Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

Wejście znajduje się w sklepie!

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

13 lip 2017, 11:29

Zauważyła to mimowolne drgnięcie kącika ust. Czyli najwidoczniej powiedziała coś głupiego, co musiało rozbawić jej towarzysza. Ale chyba nie aż tak, żeby wybuchnął śmiechem. Nadal nie uzyskała ważnej odpowiedzi, czy da się tego nauczyć, będąc tylko człowiekiem. A mężczyzna najwidoczniej jej nie powie. Może po prostu nie teraz. Na pytanie o aury zawiesiła się trochę. Czy je widziała? Nie. Ona nie polegała aż tak na zmyśle wzroku. Dlatego powiedziała:
- Nie widzę pańskiej aury jako kolorków wokół pana. W moim przypadku jest to coś na zasadzie odczuwania jej całą sobą. Można to porównać do zapachów. Na przykład człowiek agresywny mógłby pachnieć jak pokój świeżo wymalowany farbą. Zaś człowiek pewny siebie może pachnieć choćby lukrecją. Tyle, że to nie działa właśnie na zasadzie samego zapachu. Można też to przyrównać do dotykania różnych materiałów. Jedne aksamitne, inne gryzące czy szorstkie. Odkąd tylko pamiętam, odczuwam te aury i też sporo czasu zajęło mi nauczenie się rozpoznawać ich znaczenia.
Łatwiej byłoby powiedzieć, że widzi się kolorową mgiełkę, mniej lub bardziej wyrazistą. Ale w przypadku Iriny to tak nie działało. Zaraz po swoim tłumaczeniu znowu dostrzegła ten dziwny wzrok. Zapytała więc:
- Właściwie to dlaczego mi się pan tak przygląda? To dosyć niekomfortowe. Jakby mi pan wzrokiem grzebał we wnętrznościach.
Rozbierania wzrokiem nie brała pod uwagę, każdy kto znał Jade wiedział, że jakby kogoś rozbierać wzrokiem to właśnie Jade. Biorąc pod uwagę aparycję Iriny. to równie dobrze można podciągnąć to pod podglądanie szesnastolatki. Ale ja nie o tym. Słowa mężczyzny uspokoiły ją, czyli jednak nic z jej głową się nie działo. Choć musiała przyznać, że leki na schizofrenię potrafiły dawać ciekawe efekty, ale jako że to były studenckie eksperymenty, to już dawno jej minęły takie zabawy. Odpowiedziała więc, z widoczną ulgą:
- Wcześniej nie miałam takich ekscesów.
Naprawdę jej ulżyło, że to raczej nie wynik choroby jej umysły, tylko złośliwa magia księgi. Łatwiej było to sobie ułożyć w głowie. Odpowiedziała zaraz na pytanie mężczyzny:
- Zgoda.
I po prostu poszła do kuchni. Mężczyzna mógł zauważyć ją w tym małym okienku w ścianie, jak nalewa do szklanki wodę mineralną. I że najwidoczniej robi to bardzo nieśpiesznie. O co chodziło? Chyba obawiała się tego, co może zastać. I gdzie konkretnie ma sprawdzać te znaki. Spodziewała się raczej miejsc, w których mężczyzna nie może się sam zobaczyć bez lustra. A czy mogłaby dostać zawału? Nie sądzę, raczej czułaby się niekomfortowo gapiąc się na rozbierającego przed nią obcego mężczyznę. Bycie nieskalaną i niewinną jak nieobsrana łąka miało swoje minusy. Ten potężny minus czuła w momencie wchodzenia do pokoju, ze szklanką wody w ręku.
licznik słów: 536
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

13 lip 2017, 23:14

A trening był czym, jak nie nauką? Grunt, to rozumieć się z rozmówcą. Mężczyzna wychodził z założenia, że jak się czegoś nie rozumie, to się pyta, a potem dopytuje i docieka, aż do pełnego zrozumienia. Bez pytań, nikt nie otrzymał do tej pory odpowiedzi. Ba, czasem nawet otrzymuje się odpowiedź na pytania retoryczne. I to wcale nie takie, jakie wskazywane byłyby przez konstrukcję danego pytania.
Kiedy była w drodze po wodę, jeszcze dopytał.
- A więc czuje je Pani wewnątrz siebie, ale nie żadnym z podstawowych zmysłów? Musi być Pani bardzo empatyczną osobą. To bardzo wiele o Pani mówi. - Kiedy go nie widziała, mogła w pełni ocenić, że mężczyzna miał przyjemny głos. Nie był ironiczno-sarkastyczny, tak jak się utarła moda na takie postawy. Stawiał sprawy wprost i wymagał od rozmówców, by również taką postawę przyjmowali. Co prawda, jego postawa wcale nie powodowała, że był choć odrobinę mniej tajemniczy. Była to kwestia wiedzy, jaką już posiadł, a jaką jeszcze posiądzie.
- Wzrokiem widzę to, co Pani czuje. Przyglądam się innym, patrząc na nich tak, jak ich matka przyoblekła. Bez zbędnych masek i fałszu. To bardzo przydatna umiejętność. Unikam dzięki niej naprawdę wielu kłamstw. - W trakcie tej rozmowy, ruszone zostały pierwsze guziki koszuli. Marynarkę już dawno temu zsunął z ramion. Po rozpięciu głównego rzędu i wyciągnięciu koszuli ze spodni, musiał odwinąć rękawy, by wygodniej je ściągnąć. Koniec końców koszula wylądowała na posłaniu za mężczyzną. Tak samo podkoszulek. Przed zdjęciem spodni się zawahał. No... bo po co w sumie? Niby chodziło o kwestie badawcze, ale jeśli na plecach nic go nie przyatakowało, to czemu miałoby pojawiać się poniżej? Koniec końców został ubrany od pasa w dół.
Kiedy wracała do pokoju właśnie takiego go zastała. To, co od razu rzuciło się w oczy, to do tej pory niewidoczny tatuaż. Oraz to, że garnitur nie musiał nadrabiać sylwetki właścicielowi fedory. Siedział na środku łóżka po turecku, z dłońmi opartymi luźno na kolanach. Bądźmy szczerzy, półnagi facet siedzi na środku twojego łóżka i czeka na ciebie Irino. Obserwuje twoje ruchy, tym swoim niepokojącym wzrokiem. Have fun.
licznik słów: 406
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

14 lip 2017, 0:05

Z racji wykonywanego zawodu Irina nauczyła się czasem nie dopytywać o pewne szczegóły. Po prostu czasem albo nie mogłaby uzyskać odpowiedzi, albo sama nie chciała wiedzieć. Dlatego też chyba nauczyła się żyć w pewnej niewiedzy, choć paradoksalnie była bardzo ciekawską osóbką. Lekko rumieniąc się, nawiązała do swojej empatycznej strony:
- Jest to całkiem przydatna rzecz, jednak też sprawia, że często przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu. Mimo wszystko bycie wrażliwym na odczucia innych jest dobre. Czasem myślę, że dzięki temu mogę być lepszą osobą. Rozumie pan, pozwala mi zauważać choćby cierpienie i pomóc.
Czy tak było naprawdę? Oczywiście. Irina była wielkoduszną osobą, mimo że starała się być obiektywna. Jednak ciężko było jej przejść obok kogoś, kto potrzebował pomocy. Zdolność współodczuwania nie pozwalała jej na obojętność. Jednak co do rozmówcy to ciężko było jej złapać jakiś punkt… Był skomplikowaną osobą. A może po prostu musiała go lepiej poznać? Ona była jak otwarta księga, może i napisana w wymierającym języku, ale jeśli ktoś znał alfabet, to mógł odczytać wszystko, czego zapragnął. Kiedy akurat nie spoglądała na mężczyznę, to całą uwagę przykuwała do jego głosu. I tak, był naprawdę przyjemny. Mogłaby nawet pomyśleć, że jakby jej czytał do snu, to nie chciałaby zasnąć, aby tak go słuchać. Ale wracając na ziemię, to zbyła szybko tę myśl. Co to za głupoty się jej po głowie kręciły? Wyrwało jej z zamyślenia stwierdzenie mężczyzny, zapytała więc zaciekawiona:
- I co pan widzi we mnie? Co takiego odczuwam według pana?
Była to też zaczepka, ale nie miała w sobie ani krzty ironii czy sarkazmu. Po prostu czysta ciekawość. Ludzie z reguły lubili wiedzieć, co inni o nich myślą. Irina nie była wyjątkiem. Jednak w momencie, kiedy weszła do pokoju, chyba nie chciałaby, żeby mężczyzna znał jej myśli i odczucia. Ujmując to bardzo literacko była pod wrażeniem jego muskulatury, jak i tatuażem zdobiącym jego ramię. Sam fakt, że siedział teraz na jej łóżku i na nią czekał, był dla niej czymś w rodzaju świeżo wypieczonego ciasta, którego aromat leniwe roznosił się po całym domu. A ona zapragnęła mieć to ciasto na własność. Irina, kretynko! Uspokój się! Masz tylko sprawdzić czy te paskudztwa z książki nie przeszły na niego dalej! Sama skarciła się w myślach, nie dowierzając swojemu zachowaniu. Tym bardziej, że znowu spoglądał na nią tym badawczym wzrokiem. Jednocześnie doprowadzał ją tym do szału, a z drugiej strony coraz bardziej ją przyciągał. No co miała zrobić? Zachowując normalne odcienie na twarzy, podeszła do łóżka, podała mu szklankę z wodą, mówiąc:
- Proszę, pana woda.
Po czym, korzystając z tego, że łóżko jest dosyć duże, usiadła obok niego po turecku. Przyglądała się chwilę jego tatuażowi, jednocześnie chłonąc zapach cytrusów, jaki się wokół niego unosił. Zapytała od razu:
- Czy ten tatuaż ma dla pana jakieś większe znaczenie? Czy jest po prostu dla pana ozdobą?
Przysunęła się bliżej niego, położyła mu dłoń na ramieniu i wykonała ruch, który miał zasugerować, aby się obrócił do niej plecami. Równie dobrze mogła po prostu za nim usiąść, ale wtedy musiałaby się skulić w kulkę i opierać plecami o zimną ścianę. Dlatego też powiedziała:
- Odwróci się pan do mnie plecami, żebym wszystko dobrze widziała.
Co miała na myśli wszystko? Może znaki? A może nagi tors mężczyzny? Sądząc po jej uśmieszku, mogło znaczyć oba naraz. Jeśli potulnie obrócił się trochę, to zaczęła przyglądać się uważnie jego plecom, szukając choć najmniejszych śladów veve. Raczej nie obudziła się rano z myślą, że najpierw jakiś syf będzie atakować jej alternatywną osobowość w innym wymiarze i, że na jej łóżku będzie siedział półnagi, cholernie przystojny, półnagi mężczyzna. Co mogło się jeszcze dzisiaj wydarzyć?
licznik słów: 743
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

16 lip 2017, 21:46

Uniósł kącik ust, ale nie odpowiedział. Przynajmniej nie do czasu, kiedy już usiadł plecami do niej. Samo przesiadanie się było widokiem przyjemnym dla oka. Było coś hipnotycznego w grze mięśni pod skórą. I nie ważne, czy to był kulturysta, czy jakiś wymoczek. Mechanika ruchu była po prostu ładnym zjawiskiem. Mężczyzna pod jej dotykiem nie drgnął, a więc nie lękał się tego, co mogłaby mu zrobić. Nawet, jeśli wliczamy w to zarysowanie skóry paznokciami.
Wodę popił, a potem odstawił.
- Widzę w Pani ciekawość, ale i dystans. Usiłuje Pani dystansem zabić ciekawość. W cieniach pojawia się również zawstydzenie. Im bliżej Pani podchodzi, tym bardziej właśnie ten kolor przebija się przez Pani aurę. To tylko która wymiana następujących ponowo kolorów. Nastroje nie są czymś stałym. Są zjawiskiem, które albo trwa tu i teraz, albo odbija się na człowieku do głębi. Przykładowo Panna Adams, zna ją Pani. Jest osobą ciekawską, upartą i zdystansowaną. Jest w niej jednak swoista żądza, która sprawia, że wszelkie kolory jej nastrojów właśnie kolorem żądzy są skalane. Nie ma błękitu, jest fiolet. Im kogoś dłużej się zna, tym dokładniej jest się w stanie odróżnić chwilowy nastrój od długoterminowego. - Nie widziała jego twarzy, ale po tonie głosu mogła sobie sugerować, że był lekko uśmiechnięty.
- Teraz nie muszę widzieć Pani koloru, by wiedzieć, że jest Pani roztrzęsiona. - No bo łapki drżały, to i właściciel fedory czuł to bez najmniejszych przeszkód. Na szczęście dla Iriny, podjął zarzucony temat tatuażu. - Ma dla mnie znaczenie. I to o wiele większe, niż można by się było spodziewać. A czy Pani dokonywała tatuażu albo skaryfikacji?
Na plecach skóra była aksamitnie gładka. Ciepła i pachnąca cytrusami. Czego ona tam szukała? Ach tak.. symboli veve. Aktualnie plecy były bez żadnych ozdób. Veve najwidoczniej wybrały inny rejon męskiego ciała.
licznik słów: 357
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

16 lip 2017, 22:21

Tak, mechanika ludzkich ruchów była ciekawa. I dostrzec to było najłatwiej w tańcu, bądź u osób, które wykonują jakiś sport. Ale czy tylko? Bystrzejsze oko w połączeniu z wrażliwością na piękno dostrzegą to nawet w tak pozornych czynnościach. Choćby po samym sposobie chodzenia można określić odczucia człowieka, a także dynamiczność charakteru. Ale na to składa się zbyt dużo czynników, by się nad tym teraz zastanawiać. Nawiązanie do Jade dało jej coś na wzór pewności siebie w rozmowie. Nie, żeby nie potrafiła prowadzić dialogu, ale po prostu rzadko kiedy wychodziła poza sferę sprzedawca – klient. Chyba za dużo pracowała. Zastanowiła się chwilę, myśląc o Jade, po czym odpowiedziała:
- Hmm… Jade to dosyć intrygująca osoba. I fakt, żądzę są w niej bardzo wyczuwalne. Nawet śmiem twierdzić, że wiem czego dotyczą. Ale to chyba nie jest najlepszy temat na rozmowę. Nie przepadam za mówieniem o kimś za jego plecami. Zwłaszcza, że z Jade naprawdę się lubimy. Mimo wielu różnic między nami, potrafimy się dogadać.
Uśmiechnęła się mówiąc o swojej przyjaciółce, jednakże mężczyzna nie mógł tego zaobserwować zmysłem wzroku. Jednak sam jej ton głosu sugerował, że darzyła ją sympatią. Dodała jeszcze, nawiązując do początku wypowiedzi swojego towarzysza:
- Wie pan, raczej nie miewam za często gości u siebie. A tym bardziej pół nagich mężczyzn w moim łóżku. Nie wiem do końca jak mam się zachować.
Zaśmiała się. Co miało to znaczyć? Nie było to na pewno chwalenie się, że jest taka porządna i z byle kim nie sypia. Po prostu mężczyzna trafnie opisał jej emocje, to też pozwoliła sobie na podanie przyczyny dlaczego było tak, a nie inaczej. Również trafnie opisał jej roztrzęsienie. Jednak czy to była aura? Bardziej właśnie trzęsące się ręce. Skwitowała więc:
- Jeszcze nie do końca zeszły ze mnie nerwy po poranku.
Nie dziwiła się sobie, że jeszcze trochę się trzęsła. Ciężko było jej oswoić się z tą sytuacją. W końcu mogła tam zginąć! A to jej bardzo silny czynnik stresujący! Nie ma jednak co tego przeżywać. Skupiała znów swoją uwagę na tatuażu mężczyzny, delikatnie kładąc na nim palce. Czy to było molestowanie? Nie, chciała po prostu dotknąć tego dzieła sztuki. Bo tatuaż też był sztuką. Powiedziała bez zastanowienia:
- Ja? Nie, odkąd pamiętam nigdy nie miałam czasu na myślenie o swoim wyglądzie. Najpierw szkoła, studia, teraz sklep. Nawet nie miałabym kiedy zrobić projektu, nie mówiąc już o samym tatuowaniu. – przerwała na moment, po czym zapytała z wyraźną ciekawością – Opowiedziałby mi pan o znaczeniu swojego tatuażu?
Nie ukrywając naprawdę ją to interesowało. Wychodziła z założenia, że skoro tatuaż zostaje na całe życie to musi być przemyślany i mieć jakieś konkretne znaczenie. Dlatego też tak bardzo bawiły ją wszelkie delfinki nad tyłkiem czy łapacze snów na ramieniu. Zaczęła dokładnie oglądać plecy swojego towarzysza. Nie zauważyła ani jednego symbolu… Czyżby zostały tylko na rękach? Postanowiła podzielić się tą informacją:
- Nie ma pan veve na plecach. Jednak na pana miejscu sprawdziłabym też inne części ciała. Veve bywa złośliwe.
Nie była to zachęta do kontynuowania striptizu, a zwykła troska. Jakaś głęboko ukryta część w Irinie nadal zachwycała się zapachem jego ciała, jak i tatuażem. Jednak świadomie została wyparta. Tylko podświadomość nie dała się oszukiwać i nakazywała jej bezmyślne delektowanie się cytrusami. Cholera, co z nią nie tak?
licznik słów: 676
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

16 lip 2017, 22:48

Kiedy powiedziała, że wie czego Jade pragnie, nawet się nie zająknął. Kim był, by wchodzić pomiędzy dwie kobiety? Ba, przyjaciółki! Za to mógł skupić się na tym, co powiedziała sama Irina.
- Fakt, goszczenie półnagich mężczyzn, albo kobiet w łóżku, mija się z celem i winno trwać stosunkowo krótko. Co innego w pełni nadzy. Wtedy to już jest czas wskazuje na stopień pozyskania umiejętności radzenia sobie ze stresem.
Może i mimowolnie podsunął Irinie myśl o całkowicie pozbawionym odzienia mężczyźnie, ale po prostu podchodził do całego tematu naukowo. Nie był to złośliwy tekst, a proste stwierdzenie faktu. Rzadkość, jeśli wolno to tak określić.
Czuł jej delikatny dotyk na swoim tatuażu. Była rozchwiana i zmieniała tematy co rusz. Albo dramatycznie niebezpieczny, albo znowu niewinny jak chęć pięciolatki na watę cukrową. Irina stanowiła mieszankę wybuchową, z która nie jeden człowiek by sobie po prostu nie poradził.
Ale tutaj mamy chędożonego magika.
- Czy spotkała się Pani wcześniej z tymi symbolami? Gdziekolwiek? Może w filmie, książce, podręczniku? - Najwidoczniej chciał określić stan jej wiedzy w celu odpowiedzenia na jej pytanie. Gdyby nie chciał mówić, to by zmilczał.
Słysząc, e plecy są czyste, przekręcił się tak, że siedział do niej bardziej bokiem, prezentując cały tatuaż i przy okazji profil swojej sylwetki. Dopiero teraz mogła zauważyć, że grzecznie zdjął buty, żeby jej łóżka nie zakurzyć.
licznik słów: 261
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

16 lip 2017, 23:25

Zasada numer jeden – nigdy nie wchodź pomiędzy dwie kobiety. Zasada numer dwa, jeśli są to dodatkowo dwie skłócone przyjaciółki, to bierz nogi za pas. Każda będzie oczekiwać, że weźmiesz jej stronę. Kiedy ulegniesz presji, a one się pogodzą, obie będą Cię nienawidzić. Jakieś to proste i straszne. Na słowa mężczyzny lekko zarumieniła się. No jak? Przecież to było jednoznaczne! Ale jednak złapała od razu fason, odpowiadając:
- Przypomnę panu, że ja nie mam tylko butów na sobie. Także półnagi mężczyzna i ubrana kobieta… Hmm… To chyba nie działa antystresowo.
Zaśmiała się wesoło. W końcu to były tylko żartobliwe pogadanki. Dlaczego miałaby być poważna? Lepiej brać życie z dystansem. I też zaczynało jej to przychodzić w miarę z czasem, który spędzała ze swoim wybawicielem. Zaczynała się powoli oswajać z jego obecnością, jak i aurą tajemniczości, przez którą musi się kiedyś przedrzeć. Czy Irina celowo dobierała tematy? Nie, po prostu szła za ciosem. Dialog, to dialog. Tematy same się zmieniały, a w jaki sposób odpowiadała dziewczyna był nie tyle co nieprzemyślany, co po prostu żywy. Nie bała się skakać z tematu na temat. Wszystko, aby rozmowa była interesująca i miała większy sens. Było w niej trochę sprzeczności, ale taki był jej urok. Raczej nie była ciężka w obsłudze, wystarczyło ją trochę poznać. Znowu tatuaż przykuł jej wzrok, tym razem skupiła się na jego interpretacji:
- Kultura Egiptu jest sama w sobie ciekawa, to też nie powiem panu, gdzie konkretnie widziałam te symbole. Ale na samym dole znajduje się egipski krzyż życia. Z tego co wiem jest symbolem nieprzerywalnej siły witalnej, która jest zarezerwowana tylko dla istot wręcz boskich oraz odrodzenia, nieśmiertelności czy jedności z naturą. Wyżej mamy skarabeusza, powszechnie symbol szczęścia. Złożone skrzydła symbolizują dyscyplinę, ale u pana są one rozłożone. Co sugeruje, że jest pan kowalem własnego losu. Zdyscyplinowany, ale doszedł pan już do sensu swojej egzystencji, wie pan dokładnie, co jest dla pana najważniejsze. Leci pan wprost do Słońca, czyli swojego pełni świadomego wyboru, wpływającego na pańskie życie i sposób myślenia. Z kolei Słońce w kulturze egipskiej to po prostu życie, ale też i cel życiowej tułaczki. Podsumowując to, tatuaż ma upamiętniać odnalezienie celu życiowego, przypominać o przemianie i motywować do dalszych działań. Tyle mogę zinterpretować z głowy, na głębsze analizy potrzebowałabym zajrzeć do dokładnej analizy symboli egipskich. Czy moja analiza jest trafna? Czy coś pominęłam?
W trakcie jakże długiej wypowiedzi mimowolnie dotykała palcami symboli, o których właśnie mówiła. Zupełnie tak, jakby omawiała zdjęcie w książce. Robiąc to zupełnie nieświadomie, spoglądała co chwilę na mężczyznę, przyglądając się zmianom w jego mimice. Czy powiedziała coś nie tak? A może wręcz przeciwnie? Zamierzała wyczytać to z jego twarzy, nim on w ogóle otworzy usta. Kiedy mężczyzna przekręcił się do niej bokiem, miała również lepsze widzenie na obiekt swojego monologu. Nie musiała już wychylać się do przodu i kiziać go włosami po plecach i karku. Miło również z jego strony, że ściągnął buty. W końcu nikt nie lubił jak ktoś mu brudził pościel.
licznik słów: 613
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

17 lip 2017, 22:20

- Fakt, to działa wtedy albo zawstydzająco, że jedna strona jest półnaga... albo motywująco, by zawalczyć o sprawiedliwość i równość. Żeby obie były półnagie. A jak już są obie półnagie to prosta matematyka sugeruje, że jest w łóżku jedna całkiem naga osoba. Dalszy ciąg działań tej jakże prostej matematyki jest łatwy do przewidzenia, nieprawdaź? - Bo wiedza to nie tylko okultyzm. Nie tylko znajomość drugiej strony lustra, ale również umiejętność logicznego wyjaśnienia pewnych zjawisk. - Buty, Pani Tymoszenko, są tylko pretekstem
Mężczyzna łatwo utrzymywał lekki poziom rozmowy. Co prawda nie raz czuł, że Irina się wstydzi, jest rozkojarza, czy w ogóle zamyka w sobie, ale nie pozwolił by poczuła się obrażona.
Jej monologu o własnym tatuażu słuchał w skupieniu. Nie zdradzał się z mimiką, do czego szło się już przyzwyczaić. Był tym tajemniczym typem, którego przeszłość może być tak bardzo niejednoznaczna.
- Pominęła Pani ten fragment - powiedział, przesuwając palcem po pasie kółek, które wskazywały obrót księżyca. Nie przeszkadzało mu, że ich palce musnęły się w trakcie wskazywania. Spojrzał jej prosto w oczy, a potem grzecznie poprosił. - Niech Pani dokończy analizę, której się Pani podjęła, Pani Tymoszenko.
Nawet sposób wypowiadania jej nazwiska był tajemniczy, choć była to zasługa tego, że Irina miała egzotyczne, a nie anglosaskie nazwisko.
licznik słów: 244
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

17 lip 2017, 23:25

Zaśmiała się w momencie, gdy mężczyzna kończył swoją teorią matematyczną o półnagim człowieku w łóżku. Jakby nie patrzeć Irina miała w swoim życiu sporo do czynienia z matematyką, ale sercem była humanistką. Matematykę wykorzystywała tylko w momencie, kiedy po prostu musiała. Nigdy dla przyjemności nie liczyła całek. Dlatego też rozbawiło ją takie spojrzenie na tę sprawę. Skomentowała więc:
- Przypomniało mi się takie działanie: dodajmy się do siebie, odejmijmy ubrania, podzielmy łóżko i zacznijmy się mnożyć. Takie niby głupie, a jednak z sensem.
Roześmiała się ponownie, odpowiadając:
- Pretekstem do dalszego rozbierania? Nie sądzę.
Dlaczego ich rozmowa przybrała podtekst erotyczny? Cóż, żarty żartami, ale było to trochę dziwne. Mimo wszystko nie czuła się zagrożona, od tak sobie żartowali. Chyba nic w tym złego? Z kolei dziwne było, że mężczyzna nie wyrażał żadnych emocji podczas jej monologu. Nie lubiła tego. W końcu po mimice można było dużo wyczytać. A Irina jako empatyczny człowiek, posiłkowała się mimiką bardzo często. Dawało jej to dużo informacji. A wracając do tatuażu, to może i znała jego symbolikę, ale były to tylko ogólniki. Każdy miał w życiu jakiś cel, motywację, wzloty i upadki. Jednak najważniejsze jest dojść do sedna materii. Czym były one dla konkretnego człowieka? Oblana matura, a może utrata członka rodziny? Wszystko zależało od osoby. Dlatego też mogła wywnioskować, że nic nie wywnioskowała. Ot, ciekawy paradoks. Skupiła się ponownie na tatuażu. Już miała ponownie zacząć monolog, kiedy ich palce się musnęły. Równie dziwne odczucie, jak wtedy gdy sprawdzała jego nadgarstki. Z jednej strony miłe, ale z drugiej niepokojące. Była tak zagubiona, że przez chwilę nie wiedziała, co ma w ogóle ze sobą zrobić. Dłuższe spoglądanie sobie w oczy, w których nie mogła nic wyczytać też było dla niej nietypowe. Jej towarzysz z pewnością widział w nich niepewność, jak i zdziwienie, czy też po prostu zagubienie w tej chwili, jak i ogólnie w życiu. Jednak tradycyjnie zaczęła gadać, aby podczas takiej paplaniny, skupić się na samym gadaniu:
- Są to łuny księżyca, które kojarzone są z Thotem, bogiem księżyca. Thot to potężny mag, ale także lekarz żywych i umarłych. Bóstwo sprawiedliwe, mądre i kojarzone z nieśmiertelnością. Również bóg wojen, polowań oraz zbawiciel. Jednak jestem ciekawa co te symbole dla pana osobiście znaczą. O czym mają przypominać? Do czego motywować? Co upamiętniać?
Skupiała się również na głosie swojego wybawiciela, który samo jej nazwisko wypowiadał dość specyficznie. Jednak nie była to dla niej nowość, nazwiska słowiańskie często łamały języki w krajach anglojęzycznych. Już nawet nie wspominając o Niemcach, którzy nie potrafili złagodzić swojej wymowy. Mimo wszystko zasugerowała:
- Właściwie to panna Tymoszenko, ale może pan mówić po prostu Irina. Nie lubię tych wszelkich form grzecznościowych.
Oczywistym było, że do ludzi sporo starszych mówiła na pan czy pani. To samo tyczyło się z ludźmi hierarchicznie wyżej od niej, ale osobiście preferowała mówić sobie po imieniu. Było to po prostu wygodniejsze i pozwalało na złagodzenie obyczajów, przełamania barier i na lepszą rozmowę.
licznik słów: 606
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Mieszkanie nad sklepem okultystyczno-zielarskim

17 lip 2017, 23:51

- A mówili, że matematyka jest tylko chłodną kalkulacją. Ale o ileż bardziej inspirującymi są jej mechanizmy, kiedy to nie cyfry stają się podmiotami. - Było to odrobinę filozoficzne spojrzenie na całokształt nagości. Zarazem takie przedstawienie sprawy umożliwiło wygaszenie coraz bardziej frustrującego rozmówczynię tematu. Nagość, seks i fetysze nie były tym, o czym powinni rozmawiać.
- Tym razem nie pominęła pani niczego. Analiza była dość szczegółowa, choć z interpretacją bywa różnie. Ankh, czyli krzyż egipski jest symbolem ozdrowienia. Właśnie dlatego bogowie wręczyli go jako symbol ich potomkom, faraonom. Skarabeusz jest symbolem ich woli. Wypełniał zlecenia wtedy, gdy żaden inny boski posłaniec nie mógł podołać. Jak najbardziej jego rozłożone skrzydła są nie bez znaczenia. Nie symbolizują jednak braku dyscypliny, a gotowość do wypełniania boskich zleceń. W tym od boga słońca. W mojej ocenie był z niego ptasi móżdżek, dlatego został zestawiony z Thotem. Ten jest opiekunem wiedzy i Wielkim Obserwatorem. Siła życia oraz siła głodu wiedzy. Kim w tym wszystkim jestem ja, jak Pani sądzi... znaczy jak Ty sądzisz, Irino? - Gardłowy dźwięk wymawiania pierwszej zgłoski elektryzował. Jednak Pani Tymoszenko było bezpieczniejsze do usłyszenia.
On znowu nie ofiarował odpowiedzi wprost. Obserwował ją bacznie, zachęcając do wyrażenia własnego zdania. Własnej wersji wydarzeń.
licznik słów: 243
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość