Sklep Okultystyczno-Zielarski

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 89
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

05 sie 2017, 11:11

Irina niespecjalnie zajmowała się tym wahadełkiem, w końcu nic nadzwyczajnego się teraz nie działo. No może na górze, ale tam przecież nie mogła wrócić, skoro została z niego wywalona na zbity pysk. W ogóle to dosyć dziwne uczucie, kiedy obcy człowiek wywala Cię z Twojego mieszkania. Ale no nic, życie. Przecież miała zawsze nienaganny porządek i nie trzymała fikuśnej bielizny na wierzchu. Jakkolwiek i tak Smitha nie interesowałoby to najprawdopodobniej w ogóle. Kiedy wahadełko ruszyło się, wiedziała, że to nie mógł być przypadek. To było zbyt podejrzane. Mimo że wskazywało bezpośrednio na drzwi, Irina podniosła najpierw wzrok na lustrzany sufit. Jeśli znowu tam zobaczy coś, co różniło się znacząco od jej rzeczywistości, to chyba jednak poleci na górę. Z lustra przeniosła wzrok na drzwi. Przyjrzała im się dokładnie, szukając jakiegokolwiek śladu niewytłumaczalnych zjawisk.
licznik słów: 169
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 204
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

07 sie 2017, 16:07

Zanim zaczęła zbierać kamyczki do ręki rozejrzała się za pierwszym lepszym członkiem Szczurów aby znalazł kogoś, kto ewentualnie byłby w stanie otworzyć antywłamaniowe drzwi. To tak na wszelki wypadek jeśli nie oda im się wejść po dobroci. Wolała jednak tego uniknąć. Niebyła jej teraz potrzebna policja na karku. Wiedziała, że już sam ten tłum Szczurów w okolicy może zwrócić na nich uwagę.
Potem zebrała kilka kamyczków, które wcześniej sobie upatrzyła. Trzymała je w lewej dłoni. Do prawej wzięła tylko jeden. Podrzuciła go kilka razy. Skoro nikt nie odpowiedział na jej nawoływanie to spróbuje narobić trochę hałasu inaczej. Rzuciła wpierw jednym kamykiem w okno. Odczekała chwilę na reakcję z wewnątrz. Jeśli nic się nie wydarzyło to ponowiła próbę. Tak do trzech razy. W końcu się mówi "do trzech razy sztuka". Rozejrzała się również by ustalić co stało się ze spasionym krukiem.
licznik słów: 179
Awatar użytkownika
Kostucha
Na urlopie
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 301
Rejestracja: 09 mar 2017, 14:36

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

07 sie 2017, 21:54

Irina

Sprawa wyglądała następująco. Irina założyła, że jeśli zobaczy coś w lustrze to poleci na górę. I zobaczyła. Siebie. Ha! Dobre! Ale tak poważnie, to zobaczyła siebie, ale to nie była w rzeczywistości ona. Postać w lustrze uśmiechnęła się do niej i puściła oczko, co z całą pewnością kobieta nie zrobiła. Irina po drugiej stronie lustra posyłała jej uśmieszki i zaczepiała robiąc głupie miny, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku, ani nie zrobiła nic więcej. Irina przekona się jeszcze, że tak będzie zawsze w najbliższych dniach - ta Druga będzie utrudniać codzienne życie przy codziennym malowaniu się i innych czynnościach, a najgorsze z tego wszystkiego okaże się, że tylko ona to widzi i nikt inny więcej.
Wracając jednak do bieżącej chwili. W ten oto sposób Irina znów znalazła się w swoim mieszkaniu. Zastała je puste z otwartym oknem na oścież. Nie było ani jej Flokiego, ani tajemniczego mężczyzny. W ogóle nie pozostał po nim ślad, nie było ksiąg i to wszystko co miało miejsca mogło tak naprawdę się jej przyśnić. Urojenia w tak młodym wieku? Z konsternacji wytrąciły ją kamyki wlatujące do mieszkania. Ktoś rzucał nimi w okno i część wpadła do środka, a część z cichym łoskotem odbiły się od szyby. Rzecz jasna była to Kira, która próbowała zwrócić uwagę właścicielki.

Kira

Phoebe wzięła na siebie misję znalezienia chłopców, którzy mogliby pomóc w dostaniu się do mieszkania. W związku z tym zostałaś sama w uliczce i pozostało ci czekać albo działać na własną rękę. Chłopcy z pewnością się pojawią, to kwestia 10-15 minut, ale będą to naprawdę radykalne środki, które policja określa mianem włamu lub czegoś znacznie gorszego. Niestety poszukiwania Kiry za czymś niezwykłym skończą się niepowodzeniem. Kruka dawno już nie było widać. Zaś w samym sklepie nie zobaczy już nic dziwnego (nie licząc bajzlu pozostawionego przez Irine). Odbicie w lustrze (na suficie) będzie dla niej normalne, nieważne jak bardzo właścicielka będzie przekonywać, że tak nie jest, ale to już wybiegamy w przyszłość. Teraz wypadałoby, by w końcu normalnie pogadały. Ruch w mieszkaniu sugerował, że chyba udało się Kirze zwrócić czyjąś uwagę.

Wiadomość od moderatora Kostucha

Irina to koniec twojego Intro i prowadzenia przeze mnie tego wątku. Możesz grać z Kirą już na spokojnie. Jeśli zdecydujesz się wykorzystać laleczkę vodoo, którą posiadasz, proszę skontaktuj się z jakimkolwiek prowadzącym co ma wolne zasoby (Królik, Red lub Wiśnia). To samo Kira - nadal możesz wprowadzać "chłopców", ale jeśli chcesz robić coś drastycznego to poproś o nadzór prowadzącego.
licznik słów: 515
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 89
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

08 sie 2017, 17:00

Kiedy podniosła wzrok na sufit, zobaczyła siebie. Jednak to nie była do końca Irina. To była znowu ta sama, która wtuliła się wcześniej w Smitha. Uśmiechała się do niej, zaczepiała. No to super, miała na swojej głowie jeszcze samą siebie z innego wymiaru. Zgarnęła lalkę z powrotem do pudełka i włożyła do kieszeni spódnicy. Po czym otworzyła drzwi od zaplecza i wleciała po schodach na górę. Szybko otworzyła też drzwi od mieszkania, żeby zobaczyć, co się dzieje na górze. Jednak panowała tutaj kompletna pustka. Nikogo nie było. Ani Smitha, ani Flokiego. Miała nadzieję, że wróci za parę dni. Spojrzała na zegarek, po czym z przerażeniem zorientowała się, że blisko dwie godziny temu powinna otworzyć sklep. Już miała biec na dół, aby szybko posprzątać i otworzyć swoje miejsce pracy. Jednak coś ją rozproszyło. Mianowicie kamyczki, które odbijały się od szyby, albo wpadały do mieszkania. Czyżby ktoś ją wzywał? Westchnęła:
- Jezu, znowu coś…
Po czym zbliżyła się do okna. Stanęła przy ścianie i uchyliła drugą część okna. Tak, aby ten ktoś, komu się bardzo nudziło, zauważył, że zaraz właścicielka mieszkania się pojawi. W końcu i z mieszkania wyłoniła się postać Iriny. Spojrzała w dół na blondynkę, która najwidoczniej miała jakiś problem. Zapytała zirytowana:
- Co pani robi do cholery?!
Nie miała dzisiaj ochoty na bawienie się w jakieś pierdoły. Miała jeszcze kupę roboty przed sobą. I cały dzień pracy. A nadal była w kiepskim humorze i miała ochotę rzucić się pod kołdrę. Spoglądała badawczo na kobietę, która krzyżowała jej plany. Była gotowa na unik, gdyby ta postanowiła jeszcze porzucać trochę kamyczkami, tym razem w żywy cel.
licznik słów: 331
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 204
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

08 sie 2017, 21:38

Kira miała rzucić jedynie trzy razy. Gdy zauważyła, że okno się poruszyło to przestała. Spojrzała jak Phoebe ruszyła w poszukiwaniu kogokolwiek do pomocy. Głos nieznajomej kobiety przykuł jej uwagę. Spojrzała w jej kierunku. Podniosła ręce w pokojowym geście.
- Spokojnie. Widziałam dziwne światło z tego okna i nieco mnie to zaniepokoiło. Wołałam i nikt się nie odezwał. - wzruszyła delikatnie ramionami opuszczając ręce do dołu. Resztę kamyków wypuściła z dłoni spowrotem na ulicę.
- Wszystko w porządku? Jakiś kruk tam zaglądał więc mnie to zastanowiło. - odpowiedziała spokojnie kobiecie. Przecież nie skłamała. To kruk zwrócił jej uwagę a to światło było przedziwne. Jak jeszcze uszło by to,że ptactwo interesowało się tym co było w mieszkaniu, tak owe światło było dla niej niezrozumiałe. W sumie cieszyła się, że nie stała wyżej bo dostałaby po oczach a to mogło by boleć.
- Przy okazji.. Wie pani może kto jest właścicielem sklepu? Jeszcze nie jest otwarty a mam ważną sprawę do rozwiązania. - powiedziała. Zadziwiająco kulturalnie się zachowywała. Mogło to średnio pasować do jej wyglądu. Jednak Kira jeśli nie odczuwała takiej potrzeby to nie rzucała kurwami i cholerami na lewo i prawo. No bo po co?
licznik słów: 247
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 89
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

08 sie 2017, 22:17

Irina spojrzała na blondynkę ze zdziwieniem. Jakie znowu światło? Ah, tak. Kiedy zamknęła drzwi od mieszkania w biegu, spomiędzy szczelin między nimi, a ścianą wydobyło się bardzo intensywne, wręcz oślepiające światło. Jednak stała do niego plecami, więc zauważyła to tylko w niewielkim stopniu. Dlatego też nie skojarzyła faktów. No cóż, zdarza się i najlepszym. Jednak postanowiła zagrać taktycznie, mówiąc:
- Spokojnie, to tylko zwarcie w żarówce. Dużo błysku, ale nic się nie stało poważnego. Zdążyłam to już naprawić.
Powiedziała to z pełnym przekonaniem, wiedząc, że kobieta i tak pewnie nie uwierzy. Ale przecież to nie była jej cholerna sprawa. Nie zamierzała się teraz tłumaczyć nikomu. Musiała spotkać się jak najszybciej z Jade i z Desmondem. Potrzebowała piwa, dużej ilości piwa. Na stwierdzenie o kruku, posmutniały jej oczy. Miała nadzieję, że wróci niedługo. W końcu był jej ulubieńcem i martwiła się, że coś mu się mogło stać. Jednak trzymając fason, odpowiedziała:
- Ten kruk jest udomowiony, także nie ma się czego obawiać.
Odpowiedziała zgodnie z prawdą. Przecież to był jej pupil. A że mimo wszystko było to zwierze, które potrzebowało przestrzeni życiowej, to często latał sobie po mieście, załatwiając swoje ptasie sprawy. Nawet jak znikał na parę dni, to wracał i oczekiwał pieszczot. Typowy facet. Kolejne słowa blondynki sprawiły, że znowu przeczuwała kłopoty. Cholera, ile tego dzisiaj będzie? Najbardziej emocjonujący dzień w życiu czy co? Skrzyżowała ręce na piersiach, mówiąc:
- Tak, wiem. To ja.
Spojrzała na nią badawczo. Oczywiście jeśli to była sprawa bardzo pilna to mogła ją wpuścić, jednakże w sklepie był niemały burdel, którego ogarnięcie zajmie jej przynajmniej godzinę. A nie miała ochoty tłumaczyć się obcej babie, dlaczego wszystko wygląda, jak wygląda. Dodała więc po chwili:
- Jeśli to takie ważne to zapraszam panią do sklepu gdzieś za półtorej godziny. Zwarcie w żarówce było spowodowane jakąś awarią, więc mam jeszcze parę rzeczy do załatwienia, zanim będę mogła z panią porozmawiać na spokojnie.
Tak naprawdę chciała po prostu ogarnąć ten burdel. Szkło, porozwalany towar i wszechobecny zapach kadziła z białej szałwii. No w takich warunkach nie mogła przecież gościć kogoś, kto ma do niej pilną sprawę. Ale przez okno rozmawiać nie będą.
licznik słów: 448
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 204
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

10 sie 2017, 0:24

Kira uniosła brwi w zdziwieniu słysząc idiotyczną wymówkę o zwarciu w żarówce. Ok. Może i była blondynką ale nie da się nabrać na tak głupią opowiastkę. Takie bajki to wciskać może dzieciom ale nie jej. Soryy, nope. Zrobiła facepalma i westchnęła głośno. Spojrzała na dziewczynę wymownie.
- Nie rób mnie w konia kochaniutka. Żarówka to to na pewno nie była. No chyba, że miałaby być to setka żarówek przy takim świetle. Przez godzinę byłabyś zapewne całkowicie ślepa a i nie słyszałam charakterystycznego odgłosu strzelania żarówki, który występuje przy czymś takim. - już nie wspominała o szuraniu krzesła czy innego mebla by sięgnąć do wspomnianej żaróweczki. W końcu mogła mieć dywany lub wykładzinę, kto ją tam wie przecież. W mieszkaniu nie była.Machnęła ręką na dziewczynę by darowała sobie wciskanie jej dalszych kitów bo to bez sensu i tak tego nie łyknie.
- Ach, to dlatego taki wielki. Zwiał gdzie pieprz rośnie od tego światła. - stwierdziła słysząc o kruku. Teraz już wiedziała, dlaczego był taki spasiony. Czym ta kobieta go karmiła? No nic. O kruku mogła na dany moment zapomnieć. Przypomniała sobie o piórach, które wplotła sobie w kucyk. Wyciągnęła je i zaczęła się nimi bawić. Gdyby wiedziała, że ta kobieta zna Jade i Desmonda to pewnie szybciej by się dogadały. Ten świat był mały. Chociaż... Jade była po prostu wszędzie.
W międzyczasie podszedł do niej jeden ze Szczurów szepcząc jej coś na ucho. Kira spojrzała na niego i pokazała dłonią, że wszystko jest ok. Pokręciła przecząco głową a mężczyzna odszedł. Dała mu po prostu znać, że już nie potrzeba niczego głupiego robić. Spojrzała na kobietę. Nie miała ochoty się z nią wykłócać, żeby ta ją wpuściła tu i teraz. Jeśli będzie miała coś znaleźć to znajdzie, a czego dowiedzieć to się dowie. Proste. Wzruszyła delikatnie ramionami.
- Będę za godzinę, z czteropakiem piwa, bo podejrzewam, że do naszej rozmowy to będzie potrzebne. A przynajmniej dla mnie - ostatnie zdanie mruknęła pod nosem. Ruszyła spod okna w stronę najbliższego sklepu. Nie musiała pilnowa dziewczyny bo robiła to reszta szczurów. Wypiła po drodze kawę, zjadła hot-doga i powróciła po godzinie pod drzwi sklepu z obiecanym czteropakiem piwa. A właściwie dwoma. Zapukała do drzwi.
licznik słów: 453
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 89
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

11 sie 2017, 22:27

Skomentowała słowa blondynki dosyć krótko, ale na temat:
- Droga pani, to jest bardziej skomplikowana sprawa niż pani myśli. I naprawdę nie mam dzisiaj humoru, żeby się tłumaczyć każdej napotkanej osobie.
Bo co miała opowiedzieć? Jakieś gówno z drugiego świata przelazło do jej sklepu, żeby zabrać lalkę, którą ktoś podrzucił, nie otwierając drzwi, ani nie włączając alarmu? A do tego ni z dupy ni z podziemi pojawił się tajemniczy typ w fedorze i zrobił swoje czary mary i ogarnął sytuację? No historia równie świetna jak „Pisiont twarzy Grey’a”. Także nawet jakby chciała komuś opowiedzieć wydarzenia z minionego poranka, to równie dobrze mogła ubiegać się o żółte papiery i piękny, różowy kaftanik, albo i nawet pokój bez klamek.
Na słowa kobiety o wielkości jej ptaka (hehe) odpowiedziała:
- To zdrowy samiec, który ledwo skończył rosnąć. Jest młody, więc i jurny. Także jest odpowiedniej wielkości.
Całe szczęście blondynka nie wypowiedziała swoich myśli na głos. Za określenie Flokiego spasionym, mogłaby zaliczyć bardzo bliski kontakt z kaktusem z okna. Przecież nikt nie będzie wyśmiewał jej pupila. Wszystkie wizyty u weterynarza przechodził bez problemu. Z racji tego, że ogólnie był duży, to i masę musiał mieć większą. Ale nie żeby był gruby. To była masa mięśniowa. A i cała masa piór. Dla Iriny był to drażliwy temat. Zwłaszcza, jak spasione świnie wyśmiewały jej kruka. A lustra to nie mają w domu?
Oj, gdyby obie wiedziały, że znają się z Desmondem i Jade, o ile ta rozmowa byłaby łatwiejsza? Na pewno mogłyby wyzbyć się tych sztucznych do porzygu uprzejmości i nie kryć swoich intencji. Ale przecież nie było tak łatwo w życiu. A ani Irina, ani blondynka nie miały napisane na czole listy swoich znajomości.
Nie zwróciła większej uwagi na mężczyznę, którzy zaczął coś szeptać do ucha kobiety. Nie wnikała w to, jaką kto miał grę wstępną. No co, kto lubi, tak po prostu.
Kiwnęła tylko kobiecie na jej słowa. Miała w sumie tylko godzinę, aby ogarnąć sklep. Dlatego w te pędy zamknęła okno i poleciała sprzątać dół. Zaczęła od podkręcenia klimatyzacji, aby ziołowy zapach trochę zelżał. A później już tylko latanie na odkurzaczu i układanie towaru na swoje miejsce. Lalka tkwiła cały czas w jej kieszeni, jak to nakazał jej Smith. Kiedy już skończyła, odniosła wrażenie, że nie ma już sił na nic. A gdyby tak zabunkrować się w bazie z koców i poduszek i udawać, że jej nie ma? Choć raczej z blondynką nie mogłoby to przejść, biorąc pod uwagę, że była taka uparta. Czy raczej dociekliwa, jak pewnie wolałaby usłyszeć. Postanowiła sobie zrobić dzień wolny. W końcu i tak była dzisiaj niedziela. Odręcznie napisała karteczkę: „Przepraszam, trwa remanent. Zapraszam jutro.” Podała jeszcze datę dnia jutrzejszego i zawiesiła karteczkę na drzwiach wejściowych. Oczywiście od strony zewnętrznej. Pobiegała jeszcze chwilę z mopem, myjąc podłogę i gdy, akurat skończyła, usłyszała pukanie do drzwi. Raczej nie spodziewała się dzisiaj namolnego klienta, więc musiała to być blondynka. Otworzyła jej drzwi, mówiąc:
- Zapraszam.
W sklepie panował już codzienny porządek, a w powietrzu unosiła się delikatna nutka szałwii białej. Było również dosyć chłodnawo, co biorąc pod uwagę obecną temperaturę na dworze, stało się ogromnym plusem.
Kiedy kobieta weszła do jej sklepu, od razu zamknęła za nią drzwi, aby przypadkiem ktoś nie władował się do środka na chama. Zaprowadziła ją pod samą ladę i przyniosła krzesło z zaplecza. Postawiła wygodne krzesełko z oparciem przed ladą, gestem zapraszając blondynkę, aby usiadła. Sama zaś zasiadła z drugiej strony, czekając na to, co kobieta ma jej do powiedzenia. Zagaiła rozmowę, słowami:
- Przynieść kufel albo szklankę? Czy wolisz z puszki? I darujmy sobie formę „pani”, bo obie dobrze wiemy, że nie przyszłaś tutaj jako potencjalna klientka.
Może nie było to zbyt uprzejme z jej strony, ale nie miała dzisiaj siły na zbędne wchodzenie ludziom w dupę. Niech mówi, co ma do powiedzenia i tyle. Irina zamierzała się położyć spać jak najszybciej i zapomnieć o tym przeklętym dniu. Zerknęła jeszcze na lustro, w którym odbijały się dwie kobiety. Odbicie Iriny jednak nie zgadzało się do końca z tym, co się działo w tym świecie. Miała jedynie nadzieję, że blondynka nie widzi odbicia, w którym czarnowłosa stroi durne miny i żywo gestykuluje, jakby chciała coś przekazać. Irina postanowiła udawać, że o niczym nie wie. Liczyła również, że kobieta nie dostrzeże tego. Przecież mogło to się dziać tylko w głowie niebieskookiej.
licznik słów: 874
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 204
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

16 sie 2017, 1:27

Na pewno Kira nie zadzwoniłaby po jednostkę specjalna, odpowiadającą za odprowadzanie świrów do zakładu zamkniętego. Raz, że i tak uważała, iż nie ma ludzi normalnych, a dwa, bo i ją by zapewne zamknęli z powodu zwid. Nie ukrywajmy jednak, że może mieć nadal problemy z uwierzeniem w każde słowo. W końcu kto wie co faktycznie owa kobieta widziała i czy może nie nawdychała się zbyt dużo ziółek z własnego sklepu.
Wielkości ptaszyska nawet nie komentowała. Na przyrodzie się nie znała a ten cały kruk był dla niej spasiony i tyle. Chociaż słysząc, że jest jego właścicielka raczej jej nie powie swojego zdania na ten temat. Miała się dowiedzieć o co chodzi i jak wygląda sytuacja w jej sklepie, a obrażanie spaślaka na pewno jej w tym nie pomoże.Tak więc pozostawiła dla siebie swoją myśl, na temat wielkości Flokiego.
Kira gdyby usłyszała, że jest uparta to by się tego nie wyparła. Taka po prostu była i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Nie ważne, jak nazwałaby barmankę. Kobieta nie przejmowała się tym jak kto ja nazywał. Inaczej już dawno wylądowałaby albo w grobie albo w szpitalu psychiatrycznym z powodu zszarganych nerwów. A przecież ani jedno, ani drugie nie wchodziło w grę.
Gdy zostały otworzone jej drzwi weszła do środka pokazując piwo, które zakupiła w czasie oczekiwania na wpuszczenie jej do środka. Przeszła przez prób i zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu. Powolnym krokiem przemieszczała się w kierunku lady. Rzuciło jej się w oczy lustro na suficie. Uniosła brwi i cicho zagwizdała.
- Jade by się tutaj spodobało. - powiedziała cicho bardziej do siebie. Domyślała się, że zapewne znajoma z chęcią zrobiłaby tu jedną z orgii. Miejsce dające kopa i z wielgachnym lustrem na suficie. Coś w sam raz dla tej kobiety. Kira spojrzała przed siebie. Postawiła piwa na ladzie i obróciła krzesło tak by oparcie znajdowało się w kierunku właścicielki sklepu. Usiadła na nim rozkrakiem i oparła się rękoma o oparcie. Otworzyła dwa piwa, jedno dla siebie, drugie zaś dla kobiety po przeciwnej stronie lady.
- Daj spokój. - machnęła dłonią - Poradzę sobie z puszki. Jak widać damulka z mnie żadna - stwierdziła wzruszając delikatnie ramionami - Kira ewidentnie nie przejmowała się nagłym przejściem na "ty". Dla niej lepiej. Nie musiała się niczym przejmować. Uniosła swoje piwo w niemym geście toastu i upiła dwa porządne łyki. Odstawiła puszkę na stół.
- Klientka ze mnie raczej żadna choć interesuje mnie to co tu sprzedajesz i jakieś lepsze wyjaśnienia co do tego dziwnego światełka z twojego lokum. - Na dany moment musiała się dowiedzieć co takiego mogłoby tutaj pierdolnoć o co tak właściwie martwił się Vlado. Narkotyki, jakieś inne, dziwne używki czy chuj wie co? Właściwie nie wiedziała. Teoretycznie mogła napisać do niego by wyjaśnił, ale stwierdziła, że wybada sytuację jak najlepiej i później z nim pogada. Obserwowała otoczenie choć jej wzrok głównie skupiał się na jej rozmówczyni.
licznik słów: 577
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 89
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

23 sie 2017, 20:41

Dziewczyna przecież nie musiała wiedzieć, że nie tylko jej coś nie trybi za dobrze pod kopułą. Wolała sobie wmówić, że były to halucynacje albo sen. Tak było łatwiej. Nie spodziewała się, że blondynka również widziała przedziwne obrazy i to całkiem niedawno. Coś niedobrego dzieje się w Londynie. Irina jeszcze o tym nie wiedziała, ale mogła przeczuwać nadchodzące zło.
Złem było również wyzywanie Flokiego od spasionych i utytych. Blondynka dobrze postąpiła nie dzieląc się swoimi przemyśleniami. W przeciwnym wypadku mogłaby być wyproszona w krótkich żołnierskich słowach ze sklepu. I niczego nie mogłaby się dowiedzieć. Ale skoro miała na tyle oleju w głowie, żeby trzymać język za zębami, to mogła powęszyć.
Jakby nie patrzeć to Irina dbała o asortyment w swoim sklepie. I nigdy nie był trefny. Nawet jeśli sprowadzany nie do końca legalnie, to miała i tak na niego specjalne faktury. Szach mat skarbówko.
Bynajmniej nie tylko skarbówka bywała uciążliwa. Klienci też nie raz strasznie marudzili, ale byli oni całe szczęście mniejszością.
Dzisiaj musiała się zderzyć z poważniejszym problemem w postaci ponętnej kobiety. Kiedy sklep lśnił już niczym psie jaja, a natarczywa panienka weszła w jej skromne progi, Irina usłyszała coś, co sprawiło, że mogły znaleźć wspólny język. Zdziwiła się, że blondyna zna Jade. Może mogłaby pomyśleć, że chodzi o jakąś inną. Przecież nie tylko jedna Jade była w Londynie. Ale każdy kto znał tę konkretną osóbkę, wiedział, że lustrzany sufit świetnie komponowałby się do masowych orgii. Zaśmiała się, mówiąc:
- Jeśli mówisz o burdelmamie z Karaibów to wiedz, że jej się tutaj podoba.
Widząc, że blondyna siedzi zupełnie luźno, jakby miała gdzieś wszelkie opinie, Irina zastanowiła się chwilę. Przecież to ona była u siebie, więc dlaczego trzymała klasę? No jak tak można? Oparła się wygodnie na krześle i położyła nogi na jednej z półek pod ladą. Poczęstowała się piwem, biorąc solidnego łyka tuż po prowizorycznym toaście. Tak, to było jej dzisiaj bardzo potrzebne. Herbatka z melisy nie dawała rady. Może nie było to zbyt zaufane towarzystwo, ale teraz chyba jedyne możliwe. Lepiej tak niż pić do lustra. Na jej słowa o byciu damą, uśmiechnęła się delikatnie, po czym odpowiedziała:
- Próbuje zachować resztki kultury.
Upiła kolejnego łyka piwa. Mimo że jego walory smakowe nie rzucały na kolana, to przynajmniej było to coś procentowego. W sumie miały czteropak na głowę, więc powinno być w porządku. Bujając się lekko na krześle, obserwowała swoją towarzyszkę, czekając aż wyjaśni jej cel swojej wizyty. Jednakże nic takiego się nie stało, jedynie kolejne pytania. Wzdychając, powiedziała:
- Co sprzedaje? Wszystko co jest choć trochę powiązane z okultyzmem. Chcesz to sobie pooglądaj. – zrobiła krótką pauzę, po czym dodała: - I tak byś nie uwierzyła. Lepiej powiedz jaki masz interes, żeby mnie sprawdzać.
Przypatrywała się jej natarczywie, próbując wymusić szczerą odpowiedz.
licznik słów: 571

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości