Antykwariat "Moby Dick"

Znajduje się tam Battersea - dzielnica przemysłową, zlokalizowana w południowo-zachodniej części miasta, nad Tamizą. Znajduje się tu targ owocowo-warzywny oraz ogromny park publiczny.
Awatar użytkownika
Tkacz snów
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 462
Rejestracja: 13 mar 2017, 23:22

Antykwariat "Moby Dick"

17 kwie 2017, 18:59

Obrazek

Niewielki, zapyziały lokal pachnący stęchlizną i pleśnią. Ostoja kultury pośród barów, warsztatów i pustostanów. Trzymająca nad wszystkim pieczę Meggie z przymrużeniem oka traktuje tych, którzy wolą przeczytać niż kupować. Czasem bowiem przez skrzypiące drzwi przejdzie ktoś w bardzo dobrych butach. Dla takich klientów Meggie może spod lady wyciągnąć towar, którego nie powstydziły by się luksusowe antykwariaty Chelsea.
licznik słów: 75
Awatar użytkownika
Alexander Rierich
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 186
Rejestracja: 14 maja 2017, 15:00

Re: Antykwariat "Moby Dick"

23 maja 2017, 14:00

Opuszczone ramiona, oczy podkrążone, jakby od płaczu albo braku wystarczającej ilości snu. Meggie naprawdę się martwiła. Wood był jej rzeczywiście bliski. Może martwiła się też o siebie, w końcu zaginięcie Johna lub co gorsza przyzwolenie na jego przedwczesną, niewyjaśnioną śmierć, mogło być równoznaczne z końcem jej pracy. Przecież antykwariatów było w mieście na pęczki, pracy nie brakowało, więc podobne wnioski były bezzasadne. Sentyment jakim kobieta obdarzyła to miejsce i jego właściciela, nie można porównać z czymkolwiek innym.
Westchnął tuż przed tym jak zaczęła się rozklejać co wywołało w Woroninie dziwny dyskomfort. Miał w sobie na tyle empatii, że schylił się i zajrzał jej w oczy.
- Ważne, że ty tak nie sądzisz - pokręcił głową. Tak to jest z sępami. Zlatują się nad konającego, żeby dopaść gorącą w słońcu i posoce padlinę. - prawda?
Wyprostował się sięgając do rzeźbionej nogi lampy. Kliknął we włącznik, ale nic się nie stało. Nie była podłączona do prądu.
- Ktoś o niego pytał? Oprócz policji? - Meggie mogła zrozumieć, że Alexander w pewien sposób podziela jej niepokój i być chce zająć się poszukiwaniami Wooda na własną rękę. - Sprawdzałaś czy coś przypadkiem nie zniknęło?
licznik słów: 238
Awatar użytkownika
Tkacz snów
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 462
Rejestracja: 13 mar 2017, 23:22

Re: Antykwariat "Moby Dick"

23 maja 2017, 23:44

- Ja już sama nie wiem co mam o tym sądzić... Słyszałam od sąsiadów, że ten chłoptaś opowiadał, że Johnego zeżarło... coś... i... - spazmy wprawiały w ruch potężną pierś kobieciny. W końcu rozkleiła się strasznie, ale udało jej się znaleźć chusteczki, by nie zabrudzić cennych woluminów, które przeglądała gdy przyszedł Alexander. W końcu gdy się uspokoiła poprosiła go na zaplecze, skąd miała widok na wejście, ale też znajdował się tam mały aneksik kuchenny i przede wszystkim czajnik elektryczny. Rychło rozszedł się dokoła zapach gorącej herbaty doprawionej porządną ilością spirytusu. Oczywiście zaproponowała gościowi również napitek podług jego uznania - tylko śmietanki do kawy brakowało.
- Nikogo nie było, tyle że przyszedł jakiś jegomość i powiedział, że tego dnia co Johny zaginął, to że go widział w jakiejś kawiarni przy British Museum. Tyle to się dowiedziałam to od razu naniosłam zmiany, ale.. no nie wiem czy nie powiedział tego tylko po to żeby uhandlować zniżkę na Dickensa. No w każdym razie... - piła wrzątek hałstami. Czerwień z twarzy wywołana płaczem nie ustępowała, tym razem doprawiona ilością procentów w herbacie. - Najgorzej było właśnie wtedy co on zniknął, dwóch tu było - jeden przyniósł jakąś paczkę, drugi przylazł ją odebrać i to niby Johny kazał a przecież ja dobrze wiem, że cokolwiek miał przekazywać to robił to przeze mnie.. w sensie że mi dawał, a nie mieszał w to jakiś... gburów... i mi wtedy już kobieca intuicja mówiła, że coś jest nie tak... a potem jeszcze ten dziennikarz co powiedział mi... powiedział... o policji i o tym wszystkim... - kolejna fala histerii została skutecznie zagaszona herbatką, niemniej jednak Meggi w końcu przerwała swój wywód.
licznik słów: 327
Awatar użytkownika
Alexander Rierich
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 186
Rejestracja: 14 maja 2017, 15:00

Re: Antykwariat "Moby Dick"

24 maja 2017, 0:12

Pewnie tego nie zauważyła, ale Alexander widocznie się spiął. Cofnął ręce z podstawki lampy i zsunął je na sama krawędź blatu. Po tym co widział ostatnio nie spał zbyt dobrze, choć również do tego można mieć wątpliwości. Wracając do pustego zasnął przecież od razu, mimo to trudno było mówić o spokoju.
- Zeżarło? - powtórzył, bo może źle usłyszał. Nie zdążył usłyszeć niczego więcej, a nawet podniósł rękę żeby poklepać Meggie po ramieniu, czy coś w tym rodzaju, ostatecznie jednak zawisła niezręcznie w powietrzu, więc sobie darował. Prędko porzucił lampę, na której i tak mu nie zależało, odszedł w kierunku zaplecza.
Od tamtej pory w Dotyku, herbata nie kojarzyła mu się z niczym dobrym. W przeciwieństwie do niechęci, którą obdarzył malutką filiżaneczkę, podarowany sobie teraz kubek przyjął z niejaką nadobnością. Nie był w stanie upić ani łyka, dopóki współpracownica Johna mówiła o jego zaginięciu. Dopiero na sam koniec, słysząc przeciągły szloch urwany wielkim chlipnięciem, postanowił dać sobie odrobinę czasu na zwilżenie ust i poukładanie tego co usłyszał.
- A stawił się tamtego dnia do pracy? W gazetach piszą, że niby zniknął z domu. - To była ważna informacja. Tak samo ważna jak pora dnia, w której mógł być widziany przy British Museum. Dla Alexandra wszystko miało wartość, czas, miejsce, ludzie, nic nie było przypadkowe. Rychło okazało się, że interesuje się sprawą bardziej niż powinien. Po części przez to z czym miał do czynienia kilka dni temu, po części, że był to po prostu stary dobry Wood.
- Ten od Dickensa - wtrącił. - przedstawił się? Policja go przesłuchiwała? - Odłożył kubek na blat. Spojrzał się po pomieszczeniu. - Pewnie tamci też się nie przedstawili? Cholera. - pokręcił głową. Chwilę później wrócił ku zaciśniętym na kubku, dłoniom Meggie. - Przepraszam, że cię męczę, ale pomyślałem, że jak policja nic nie zdziała, to może ja... - urwał.
licznik słów: 368
Awatar użytkownika
Tkacz snów
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 462
Rejestracja: 13 mar 2017, 23:22

Re: Antykwariat "Moby Dick"

24 maja 2017, 0:31

- No właśnie nie przyszedł, on z resztą to wiesz... Tydzień siedzi codziennie od rana do nocy, a potem go przez dwa, trzy dni w ogóle nie widać ni słychać. Ale przynajmniej telefony odbierał.. ode mnie... - potężne smarknięcie w chusteczkę na chwilę przerwało wywód.- Tamtego dnia około 15 przysłał ponoć jakiegoś człowieka z tą przeklętą przesyłką. To był w ogóle... przerażający typek. - wzdrygnęła się na samą myśl o nim. - Miał taką obwisłą skórę i śmierdział na kilometr... nie wiem jak to... no... padliną jakby. I dziwnie się zachowywał. Dał mi tą paczkę i powiedział, że to od Wooda dla jakiegoś Greya i że ten cały Grey tu przyjdzie potem po to. - referowała Meggi. - No i rzeczywiście pojawił się taki playboy co to wiesz Alex... wyżej sra niż widzi. Ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w dupę... nawet się nie przedstawił tylko od razu rzucił, że po paczkę przyszedł. A przecież Johny zawsze osobiście mi paczki dawał, z resztą to też nie często bo lubił interesy sam załatwiać. - nawet się nie obejrzał kiedy wypiła całą zawartość swojego kubka a woda znów zawrzała do kolejnej porcji. - Ten od Dickensa to tylko przyszedł i wyszedł. Tylko tyle co mi powiedział, że tam właśnie widział tego człowieka. Zdawał się być zaskoczony w ogóle ogłoszeniem. Nie jestem pewna czy mówił prawdę... A to co w gazecie napisali to przez policję i tą całą hecę z jakimś ćpunem co właśnie wygadywał o robakach i o tym że Johny... że... że jego... że on nie żyje... - próbowała, ale nie było to łatwe. Znów zalała się łzami, a gdy tylko dotarła do niej deklaracja Alexandra to zwyczajnie osunęła się ku niemu i przytuliła mocno. Pachnęła antykwariatem i spirytusem. Gdzieś pod tymi dwoma intensywnymi zapachami przebijał się słodki zapach orientalnych perfum. - Z Ciebie to dobry chłopak... na pewno Ci się coś uda... coś więcej niż tym tępakom z Yardu...
licznik słów: 360
Awatar użytkownika
Alexander Rierich
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 186
Rejestracja: 14 maja 2017, 15:00

Re: Antykwariat "Moby Dick"

24 maja 2017, 1:34

Wyżej sra niż dupę ma, przemknęła mu myśl zupełnie abstrakcyjna, jak mawiała jego świętej pamięci babcia. Szybkość słów wypowiadanych przez Meggie w ciągu minuty, wzrastała wraz z ilością zaprawianej alkoholem herbaty w jej przewodzie pokarmowym. Alexandrowi nie pozostawało nic jak zbierać i zlepiać w całość wszystko to co usłyszał.
- Robakach? Jakim ćpunem? - pytał jakby się urwał z choinki. Prawda była taka, że jedyną szansą na zetkniecie się Woronina z prasą, był ten jeden incydent w metrze. Zanim się spostrzegł i przygotował, Meggie rozłożyła ramiona i ścisnęła je dopiero na nim. Udało mu się wyciągnąć rękę i poklepać ją, dla siebie niezręcznie, dla niej pewnie pokrzepiająco, po plecach.
- Zamknij sklep i idź do domu. Odpocznij sobie. - mówił gdzieś ponad ramieniem Meggie. - Zaglądałaś do tej paczki, którą ten śmierdzący typ i Grey między sobą wymieniali? - dociekał.
Żeby czułościom był koniec, poprosił o dolewkę.
licznik słów: 173
Awatar użytkownika
Tkacz snów
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 462
Rejestracja: 13 mar 2017, 23:22

Re: Antykwariat "Moby Dick"

24 maja 2017, 22:42

- No tak napisali w tej gazecie. Że jakiś młokos stał pod domem Johnego, że słychać było strzały i on powiedział policji... jakieś brednie o robakach... - wzdrygnęła się odrywając się do Riericha. - Nie mogę zamknąć sklepu, ja... muszę dbać o to wszystko, kiedy jego nie ma, a poza tym... może przyjdzie znowu ten człowiek od Dickensa. Poproszę go o kontakt i wtedy dam Ci znać. - zdawała się być pokrzepiona myślą o własnej przydatności. Tym razem spirytusu powędrowało o połowę mniej a i pić, piła zdecydowanie wolniej. Oczywiście dolała również ciepłego picia Alexandrowi, zgodnie z jego preferencjami. - Nie zaglądałam. To w końcu nie moja sprawa...z resztą... kto by mógł przypuszczać, że to będzie cokolwiek ważnego... - westchnęła ciężko.
Do sklepu weszła jakaś kobieta z dzieckiem, więc Meggie niemalże natychmiast wychynęła z zaplecza, żeby się nimi zająć. Zaraz po tym jak spryskała się perfumami, coby alkohol było słabiej czuć.
- Mamy do siebie numery Alex, daj znać jak tylko będziesz cokolwiek wiedział.. - rzuciła przez ramię i podeszła do klientów pomóc w wyborze książek.
licznik słów: 210
Awatar użytkownika
Alexander Rierich
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 186
Rejestracja: 14 maja 2017, 15:00

Re: Antykwariat "Moby Dick"

24 maja 2017, 23:40

Kiwnął głową. Duże prawdopodobieństwo, że nie przeczytał całego artykułu. Był zresztą zbyt zmęczony kiedy wracał w nocy do mieszkania. Pokiwał głową po raz drugi, sięgając ku szklance, której gorąco wcale mu nie przeszkadzało.
Chciał jeszcze o coś zapytać, ale nie zdążył. Zdecydował się posiedzieć jeszcze na zapleczu i dopić herbatę. Kiedy wyszedł, poczekał chwilę aż zainteresowani kupnem jakiegoś starocia, pójdą przeglądać regały.
- Meggie, a ci krewni o których mówiłaś, zatrzymali się w domu Johna? - zapytał. To była ostatnia rzecz, której od niej potrzebował.
licznik słów: 104
Awatar użytkownika
Tkacz snów
Mistrz Gry
Dane:
Posty: 462
Rejestracja: 13 mar 2017, 23:22

Re: Antykwariat "Moby Dick"

25 maja 2017, 19:07

Praca służyła rudowłosej i po kilku minutach spędzonych pośród kurzu i staroci odzyskała swoją zwyczajową kolorystykę, mając tylko policzki zaróżowione od wypitej... herbatki. Na pytanie Alexandra pokręciła przecząco głową.
- Niestety, nie wiem... Jego kuzyn był tu tylko raz i zaczął się panoszyć tak, jakby to był jego antykwariat. Pierwszy raz na oczy człowieka widziałam, a ten mi chciał książki na półkach przestawiać i jedną sobie zabrać. - złość wyciekała jej uszami. Krewką była kobietą i jeśli już coś czuła to z siłą huraganu. Jej żałoba ustąpiła wściekłości, którą jednak zmiarkowała, z powodu pojawienia się kolejnych klientów. Było coś w tym miejscu... magicznego. Ściągało ludzi, nawet jeśli nie byli zainteresowani literaturą. - Nie radzę Ci się z nimi kontaktować, bo potraktują Cię jak śmiecia. Wątpię, żeby mieli tyle odwagi by tam się zatrzymać, ale nic nie mogę powiedzieć Ci na pewno. - mina Meggie jasno wskazywała, że dla niej to "oni" byli śmieciami.
licznik słów: 187
Awatar użytkownika
Alexander Rierich
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 186
Rejestracja: 14 maja 2017, 15:00

Re: Antykwariat "Moby Dick"

25 maja 2017, 21:32

Przez cały czas powtarzał sobie w głowie to co mówiła mu Meggie. O ile bardzo nie chciał dopuszczać do siebie wersji absurdalnej, tak przeżycia z ostatnich kilku dni podpowiadały mu, że musi sprawdzić o co chodzi z tym ćpunem. Był cuchnący koleś - dostawca, playboy - odbiorca, robaki, ćpun i strzelanina. Dziennikarz i informacja, która zmusiła kobietę do zredagowania kartki powieszonej drżącymi z przejścia dłońmi, na drzwiach sklepu. Rodzina, która upomina się o antykwariat jakby był żyłą złota. Cóż, nieruchomość może miała jakąś wartość. Jeśli pod domem Wooda ktoś faktycznie strzelał, miejsce mogło być przez pewien czas obserwowane. Przez policję lub... niewygodna myśl i uczucie, kazało mu wrócić pamięcią do odwiedzin w burdelu. Jakby znów czuł to "coś", co nie spuszczało z niego oślizgłych, niby ślepiów.
Nagle przypomniał sobie jedną rzecz, której mu brakowało.
- Ten playboy od paczki - uniósł na Meggie zamyślony wzrok. - miał imię?
W innych okolicznościach zakładałby, że wołają go Christian. W tych jednak, zastanawiał się bardziej czy to nie jakaś ksywka. Niezależnie od tego czy i jaką usłyszał odpowiedź, sięgnął po pozostawioną na blacie lampę, raz jeszcze zetknął ku sprzedawczyni.
- Jakbyś chciała mi coś jeszcze powiedzieć... - uniósł dłoń, wykonał gest słuchawki przy uchu i uśmiechając się niemal niedostrzegalnie, wyszedł. Przytrzymał drzwi, spojrzał ostatni raz na ogłoszenie i odszedł.

Z/T

[Następny temat: Dom Johnego Wooda]
licznik słów: 263
Awatar użytkownika
Ian Gray
Dane:
Odpisy: szybko - zazwyczaj codziennie
Posty: 212
Rejestracja: 06 kwie 2017, 18:54

Re: Antykwariat "Moby Dick"

23 lip 2017, 11:52

/początek

Nie mógł wiecznie rozmyślać o Jackie i o tym co było, musiał się w końcu zająć sobą i swoimi sprawami a najlepszym rozwiązaniem wydawało mu się... Wrócić do antykwariatu i zapytać o paczkę, która przepadła, robaki i martwego staruszka. Nie miał żadnych poszlak prócz właśnie antykwariatu. Podjechał na miejsce, zaparkował i jak zawsze spokojnym krokiem wszedł do środka. Czy coś się zmieniło we wnętrzu?
Jego strój dla przykładu nie uległ większej zmianie. T-shirt czarnego koloru, dżinsy, trapery i wojskowa kurtka a pod nią colt 1911.-Dzień dobry... Mruknął na wejściu ciekaw kto tym razem będzie siedział za ladą.
licznik słów: 121
Obrazek

Wróć do „Wandsworth”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość