Sklep Okultystyczno-Zielarski

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

11 paź 2017, 23:36

- W sumie się nie myliły, było tam dużo wody. Wolałbym, żebyś jednak i dla siebie stawiała choćby pasjansa, żebyś wiedziała, czy sama powinnaś gdzieś się ruszać. Powiem ci tylko tyle, panno Adams, że Trefniś o mało nie wyszedł sam z siebie. A nadmienię, że on robi to dość dosłownie, co w mojej prywatnej i skromnej ocenie, jest po prostu obrzydliwe. Skupmy się jednak na tym, co mnie interesuje. W kanałach nie było nikogo żywego prócz waszej dwójki i bandy morskiej. O jakie błyski ci chodzi?
W pewnym momencie Marionetkarz zdecydował się usadzić Jade na ladzie, przed sobą, by móc ocenić, czy fizycznie nic jej nie dolega. Czy to tylko brak sił, spowodowanych pojawieniem się maszkarona zza lustra, czy może została w jakikolwiek sposób poturbowana? Cóż, taka już była domena Marionetkarza. MUSIAŁ wiedzieć.
licznik słów: 151
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

13 paź 2017, 8:19

Jade westchnęła. -Pewnie nie powinnam się ruszać ale sprawa zainteresowała i mnie poza tym...przychylność Jackie jest mi raczej potrzebna do nieskrępowanej działalności na co dzień. A jeśli chodzi o błyski to...to stało się tak szybko. Była czarna horda, potem były błyski i zobaczyłam Ciebie, potem lodowate uczucie i coś rzuciło mnie na bok....To wszystko zadziało się tak szybko...za szybko żeby to dokładnie pamiętać. Może nieco później przypomnę sobie więcej szczegółów. Jade udało się usiąść w miarę normalnie, to chyba był głównie szok i działanie nadnaturalne poza może lekkimi obiciami. Nic więc bardzo strasznego, prawda?
licznik słów: 123
Obrazek
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 354
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

14 paź 2017, 23:52

Jeszcze w mieszkaniu wzięła od Iriny tasak. W sumie bez różnicy co miałaby w dłoni. Ważne, że można by było komuś z robić krzywdę w razie potrzeby. Oczywiście mowa tutaj o obronie własnej. Od tak sama z siebie raczej nie atakowała. No chyba, że komuś należało przywalić w twarz profilaktycznie. A znała już kilka takich osób. Brakowało im piątej klepki i od czasy do czasu trzeba było im ją wbić do głowy.
Blondynka zeszła wraz z Iriną na dół. Gdy właścicielka sklepu kopnęła drzwi ona wzruszyła nieco ramionami. No ok. Można i tak. Chociaż ona osobiście normalnie otworzyła by drzwi. No, może nie całkiem normalnie bo na pewno mocniej by pchnęła. Ale kopać? Szkoda w sumie drzwi. No ale cóż. Nie jej mieszkanie i sklep więc jej to nie robiło. Weszła spokojnie za kobietą, była jednak czujna. Jednak obrazek jaki zobaczyła zaskoczył ją. Jakiś obcy facet i Jade, która była jakaś taka... Skołowana? Zamroczona? Syknęła cicho na faceta, jakby ostrzegawczo. Nie wiedziała kim jest i nie wiedziała jak w ogóle oboje się tutaj znaleźli. Podeszła do Jade od tyłu. Patrzyła złowrogo na mężczyznę a tasaka nie odkładała. Wolną dłoń położyła na ramieniu znajomej kobiety.
- Jade, wszystko dobrze? Coś ci zrobił? - zapytała cicho. Burdelmama wiedziała, że akurat na Kirę i wyrównanie rachunków mogła liczyć i w razie czego odpłaci pięknym za nadobne.
licznik słów: 281
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

