Sklep Okultystyczno-Zielarski

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 250
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

24 sie 2017, 14:28

Ciekawe ile jeszcze spotka te dziewczyny. Chociaż Kira wolałaby nie mieć lustrzanej siostry. Jeszcze prawiła by jej jakieś morały, że należy być grzeczną i powściągliwą osóbką a walnięcie kogoś krzesłem to zło wcielone. Przestałaby pewnie zaglądać do luster a szklany sufit szybko by usunęła.
Barmanka może i była blondynką, ale nie była głupia. W swoim życiu nauczyła się trzymać język za zębami w odpowiednim momencie. Jackie mogłaby być z niej dumna.
Czy towar był trefny czy też nie Rains nie wiedziała, no bo skąd? Przyszła się dowiedzieć o co może chodzić a już od początku dzieją się dziwne rzeczy. Czy o to chodziło dla Vlado? Czy o coś bardziej przyziemnego? A jeśli o te dziwactwa to skąd wiedział, że coś się wydarzy? No nic. Na pytania w jego kierunku przyjdzie czas. Teraz musiała się skupić na tym, by dowiedzieć się czegoś więcej o sklepie i dziewczynie. Skarbówka i podatki jej nie interesowały. Tym Vlado by się nie przejmował, że ktoś dokonuje oszustw finansowych. Nie od tego przecież były Szczury.
Kira zwróciła swą uwagę na Irinie i napiła się piwa. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Nasza burdelmama ma swój specyficzny gust. Nie da się jej pomylić z kimś innym. - zaśmiała się. No cóż. Jak już zostało wspomniane, Jade i masowe orgie... Już sam styl bycia tej kobiety mówi sam za siebie. Kira unikała jak ognia czytania jej z kart. Nie wierzyła nigdy w takie bzdety, chociaż przy ostatnich wydarzeniach kto wie co się może zdarzyć i le zmienić. Blondynce już się wydawało, że jej życie zaczyna się przewracać do góry nogami.
Piwo dobra rzecz. Czasami stawia lepiej niż kawa, chociaż tego drugiego by nie odmówiła. Mocną, czarną jak noc kawę zawsze wypije. Chociaż nic nie zastąpi tej z dzisiejszego poranka. Miniona noc była na prawdę pełna wrażeń. Na pewno kobiety zgodziłyby się z tym, że im obu zimne piwo z lodówki sklepowej się przyda. To uświadomiło blond piękność, że zanim się dobiorą do ostatniej puszki to będzie ciepłe i średnio dobre. A picie do lustra w przypadku Iriny mogło by być teraz dość intrygujące.
- Każdy kulturę widzi inaczej. - stwierdziła popijając alkohol. - Ach... Tak.. Co do kultury, jestem Kira. - wyciągnęła dłoń przed siebie nieco wstając z krzesła by dziewczyna byłą w stanie sięgnąć. Oczywiście o ile będzie chciała ją uścisnąć. Jak nie, barmanka machnie ręką i zasiądzie spowrotem na swoim zacnym tyłku.
- Okultyzm jest dla mnie obcy pomimo, iż Jade wielokrotnie coś tam wspominała. - wzruszyła delikatnie ramionami spoglądając na swoją rozmówczynię. - A czy bym nie uwierzyła? Po ostatniej nocy nie wierzę już nawet w rzeczywistość więc w sumie co za różnica jak usłyszę kolejną dziwną historię? Znajomy miał całe czarne oczy włącznie z białkami, więc coraz mniej mnie zaczyna dziwić.
Wzrok Iriny nie robił na Kirze żadnego wrażenia. Wzruszyła ramionami i wyciągnęła pióra z kucyka i położyła je na blacie.
- Jaki mam interes? To w sumie zależy co zobaczę. A te piórka znalazłam przed Twoimi drzwiami. Masz chyba sporo pierzastych kolegów co? - zaśmiała się pijąc swoje piwko.
licznik słów: 602
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 109
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

14 wrz 2017, 14:09

Walnięcie krzesłem swojego lustrzanego odbicia? Dlaczego nie? Choć Irina nie zdążyła jeszcze odkryć czy jej drugie ja potrafi mówić. Bądź co bądź działo to tylko i wyłącznie na zasadzie manipulacji wizualnej. Biorąc to pod uwagę można było stwierdzić, że raczej Irina z drugiego świata nie będzie śpiewać i pieprzyć farmazonów. Być może tylko będzie widziała, że próbuje to zrobić. Wypadałoby się też zastanowić co się stanie, jeśli przed lustrem pokaże karteczkę z jakimś przesłaniem. Skoro jej odbicie mogło robić głupie miny to czy mogło samo napisać coś? Dziewczyna będzie musiała to sprawdzić w najbliższym czasie. A przede wszystkim nauczyć się żyć ze swoim złośliwym odbiciem. Tylko jak się teraz malować? Jak czesać? Kiedy odbicie może jej to utrudniać? Tę zagadkę musi rozwiązać również niedługo.
Wracając jednak do chwili obecnej. W jej świeżo co ogarniętym sklepie siedziała młoda blondynka, która chciała dociec prawdy na temat dzisiejszych wydarzeń. Ale to raczej nie był jej główny cel. Przecież nie mogła wiedzieć, że coś się wydarzy. Musiała przyjść tutaj z innego powodu. Pytanie czego chciała? Abstrahując od przyjaznego gestu przyniesienia czteropaka, to Irina nie czuła się w jej obecności swobodnie. Wiedziała, że będzie węszyć.
Rozmowa o Jade ułatwiała trochę sprawę. Można się było bardziej wyluzować. A sam fakt, że obie były w kręgu jej znajomych sprawiało, że dziewczyna odetchnęła z ulgą. Mogła mieć pewność, że to nie urzędasy wysłały tutaj blondynkę. Może i całkiem dobrze radziła sobie z „ulegalnianiem” swojego towaru, ale niespodziewana wizyta smutnych panów, wprawiała ją w lęk.
Siedząc wygodnie na krześle i popijając piwko, odparła:
- Tylko Jade całuje na pierwszym spotkaniu, żeby wyłudzić rabacik. Taka z niej skubana bestia.
Roześmiała się, wiedząc, że ta sytuacja nieco inaczej wyglądała. Ale bądź co bądź całowanie było. I to poniekąd sprawiało, że Irina parę nocy zasypiała z myślą: „Co tu się właściwie odpierdoliło?”. Nadal nie poznała tajników tej tajemnej wiedzy, ale cóż, trzeba żyć dalej i śmiać się z takich rzeczy, a nie przeżywać.
Mniej więcej w podobnym momencie wpadły na pomysł, że wypadałoby schować piwo do lodówki. Przecież zanim skończą to będzie ciepłe. A ciepło piwo nie jest dobre. Niech ludzie mówią co chcą o grzańcu. Ale piwo musi być zimne. A nie jakieś profanacje jak ciepłe piwo z sokiem… To nieludzkie. Zaproponowała więc:
- Chyba wypadałoby włożyć piwa do lodówki. Mam na górze w mieszkaniu. Właściwie to możemy się też przenieść tam, będzie przytulniej. Ale chyba chciałabyś się rozejrzeć po sklepie, prawda?
Oględziny sklepu nie powinny zająć więcej niż godzinę blondynce. W tym czasie raczej nie obalą więcej niż 2-3 piw. Także wtedy można wrzucić co zostało do lodówki. Albo napić się kawy. Choć nie, kofeina i alkohol to złe połączenie. Co do picia do lustra, to tak, mogłoby być teraz ciekawe. To poruszało jeszcze parę innych kwestii. Jak to czy druga Irina to odbicie z innej rzeczywistości? Czy wtedy mogła wpływać na inny świat pijąc wódkę? To miało dość sporo aspektów, o których musiała pomyśleć. Ale jeszcze nie teraz.
Wtrącenie na temat kultury znowu dałoby potok myśli w głowie Iriny, ale starała się to opanować i nie rozmyślać o pierdyliardzie rzeczy jednocześnie. Odpowiedziała krótko:
- Tak właśnie jest.
Kiedy dziewczyna wystawiła jej rękę do przywitania, a raczej oficjalnego przedstawienia się, oczywiście uścisnęła jej dłoń. Ale nie jakimś tam lepkim, zimnym i wilgotnym śledziem. Zwykły, sprawny uścisk, który sprawia wrażenie osoby pewnej siebie. Oczywiście bez łamania palców. Przedstawiła się również:
- Irina Tymoszenko. Zanim zapytasz, to nie, nie mam powiązań z władzą na Ukrainie.
Uśmiechnęła się zadziornie, zadając kolejne pytanie, które pojawiło się w jej głowie. Jako młoda - co nie znaczyło, że jest teraz stara! - oglądała różne filmy i seriale w wolnych chwilach. W głowie zapadło jej jedno anime. Dlatego zapytała:
- Twoje imię, albo pseudonim? Mniejsza. Ma coś wspólnego z anime „Death Note”? Czy to czysty przypadek?
Dalsza część rozmowy sprawiła, że Irina się zastanawiała czy to przypadkiem nie ukryta kamera. Cholera. Za dużo powiązań. Co tu się odpierdala? Całe czarne oczy? A czy przypadkiem nie to widziała z rana? Coś tu było nie tak i mocno zaczynało śmierdzieć. Pytanie czy szturchać gówno kijem, mimo że będzie śmierdzieć bardziej? Czy nie lepiej pozbyć się go z pola widzenia i węchu? Kira musiała zauważyć, że na wzmiankę o całych czarnych oczach, dziewczyna zaczęła zmieniać powoli kolory. Na pewno nie miało to nic wspólnego z dziwnym poczuciem pragnienia tego mężczyzny. No gdzie? Kiedy już zdołała wydusić z siebie coś więcej niż „eeee” czy „yyy” to powiedziała:
- A czy ten znajomy przypadkiem nie chodzi w kapeluszu i nie ma dziary na ramieniu z egipskimi motywami?
Zrobiło się jej gorąco. I chyba nic w tym dziwnego. A na widok piórek tym bardziej. Upiła duży łyk piwa, jakby chciała je wyzerować, jednak gorzkawy posmak chmielu sprawił, że się jej odwidziało. Za dużo piwo to też nie jest dobrze. Wzięła jedno z piór do ręki, obracając je na wszystkie strony. Tak, to było to samo, co znalazło się w środku. Odparła więc:
- To zostawił właśnie człowiek, o którego przed chwilą pytałam.
Właściwie to wątpiła, że był człowiekiem. Ale nie zamierzała się póki co tym dzielić. Za dużo informacji dla niezaufanej osoby. Lepiej nie ryzykować. Odłożyła pióro na blat. Znowu napiła się piwa. Wystawiła swoją lewą dłoń w kierunku blondynki, tak aby widziała jej wewnętrzną stronę. Na dłoni znajdowała się świeża rana po nacięciu, która lekko spuchnięta i poczerwieniała wyglądała gorzej niż bolała. Dodała, jeśli Kira zwróciła uwagę na rękę:
- Przez to o mało nie straciłam sklepu. I być może życia. Moja głupota, ale mimo wszystko miałam do czynienia z czymś, czego nie umiem nazwać. Wiem, że było to złe. I że nigdy więcej nie chcę być w takiej sytuacji.
Spojrzała jeszcze smutno na pustą żerdź. Miała nadzieję, że Floki do niej wróci już niedługo. Oby tylko się wystraszył. Byleby się mu nic nie stało.
licznik słów: 1222
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 250
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

23 wrz 2017, 0:27

Kto wie jaka będzie ta druga Irina i czy faktycznie będzie mogła głosowo porozumiewać się z tą właściwą. To już tylko Los wie co z tego wyniknie. Obie mogą tylko czekać i zastanawiać się co przyniesie jutro.
Blondynka sama nie wiedziała jaki jest jej główny cel. Czy chodzi o sprzedaż nielegalnych rzeczy? A może właśnie o te dziwne sytuacje jakie spotkały ją czy też samą Irinę? Może Vlado własnie to miał na myśli wysyłając wiadomość, iż może coś pierdolnąć w tym sklepie. Kira co raz częściej właśnie nad tym się zastanawiała. No bo co właściwie może ich obchodzić, że nieznana dziewczyna mogłaby trafić do pudła? Raczej dla Szczurów to nic ważnego. Co innego własnie te wszystkie dziwactwa. Jednak skąd Vlado wiedział, że coś się tutaj może wydarzyć? Barmanka musiała odstawić te wszystkie pytania na bo i skupić się na ogólnym zdobywaniu informacji.
Prawdą było, iż świadomość, że obie znały Jade ułatwiało sprawę. Co prawda sama Kira nie miała problemu by być na luzie, ale już zdążyła zauważyć, że samej właścicielce sklepu to się przyda.
- Z niej zawsze była skubana bestyjka. - stwierdziła lekko się uśmiechając i popijając swoje piwo. Co prawda nie miała aż takich doświadczeń z Jade, ale i tak sporo już z tą szaloną kobietą przeszła.
Piwo to piwo. Musi być schłodzone. Grzane piwo może jak jest się chorym. Ale tak? Poza tym trza je podgrzać w garnku. Po prostu ciepłe piwo jest niedobre i wsio. Nie ma co się nad tym nawet zastanawiać. A piwo z sokiem to już w ogóle. A najgorzej jak ktoś pije grzane piwo z sokiem. No bez przesady. Jak można niszczyć tak smak cudownego smaku piwa. Brr....
- Jestem jak najbardziej za schłodzeniem piwa. I szczerze mówiąc to nie robi mi gdzie będziemy siedzieć. Możemy i w Twoim mieszkaniu. - wzruszyła delikatnie ramionami. Tutaj już się rozglądała. Nie zna się na tych wszystkich pierdołach a i jej głowa podpowiadała, że nie chodzi tu o coś ludzkiego.
Kirze spodobało się, że Irina potrafi uścisnąć dłoń. Wolała konkretne osoby do rozmowy a nie jakieś fifarafa. Dla Kiry ciężko by było kobiecie złamać palce. Barmanka była mimo wszystko bardziej wprawiona pod względem bójek niż właścicielka lokalu. Nie ma co tutaj nawet porównywać.
- Nawet na to nie wpadłam. - przyznała. - I... Nie. To moje imię. I nie ma nic wspólnego z anime, mangą czy też innym komiksem. - odpowiedziała nieco rozbawiona tym pytaniem. Kolejne pytanie zastanowiło blondynkę. Uniosła delikatnie brwi do góry odstawiając puszkę z piwem na blat lady.
- E... Nie. Ani nie nosi kapelusza i nie ma takiej dziary. - stwierdziła. Zastanowiło ją to. Czyżby już coś takiego Irina widziała? Przyjrzała się piórom. Podniosła je i zaczęła się nimi bawić. Zamyśliła się na chwilę. Odłożyła je na blat i spojrzała na wyciągniętą dłoń.
- No to wesoło się robi. CO raz więcej zjawisk paranormalnych. Ja widziałam człekopodobne coś z tysiąca robali mówiące coś o bogach. Jak to szło... "Nie będziesz mieć bogów przed Agesandrosem wiarołomco. Skoroś nie uszanował daru, Twój los został przypieczętowany." i jakiś koleś wyparował. Nie ogarniam tej kuwet. Te miejskie legendy sa jakieś popieprzone. - westchnęła dopijając piwo do końca.
licznik słów: 632
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 109
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

23 wrz 2017, 20:48

Nie było co zastanawiać się więcej nad swoim lustrzanym odbiciem. Nie teraz. Skupiła się bardziej na swojej rozmówczyni. Dalej nie wiedziała, czego tutaj szuka. Najwidoczniej ona też nie znała konkretów. Może chodziło o coś, co ją zainteresuje? Coś, czego większość ludzi nie widzi? A może po prostu dostała cynk, że znajduje się tutaj coś wartościowego, co w odpowiednich rękach może sprawić, że ludzkość padnie do stóp właścicielowi tego artefaktu?
Irina nie posiadała wiedzy takiej jak Kira. Ale gdyby obie wiedziały, to co ta druga, układanka mogłaby stać się o wiele ciekawsza. Zaczęłyby pojawiać się poszlaki, podejrzane osoby. Skoro ktoś podrzucił jej tutaj lalkę musiał wiedzieć, że będzie miało to jakieś konsekwencje. Może niekonkretnie jakie, ale musiał spodziewać się reakcji. Biorąc pod uwagę, że nikt jeszcze nie wie, co tutaj się wydarzyło, to ktoś, kto przysłał Kirę, aby wybadała sytuację mógł być mocno podejrzany. Jeśli domniemany Vlado, którego istnienia była świadoma Irina, wysłał tutaj blondynkę, to być może i on jakoś jest w to zamieszany. Irina nie znała osobiście Vlada, ale miała dosyć dużo informacji na temat półświatka. Nigdy nie spotkała go, ale wiedziała, że to gruba ryba. I lepiej z nim nie zadzierać. Ale skoro interesował się jej biznesem, cóż. Robiło się dziwnie. Gdyby okazało się jeszcze, że zna Jade i ma z nią na pieńku, to zagadka wydawałaby się bliższa niż dalsza w rozwiązaniu. Tej wiedzy jednak nie miała. A nawet jakby, to nadal nie wiedziała: Dlaczego? Jak? I co ona miała z tym wspólnego? To musiała nadal zostać pod wielkim znakiem zapytania. Nawiązując z powrotem do Jade, to naprawdę było łatwiej rozmawiać. Jeśli obie jej ufały, to znaczyło, że nie powinno dojść do konfliktu interesów. To pozwalało jej się trochę wyluzować.
Kira nie zamierzała się jakoś bardzo szczegółowo rozglądać. W takim razie nie było potrzeby siedzenia tutaj i ryzykowania, że ktoś z pilną potrzebą będzie się dobijać do drzwi i przeszkadzać. A schłodzenie piwa było bardzo dużym czynnikiem wpływającym na tę decyzję. Odpowiedziała więc:
- No to dopijemy i zapraszam na górę.
Spojrzała wymownie w lustro na suficie. Miało to oczywiście uświadomić blondynkę, że mieszkanie jest nad sklepem. Choć na to zapewne już wpadła, biorąc pod uwagę, że rozmawiały przez okno. Nie idźmy w stereotypy o blondynkach.
Co do bójek to większość ludzi miało w tym o wiele bardziej imponujące doświadczenie od właścicielki sklepu. Ona starała się rozwiązywać konflikty dyplomatycznie, w końcu była pacyfistką. Nie lubiła przemocy i agresji. Ba! Brzydziła się tym. Chciała być zawsze ponad tym. Zaśmiała się widząc zdziwienie Kiry wywołane pytaniem o genezę imienia. Odparła żartobliwe:
- Najwidoczniej rodzice byli kreatywni. Nie to co moi.
W końcu Irina to tak słowiańskie, a przede wszystkim ukraińskie imię, że chyba nie można było mieć bardziej popularnego. Ale cóż, przynajmniej łatwe do wypowiedzenia dla ludzi innych nacji. Co w sytuacji Iriny było dużym plusem. Kolejna wypowiedź blondynki, nieco uspokoiła dziewczynę. Machnęła tylko ręką, mówiąc:
- Ano w takim razie to nie ten, najwidoczniej czarne białka są już popularne.
Zaśmiała się, dopijając piwo prawie do końca. Wysłuchała o chorej akcji Kiry, nie ukrywając zdziwienia. Gdyby nie wydarzenia z dnia dzisiejszego to zapewne nie uwierzyłaby, że to miało miejsce. Stwierdziłaby, że czas przestać brać to gówno albo udać się do psychiatry po leki na schizofrenię. Ale dzisiaj była skłonna uwierzyć, że to naprawdę miało miejsce. Odpowiedziała:
- Widzę, że nie tylko Ty miałaś zjebaną sytuację. Chodźmy na górę, to postaram Ci się opowiedzieć o tym, co mnie dzisiaj spotkało. Będzie Ci raźniej, że nie tylko Ty czujesz się wariatką.
Dopiła piwo, wzięła napoczęty czteropak i udała się do drzwi, prowadzących na zaplecze. Otworzyła je, przepuściła Kirę przodem, po czym je zamknęła. Nie dała jej się za długo rozglądać po zapleczu, bo szybko stanęła już przy schodach. Idąc po nich, powiedziała:
- Mam lekki burdel w mieszkaniu, ale powiedzmy, że dzisiaj nie jestem na siłach na sprzątanie.
Otworzyła drzwi mieszkania, tak jak wcześniej puściła blondynkę przodem, zamykając za sobą drzwi na klucz.

[z.t. obie]
(Widzimy się już w mieszkaniu.)
licznik słów: 814
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 563
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

05 paź 2017, 0:02

Już dawno zapomniał, jak wiele wysiłku kosztuje posiadanie czempiona. A już utrzymanie go przy życiu to istna batalia. Tym bardziej zapomniał, że kiedy czempionem zostaje kobieta, to robota automatycznie się duplikuje. I tak było tym razem. Chciał się szybko skontaktować z Trefnisiem, bo tatuaże były jasnym dowodem na to, że Sobota bawił się w te swoje chore gierki, zamiast powiedzieć wprost o co mu chodzi. Jednak zamiast szybkiego kontaktu z Trefnisiem dostał szybką akcję ratunkową dwóch kobiet. Właściwie to wszystko było tylko efektem działań jednego, wkurzającego typka, który powinien był siedzieć w swojej mrocznej dziurze. A nie siedział, co doprowadzało Trefnisia do szewskiej pasji, zmuszało wszystkich do reanimowania niemal zapomnianych potęg i bawienia się w czempionów...
Czempioni... Wzrokiem ogarnął nieprzytomną kobietę, którą niósł w swoich ramionach. Jeszcze więcej roboty. Na szczęście nie było w tym świecie papirusów, które trzeba by uzupełniać po każdym sądzie i śmierci. Co nie znaczyło, że życie jego czempiona było mu nic nie warte. Wbrew pozorom, wierzył w swój wybór. Widział w niej potencjał. Widział okoliczności, które wynosiły ją ponad resztę nieprzystosowanych do życia śmiertelników, ślepych na to, co działo się wewnątrz świata. Czy jednak miał czas na to, by za każdym razem rzucać wszystko i ratować jej skórę?
Kącik ust mimowolnie się uniósł, gdy złapał się na pewnej śmiesznej myśli. Niósł ją teraz do panny Tymoszenko, by zmienić aurę wokół czempionki. Był tu ledwie ułamek czasu temu, a zdążył naprawdę sporo zmienić, naprawić, uratować, zniszczyć, niepotrzebne skreślić. Drzwi były zamknięte, a on, jak zawsze zresztą, miał to w głębokim poważaniu. Niesiona niewiasta poczuć mogła ciepło i na sekundę otrzeźwieć, kiedy Marionetkarz, zwany też Jackiem Smith, przenosił ją przez próg.
Nie musiał nikogo zawiadamiać o swojej obecności. Dzwonek nie musiał dzwonić i w sumie nie rozbrzmiał, kiedy Jack z Jade na rękach znaleźli się w sklepie. Zdał sobie jednak sprawę, że nie wypada wnosić nieprzytomnej kobiety do mieszkania innej kobiety. No miejmy jakieś normy moralne!
Nie odłożył mokrej i niestety, śmierdzącej ściekami Jade, za to spojrzał na dzwonek i wzrokiem zasugerował, jak ten powinien zadziałać. Dzwonek posłuchał. A także wszelkie dzwoneczki, rozbrzmiewające melodyjnie wewnątrz sklepu. Oraz świeczki, które się pozapalały razem z kadzidełkami. Wszystko stwierdziło nagle, że chce jak najprzytulniej przyjąć Marionetkarza i jego Czempionkę. Teraz wystarczyło czekać.
licznik słów: 441
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

08 paź 2017, 17:57

Wszystko potoczyło się zbyt szybko by można od razu to złożyć w logiczną całość. Przerwana tyrada Króla Mórz, czarne potwory, jegomość z lustra. Jade nie miała nawet czasu by spostrzec co dzieje się z innymi. Zdążyła tylko pomyśleć, że jej dwa pistolety nie zdadzą się tutaj na wiele i być może trzeba myśleć już o swoim końcu. Myśli te wzmogło poczucie lodowatego wręcz zimna i opadanie z sił. Czyżby to już był koniec? Potem uścisk zelżał, błysk i siła która odrzuciła jej ciało. Potem opadła na kolana z braku sił i zobaczyła Marionetkarza. Miała nadzieję, że jej umysł nie płata jej figla z braku tlenu. Zobaczyła jego marynarkę z bliska, czyżby była niesiona? Z tym pytaniem straciła przytomność. Ocknęła się po nie wiadomo jak długim czasie w zupełnie innym miejscu. Faktycznie była niesiona przez Marionetkarza. Pierwsze co ją uderzyło to nie najciekawszy zapach, zapewne pochodzący od niej samej. Po drugie znała to miejsce, była tu już wcześniej. Sama na zakupach. Dlaczego znaleźli się właśnie tutaj? Odpowiedź na to pytanie będzie musiała poczekać. Na razie Jade uniosła lekko głowę i zdążyła wyszeptać nim ktokolwiek się zjawił
-Dz-Dziękuję zapewne musiało chodzić o taką drobnostkę jak uratowanie najprawdopodobniej życia. Później po prostu czekała co się wydarzy.
licznik słów: 259
Obrazek
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 563
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

08 paź 2017, 21:55

- Podziękujesz, jak już z panią skończę, Panno Adams. - Padła szybka, choć niezbyt karcąca odpowiedź. Marionetkarz poprawił sobie w ramionach Jade, nie mając problemu z utrzymaniem jej w tej pozycji. Chodziło raczej o fakt, że woda z kanałów mu przeciekała przez palce i delikatnie starał się strząsnąć krople. Trzymana w silnych, pewnych ramionach, nie musiała się już niczego bać. Bo kto mógłby stanąć przeciwko jej Mentorowi i przeżyć? Kto śmiałby choćby sugerować, że dałby mu radę? Widać jacyś się znaleźli, ale czy długo pożyją?
- Możesz mi powiedzieć, dlaczego wasza dwójka była w Kanałach? To dość ważne dla dalszego postępowania.
licznik słów: 123
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

09 paź 2017, 15:05

Jade przymknela oczy by zebrac szybko mysli w glowie. Strach byl dla niej dziwnym i obcym uczuciem. Zazwyczaj niczego i nikogo sie nie bala. Czy i teraz bala sie jakos szczegolnie? Moze w pierwszej chwili kiedy poczula lodowate zimno. Potem jednak pogodzila sie z tym co sie dzieje, byc moze nawet planowala zabic jak najwiecej nieproszonych przybyszow zanim i ona zginie. Teraz jednak staral sie ulozyc sobie wszystko w glowie, wydarzenia rozgrywajace sie w ulamkach sekund. Potem wysilila sie by odpowiedziec na pytanie Marionetkarza.
-Tak naprawde byla tam nas trojka. Moja znajoma jackie jest policjantka i mierzy sie z kilkoma dziwnymi sprawami zwiazanymi w ten czy inny sposob z woda. I moje karty powiedzialy, ze powinnysmy udac sie na ta pieprzona stacje metra. Nie mialam pojecia co tam bedzie. Pojechalam z nia ze szpitala dzie byla po wypadku. Woronina spotkalysmy juz na miejscu.
licznik słów: 143
Obrazek
Awatar użytkownika
Los
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 563
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

09 paź 2017, 23:14

- Trójka? - Zdziwił się szczerze. - Kiedy przybyłem z Trefnisiem, byłaś tylko ty i ta druga. Nie było śladu po Woroninie. Odłączył się od was? - Czujne spojrzenie opadło na Jade i pozostało tak, wychwytując ewentualną niepewność w czasie odpowiedzi oraz nawet najmniejsze próby kłamstwa. I choć jak tego drugiego raczej trudno się spodziewać na kilka chwil po tym, jak ktoś uratował ci życie, tak pierwsza opcja wydawała się całkiem sensowna, bo Jade mogła wielu rzeczy jeszcze nie rozumieć. Edukacja miała być stopniowa.
- A co dokładnie karty ci wskazały? Jakie ustawienie ujrzałaś? - Również tym był zainteresowany, bo przecież karty były darem od niego dla ludzi. Gdyby ktokolwiek zaburzył przepływ energii, to Marionetkarz musiałby się z taką mocą liczyć.
licznik słów: 136
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Jade Adams
Bless
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 240
Rejestracja: 09 mar 2017, 22:42

Re: Sklep Okultystyczno-Zielarski

11 paź 2017, 20:22

Jade zmarszczyła nieco brwi. Ciężko było teraz przypominać sobie kolejność zdarzeń naprawdę.
-Z tego co pamiętam to byliśmy wszyscy razem, ale to wszystko tak szybko się zadziało, te błyski. Może i Woronin gdzieś uciekł. Albo go zabrali. Nie wiem, naprawdę rzuciła i rozejrzała się po sklepie. Zdecydowanie lepiej tutaj być jako klientka niż jako pacjentka, co do tego nie ma wątpliwości. Co do kłamstwa, raczej ciężko było je wyczuć, gdyż to, ze byli wszyscy razem to ostatnie co Jade pamięta na pewno zanim zaczęło się to całe zamieszanie.
Ustawienie kart? To teraz wydawało się tak dawno temu.
-Postawiłam karty dla Jackie jaj jeszcze była w szpitalu. Karty powiedziały, ze powinnyśmy udać się na stację metra gdzie jest dużo wody, bo tam będą odpowiedzi związane z niewyjaśnioną sprawą, jaką ona prowadzi. Sprawą związaną z wodą.
licznik słów: 162
Obrazek

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość