Strona 5 z 7

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 25 lip 2017, 22:01
autor: Kostucha
Chaos. Zbyt wiele rzeczy na raz, zbyt wiele dobrych chęci, a wiadomo piekło nimi było wybrukowane. Irina słusznie postąpiła, że nie podeszła do ptaszyska, bo demon tkwiący w niepozornym ciele tego małego stworzenia było niezwykle niebezpiecznie. O tym jednak nie wiedziały kobiety na ulicy, ale cóż. Zawsze po gruzie. Gdy była jeszcze w biegu do wydostania się z mieszkania widziała jak Floki rozłożył swoje skrzydła i zakrakał gniewnie za nią. Jednakże ledwo drzwi się za nią zamknęły, a oślepiające światło wypełniło całe lokum. Dopiero teraz Jack Smith mógł wykonać swoje zamierzenie, bo wykonała jego polecenie.

z/t dla wszystkich, Irina przenosi się do sklepu (środka)

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 28 wrz 2017, 20:04
autor: Kira Rains
Na pewno zrobiłoby się jeszcze ciekawiej, jakby wymieniły się pełnymi, posiadanymi informacjami. Chociaż z drugiej strony ile one właściwie wiedziały? Irina chyba nieco więcej się dowiedziała od tajemniczego pana niż Kira podczas swojej przygody. Chociaż i tak, i tak było by jeszcze ciekawiej jakby zaczęły wspólnie dociekać.
Co do samej lalki, to ten, który ją podrzucił to na pewno doskonale zdawał sobie sprawę z konsekwencji, skoro jest jakaś magiczna. Przynajmniej tak stwierdziła by barmanka, gdyby w ogóle o niej wiedziała. Dla niej zawsze coś z czegoś się brało. Chociaż samej magicznej sfery nie ogarniała. Nigdy nie chciała mieć z nią cokolwiek wspólnego a została wrzucona w to jak na głęboką wodę człowiek nie umiejący pływać.
Samego Vlada Kira aktualnie nie ogarniała. Na pewno będzie musiała z nim sporo przegadać. Ta sprawa robiła się co raz bardziej śmierdząca. Co prawda wszystkie Szczury otrzymały wiadomość od Vlado, jednak to akurat ona ostatecznie tutaj wlazła. Miała nadzieję, że to wszystko nazbyt jej nie przerośnie i jakoś poradzi sobie z natłokiem informacji.
Kira w odpowiedzi na zaproszenie skinęła głową na znak, że się zgadza. Dopiła swoje piwko i złapała czteropak do ręki. Nie, nie zrobiła jak typowa blondynka i nie spojrzała na sufit zastanawiając się co tam widać. Zrozumiała gest właścicielki sklepu. Pamiętała, że w końcu ma ona na górze mieszkanie. Rozmowa okienna wystarczająco dużo wskazywała.
Wzruszyła ramionami na wzmiankę o kreatywności swoich rodziców. Cóż w końcu mogła powiedzieć. Nie wiedziała dlaczego nadali jej tak na imię i w sumie nie obchodziło ją to. I tak nawet nie mogłaby się ich o to teraz zapytać.
- Ta... Najwyraźniej. Pojawiają się i znikają od tak, dla zabawy. - stwierdziła przypominając sobie oczy Jamesa. Przeszył ją nieprzyjemny dreszcz. Delikatnie wzdrygnęła się i szybko odepchnęła od siebie tą myśl. Grunt, że później było znacznie ciekawiej i przyjemniej dla obojga.
Blondynka miała podobnie. Gdyby nie miała owej przygody nocnej to sama by sobie nie uwierzyła. Ani zresztą nikomu, kto by opowiedziałby coś podobnego. W końcu wcześniej w takie rzeczy nie wierzyła.
- Och stanowczo nie tylko ja. - przyznała przypominając sobie jeszcze do tego historię opowiedzianą przez Phoebe. Stworzenie pożerające strach? Rany, chyba trzeba sobie coś poczytać. Może u Tyrskiego znajdą się ciekawe zbiory dotyczące legend? Nie mogła sobie przypomnieć z jakich tematyk znajdowały się u niego książki. Tego było tak dużo.
Kobieta ruszyła za Iriną. Nawet nie zatrzymywała się w kantorku. Spokojnie powędrowała na górę. Machnęła dłonią niedbale.
- A tam burdel. Widziałam już różne rzeczy. Burdel mnie nie przestraszy. - powiedziała unosząc do góry kąciki ust.

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 29 wrz 2017, 14:56
autor: Irina
Kiedy drzwi zatrzasnęły się za Kirą, mogła dojść do wniosku, że Irina jest jedną z tych, co w mieszkaniu nie pozwoli zamieszkać nawet najdrobniejszemu pyłkowi kurzu, a i tak przepraszała za bajzel. Jednakże w tym mieszkaniu było coś dziwnego, niepokojącego. O ile właścicielka wyczuwała jeszcze aurę tego czegoś, co zostało stąd wykopane, to blondynka mogła odnieść wrażenie, że coś tutaj jest po prostu nie tak. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało normalnie, jednak było to jak sklejona od tuszu rzęsa, która co jakiś czas drażniła oko. Coś tutaj się stało. Coś tutaj było, coś co chciało sprawić, że nic już nigdy nie będzie takie samo.
Irina wprowadziła grzecznie gościa w swoje skromne progi. Nic nadzwyczajnego. Położyła czteropak piwa na blacie w ścianie, oddzielającym sypialnio-salon od kuchni, a raczej aneksu kuchennego. Wyciągnęła sobie jedno piwo, przypominając sobie, że przecież miało wylądować w lodówce. Chwyciła czteropak i zniknęła za koralikami na szczurku, które miały robić za drzwi. Kira usłyszała dźwięk otwieranej lodówki, po czym głos właścicielki domu:
- Daj piwo. I się rozgość.
Głowa czarnowłosej pojawiła się ponownie zza koralików, a zaraz za nią wyciągnięta ręka. Po schowaniu czteropaka, usiadła ciężko na łóżku. Charakterystyczny zgrzyt podniesionego kapsla oraz syczenie piwa, do którego dotarło dużo świeżego powietrza, mogło zasygnalizować, że to czas, w którym Irina chce się zwierzyć z tej chorej sytuacji, która spotkała ją rana. Zaczęła więc mówić:
- Wyobraź sobie, że robisz wszystkie rutynowe czynności z rana, idziesz do pracy. Drzwi są zamknięte, alarm włączony. A w środku na ladzie znajdujesz laleczkę voodoo. Jest nieskończona, bez cech charakterystycznych osoby, którą ma przedstawiać. Mimo że przychodzisz tutaj codziennie czujesz się obco, dziwnie, obserwowana. Wiem co nieco na temat okultyzmu, ale spierdoliłam sprawę. Wiedziałam, że coś tu jest. I przywołałam to. Lustro w sklepie pękło, świece zgasły. To coś chciało zdobyć lalkę. Nagle ni z dupy ni spod ziemi pojawił się tutaj jakiś mężczyzna. A drzwi nadal były zamknięte. On coś zrobił i wszystko ucichło. Z lustra zniknęły pęknięcia. Poszliśmy na górę, sprawdzać księgi, czy nie ma w nich więcej tego gówna. I coś wylazło. Cień. Próbowało nas atakować. On mi kazał zejść na dół. A to światło, które widziałaś to jego sprawka. Zniknął i cień, i on. Ludzie nie powinni ingerować w strefę paranormalną. A ja musiałam. I dlatego dalej nie dowierzam. Zwłaszcza, że w lustrze odbijało się coś jak z alternatywnej rzeczywistości. I to nie zniknęło. Nadal to widzę.
Przełknęła głośno ślinę i upiła szybko porządny łyk piwa. Przecież to było chore. A jak jeszcze o tym opowiedziała, to już w ogóle brzmiało jak wyssane z palca. Wyciągnęła z kieszeni spódnicy pudełko z lalką, ściągnęła wieczko, mówiąc:
- To jest ta laleczka. Ale nie dotykaj jej, bo w środku są igły. Kojarzy Ci się z kimś?
Miała nadzieję, że nie zwariowała i nie tylko ona widzi w niej Jade. Ale cholera, dlaczego? Spojrzała znacząco na Kirę, oczekując jakiejkolwiek relacji z jej strony. Zastanawiała się czy teraz ją wyśmieje czy może uwierzy? Ciężko było stwierdzić.

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 05 paź 2017, 0:07
autor: Los
Cisza, spokój, żadnych złych omenów, chociaż atmosfera dalej była zaburzona niedawną obecnością tego... czegoś. Cienia? Demona? Ducha? Czarta? Nie ważne, co to było, mieszkanie nadawało się do oczyszczania. Irina oraz Kira spokojnie mogły porozmawiać przy piwku o tym, co wszystko je spotkało. Nic nie zapowiadało tego, że do ich uszu dobiegnie potężna fala dźwiękowa. Dzwonek sklepowy zwariował, bo bił na alarm jak budzik w telefonie. Dzwoneczki porozwieszane przy kadzidłach też dawały o sobie znać. Istniało ryzyko, że potłuką się, jeśli będą dalej tak drastycznie poruszane. Czyżby na parterze właśnie pojawiła się trąba powietrzna, która zdecydowanie chciała zawiadomić wszystkich obecnych, że w sklepie nie ma już nic normalnego. A PRZECIEŻ DRZWI BYŁY ZAMKNIĘTE! (znowu...)

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 05 paź 2017, 22:10
autor: Kira Rains
Kira czułą się nieswojo w mieszkaniu Iriny. Czuła, że coś jest nie halo. To dziwne, nieprzyjemne uczucie nie chciało się od niej odczepić chociaż samo mieszkanie było ogarnięte. Ewidentnie coś tutaj zaszło i nawet gdyby nie widziała wcześniej tego światełka z okna, to i tak by czuła się dziwnie. Kobieta rozglądała się uważnie jakby zastanawiając się czy cos jej zaraz przypadkiem zza rodu nie wyskoczy. Niczego jednak podejrzanego nie zauważyła. Podała bez słowa swoje piwa biorąc wcześniej jedno sobie biorąc. Wybrała sobie jakąś miejscówkę tak by usiąść na przeciwko Iriny jak ta już usadowiła się na swoim łóżku. Patrzyła na nią słuchając uważnie i popijając alkohol. Potwierdziło się to, że coś tutaj się dziwnego działo. Robiło się co raz bardziej niespokojnie. Jej przygoda z Tyrskim i potworem z robali, przygoda Phoebe ze stworem pożerającym strach a tutaj jeszcze dochodzi do tego opowieść o demonach i innych czarodziejach. Dla zwykłej barmanki, która ttrzymała się z dala od wszelkich nadprzyrodzonych spraw był to niesamowity natłok informacji. Musiała to jakoś szybko przetrawić bo jak widać nie szło zaznać ani chwili spokoju.
Rains przyjrzała się wyciagniętej laleczce ale ten cały zbiór nowych informacji tak nią zakręcił, że teraz nie miała pojęcia do kogo laleczka jest podobna. Spojrzała na swoją rozmówczynię na szybko dokańczając piwo jakby na otrzeźwienie umysłu.
- Wiesz co... Kurwa nie kumam tego wszystkiego i wybacz, ale za chuja nie mam aktualnie pojęcia do kogo owa laleczka jest podobna. Może jakbyś mnie jutro zapytała to bym obczaiła. Teraz jednak... - tutaj przerwała słysząc owe hałasy na dole. Uniosła brwi odstawiając puszkę na pierwszym lepszym blacie jaki miała obok siebie. Wstała ze swojego miejsca.
- To zapewne nie jest normalne prawda? - bardziej stwierdziła niż zapytała. Wskazała kciukiem w kierunku, skąd przed chwilą co przyszły. - Idziemy sprawdzić kto ci buszuje po sklepie?

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 13 paź 2017, 20:49
autor: Irina
Zaczęło się robić normalnie, wręcz miło. Piwko, było z kim pogadać, wyżalić się z dziwnych przygód. Szkoda, że Kira nie widziała tego podobieństwa. Nie zdążyła jej jednak zbytnio odpowiedzieć, bo usłyszała coś, co sprawiło, że aż się zjeżyła niczym kot próbujący wyjść z wanny pełnej wody. Dzwoneczki, które sygnalizowały, że ktoś pojawił się w sklepie zaczęły głośno przypominać, że dzisiejszy dzień jest jakiś popierdolony. A następnie dzwonek. Irina znowu przeklęła, tym razem głośno:
- Piździec! – po czym dodała już po angielsku – Czy to się kurwa kiedyś skończy?!
Wstała z łóżka, odłożyła piwo i pobiegła do kuchni. Wyciągnęła z szuflady dwa duże tasaki do mięsa. Jeden z nich podała blondynce, mówiąc:
- Trzymaj. Mam nadzieję, że się nie przydadzą.
Otworzyła drzwi do mieszkania, wypuściła najpierw Kirę i zamknęła je cicho za sobą. Tym razem nie na klucz. Pokazała palcem, żeby była cicho i sama przodem zapoczątkowała bezszelestne stąpanie po schodach. Równie po cichutku przekręciła kluczem zamek w drzwiach prowadzących do sklepu. Oczekiwała może parę sekund, po czym zrobiła wejście smoka. Kopnęła drzwi, tak że ewentualny przeciwnik stojący za drzwiami zostałby znokautowany. Wskoczyła do sklepu, przekraczając próg o jakieś dwa kroki, tuż po rozejrzeniu się, czy nic się nie dzieje. Rzuciła głośno:
- Co się tutaj dzieje do kurwy nędzy?
Jej działanie było szybsze niż zrozumienie, kogo tutaj widzi. Smith oraz Jade. Cholera. Czy on nigdy nie pukał do drzwi? Już nawet nie pytała jak tu weszli. Bo i tak pewnie się nie dowie. Sprawka Smitha. Spoglądała na nich zdziwiona, trzymając tasak w ręku.

[z/t obie]

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 26 paź 2017, 18:44
autor: Kira Rains
Kira uważnie przyglądała się mężczyźnie póki nie odezwała się Jade. Musiało jej wystarczyć zapewnienie jej, że sa po tej samej stronie, choć mężczyźnie ufać od tak nie miała zamiaru. Nie miała pojęcia kim jest a i to co robił nie było czymś naturalnym. Była przyzwyczajona do Jade i jej kart, ale telekineza i dziwne światła były czymś zupełnie innym. Nie oponowała również przed tym, by pójść z Iriną i Karaibka na górę. Może to i lepiej. Wolała mieć na oku burdelmamę by w razie czego reagować jakby zasłabła lub coś w ten deseń, niż przesiadywać sam na sam z dziwnym kolesiem. Zastanawiało ją również dlaczego Irina jest taka uprzejma wobec faceta nachodzącego ją w domu, choć z drugiej strony pomógł jej wcześniej więc w sumie... Nie miała zamiaru wtrącać się w ten temat. W końcu to wybór właścicielki sklepu a nie jej.
Będąc już na górze blondynka odprowadziła wraz z panną Tymoszenko do łazienki. W razie czego pomogła się jej rozpakować z brudnych ciuchów, które jej zdaniem nadawały się jedynie do wywalenia. Jeśli jednak Jade uznała, iż pomocy nie potrzebuje to poszła zająć sobie jakieś dogodne miejsce w pokoju. Obrała sobie taką miejscówkę by mieć wszystko na widoku, włącznie z wyjściem na schody.
- Nie mam pojęcia kim on jest i ogólnie nie ufam osobom, które miotają tasakami na odległość. Jednak skoro obie twierdzicie, że jest ok to mogę jedynie się z tym pogodzić - wzruszyła tylko ramionami na owe zapewnienia właścicielki obiektu, w którym się znajdowała - i z chęcią piwa wciąż się napiję - przyznała biorąc puszkę w swoje dłonie.
Widok nagiej Iriny nie robił na niej wrażenia. Kobieta jak kobieta. Anatomia ta sama. Cycki jak to cycki. Ona się nie podniecała na ten widok. Co innego, jakby zobaczyła odpowiedniego, nagiego faceta.. Na przykład taki James. No tutaj to byłaby już zupełnie inna sprawa. Tak jednak nie odczuwała żadnego dyskomfortu patrząc jak kobieta się przebiera. Nie utrzymywała też jednak cały czas swojego wzroku na jej ciele. Rozglądała się po pomieszczeniu to tu to tam. Oczywiście dostrzegła brak stanika u Iriny, jednak dla niej to nie było nic szczególnego. Każdy się nosi jak lubi. Ona sama była przecież przedstawicielką typu osób, które nie wstydzą się swojego ciała. Miała przecież sporo blizn na plecach a często nosiła kuse bluzki, które nie zasłaniały tej części ciała.
- Coś w tym jest, że trzeba wyluzować - przyznała unosząc piwo na znak toastu. Upiła kilka porządnych łyków i westchnęła cicho. To otwarte powoli traciło swój smak ze względu na bezczynne stanie, gdy przebywały na dole. No ale cóż. Zaraz końcóweczka i można zacząć kolejne.

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 04 lis 2017, 23:14
autor: Jade Adams
W końcu chwila na wzięcie głębszego oddechu i jeżeli nie odpoczynek to przynajmniej zastanowienie się po raz pierwszy przez dłuższą chwilę nad tym wszystkim co się właściwie stało. W ogóle, jak Jade zaczęła nad tym rozmyślać to najciekawszą rzeczą było to jak od stosunkowo niedawnego czasu tak wiele istot nadprzyrodzonych zdawało się całkiem otwarcie ujawniać. Czym było to spowodowane? Jakby uzyskać odpowiedź na to pytanie to zapewne i inne ciekawe elementy układanki wpadłyby na swoje miejsce. Jade powoli się rozebrała i odkręciła gorącą wodę i tylko trochę zimnej, wszak w Londynie było wystarczająco zimno i już miała wchodzić kiedy pojawiła się Irina ze wszystkim czego życzyła sobie Karaibka i mimo, że była całkiem naga żadnego wstydu nie czuła, jedynie przyjęła wszystkie przedmioty i weszła. Nie śpieszyła się, prysznic trwał dosyć długo, wszak musiała zmyć z siebie te zapachy, a jeżeli w międzyczasie się pozabijają, to cóż trudno. Po wyjściu z prysznica wytarła się, nawet swoje gęste włosy doprowadziła mniej więcej do ładu, nalała sobie szklaneczkę brandy, która jeszcze w łazience wypiła wielkim haustem, po czym nalała druga i skierowała się tam skąd dochodziły głosy Kiry i Iriny i bez słowa usiadła popijając już nieco wolniej kolejną szklaneczkę.

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 08 lis 2017, 23:23
autor: Irina
Wchodząc z ręcznikiem i brandy oraz szklanką do łazienki, ostentacyjnie odwracała wzrok. Bądź co bądź wiedziała, że Jade nie odczuwa czegoś takiego jak wstyd. Przynajmniej jeśli chodziło o goliznę. Co nie zmieniało faktu, że w takiej sytuacji to Irina czuła się niezręcznie.
Siedząc w pokoju z Kirą, popijała piwko, próbując się zrelaksować. Szum lejącej się wody z łazienki działał na nią kojąco, jednakże nabierała ochoty na drzemkę. Wydawać mogłoby się, że szczytem jej łóżkowych fanaberii w tym momencie było wyspanie się. Z tego błogiego stanu wyrwała ją odpowiedź blondynki, którą skwitowała, podtrzymując dialog:
- Mnie zastanawia czy on aby przypadkiem nie jest jakimś nadczłowiekiem albo coś w tym rodzaju. Jakiś czarodziej czy inny druid. A teraz lepiej to zapić.
Kończąc zdanie wypiła duży łyk piwa, po czym musiała uwolnić bąbelki powietrza, które zaczęły upominać się o wolność. Innym słowami beknęła cicho w dłoń, próbując udawać, że nadal jest damą. Mimo iż piwo było lekko rozgazowane i straciło na walorach smakowych, to Irina miała nadal ochotę je wymęczyć. W końcu miały jeszcze po dwa piwa na głowę, przynajmniej tak się jej wydawało. W każdym bądź razie miała też pełen barek, z którego zawsze można było skorzystać w akcie desperacji. Najwyżej pożyczy trochę szczęścia z dnia następnego, ale jak to się mówi „carpie diem”.
Kiedy w drzwiach od łazienki pojawiła się Jade ze szklanką brandy, uśmiechnęła się do niej. Pochwaliła ją, mówiąc:
- To teraz mogę Cię wyściskać, skoro już nie śmierdzisz!
Wstała do niej i objęła ciepło, tak po przyjacielsku. Wilgotny ręcznik zostawił ślad na jej koszulce, co przypomniało jej o tym, że przecież nie zostawiła żadnych ciuchów przyjaciółce, otworzyła szafę na oścież i powiedziała do Karaibki:
- Wybierz sobie co uważasz za stosowne.
Po tym Irina udała się do łazienki, aby wrzucić brudne ciuchy do prania. W końcu mała, acz śmierdząca kubka nie wyglądała zbyt zachęcająco. Zaburzała jej wewnętrzne czi. Kiedy już jej poczucie estetyki nie było zaburzone, mogła wrócić do piwkowania. Spojrzała najpierw na Kirę, a później na Jade, pytając:
- To co? Dołączysz do naszego wesołego opowiadania o pojebanych rzeczach, które się nam przydarzyły w ostatnim czasie?

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

: 12 lis 2017, 16:09
autor: Kira Rains
Kira wzruszyła ramionami dopijając na szybko końcówkę rozgazowanego piwa. Skrzywiła się zgniatając puszę. Brr... Rozgazowane zawsze niedobre. Ble. No cóż. Mimo wszystko szkoda marnować nawet odrobinę jakiegokolwiek trunku z procentami. Spojrzała na Irinę słuchając jej słów. Ponownie wzruszyła ramionami.
- Nie mam pojęcia kim on jest. I pozwolę sobie nie wypowiadać się już na jego temat. - mruknęła cicho niezadowolona z akcji na dole. To rzucanie tasakami na odległość i to całe poprawianie jej. Pierwsze już skomentowała w sklepie. Drugie postanowiła sobie odpuścić, bo nie miała ani sił, ani ochoty na walkę słowną z tym człowiekiem. Wielki pan i władca, który wszystko wie. Jak ona takich typów nie lubiła. I ta popisówka. Wrrr.
Myśli blondynki skierowały się na inny tor gdy ujrzała Karaibkę. Uśmiechnęła się do niej. Przynajmniej teraz wyglądała jak ona. No, może ciuchy będą nie te, ale będzie znacznie lepiej niż jak została tutaj sprowadzona przez pana Dziwaka. Nie wiedziała co ich tam może łączyć, ale postanowiła się w to nie wtryniać. Och, jak ona by z chęcią wróciła do Jamesa do domu. Wolała w znacznie przyjemniejszy sposób spędzić swój dzień wolny, niż użeranie się z Kuglarzem. Wstała i poszła wywalić puszkę i wiąż z lodówki kolejną. Przy okazji wzięła też Irinie, by ta już miała jak zakończy swoje piwko. Zajęła ponownie swoją miejscówkę.
- Ta... Niezwykle wesołe opowiastki o śmierdzących, humanoidalnych stworach składających się z tysięcy robali, kumplu, który miał czarne gałki oczne, stworze zjadającym strach i opętanym kruku. Niezwykle wesoły dzisiaj dzionek. - zanuciła na koniec melodyjkę z Benny Hilla.