15 paź 2017, 0:23

Wparowanie Iriny z przekleństwami na ustach sprawiło, że właściciel wyjątkowo twarzowego kapelusza uniósł brwi. Nie spodziewał się takiej wiązanki w ustach niezamężnej niewiasty, a jednak właśnie takowe usłyszał. Co prawda nie zganił wzrokiem Iriny, ale tylko z tego powodu, że do Jade zbliżała się kobieta z tasakiem. Nim zdołała choćby dotknąć jego Czempiona, zagarnął burdelmamę w ramiona, gotów spuścić lanie choćby i kobiecie.
Pojawienie się Iriny momentalnie uciszyło dzwonki, które nie musiały już przyzywać swojej właścicielki. Podobnie rzecz się miała z kadzidłami, którym zbrakło ognia. Wymowny wzrok, jakim Jack Smith obdarzył Kirę wskazywał, że postawienie kolejnego kroku w kierunku Jade skończy się dla niej w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. Z drugiej strony, Panna Rains mogła widzieć, jak opiekuńczym gestem zasłaniał Jade. Nie było w tym chorej zaborczości, ale przekonanie co do tego, że Jade będzie miała pilnowane plecy przed wszelkim... no umownie nazwijmy to złem.
- Długo każe Pani na siebie czekać, Panno Tymoszenko. - Nie spuszczając Kiry z oka, zwrócił się do Iriny. Nie wyswobadzał również Jade, trzymając na jej plecach rozłożoną dłoń, przyciskając ją do swojego ciała. W każdej chwili mógł się obrócić, przyjmując na siebie to, co oponent miałby do zaoferowania. O ile znalazłby się jakikolwiek dość szalony człowiek, który poważyłby się na taki gest. Panna Adams, nawet jeśli nadal kręciło się jej w głowie, mogła znaleźć oparcie w Marionetkarzu.
- Nie przeproszę za najście, bo uznałem, że tutaj nie będę musiał tłumaczyć niczego ochroniarzom Panny Adams i zarazem upewnić się, czy Cień do Pani nie wrócił. - Wargi zaraz po zakończeniu wypowiedzi, zacisnęły się w wąską linię. Kira nie została przestawiona, nadal zaś stanowiła obcą stronę w impasie towarzyskim. Marionetkarz uznał zarazem, że powiedzenie, czemu przyszedł, zatrzaśnie niepotrzebne dyskusje o wszystkim, co mogłoby odwracać uwagę.
licznik słów: 361
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

15 paź 2017, 22:28

Jade siedziała na blacie i rozejrzała się jeszcze po sklepie. Najwyższy czas było pozbierać się do kupy. W końcu rzadko dawała się komuś zaskoczyć, więc pozostawać tak w oszołomieniu nie było zdecydowanie w jej stylu. Przetarła dłoniami po twarzy kilka razy i wzięła kilka głębokich wdechów. Nie odczuwała żadnego przejmującego bólu więc trzeba było się szybko ogarnąć. W tym momencie zobaczyła Irinę i Kirę wparowujące do pomieszczenia. Kira dzierżyła w ręku tasak, co wywołało lekki uśmiech na twarzy Karaibki. No i ten obronny, osłaniający gest Marionetkarza. Doprawdy to było takie słodkie.
-Wszystko dobrze Kira. I spokojnie, wszyscy tutaj jesteśmy przyjaciółmi. Ten oto mężczyzna przyprowadził mnie w bezpieczne miejsce. A Tobie Kira doprawdy do twarzy z tasakiem. Ale wszystko dobrze. Teraz już dobrze delikatnie zsunęła się z blatu sprawdzając czy może ustać i okazało się, że poza pierwszym dosyć lekkim zachwianiem radzi sobie z tym zdecydowanie dobrze.
-Cieszę się, że wszyscy jesteśmy tutaj razem. Macie może brandy? Zawsze stawia na nogi
licznik słów: 200
Obrazek
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 354
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

16 paź 2017, 19:34

Kira patrzyła nieufnie na mężczyznę. Może i otoczył ją swym ramieniem nad wyraz opiekuńczym gestem, jednak kobieta go nie znała i żadnym gestom ufać nie miała zamiaru. Na słowa Karaibki odłożyła tasak na ladę i skrzyżowała ręce pod piersiami. Wciąż taksowała mężczyznę wzrokiem a jej mina w ogóle nie złagodniała.
- Po pierwsze wolę kij baseballowy zamiast tasaka. Wolę porządnie przyjebać komuś niż zadźgać na śmierć. Po drugie...Kto jest przyjacielem ten jest. Wystarczy mi dwójka dziwaków, Ty i Vlado. Więcej nie potrzebuję, a ten pajac w kapelutku mi się nie podoba.- stwierdziła chłodno. Cieszyła się, że Jade nie wygląda już na tak zmaltretowaną jak na początku. Mimo wszystko na faceta miała zamiar uważać. Kij wie jakie diabły go tu przywiodły i kim właściwie był. Ostatnio sporo się naoglądała i wolała być bardziej ostrożna niż normalnie. Szybko zaczęła sobie układać fakty w głowie i słowa Iriny, o kolesiu w kapelutku.
- Czyli to Ty byłeś wcześniej u Iriny? Twoje światełko było widać na dworze chłopie. - mruknęła. Usiadła na brzegu lady tak, że w każdej chwili mogła stanąć i złapać tasak, który był pod ręką.
licznik słów: 236
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 177
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

16 paź 2017, 23:21

Przyglądała się ze zdziwieniem na sponiewieraną Jade oraz opiekuńczy uścisk, którym obdarzył ją mężczyzna w fedorze. Poczuła lekkie ukłucie zazdrości, gdzieś na wysokości jelit. A może to jednak nie była zazdrość tylko znak, że czas iść tam gdzie król chodzi piechotą i to w samotności? Bądź co bądź nadal odczuwała ten dziwny magnetyzm do pana Smitha, którego bądź co bądź znała od dzisiaj. To było jakieś chore, ale Irina nie zamierzała się z tym ujawniać. Wolała myśleć, że to zwykła niestrawność albo wręcz przeciwnie. Odłożyła od razu tasak na ladę, wiedząc, że sytuacja jest w miarę ogarnięta i nic jej w tym momencie nie grozi ze strony „gości”. Odpowiedziała sucho na pierwsze skierowane w jej kierunku słowa Marionetkarza:
- Byłam zajęta.
Może i było to trochę pretensjonalnie, ale nie lubiła jak ktoś wchodził niczym do siebie z buciorami w jej życie i jeszcze miał czelność zwrócić uwagę, że śmiała nie pojawić się w ciągu dwóch sekund niczym piesek na gwizdnięcie swojego pana. Może jeszcze miała podbiec na czworakach merdając ogonkiem? Sensu stricte takiego nie posiadała, ale zawsze dało się coś zaimprowizować. Jednakże nie była to kwestia fundamentalna. Jak zwykle nie był to odpowiedni czas, aby poruszać kwestię poszanowania cudzej prywatności. Wolała to sobie wybić z głowy, od taki już charyzmatyczny był jej jedyny męski gość.
Znowu skupiła się na swojej egzotycznej przyjaciółce, podchodząc do niej bliżej. Widziała jej zmęczoną twarz, szkliste oczy i ściekającą, śmierdzącą maź. Aromatycznie przypominała kompostownik, ale cóż. Zapytała po prostu, ukrywając nieco swoje zdziwienie i troskę:
- Jade, coś Ty sobie zrobiła? Brałaś udział w konkursie na szambonurka w betonowych bucikach?
Uśmiechnęła się do niej ciepło, mając nadzieję, że lekki żarcik nieco rozluźni atmosferę. I przede wszystkim dowie się, co się jej przytrafiło.
Spojrzała wymownie na Smitha. Widziała jego zdegustowaną minę zaraz po wejściu smoka jakie tu urządziły z Kirą. Jednakże nie zamierzała tego komentować. Była u siebie. Jakby chciała to mogłaby tu się pojawić z gołym tyłkiem i kurczakiem nadzianym na rękę. Jej dom, jej zasady. Robiła na przekór swoim uczuciom związanym z tym konkretnym mężczyzną. Była już na tyle dojrzała, żeby panować nad swoimi słowami i nie trząść dupą, ani rzęsami na widok faceta w płaszczu. Przecież nagle nie okaże się, że chowa pod nim kiełbasę i inne wyroby garmażeryjne niczym handlarz-gangster podczas mięsnej prohibicji. Albo nie jest jakimś ekshibicjonistą. Chociaż z dwojga złego o wiele przychylniejszym okiem spojrzałaby na sytuację z opcji ostatniej. Machnęła tylko ręką na jego słowa, bo nie miała nic do dodania. Zwróciła się ponownie do Jade:
- Przedstawisz może panu Smithowi Kirę? Bo my się w sumie znamy od parunastu minut, myślę, że nie mam za bardzo co powiedzieć w tej sytuacji.
Zaśmiała się na jej słowa o brandy. Tak, stara dobra Jade. Wyglądała jak sto nieszczęść, ale pierwszą jej myślą było walnięcie sobie szkockiej. Najlepiej z lodem. Zaproponowała więc:
- Mam brandy na górze, ale pozwól, że zanim dostaniesz drinka, to weźmiesz prysznic i dam Ci jakieś ciuchy na przebranie, bo strasznie śmierdzisz. I czy Ty przypadkiem nie jesteś ranna? Może i medycyny nie skończyłam, ale jak czegoś Ci jeszcze potrzeba to spróbuję pomóc.
Pierwszy raz, odkąd przekroczyła próg swojego sklepu, zwróciła się do Kiry. Spojrzała na nią znacząco, mając nadzieję, że nie zdradzi zaraz, że się jej wygadała o dzisiejszej przygodzie. Właściwie to nie wiedziała czy to miał być jakiś sekret. Usilnie też starała się ignorować swoje odbicie w szklanym suficie. Wolała nie komentować infantylnego zachowania swojego drugiego ja, które głaskało Smitha po plecach. Nawet ona sama była przeciwko sobie. To okrutne, co jej lustrzana kopia robiła z jej psychiką. A znosiła ją dopiero od godziny. Będzie musiała chyba pozbyć się wszystkich luster. I zamontować dyskretne oświetlenie. Wracając jednak do Kiry. Odpowiedziała jej na pytanie, które w sumie nie było skierowane do niej:
- Tak, to pan Smith uratował mi życie. I też spowodował ten błysk.
Oparła się, zaraz po tych słowach o drzwi, czekając na reakcję. Czy będą tu stać i ględzić w ściekowym smrodku czy raczej pójdą do mieszkania, powiedzą co jest do powiedzenia i zrobią co zrobić trzeba?
licznik słów: 833
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

17 paź 2017, 0:59

Słysząc Kirę, hamował się przed pełnym dezaprobaty zachowaniem. Według niego nie przystoiło kobiecie używać takiego języka. Ta cała nowoczesność wprost go mierziła. Gdy Jade ustała na własnych nogach, odsunął się delikatnie, co skrzętnie wykorzystało odbicie w lustrze, które rozgościło się pod jego ramieniem, dokładnie w miejscu, które przed chwilą zajmowała Karaibka.
Znosić nazywanie go pajacem to jedno. Umiał długo zachowywać cierpliwość, aczkolwiek nie godził się na błędy w sztuce, nawet gdy chodziło o tak trywialną rzecz jak tasak.
- Rozrąbać - powiedział patrząc na Kirę z góry. Nie było na jego twarzy choćby cienia sympatii, na jaki mogła liczyć Irina, czy Jade. - Tasakiem się rąbie, nie dźga. Dlatego lepiej, by pani pozostała przy pałce, jeśli bronie o tak finezyjnym zastosowaniu jak rąbanie i siekanie przewyższają pani pojęcie. Zarazem chciałbym zasugerować, by nawet pani nie myślała o ponownym sięgnięciu po tę broń, a widzę, że wciąż taka myśl rodzi się w pani głowie. Powraca z każdą nutą przerażenia, które tak usilnie stara się pani wyprzeć. Zaprzecza pani własnemu doświadczeniu, na którym do tej pory mogła niezmiennie polegać. - Oczy mężczyzny były odrobinę czarniejsze. Jade była medium, on był ofiarodawcą. - Pomogę pani podjąć jedyną słuszną decyzję.
Jak na alarm, oba tasaki zerwały się z lady i pomknęły na drugi jej koniec. Wtedy też zwrócił się do Iriny.
- Panno Tymoszenko, będę zobowiązany, jeśli udzieli pani pomocy, pannie Adams. Odzież na zmianę będzie wprost nieoceniona, podobnie jak prysznic. Potem będziemy mogli na spokojnie ustalić, co tak naprawdę się stało, zanim przybyłem z odsieczą. Zanim doczekamy się takiej możliwości, ja w tym czasie pozwolę sobie przejrzeć regały, czy nic się tu jeszcze nie kręci.
Zawsze, kiedy zwracał się do kogokolwiek, to utrzymywał kontakt wzrokowy z rozmówcą. Przeszywał wzrokiem wtedy, gdy obserwował aury, normalnie po prostu patrząc w oczy. Dzięki temu Irina mogła skupić się na jego twarzy, a nie na coraz śmielszym czynom odbić lustrzanych. Odbicia nie poprzestały na uścisku, czy drapaniu. Były tak intymnie wtulone, że trudno było określić kto się kończy, kto zaczyna.
licznik słów: 405
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 354
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

18 paź 2017, 21:45

Kobieta przymrużyła oczy i zacisnęła usta stanowczo niezadowolona z potraktowania jej jak kompletnej idiotki. Miała ochotę wywalić z dość długim monologiem w kierunku nieznajomego mężczyzny. Chodziło jej po głowie kilka rzeczy w tym i to, że wie, iż tasakiem się rąbie kości i jest używany przez masaży oraz kucharzy a to, iż wspomniała o dźganiu chodziło jej o zwykłe ostrza i nawiązanie ogólnie do bójek barowych. Jednak zrezygnowała. Stwierdziła, że szkoda strzępić języka i nie miała zamiaru tłumaczyć się szczegółowo ze swoich słów. Pokręciła tylko delikatnie głową i przymknęła oczy. Policzyła na szybko do dziesięciu i westchnęła na koniec. Nawet nie tknęła tematu przerażenia. Może i odczuwała niepokój, jednak do przerażenia było jej daleko. Wystarczająco uspokoiła ją noc z Jamesem. Owszem, nie ogarniała tych dziwacznych sytuacji i wywoływało to w niej niepokój, jednak nie było to przerażenie. Drgnęła lekko, gdy tasaki odleciały z lady. Nie lubiła takich niespodzianek. Uśmiechnęła się krzywko.
- Uwaga, popierdoleniec na pokładzie - mruknęła pod nosem. - Chłopie, może i jestem blondynką, ale nie atakuję bez powodu. Ty zaatakujesz mnie lub Jade to ja zaatakuje ciebie. Nie chcesz jej robić krzywdy to i ja nie zrobię tobie. Prosta sprawa. Więc nie musisz popisywać się telekinezą jak zwykły kuglarz próbujący zwrócić na siebie czyjąś uwagę. - Spojrzała w kierunku Jade. Westchnęła cicho ale lekko się uśmiechnęła.
- Pachniesz i tak lepiej niż ustrojstwo, które wczoraj spotkałam - stwierdziła - no i stanowczo jesteś ładniejsza. - Zaśmiała się obracając nieco w żart informację o tym, co wczoraj ujrzała.
licznik słów: 316
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

22 paź 2017, 15:53

Sytuacja robiła się napięta i zdecydowanie niepotrzebnie. Gdyby Jade była w pełni sił to zapewne mocniej starałaby się obrócić to w jakiś żart. A tak niestety nie mogła zbyt wiele zrobić poza skinięciem głowa Irinie na potwierdzenie jej słów i rozejrzeniem się pomiędzy Kirą i Marionetkarzem.
-Spokojnie, moi drodzy spokojnie, wszyscy jesteśmy po tej samej stronie naprawdę. Można odłożyć tasaki i wszystkie inne narzędzia masowego mordu. Zgodnie z sugestią Iriny pójdę pod prysznic co by nie być źródłem przykrych wspomnień dla nikogo z tutaj obecnych. Możecie się zapoznać sami w bardzo przyjazny sposób, nie wątpię w to Jade odepchnęła się od blatu i od ochronnych postaw kogokolwiek z obecnych, po czym powoli skierowała się w kierunku z którego przyszła Irina i Kira. Spojrzała jeszcze raz na Irinę.
-Ty moja droga, przynieś mi proszę brandy pod prysznic. Od razu będę ładnie pachnieć i w pełni sił rzuciła uśmiechając się słodko.
licznik słów: 182
Obrazek

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość