Stacja metra Hampstead

Otoczona jest dzielnicami: Swiss Cottage, Highgate, Willesden, zamieszkała przez Cyganów i ludzi wolnych zawodów. Jest to także dzielnica pubów i kawiarenek.
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

01 paź 2017, 14:51

Jade i Alex mieli wiele słuszność, nie wierząc w to, co się wydarzyło.
- Czarnoskóry alfons... - Król Mórz wydawał się rozbawiony, bo w lot chwytał rasistowskie żarty. Jedna z okeanid odchrząknęła. Władca dopiero po chwili zrozumiał, o co Alexowi chodziło. Nie było to spowodowane jego opóźnieniem. On nie czuł się czarny. Ba, jeszcze całkiem niedawno nim nie był. Nie był też tak uzależniony od innych. Aktualny stan go delikatnie powiedziawszy, denerwował. Mimowolnie położył dłoń na piersi, gdzie w woreczku miotała się niewielka rybka. - To nie było miłe, nazywać moje drogie towarzyszki dziewczynkami alfonsa. Gdy więzy puszczą, poczujesz moc, Alex. Neptun się nie pier....
Nie dane było mu się naprawdę rozpędzić. Do sali wbiegł Charlie.
- Fala dzieci Hadesa przybyła! Zabierzcie stąd ludzi! - Wrzasnął, zaraz też przeobrażając się w swoją pierwotną formę, wielkiego węża. Niektóre z okeanid również zmieniły swoją formę. Gładką dotąd skórę porastać zaczęły łuski błyszczące niczym księżyc. Król Mórz zaklął szpetnie, że ktoś mu przerwał tyradę. I że to był jego brat.
Cała trójka zobaczyć jak przez korytarz, którym przybyli wpełzają najróżniejszego typu potwory. Pośród nich znajdował się aksamitnie czarny jegomość, którego już widzieli w lustrze.
- Spotykamy się ponownie, uczennico Marionetkarza.
Ruchem czarnej łapy wskazał Alexa, w którego uderzyć miała fala czarnej siły. Nie stało się tak, ponieważ zasłoniła go Perseida. Słabnący blask podpowiadał, że wysysano z niej energię. W ostatniej chwili, którą Alex pamięta, Percy przeprosiła go.

@Alexander Rierich:
Nastała ciemność. Czułeś, że spadasz, jakież to było typowe dla snów. Bo przecież wszystko było tak lekkie niczym sen. Niczym ułuda, która uwalnia nas od trosk życia codziennego. Nie było już kanałów. Nie było smrodu i wody. Była pustka.
Zapraszam do kontaktu z Piaskunem.

@Jade Adams:

Wcześniejsze spotkanie z czarnym potworem było w bardziej dogodnych warunkach, bo dopiero usiłował przedrzeć się przez lustro. Tym razem ledwie się pojawił, burdelmama poczuła, jak lodowana dłoń zaciska się na jej szyi. Resztki rytuału niosły nadal jej własną krew, dlatego użycie mocy spowodowało, że to z jej sił witalnych była czerpana energia. Kątem oka mogła dostrzec, że Alexander znika w nagłym rozbłysku światła, a Perseida upada w wodę. Potem ucisk zelżał. Ktoś pomógł Jade.
Zapraszam do kontaktu z Losem.


@Jackie Kowalsky:

To wszystko było jakieś chore. Odruch policjantki sprawił, że wycelowała gnata w potwory i posłała w nie cały magazynek. Zbyt wielka ilość upiorów nie ułatwiała działania kul. Padł może jeden, może dwa. Nagły rozbłysk spowodował, że aż zamrugała. Alex zniknął. Jade wyglądała jakby się dusiła, ale nikt jej nie trzymał. Otaczające ją potwory, bo inaczej nie szło ich nazwać, walczyły z okeanidami, Charliem i tym facetem, który ją potrącił i okradł. Opadła z sił, a nad jej głową przewijać zaczęły się te monstra.
Zapraszam do kontaktu z Losem.

Po rozbłysku wszystkich aż odrzuciło. Jednak nie rozbłysk był tego źródłem, a pojawienie się dwóch mężczyzn, którzy nie pasowali do tej scenerii za grosz. Jeden z nich doskonale był znany Jackie, której zakręciło się w głowie i opadła z sił. Czarne oczy połyskiwały srebrem, kiedy odrzucał potwory, jeden za drugim, dokopując się do jej ciała. Czuła przez skórę, że pod maską opanowania drzemie pierwotna siła zniszczenia. Spojrzał na Neptura i wysyczał przez zęby: "żeby robił, co do niego należy". Jackie straciła przytomność.
Drugi mężczyzna był o wiele lepiej znany Jade. Był odrobinę bardziej drapieżny, niż zazwyczaj, ale był to wynik wcześniejszego spotkania z Iriną i wewe. Musiał nadal koncentrował się na tym, by znaki nie rozprzestrzeniły się po jego ciele, a przybył tu tylko po to, żeby zabrać to, co do niego należy. Aksamitnie czarne stworzenie stawiało opór, ale odbijało się od niewidzialnej ściany. Jade już wiedziała, kto umożliwił jej nabranie oddechu, choć kolana zrezygnowały z posłuszeństwa i opadła na nie bezwładnie. Ostatnie co widziała, to klapę marynarki Marionetkarza, który zabrał ją w kolejnym rozbłysku światła.

MG [z/t]
licznik słów: 779
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 19:53

Godziny późno popołudniowe były odpowiednie na udanie się na małe zakupy. Godzina siedemnasta wybiła chwilę temu. Irina zamknęła sklep i ruszyła do metra. Miała jeden, konkretny cel. Chciała zakupić reflektory do swojego sanktuarium duszy. Ale nie jakieś tam takie zwykłe, pierwsze, lepsze. Chodziło jej o coś, co można sprytnie ukryć. Przecież nie chciała zniszczyć klimatu tego miejsca. Zresztą umówiła się na spotkanie z pewnym hurtownikiem, który przygotował dla niej kilka opcji. W najgorszym wypadku będą robić specjalne projekty i oświetlenie na zamówienie.
Irina po dotarciu na samo dno czeluści piekielnego metra, usiadła na ławeczcę. W dłoni dzierżyła plastikowy kubeczek z kawą. Była zupełnie niepodobna do nikogo. Po ostatnich doświadczeniach, wiele się w niej zmieniło. Tak jakby zmalała, lekko zatraciła się w sobie. Początkowo panicznie unikała spoglądania w lustro, jednak na dłuższą metę było to trudne. Mimo wszystko nadal z nutką niepewności zerkała gdzieś po odbiciach. Fizycznie również nie przypominała dawnej siebie. Przestała się malować, ubierać jakoś sensownie, tak jak wymagała okazja. Dzisiaj miała na sobie ciemne bojówki w kolorze zgniłej oliwki, czarne trapery i spraną, wciąganą przez głowę bluzę z kapturem. Oczywiście spod kaptura wystawał jej tylko czubek nosa i niesforne pukle ciemnych włosów. Pod obszerną bluzą ukryła pas, do którego przymocowana była niewielka pałka teleskopowa. Jej niewielki rozmiar po złożeniu umożliwiał brak rzucania się w oczy.
Wybiła godzina piąta zero osiem. Jej metro miało lada moment przyjechać. Dziewczyna wyciągnęła z kieszeni bluzy komórkę. Wpatrywała się w nią tępo, jak gdyby na coś czekała.
licznik słów: 310
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 20:46

Kiedy nic, absolutnie nic się nie zmieniło, ekran zaczął powoli wygasać. Gdy stał się kompletnie czarny, Irina ujrzała siebie. No właściwie nie siebie. Ujrzała tę drugą, tę bardziej wyzwoloną, figlarną i absolutnie nieoczekiwaną. Ta druga Irina, której twarz była doskonałym odzwierciedleniem lica panny Tymoszenko, nie patrzyła na ekran komórki, tak jak Irina. Jej mina była w pewien sposób uduchowiona i ewidentnie westchnęła, mając rozmarzone spojrzenie i lekko rozchylone wargi. Jej wzrok podążał za kimś, na kogo Irina nie patrzyła. Widać było, że ta lustrzana bliźniaczka z największą chęcią rzuciłaby się do biegu, a nie stroiła miny jak zakochana nastolatka.
Symptomy mogły wskazywać tylko na jeden powód. Na jedną osobę, która wprawiała jej niepokorne odbicie w stan okrutnie zbliżony do zwierzęcej rui. Jack Smith. Musiał gdzieś to być. Uniesienie wzroku nie wystarczyło. Otaczał ją tłum ludzi i żaden z nich nie przypominał nawet odrobinę dystyngowanego mężczyzny w fedorze. Jej odbicie go wypatrzyło, był tu, na pewno. Bo kto inny? Czemu odbicie miałoby kłamać?
Co zrobi Irina? Czy wsiądzie do nadjeżdżającego metra, czy postanowi znaleźć naszego kapelusznika? Może nie powinna? Może lepiej odciąć się od tych wszystkich niezwykłych sytuacji? Prowadzić w miarę normalne życie? Wypierać istnienie tej drugiej?
Decyzje niewątpliwie nie były proste, ale to Irina musiała je podjąć. I niewątpliwie to Irina będzie ponosiła ich konsekwencje.
licznik słów: 262
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 21:02

Gapienie się w ekran niczym ciele w malowane wrota nie miało większego sensu. Ale było chwilą na wyłączenie się. Czasem dobrze było się zawiesić. Kiedy ekran zgasł Irina ujrzała swoje oblicze. Przynajmniej tak powinno być. Jednak jej lustrzana siostra, zresztą jak od tego pamiętnego dnia, nie była jej wierną kopią. I tak jak wtedy, zaczęła się nerwowo rozglądać. Spoglądając na tę, już właściwie normalną sytuację, sama odwróciła się za siebie. Doskonale wiedziała, kiedy jej odbicie tak się ekscytuje. Mogło to oznaczać tylko jedno. On wrócił. A razem z nim to piekące przeczucie, że znowu coś się wydarzy. Jak przebiegła i bezlitosna żmija kąsało ją raz po raz. Nigdy nie potrafiła opisać swoich uczuć dotyczących tej osoby. Czuła się jak ćma podążająca za światłem żarówki. Doskonale wiedziała, że wpada w jakąś pułapkę, plątaninę myśli i labirynt dwojakości. I niczym ta ćma, naraża się na wielkie niebezpieczeństwo. Z drugiej strony, paradoksalnie, czuła się jak mała dziewczynka w obliczu kogoś, komu bezgranicznie ufa. Czuła się bezpieczna w jego towarzystwie. Choć wiadomym było, że jego obecność nie była przypadkowa. Znów zaczną się dziać dziwne rzeczy. Napisała szybko smsa do handlowca, że jednak dzisiaj się nie pojawi. Kiedy tylko wysłała wiadomość, wstała z ławeczki i zaczęła wodzić wzrokiem za mężczyzną w fedorze. Jednak nie mogła go dojrzeć. Spojrzała ponownie na wygaszony ekran komórki, jej odbicie doskonale znało położenie pana Smitha. Spoglądając co chwilę na telefon, szła zgodnie z kierunkiem, w którym patrzy Irina 2.0. Nadal rozglądając się, próbowała dostrzec niespodziewanego gościa.
licznik słów: 311
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 21:34

Uczucia, jakie panna Tymoszenko żywiła do Marionetkarza, były z jednej strony dziecinnie proste, z drugiej pogmatwane jak plecionka wykonana przez pięciolatka (bez nożyczek się nie uda). To nawet nie było samo zauroczenie, bo w grę wchodziła osoba trzecia w postaci odbicia lustrzanego Iriny. No właśnie...
Wzrok Iriny 2.0 kierował ją do zejścia z platformy. Wprost na schody, nad którymi wisiała tabliczka: 'Nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Czyżby Mr. Smith poszedł szukać szczęścia na torach? Peron opustoszał i Irina została sama, zanim znowu przyjdą ludzie czekający na swój pociąg. Bez większego ryzyka mogła oddać się tym z punktu przeciętnego człowieka nielogicznym poczynaniom. Jak dalece zaufa swojemu odbiciu? Z drugiej strony, co jej szkodziło? Mogła przecież spotkać swojego idola, chociaż nigdy tak by go nie nazwała. Korytarz wydawał się taki nieprzejednanie mroczny. Pewnie dalej było jakieś oświetlenie awaryjne, standardowe zielonkawo-żółte lampeczki, ale ich lice światło nie było w stanie przebić się przez jaskrawą biel jarzeniówek oświetlających peron. Kiedy szum metra oddalił się znacznie, usłyszała kroki, w głębi tunelu.
licznik słów: 202
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 21:52

Te uczucia tylko powierzchownie były proste. Irina nie miała pewności czy jej odbicie jakoś nie wpływa na nią. Zresztą już rozważała wiele wytłumaczeń tego uczucia. Czy było możliwe, żeby Irina 2.0 była z innej, alternatywnej rzeczywistości? Czy w innym wymiarze ją i Smitha łączyło coś więcej? I czy możliwym było, żeby część tego uczucia na nią przeszło? Było to dosyć sensowne, zważając na gwałtowność tej zażyłości. Nie spodziewała się raczej, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak serce biło jej szybciej na samą myśl, że on gdzieś tutaj jest.
Odbicie kazało jej kierować się w stronę zamkniętego tunelu. Z jednej strony obawiała się, że znajdzie tam jakieś ponadwymiarowe gówno, które zechce zeżreć jej trzustkę. Albo dostanie mandat. Jednak możliwość spotkania swojego wybawiciela, herosa i “idola” była zbyt kusząca. Rozejrzała się na boki. Metro właśnie przyjechało. Jedni ludzie weszli, inni wyszli. Jednak w ciągu paru sekund cały peron opustoszał. Postanowiła zaryzykować, kiedy usłyszała kroki. Dostała się szybko do zamkniętego przejścia. Włączyła w komórce latarkę, jeszcze zanim weszła do tego niepokojącego mroku. Drugą ręką wyciągnęła pałkę teleskopową. W razie czego nie była aż tak bezbronna.
Rozglądając się uważnie i próbując przyzwyczaić oczy do czekającej ją ciemności, wkroczyła powoli do tunelu. Nasłuchując i wytężając wzrok, oświetlała powoli każdy kąt. Dłoń, w której dzierżyła broń była naprężona, gotowa do uderzenia.
licznik słów: 297
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 22:44

Jak to zwykle bywa w sesjach w kanałach, szła i szła... Zlitujmy się jednak. Ciągle podążała za bliskim odgłosem kroków. Nie widziała już swojego odbicia, bo latarka w komórce oślepiłaby ją w chwili, gdyby spróbowała się przyjrzeć. Tym razem to słuch był jej drogowskazem. W kątach nie czaiło się jakieś szczególnie wielkie zło. Chociaż wiadomo jak jest... Szczury, pająki, inne tałatajstwo. Do wyboru do koloru, aczkolwiek pewne było, że nikt nazbyt specjalnie nie chciałby wybierać. Zwłaszcza z tym ryzykiem mandatu, no i oczywiście utracenia życia.
Tak skupiona na zagrożeniach, Irina nawet się nie spostrzegła, że tunel był tu węższy. Kroki były już tak blisko... Ale coś było bliżej. Szum pociągu. Uciec, jasne! Tylko gdzie? Przecież nie zacznie lewitować. Drżenie ścian i podłoża zwiastowało, że zaraz spełni się jedna z obaw Iriny. I nie będzie to mandat. Wtedy ujrzała światełko w tunelu. I to wcale nie było pozytywne! W ułamku sekundy rozpędzone metro przejechało po torach z łoskotem. Szus powietrza wzbijał śmieci, gazety, resztki nieostrożnych szczurów i, ku nieszczęściu Iriny, resztki z jej komórki.
Co zaś się stało z samą Iriną? Widziała jak przed nią pędzi pociąg. Jak iskry przeskakują pomiędzy naładowanymi elementami. Czuła, że gdyby tylko osunęła się odrobinę niżej, to jej twarz starłaby się o ściany wagonów. Ale nie zginęła. I z całą pewnością nie groziło jej coś gorszego niż potarganie fryzury. Czy jednak zwróciła na to wszystko uwagę, skoro skryta była w czyichś ramionach? Czy mogła się bać, skoro otaczał ją ten charakterystyczny zapach wody kolońskiej? Była trzymana przy ścianie, chyba nawet lekko wtopiona w nią, przyparta do muru przez męskie ciało. Z czyimś kolanem między własnymi? Mieszane uczucia zagrożenia i bezpieczeństwa. Okropność, nieprawdaż?
licznik słów: 350
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 23:11

Wszędzie szczury, śmieci, szczurze bobki i o zgrozo pająki. Ośmionożne bydlaki spuszczające się nieświadomemu człowiekowi na twarz. Po pajęczynce oczywiście. Zresztą gdy tylko zauważyła większy okaz, przeszły ją ciarki. Momentalnie poczuła, że coś po niej łazi. I nie miała możliwości sprawdzić czy tylko jej się wydaje, czy naprawdę ma jakiegoś kumpla na plecach.
Szła, szła, ciągle szła, gubiąc powoli orientację w terenie. Kroki były coraz bliżej. Doskonale je słyszała. Jednak nagle pojawił się inny dźwięk. I to światełko. “Fajnie, umrę.” Znów szybki zwrot akcji. Pęd powietrza i szok sprawiły, że upuściła komórkę z rąk wprost pod nadjeżdżający pociąg. Pisnęła ze strachu, zaraz po tym jak uświadomiła sobie, co się właściwie wydarzyło. Stała jak osłupiała, przyciśnięta do ściany. Właściwie nie wiedziała, co się dzieje. Serce jej biło jak szalone, głośny, płytki oddech, przyśpieszony puls. O mało nie dostała zawału.
Zaczęła sobie uświadamiać coś więcej. Była oparta, wręcz wbita w ścianę tunelu. Lepką i wilgotną. Czuła ciepło drugiego ciała, bliskość, silny uścisk. A do tego ta charakterystyczna woń wody kolońskiej. Nawet nie zauważyła, że odruchowo wtuliła się w jego ramiona. Biorąc pod uwagę, że mężczyzna był naprawdę wysoki, a dziewczyna mogła zbierać grzyby na stojąco, to wrzynała mu się brodą gdzieś w okolicy klatki piersiowej. Mimowolnie też zacisnęła nogi na jego kolanie, a rękoma oplotła jego plecy. Dlaczego to zrobiła? Nie wiedziała. To był odruch. Nie kontrolowała tego. Jednak nie chciała przerywać tej chwili. Była czerwona na twarzy niczym dorodna cegła. Wyszeptała tylko, zawstydzona:
- Przepraszam, ja chciałam pana znaleźć. Odbicie mnie tutaj doprowadziło. Przepraszam.
Głos jej się załamywał, jak gdyby miała się zaraz popłakać. Spodziewała się, że zaraz dostanie srogą burę za swoją lekkomyślność. Nadal jednak nie odrywała się od niego, chłonąc jego cudowną woń.
licznik słów: 384
Awatar użytkownika
Los
Na urlopie
Dane:
Posty: 577
Rejestracja: 09 mar 2017, 21:49

Re: Stacja metra Hampstead

23 cze 2018, 23:53

Metro przejechało i było tylko wspomnieniem, oddalającym się szmerem powietrza i drżeniem ścian i podłoża. A ona za to była bezpieczna, skryta przed wszystkim, co mogłoby zagrozić jej życiu, wystawiona za to na bodźce, które zaszkodzić mogły jej sercu. Woda kolońska, ciepło i spokojny, mocny rytm serca, który czuła przy sobie. Pan Smith rzeczywiście był obrońcą. Ciemności ułatwiły jej schowanie czerwieni na policzkach, ale z drugiej strony, po nim można się było spodziewać, że pewnie w ciemnościach też wszystko widzi. Że czyta w niej jak w otwartej księdze.
Nie puszczał jej póki co. Czuł, że jeszcze mu się tu osunie na ziemię, jak ją puści. Dlatego nadal zapewniał jej oparcie. Kiedy zaczęła przepraszać go tym łamiącym się głosikiem, aż nazbyt podobnym do pomiaukiwania kocięcia, wiedział, że musi się najpierw uspokoić. A to nie było dobre miejsce do tego, żeby się uspokoiła. Za kilka minut miał przyjechać kolejny pociąg. Wątpił jednak, żeby Irina dała radę sama przejść gdziekolwiek. To był dobry powód, by okazać odrobinę męskiej siły i zdecydowania.
- Proszę o wybaczenie, panno Tymoszenko... - Prosił o wybaczenie, a nie zgodę. Wybaczenie czego? Otóż zaraz Irina został uniesiona w jego ramionach. Przez wzgląd na fakt, że przełożenie nóg Iriny ponad jego ramieniem było teraz utrudnione jej pozycją, zdecydował się podciągnąć ją wyżej i przytrzymać pod pupą. Grzecznie nie nawiązał kontaktu wzrokowego w tych ciemnościach, tylko poszedł w kierunku bezpieczniejszego miejsca. W sumie zdał sobie sprawę, że nie wyjaśnił jej za wiele odnośnie kierunku. Zrodziła się pewna przewrotna myśl, jak panna Tymoszenko poradzi sobie z ograniczoną ilością informacji.
licznik słów: 307
Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to Ci pamiątki przyniesie.
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Stacja metra Hampstead

24 cze 2018, 0:17

On miał coś w sobie. To nie był tylko błysk w oku. To nie tylko ten zapach. W jego obecności Irina czuła się jak marionetka. Ale nie było jej z tym źle. Miękły jej nogi, nie mogła zbytnio logicznie się wysłowić. Po prostu traciła zupełnie głowę. Zresztą on nie musiałby nawet nią manipulować. Zgodziłaby się na praktycznie wszystko, byleby tylko czuć jego obecność. Oczywiście w granicach rozsądku. Dlatego nie oponowała nigdy na jego działania. Nie musiała o nic pytać, bezgranicznie mu wierzyła. Sama nie wiedziała, dlaczego.
Podniosła wzrok ku górze, w kierunku twarzy mężczyzny, ze zdziwioną miną. Oczywiście był to tylko odruch, bo w ciemnościach i tak nie była w stanie nic zobaczyć. Mruknęła tylko, znowu wydobywając z siebie iście koci dźwięk, w momencie kiedy została podniesiona. Bezwolnie dała się unieść, czując jego silne ramiona na swoich udach. Nie mając zbytnio określenia jak wysoko znajduje się sufit, pochyliła się nieco, opierając klatką piersiową o lewy policzek mężczyzny. Zwinęła się lekko górną częścią ciała, niczym małpka uczepiona gałęzi.
Właściwie nie wiedziała, dlaczego jest niesiona. Wystraszyła się jedynie bliskości pociągu i możliwym szybkim zgonie, spektakularnie rozbryzgując się na każdej powierzchni, zarówno płaskiej i poziomej. Mimo wszystko mogłaby iść o własnych siłach. Nie trzęsła się już ze strachu. Lekko drżała zadowolona. Nie miało to może podtekstu, ale było dosyć znaczące. Przemierzając tak kolejne odległości, nie potrafiła określić, ile metrów już przeszli. Była zbyt zajęta robieniem za maskotkę. Po krótkiej chwili, która mogłaby już również wiecznością:
- Gdzie idziemy?
Lewą dłoń umieściła na jego karku, prawą obejmowała jego ramię, utrzymując równowagę. Delikatnie gładziła kark mężczyzny, zupełnie nieświadoma, co właśnie robi.
licznik słów: 358

Wróć do „Hampstead”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość