radziłeś sobie ostatnio najlepiej. Nie jesteś częścią tej społeczności, tego świata. Zgoda.. Ale to?! Jak?..
- Dlaczego ja? - Zadał kolejne pytanie, podtrzymując ciąg logiczny rozmowy. Tam na powierzchni, w tym trudnym środowisku które sprawiało mu teraz tyle kłopotu.
- To dlatego mnie tu sprowadziłaś ? - Wypalił kolejnym pytaniem, które miało mniej sensu, ale po prostu ulało się z kipiącej od wątpliwości głowy Jamesa Tyrskiego. Następne przyszło już całkiem świadomie, w kontrolowany sposób.
- Czym Ty właściwie jesteś ? - Trudno było powiedzieć czy był przerażony. Neurochemia w jego umyśle mogła działać już zupełnie inaczej niż w umyśle zwykłego człowieka, przeciętniaka który nigdy nie widział śmierci, wojny, cierpienia.
Czy się bał? Tak. James nie wiedział co go czeka, i to wiązało się z całkiem sporymi obawami, które teraz odczuwał pomimo szoku i zmieszania.
Ostatnio zmieniony 07 lip 2018, 13:36 przez James Tyrski, łącznie zmieniany 1 raz. licznik słów: 440
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

03 lip 2018, 13:07

Margot uśmiechnęła się lekko, pokrzepiająco, choć uśmiech ten nie śmiał sięgnąć jej oczu. Te były badawcze, choć wydawało się, że widzą więcej niż ludzkie oko. Ona obserwowała trochę Jamesa, trochę wszystkich będących przed nim. Miała możliwość, więc to wykorzystywała.
- Bo jesteś na dwa sposoby unikalny. Oczywiście mogłabym powiedzieć czemu ty, a nie na przykład twój brat, czy Harold Mańkowski, też noszący linię krew Mariusa. Ale to akurat to proste. Już miałeś styczność z istotami z drugiej strony zasłony, choć nie było to specjalnie wywoływane, nieprawdaż? I tak, masz rację. Dlatego tutaj jesteś. Czy wiedza o tym, że nikt inny nie jest tak wyjątkowy jak ty powoduje u ciebie jakieś szczególne emocje, panie Tyrski? - Kolejny uśmiech bez wyrazu plus lekkie zmarszczenie brwi. Widziała gestykulację kilku istot, które stały za Tyrskim. Zmrużyła oczy i od razu się uspokoiły. - To wbrew zasadom, bym powiedziała panu czym jestem. Może jednak znaleźć pan informacje o mnie w każdym podręczniku historii, literatury czy jadąc w odpowiednie miejsce na Ziemi. Czy to poprawiło sytuację?
licznik słów: 207
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

07 lip 2018, 14:07

I co miał odpowiedzieć? Jedyne co miał teraz w głowie to kolejne pytania. Masę pytań. Czym niby miała się objawiać ta wyjątkowość? Kim jest ta kobieta? Na Margaret Thatcher, czy którąś z królowych nie wyglądała. O jaką linię krwi chodziło. Jakiego brata?
- Ja nie mam brata. - Te słowa wypowiedział na głos, całkiem przytomnie, jako kolejną z nieprzerwanego ciągu myśli kłębiących się w głowie. Skąd kobieta wiedziała o tym że już widział coś tak niezwykłego? Kiedyś w Afganistanie, i teraz w tym zaułku. Jednego był pewien. Minie wiele czasu zanim sobie to wszystko poukłada. Był też pewien jeszcze jednej rzeczy. Będzie musiał walczyć. Do tego był jej potrzebny. Dlatego go tu sprowadziła. Obrazy z wizji nie były wciąż bardzo świeże, nie rozwiewały się jak sen. Były tak realne jak by rzeczywiście był w tamtym miejscu i widział to... Czy to z nimi będzie musiał walczyć? Weź się w garść Tyrski. Wziął kolejny głęboki wdech i spojrzał na swoją gospodynię. Nie sposób było teraz ocenić jej siły czy możliwości. Bardzo nie lubił być w takiej sytuacji. Nie lubił też wykonywać rozkazów i poleceń, które nie miały dla niego sensu. Był jednak teraz zbyt skołowany by się buntować.
-Z kim mam walczyć? W jaki sposób? Czym?
licznik słów: 243
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

07 lip 2018, 14:45

Ukrywanie treści: włączone
Aby zobaczyć ukrytą treść, musisz odpisać w tym temacie.
licznik słów: 13
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 105
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

07 lip 2018, 15:44

No dobrze. To wiele wyjaśniało. Właściwie, wiedział już chyba wszystko. Na pewno? Oczywiście że nie. Ale dzięki temu dotykowi, choć szkoda że to tylko o to chodziło, miał nadzieję na coś więcej na tej kanapie, w jego głowie ubyło pytań. A przynajmniej na wiele z nich nagle zaczął znajdywać odpowiedzi.
James przez chwilę błądził wzrokiem po wzorzystym dywanie. Wiedział już kto, dlaczego i jak. Przypominało to trochę wgranie pakietu informacji. Wystarczyło tylko sobie przypomnieć, otworzyć odpowiedni folder i odczytać pliki. Było jednak tego tak wiele...
-Rozumiem. - Zdołał z siebie wydusić po chwili, choć nie był jeszcze tego tak pewien. Informacje które posiadał były bardzo użyteczne, ale ich przyswojenie zajmie wiele czasu. Teraz przynajmniej nie będzie to już zadręczanie się samymi pytaniami, a jedynie nienalezienie i dopasowanie odpowiedzi które już znał. Dzięki.... Cholera. Nazywanie dziwnej kobiety starszą panią było wielkim nieporozumieniem. Przy okazji odkrycia jej sekretu pojawiły się kolejne wątpliwości. Ciekawe czy ... ze śmiertelnikami. Doskonale wiedział że tak. Znał mitologię, choć może nie był to jego ulubiony okres w historii.
Nie było jednak sensu się teraz nad tym zastanawiać. Miał coś do zrobienia. I tu też pojawiały się pytania. Wiedział co miał zrobić i czemu powinien. Czy w ten własnie sposób nie odebrano mu wolnej woli? Nie został właśnie przypadkiem zaprogramowany? Zmarszczy brwi odnajdując wzrok tej która teraz ukrywała się w tak niepozornej skórze. Wszystko zostało mu przekazane, jak na odprawie. Cel, miejsce, przyczyny, zagrożenia. Nawet dostępne środki.
- Pójdę już. - Wstał i przeczuwając że nie ma tu więcej co tracić czasu, skierował się do wyjścia.
licznik słów: 298
Awatar użytkownika
Margot
Dane:
Posty: 33
Rejestracja: 17 kwie 2017, 11:04

Re: Urokliwy domek na końcu alei...

07 lip 2018, 16:24

Odprowadziła go do drzwi i nawet pomachała mu na odchodne. Czas? Około południa. Musiał tu spędzić sporo czasu.

[z/t]x2
licznik słów: 26

Wróć do „Wimbledon”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość