Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

Wejście znajduje się w sklepie!

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

18 lis 2017, 10:11

Jade uśmiechnęła się szerzej na komentarz Iriny, wyciągnęła ręce i przyciągnęła ją do siebie i ścisnęła mocno. Ahh ten południowy temperament. Przemoczony ręcznik na pewno zostawił znaczny ślad na koszulce Iriny. Na jej kolejne słowa przekrzywiła głowę na bok i uśmiechnęła się zadziornie.
-Ubrania? No skoro uważasz, że są konieczne.... po czym podeszła do otwartej szafy i zaczęła przebierać jej zawartość. Wszystkie te ciuchy były jakieś za grzeczne, niemniej jednak kiedy już wybrała ciuchy, łącznie z bielizną, bo zapewne Irina dostałaby zawału serca, gdyby Jade siedziała w topie z największym wycięciem na dekolt jaki mogła znaleźć i w obcisłych jeansach bez bielizny, po prostu zrzuciła ręcznik tak jak stała i ubrała się w to co wybrała, nie fatygując się by pójść do łazienki. Po wszystkim wzięła szklaneczkę brandy, usiadła koło Iriny i wzięła kolejnego łyka.
-Pojebane rzeczy.....hmm powiedzmy, że krokodyle w kanałach w centrum Londynu należą do takich? Znaczy, u siebie na Kajmanach widziałam już krokodyle z bliska, kilka nawet weszło do nas do ogrodu, wszak nazwa naszych wysp pochodzi od krokodyla...Ale w centrum Londynu to dosyć niezwykłe. Stąd też mój uroczy zapach, bytność w kanałach tak działa na ludzi powiedziała po czym westchnęła.
-Idę po więcej brandy. Nie martw się odkupię Ci jeszcze lepszą powiedziała po czym wróciła z całą butelką i ponownie usiadła.
licznik słów: 270
Obrazek
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 178
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

18 lis 2017, 13:03

Irina w sprawach służbowych bywała oziębła. Ale w prywatnych? A w życiu. Robiła za przytulaka. I Jade wykorzystała to bez skrupułów, mocząc jej koszulkę. Szczwana bestyjka. Uśmiechnęła się, słysząc drobną prowokację przyjaciółki. Odpowiedziała, udając zawiedzioną:
- Myślałam, że odmówisz. Przecież moje ciuchy są dla Ciebie za grzeczne. Niestety nie mam stroju dominy w szafie. Ale najwyżej wyskoczymy na zakupy i wciśniesz mnie w jakiś skórzany gorset. Tylko błagam, bez lateksu! Bo się zadrapię na śmierć.
Spojrzała na reakcję Kiry, spodziewając się po niej, głębokiego niczym dekolt Jade, uśmiechu. W końcu się przyjaźniła z cudowną Karaibką, więc znała jej sposób bycia. I niebywałe walory estetyczne, które akurat zechciała zaprezentować. Irina cmokając, rzuciła:
- No no, co za delicje!
Mimo że Irina była sama w sobie osobą wstydliwą i dość wycofaną w tych tematach, to przy Jade potrafiła jakoś się wczuć w ten klimat. Po prostu pożartować. Przecież Karaibka jej nie będzie oceniać. Sama była zbyt wyzwolona i pewna siebie, żeby przejmować się takimi pierdołami. Kiedy usiadła obok niej, spojrzała kątem oka na ręcznik leżący na ziemi. Ale była zbyt leniwa, żeby go teraz podnieść. Najwyżej później go zabierze. Przynajmniej nie śmierdział, więc niech sobie tak leży póki co. Raczej żadna z nich się o niego nie zabije. Choć z drugiej strony zęby trzy razy nie rosną. Postanowiła opanować swój chory perfekcjonizm i zrelaksować się. A raczej powrócić do relaksu. Wysłuchała uważnie słów kobiety, zastanawiając się, jakby zareagowała w takiej sytuacji. Właściwie to nie wiedziała. Raz w życiu widziała krokodyla w zoo. I nigdy w życiu nie chciałaby się spotkać z taką wielką gadziną oko w oko bez oddzielających od niej barierek. Bądź co bądź imponowała jej siła tych zwierząt i fakt, jakie są gruboskórne, po prostu nie do zajebania. Ale nie miała najmniejszej chęci podziwiania ich z bardzo bliskiej odległości. Kiwnęła głową, kiedy Jade skończyła. Po czym odezwała się:
- Chciały Cię zeżreć czy jak? I co Ty właściwie robiłaś w kanałach?
Raczej nikt normalny nie biega po kanałach w bagnie z… właściwie to już nie ma co kończyć. Po prostu ścieki pełne obrzydlistwa. Chciała poznać powód dlaczego Jade zapuściła się w te rejony. Co nią kierowało? No chyba nie fantazja, albo inny fetysz. Były przecież jakieś granice.
Machnęła ręką na brandy, mówiąc:
- Ja i tak tego nie piję, trzymam dla Ciebie brandy.
Taka prawda. Irina nie przepadała ani za whisky, ani za brandy. Choć właściwie było to prawie to samo. Ale skoro się rozróżnia te dwa trunki, to zostańmy przy wersji, że to dwie różne rzeczy. Obie gorzkawe i mocne.
licznik słów: 531
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

21 lis 2017, 22:10

Kobieta była rozbawiona tym widoczkiem. Jade, cała Jade. Któż by inny najchętniej chodziłby nago po mieszkaniu jak nie ona? Hmmm, w sumie to Kira po mieszkaniu lubiła chodzić nago. No i tak jak Jade, generalnie nie wstydziła się swojego ciała. Ile razy otwierała drzwi listonoszom i innym akwizytorom w samej bieliźnie popalając papierosa? O mamuniu. Nie zliczyła by tego. Różniło je tylko to, że Kira nie widziała się w roli uczestniczki zbiorowej kamasutry. No ale dość porównywania tych kobiet. Różnic znalazłoby się bardzo dużo, ale przecież nie bawimy się w wyliczankę.
- Mnie tam możesz i nago chodzić. Mnie to wsio rybka Jade - powiedziała rozbawiona, gdy ta grzebała w szafie Iriny. Czegóż innego można było się po niej spodziewać, jak nie wyboru ubrań najbardziej odpowiadających jej stylowi?
Historyjka o krokodylach wywołała uniesienie brwi na twarzy blondynki. No tego jeszcze brakowało. Gadziny w ich metrze i kanałach? Z Zoo uciekły czy jak. Patrzyła na Jade, jednak nie było w jej oczach niedowierzania, bardziej zaskoczenie. Czy wszystkich jej znajomych spotkało coś dziwnego? Ciekawe jak tam Vlado. O własnie, Vlado. W końcu to on kazał Szczurom tutaj przyjść i sprawdzić sklep. Napiła się swojego piwa kręcąc głową.
-Nie ogarniam tych dziwactw - mruknęła pod nosem już bardziej do siebie niż do nich.
licznik słów: 246
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

26 lis 2017, 19:53

Jade uśmiechnęła się szelmowsko w odpowiedzi.
-Oczywiście, że są za grzeczne, ale chyba jest jakieś powiedzenie typu darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. I to ja przed chwilą mega śmierdziałam, więc no odpuszczę sobie nadmierną krytykę. Niemniej jednak trzymam za słowo co do wspólnego pójścia na zakupy. Pójdziemy do Soho, tam na pewno znajdziemy dla Ciebie odpowiednią bieliznę i kilka gorsetów. Bo raczej nie sądzę, że będziesz chodzić bez Chyba nawet nie do końca zdawała sobie sprawę jak wielki dyskomfort Irinie sprawił, ten rzucony na środku pomieszczenia ręcznik. Bynajmniej nie miała zamiaru torturować w ten sposób Iriny, po prostu nie zwracała na takie rzeczy uwagi więc i nie przypuszczała, że ktoś może aż tak zadręczać się taką drobnostką. Słysząc Kirę obejrzała się na nią i puściła jej oko.
-Już lubię Twoje podejście moja droga. Jestem pewna, że ciuchy wymyślili jacyś purytanie, żeby krępować ruchy i swobodę innych Na pytanie Iriny pokręciła przecząco głową.
-Na szczęście nie. I moja znajoma koniecznie chciała pozwiedzać Londyn pod powierzchnią powiedziała i westchnęła, nalała sobie więcej brandy i wzięła dużego łyka.
licznik słów: 222
Obrazek
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

26 lis 2017, 23:40

- Lepiej zmień znajomych, panno Adams. - Męski głos dobiegł je z boku. Jak długo tam stał? Jak długo przeglądał księgi, które Irina przyniosła z nim poprzednio? A czy jest to aż tak ważne? Jade wiedziała, że Marionetkarz potrafił poruszać się równie szybko jak myśl, czego dowód dał już przy ich pierwszym spotkaniu. Czy umiał przechodzić przez drzwi? Pewnie umiał, jakoś przecież wchodził do sklepu Iriny bez poruszenia dzwoneczka i nie przejmując się zamkami i zasuwami. A nawet tym złotym łańcuszkiem!
- Nie wiem, czemu wszyscy Twoi znajomi w jakimś stopniu padli ofiarą przypadku, a ile było w tym zaplanowanego działania... Ale nawet obecne tu niewiasty są takowych przypadków ofiarami. - Odwrócił się do nich przodem, opierając się o stół biodrami. Już nie patrzył na kobiety. Kartkował księgę nieśpiesznie. Irina zapewne pamiętała co też wyleciało z poprzedniej księgi. Czy bała się? Mogła, nie musiała.
Marionetkarz za to kontynuował wywód.
- Panna Tymoszenko otrzymała dar od podłego ducha, który związał się z nią w czasie nieudanego rytuału. Weles wybrał drugą jako nosiciela swoich znaków, czy tam tatuaży. Ty jesteś wybrana przeze mnie, twoja znajoma z kanałów przez Trefnisia, a pan Rierich trafił na celownik kogoś, kogo jeszcze nie miałem czasu namierzyć. Wszyscy przygotowują się do spotkania wojennego. Inaczej nikt nie szukałby sił wśród ludzi. - Energicznie zamknął książkę, a potem bez jakiegokolwiek poszanowania oderwał jej grzbiet, zdradzając drugą okładkę. - Ktoś niewątpliwie chciał, żeby ludzie w Londynie, a może i na świecie, odprawiali niesprawdzone rytuały. Jest to niewątpliwie dyskomfort.
Jack Smith uniósł wzrok na trójkę kobiet. To był chyba moment, w którym i one mogły zadawać pytania. Kto wie, może nawet otrzymają odpowiedzi.
licznik słów: 320
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

27 lis 2017, 17:10

Blondynka zaśmiała się na słowa Jade i napiła się łyka piwa. Pokręciła głową rozbawiona jednak nic nie odpowiedziała. Nagłe pojawienie się nieznajomego nieco zaskoczyło barmankę. Przecież usiadła tak, by widzieć całe pomieszczenie włącznie z wejściem, a i tak nie dostrzegła kiedy się pojawił. Nieco ją to zastanowiło, a już zwłaszcza to co powiedział. marszczyła swoje brwi patrząc na niego uważnie.
- Vlado ma na nazwisko Wielewicz nie Weles - poprawiła go Właśnie takie nazwisko znała i pamiętała. Weles ni w ząb by nawet nie pasowało do tego skurczybyka. - Rierich... Gdzieś mi to świta, ale bym wspomniała o Jamesie, który przy naszym wczorajszym spotkaniu z humanoidalnym stworem z robali, miał czarne gałki oczne oraz o Phoebe, która spotkała stwora pożerającego strach. Poza tym, co do samego Vlado, to nie tylko mi robił tatuaże, więc nie jest to nic nadzwyczajnego - w tym momencie przypomniała sobie ich pierwsze spotkanie, gdy pierwszy raz ją widząc, choć nie w pełni nagą, to wiedział o jej bliznach na plecach. No i wspomniał wtedy o ważnym kliencie, że takowym niby była. Nie zwróciła wtedy na to większej uwagi, bo zaraz się wytłumaczył, a ona takowe wytłumaczenie przyjęła. Jednak z drugiej strony tak szybko nawiązali współpracę, że to podchodziło pod coś dziwnego. Zwłaszcza, że to było nawiązanie współpracy gangu motocyklowego z pierwszą lepsza barmanką jakby nie było. - I o jaką, do kurwy nędzy, wojnę chodzi? - kobieta miała teraz głowę pełna pytań. Kim więc był w ogóle Vlado, skoro ten dziwak nadmienił go w zespole pełnym nadnaturalnych osobistości? Czy właśnie dlatego ją tutaj przysłał? By sprawdziła co się dzieje z Iriną czy może po to, by spotkała tego kolesia, który, jak stwierdził, wybrał Jade?
licznik słów: 344
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

27 lis 2017, 23:00

Słysząc, że Kira upiera się przy swoim, nie był nawet zdziwiony. Ludzie właśnie tacy byli. Wierzyli w to, co im się przedstawiło. Od najmłodszych lat wpajało się im wiarę w naukę, sztukę, słowa... A potem dorastali i byli nikim więcej niż odtworzonymi rodzicami. Kumulacją genów, wad i pomyłek. I to właśnie Ci ludzie byli im teraz konieczni. Nisko upadli, związani przysięgami, konszachtami; po prostu polityką.
- To, co pani powiedziała, sugeruje, że jest jeszcze więcej przypadków dobierania graczy. James? Kimkolwiek jest, pewnie został nasączony mocą złego. - Znowu to określenie, z którym Jade spotkała się w kanałach. - Robaki, troglodyci i kultyści.. to bardzo w jego stylu. Tak jak w stylu Welesa jest dobierać sobie nietypowe jednostki. Vlado... spróbuj go nazwać Welesem i patrz jak świat, który znasz płonie. Porywczy z niego typ.
Słysząc, że Kira kolejny raz przeklęła, uniósł dłoń i strzelił palcami. Kira poczuła, jak w gardle coś jej puchnie. Coś żywego. Walczyło o przeżycie, podchodząc do ust. Wierzgało, więc zadziałał odruch organizmu i wypluła to, co tak niespodziewanie się zjawiło. Dźwięk kumkania przeciął ciszę wywołaną atakiem.
- Ostrzegałem - wzruszył ramionami. A potem wrócił do porzuconego wątku. - A tak, wojna. Zły łamie przysięgi, więc się podziemna koalicja burzy. Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli wygra, to cóż... Nie będzie kolorowo. Oceniając jego gust, to wszędzie będzie pełno plugastwa, śmierci i wysysania życia. Ciekawi mnie raczej, czegoż to się dowiedziałaś, panno Adams, ze swojej jakże pouczającej wyprawy pod ziemię.
licznik słów: 295
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

27 lis 2017, 23:39

Wypluwając żabkę złapała ją do ręki. O mało nie rozlała swojego drogocennego piwa. Czy on chciał by udławiła się żabą? Skrzywiła się na myśl o tym, że przed chwilą była w jej gardle. Spojrzała na niego ze złością w oczach.
- Co to k.... - znów się mało nie udławiła kolejną żabką. Zacisnęła zęby wyraźnie zła, a ta złość tylko rosła. Skumała się o co chodzi z tymi żabami. Czyli teraz przy każdym przekleństwie ma pluć żabami? Co za popapraniec. Magik pieprzony. Przed większą wiązanką przekleństw z trudem się powstrzymała bojąc się o reakcję jej organizmu na urok czy kij wie jakie zaklęci, jakie na nią rzucił. Nie cartoląc się wywaliła obie żabki przez okno i napiła się porządnie piwa, krzywiąc się przy tym, na myśl o żabach w jej gardle.
- Nie wie pan, że na siłę nie idzie zmienić czyichś przyzwyczajeń? - skrzywiła się odwracając w jego stronę. W jej oczach nadal widniały iskry złości. Istny zapalnik do wybuchu. Ten koleś na prawdę działał jej na nerwy. O Jamesie pomyślała, że trzeba go znaleźć i z nim pogadać. Jak na jej gust, robiło się na prawdę nieprzyjemnie. - A co do Welesa, jak to go pan nazwał, to w sumie nawet tłumaczyłoby jego wszechwiedzę i nie wiem, czy ryzykowałabym swój świat na spłonięcie patrząc na to, co ostatnio się wyprawia. Z resztą, on mnie tutaj przysłał, tak jak resztę Szczurów. Wciąż nie kumam co nie tak z moimi tatuażami, a ta wojna brzmi, jakby była wyrwana z książki fantasy. - usiadła na swoim poprzednim miejscu by przypadkiem nie rzucić się na niego przy pierwszej lepszej okazji.
licznik słów: 323
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 178
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

28 lis 2017, 13:47

Jak zwykle Jade wprowadziła Irinę w lekkie zakłopotanie. Bądź co bądź spać można bez bielizny. Ale Karaibka nie wiedziała przecież, że właścicielka mieszkania nie nosi stanika. Bo po co to komu wiedzieć? Irina po prostu ceniła sobie wygodę. Owszem miała jakieś tam cyckonosze w szufladzie. Ale raczej sportowe. Jakby nie patrzeć to nigdy się nie przestawiła na te zwykłe. Walka z zapięciem była dla niej z góry przegrana. A przecież nie będzie się gimnastykować, żeby zapiąć durny stanik. To nie wchodziło w grę, odpowiedziała więc:
- Gorsety są ładne, ale nie wiem czy da się w tym oddychać. I błagam, tylko nie stringi. Nie chcę, żeby mnie uwierał ten sznurek w dupę. Poza tym to mega niehigieniczne. Chyba poważnie wolałabym chodzić bez gaci, niż ze sznurkiem w żopie. Poza tym komu ja się mam niby w tym pokazywać? Skoro to ma być dla mnie, żebym czuła się taka seksi to musi być tez wygodnie. Także jakoś to dogadamy.
Skończyła swój wywód, mając nadzieję, że Jade nie zmusi ją do założenia stringów albo inszych dziwacznych rodzai bielizny. Majtki z dziurą też odpadały. Przecież to niepraktyczne. A grunt to, żeby być pragmatycznym. Wtem pojawił się ni z dupy, ni z podziemi Jack. Klasycznie. Znała go parę godzin, a chyba zdążyła się przyzwyczaić do tego, że pojawia się znikąd i wchodzi jak do siebie. Miała nadzieję, że nie zrobi jej takiego wjazdu do łazienki na dłuższym posiedzeniu. Bo co miałaby powiedzieć: „Wyjdź, sram!”?Ale zapewne wtedy też plułaby żabami jak Kira. Choć obawiała się, że Jacka może ponieść fantazja i żaby będą wychodzić innym otworem. W końcu te płazy, w sumie jak wszystkie płazy, to zwierzęta żyjące przy zbiornikach wodnych. Możliwe, że poczułyby zew natury i jak najszybciej zechciały znaleźć się w najbliższym akwenie. I pal licho czy to żaba czy ropucha. Najważniejsze, żeby nie znalazła się w Irinie. Nie miała ochoty pluć płazami żadną częścią ciała. Kiedy Kira wypluła te, jakże dwa piękne okazy, czarnowłosa powiedziała:
- O kur… – zamilkła w pół słowa, po czym dokończyła – … de. Ja tak nie chcę!
Nie wtrącała się w ich rozmowę, jedynie przysłuchując się tej małej, nieczystej wojnie. Blondyna przecież nie miała takich możliwości, żeby odwdzięczyć się tym samym. Co najwyżej mogła mu spróbować obić piękną facjatę. W tym momencie myśli Iriny popłynęły wartkim strumieniem właśnie w kierunku nietuzinkowego uroku osobistego jedynego mężczyzny w pomieszczeniu. Jednakże szybko ucięła te przemyślenia, mając nadzieję, że chociaż nie czyta w myślach. Spaliłaby się ze wstydu, gdyby Smith wiedział, co się kotłuje w głowie czarnowłosej. Upiła łyk piwa, zabijając gorzki posmak żabiego nabiału. Niestety empatia zmusiła ją do odczucia tego, co Kira. Po prostu postawiła się na jej miejscu. Musiała zapić ten posmak. W innym wypadku nie tylko ręcznik na środku pokoju zaburzałby jej wewnętrznie czyi. Poza żabami, można byłoby dostrzec również pięknego, wyrazistego kolorystycznie pawia. Od takie małe zoo w domu.
licznik słów: 581
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

01 lut 2018, 20:13

- Póki co, ta forma edukacji idzie mi wyśmienicie. Nie widzę problemu - Szybkie ucięcie dyskusji o żabach. Jack był istotą poświęconą w pełni nauce. Nie była to jego jedyna domena, ale o tym już się trzeba przekonać na własnej skórze. - Skoro Ciebie i inne ... szczury, tak? Skoro was tutaj przysłał, to oznacza, że potrzebuje informacji w takim samym stopniu co ja. On do Trefnisia nie pójdzie, bo się pozagryzają - Ostatnie zdanie mruczał już pod nosem, analizując zdobytą wiedzę. Sytuacja zagęszczała się, co wcale nie oznaczało, że koniec przyjdzie szybko. Istniało ryzyko, że będzie on odwleczony o całe miesiące, jeśli nie lata. Zły lubił dręczyć innych tak długo, że jego przyjście potraktują jako zbawienie.
- Przyznam, że te wasze "fantasy" nie rzadko posiada ziarno prawdy. Czasami to tylko imię, czasami forma zachowania, czasami rytuał. Wszystko wiąże się w pewien sposób w ogólną nić czasoprzestrzeni. Twoje tatuaże to nic innego, jak czujki. Aż kipią mocą i mogę się założyć, że gdyby panna Adams przykładała większą wagę do swojej nauki, teraz widziałaby każdy przejaw obecności Welesa w Twoim, czy raczej na Twoim ciele. Ile znacie podań o końcu świata? O zmierzchu cywilizacji? O wojnie atomowej? O śmierci wszystkich autorytetów?
Zadawał pytania, a Irina mogła się cieszyć, że nie widzi w jednym odbiciu obu sylwetek. Może i Jack nie czytał jej w myślach, ale te myśli teraz obrazowały się w ich aurach i wyprawiały takie harce, które by wytrąciły z równowagi niewinną sklepikarkę.
licznik słów: 285
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość