Stacja metra Hampstead

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

03 lip 2018, 9:11

Jej reakcja powiedziała Jackowi więcej niż chciałaby tego Irina. A może nie miała nic przeciwko temu? Może nie broniłaby się? Ba, był pewny, że nie broniłaby się. Był też boleśnie świadomy, że to ciemność obudziła w niej to, co jej odbicie już dawno z nim uczyniło. Irina zawsze unikała zerkania w lustro kiedy przebywał niedaleko niej. No i dobrze, czemu miałaby oglądać pornografię ze sobą w roli głównej?
Pytanie wypowiedziane przez Irinę zaowocowało tym, że poczuła na pośladku uszczypnięcie. Nie za mocne, ale wyraźne.
- I jak? Śpisz?
Rozbawiony męski głos rozbrzmiał koło niej. Śmiech Marionetkarza był niewątpliwie nietypową odmianą. Zawsze tak poważny i dystyngowany. Wiecznie moralizatorski i skrupulatny. Od zawsze raczej prawiący kazania, niż dający ponieść się emocjom. Bo i czy miał emocje? Nie wiadomo. Podobnie jak niewiadome było, czy posiada uczucia.
Męskie dłonie poprawiły się na jej udach, unosząc ją wyżej. Twarz miała nad jego, więc by dotknąć nosa nosem ponownie, musiałaby się schylić.
- Co ja powinienem z panią zrobić, panno Tymoszenko? - Niestety ponownie nie było wiadomo na jakiej płaszczyźnie pyta. Ale to dobrze, Irina mogła sama wybrać formę odpowiedzi.
licznik słów: 221
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

03 lip 2018, 22:46

Nadal była dosyć bierna w tej relacji. Trochę jak marionetka, której ruchy zależą od sprawnych ruchów mistrza całego ceremoniału. Owszem, mogłaby coś zrobić. Ale wewnętrznie czuła pewną blokadę. Jak gdyby nie miała własnej woli. Czy było to więc zniewolenie? Możliwe. Jednakoż absolutnie nie sprawiało to dziewczynie dyskomfortu. Wręcz przeciwnie. Chciała tego, lekko miotając się w swoich działaniach, zaufała mężczyźnie bezgranicznie, pozwalając zrobić ze sobą wszystko. Przecież nie chciał zrobić jej krzywdy. Naprawdę bardzo szybko zdobył jej pełne zaufanie.
Czując sugestywne uszczypnięcie na pośladku, lekko podskoczyła, zaskoczona. Zupełnie się tego nie spodziewała, co wcale nie oznaczało, że chciałaby oponować. Kolejna fala ciepła przechodząca przez podbrzusze dosadnie informowała, że jej się to spodobało. Mimowolnie wbiła niezbyt mocno paznokcie w kark mężczyzny, w momencie podskoku i domniemanego ataku na jej tłuścinkę. Będąc uniesiona nieznacznie wyżej, silniej oplotła nogami biodra mężczyzny. W tej sytuacji wrażliwych na dotyk miejsca, nie dzieliła żadna odległość wyrażana w potocznie używanych miarach.
Usłyszawszy niesprecyzowane pytanie, zamyśliła się na moment. Jej wewnętrzny głos krzyczał “Bierz mnie, tygrysie!”. Jednak dziewczyna nie była na tyle odważna, żeby uwolnić swoją myśl nieskrępowanie. Odpowiedziała więc, zalotnie mrucząc:
- Wszystko na co ma pan ochotę, panie Smith.
Jej dłonie skierowały się pod kołnierz mężczyzny, wodząc po jego plecach. Czyżby odważyła się na coś więcej? Co sobie myślała? Nie było to nic elokwentnego. Raczej krótkie, urywane fantazję dotyczące możliwego przebiegu wydarzeń. Cały czas uśmiechała się do Jacka wesoło, mimo otaczającego ich mroku.
licznik słów: 316
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

03 lip 2018, 23:25

Ich sytuacja była... no cóż. Dość magicznie uwarunkowana jeśli chodzi o miejsce. Czas był normalny, ale Irina nie wiedziała, że wcale nie jest we wnęce muru, a w murze. Uznajmy, że to nietypowa konfiguracja co do jakichkolwiek zalotów. A że o te chodziło Irinie, to się Jack przekonał, kiedy jej szept rozległ się tuż koło jego ucha. Pomijając fakt wewnętrznego nawoływania Tygrysa. Tylko siłą woli zmusił się, żeby nie parsknąć śmiechem. Czasem ludzie nazbyt mocno kryli swoje prawdziwe marzenia, ubierając je w wykwintne słowa, nierzadko ociekające kurtuazją. Jack nie chciał jednak podejmować decyzji za Irinę. Wiedział, że jej zauroczenie w głównej mierze wynika z faktu, że do tej pory nie spotkała kogoś równie doświadczonego. Z drugiej strony, chyba musiałby wezwać wszystkich przed nią, by miała jakiekolwiek porównanie. Irina była nietknięta, o czym był przekonany w stu procentach. Sposób w jaki się rumieniła, w jaki uciekała wzrokiem od wszystkich odbić, na których dokonywane nie raz były rzeczy wręcz sprośne. Nie nawykła do samego seksu. Co innego Jade, ta w sexbiznesie pracowała już jakiś czas i nie dawała się zbić z tropu jakąkolwiek insynuacją. W końcu Jack podjął decyzję, że to ona podejmie decyzje. Żeby była świadoma, że to nie jest tylko tu i teraz, bo potem jak będzie się musiał pojawić w jej sklepie to spłonie rumieńcem i ucieknie gdzie pieprz rośnie. Wstrzymał więc konie i powiedział bardzo poważnym tonem.
- Nie sądzę, żeby tunel metra był dobrym miejscem na robienie czegokolwiek we dwójkę, panno Tymoszenko. - Nie mylił się. Przecież ciągle musiał pilnować, żeby żaden pociąg metra nie rozgniótł ich na papkę. - No i osobiście wolę widzieć, co robię i jaki to przynosi efekt.
licznik słów: 319
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

03 lip 2018, 23:58

Irina była chyba najbardziej dziewiczą dziewicą jaką można spotkać w promieniu kilku kilometrów. Jest tak dziewicza i nieskalana, niczym nieobsrana łąka. Takiej tylko ze świecą szukać. Nie oddała nikomu jeszcze swojego wianuszka, ba, nawet nie była nigdy wcześniej zakochana. Jednak przyszło to wszystko w końcu tak gwałtownie, falą, dając znać, że też ma swoje potrzeby. Cały jej potencjał, miłosna energia i ciekawość rozbudziły się przy Jacku. Skąd jej się to wzięło? Nie wiadomo. Miał w sobie coś, co sprawiło, że kolana miękły dziewczynie.
Jednak była pewna, że chce zrobić to właśnie z tym, konkretnym mężczyzną. Może i okoliczności niezbyt im sprzyjały, ale jej to nie przeszkadzało. Miejsce nie było zbyt romantyczne. W końcu nie miała pojęcia, że to wcale nie musi być tak magiczne, jak jej się wydaje. Zawsze wyobrażała sobie to jako moment, który znacznie wpłynie na jej dotychczasowe życie. Już pal licho świeczki i płatki róż. Liczyła się ta druga osoba. Choć nigdy nie zastanawiała się czy mężczyzna też coś do niej czuje, to była przekonana, że jest on najbardziej odpowiednim partnerem dla niej.
Poczuła się nieco zbita z tropu, słysząc chłodną i zupełnie poważną odpowiedź mężczyzny. Zupełnie przewidywała inną rzecz. Westchnęła głośno, nie ukrywając niezadowolenia. Powiedziała więc, lekko pretensjonalnym tonem:
- Mówił pan, że mieliśmy iść w jakieś bardziej przyjazne miejsce.
Romantyczna bańka niestety już pękła, co nie zmieniało faktu, że nadal miała na niego ogromną ochotę. Jednak ostatnią wypowiedzią zbił ją zupełnie z pantałyku, doszczętnie niszcząc całą atmosferę. Może i było to racjonalne, zważywszy na życie obojga. Mimo wszystko była blisko, żeby w końcu dać ponieść się chwili i nie myśleć o ewentualnych konsekwencjach.
licznik słów: 338
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

04 lip 2018, 0:28

Cytując pewną małą półfilipinkę, której wypowiedź doskonale oddaje aktualne wydarzenia: No ja pierdolę... Serio? SERIO?! Należy tylko odpowiednie pauzy stosować, by wiedzieć jak się teraz czuł Jack. Otóż dziewica mu się narzucała. I zapomnij chamie o byciu rycerski, skoro pani teraz już żąda, żebyś uwolnił ją od wianka. Na torowisku metra, gdzie jeszcze niedawno krążyły sługusy Złego i może jakieś niedobitki jeszcze były w tych tunelach.
- Może mnie pani mieć za staromodnego konserwatystę, panno Tymoszenko, ale nie sądzę, żeby jakiekolwiek miejsce w tunelach metra było odpowiednie. W żadnym stopniu nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego, żeby brudziła się pani szlamem, szczurzymi odchodami i jakimkolwiek obecnym tu tałatajstwem. - Może dotrze do niej, że wybrała sobie najmniej odpowiednie miejsce, choć przecież dalej oplatała się wokół niego. Nie odrzucił jej. Dalej czuła jego oddech na swoim dekolcie, a gorące męskie ciało między udami. Był tu, przy niej. Musiała to tylko odpowiednio rozegrać. Zwłaszcza, że już mówił, że lubi widzieć co robi, a więc konieczne jest światło. Ale czy tylko światło?
licznik słów: 198
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

04 lip 2018, 0:50

Ona się nie narzucała, jednoznacznie dała do zrozumienia, że po prostu chce tego. I nie była zła, że nie chciał się z nią kochać w tunelu. Chodziło raczej o sam fakt, że rozochocił biedną dziewczynę do tego stopnia, że była gotowa na tu i teraz, a finalnie dostała pstryczka w nos. Poczuła się odrzucona, stąd też jej pretensjonalny ton. Zupełnie nie brała pod uwagę tarzania się w szczurzych bobkach i innych niezbyt sympatycznych substancjach nieznanego pochodzenia. Działa impulsywnie, nieprzemyślane, pod wpływem emocji.
Wzięła głęboki oddech, zbierając się na szczerość:
- Ale nie o to chodzi, panie Smith. Można zawsze zmienić miejsce. Po prostu nagła zmiana pana zachowania tak na mnie wpłynęła. Chciałam tylko dać się ponieść chwili. Choćby ten jeden raz.
Mogłaby przysiąc, że głos jej zadrżał, jakby znów miała się rozklejać i zaraz przepraszać za “ostre słowa”. Ale tym razem tego nie zrobiła. Jedynie pochyliła się nad mężczyzną, tak aby jej twarz była na tej samej wysokości co mężczyzny. Dodała, nadal ze słyszalnym niezadowoleniem:
- Możemy już stąd iść? Proszę.
Swoją prośbę na końcu wyraziła już bardzo grzecznie i szczerze. Może i atmosfera znikła, ale przecież nie było nic straconego. Wtuliła się ponownie w swojego towarzysza niedoli, co w efekcie skończyło się na wetknięciem nosa mężczyzny w biust Iriny. Już nie wzdychała, ale była jakby spokojniejsza. Ponownie zaczęła gładzić po karku Jacka, oznajmiając niewerbalnie, że już wszystko w porządku i przeszła jej ta nieznaczna irytacja.
licznik słów: 292
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

04 lip 2018, 1:02

Nie widziała jego miny i tym lepiej dla niej. Bezceremonialnie zsunął ją niżej, tak by poczuła, czemu wcześniej tak wysoko ją trzymał. Jack był zainteresowany, ale nie tracił głowy.
- Pani lęki są bezpodstawne, panno Tymoszenko. - No i co? I to Irina go doprowadziła do takiego stanu. Do białej gorączki, w której nie wiedział, czy bardziej pragnie ją wziąć, czy wziąć i skręcić kark. Obie opcje były kuszące. Zwłaszcza, że przesunięcie w dół Iriny uwolniło go od wdychania aromatu jej skóry i żelu pod prysznic. Był za to narażony na zupełnie inne pokusy.
- Któreś z nas oszaleje dzisiaj, a Los dalej rzuca kośćmi o to, które. - sarknął, nim ponownie wpił się w usta Iriny. Nie planował tego. Nie tak miał wyglądać dzisiejszy dzień. Nie w ten sposób miał się też zakończyć. Będzie potem musiał odrobić wszystko, co miał w planach, a czego nie wykonał.
Ułamek sekundy i coś pyknęło. Kolejne przejeżdżające metro nie oświetliło ich, a pusty, pozbawiony wszelakich wnęk tunel. Marionetkarz wraz ze swoją dręczycielką, znaleźli się w innym miejscu, choć w tym samym czasie.
[z/t] 2
licznik słów: 214
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość