Redmans Road 101

Dom Jamesa Tyrskiego

Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Redmans Road 101

07 lip 2018, 17:40

Jednorodzinny domek, z zewnątrz niczym nie odróżniający się od identycznych, ustawionych w szeregach po tej stronie ulicy. Okolica była spokojna. Mieszkańców nie było zbytnio widać, a jeżeli już byli, to głównie ludzie starsi, lub typowi przedstawiciele średniej klasy, zbyt zajęci swoją pracą i codziennością by interesować się czymkolwiek więcej. James lubił to miejsce. Nie kręcił się nikt obcy. Sam również nie wnikał w sprawy które go nie dotyczą. Nie zawierał bliższych relacji z sąsiadami, choć cieszył się jakimś szacunkiem, może nie że względu na swoją pracę, status weterana, czy fakt że miał u siebie broń, o czym powszechnie wiedziano, ale przez, spontaniczną pomoc osobą starszym, i tym które potrzebowały jakiejkolwiek pomocy.
Za domem znajdował się niewielki skrawek ogrodu, którego James utrzymywał w jako takim stanie. Nic wyróżniającego się w okolicy. Wysoki płot, żywopłot i kilka krzaków.
Wnętrze domo mogło natomiast być już sporym zaskoczeniem. Nowocześnie, wygodnie i przede wszystkim funkcjonalnie.
licznik słów: 180
Awatar użytkownika
Victor Arne
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 31
Rejestracja: 12 wrz 2018, 23:28

Re: Redmans Road 101

15 paź 2018, 20:50

Coś czuje, że zmokniemy trochę, bo nie wypuszczę cię, dopóki nie dowiem się, o co chodzi - mówił spokojnym uspokajającym tonem. Co prawda zdziwiło go to, że tak bez sprzeciwu uspokoiła się trochę i wtuliła się w niego. - No cóż, kolego chyba rybka chwyciła haczyk. - zaśmiał się Wąż - ale z tym łóżkiem to w sumie trochę żartowałem - zamilkł - chociaż? -dodał jednak po chwili. - Ech zamknij się, jak masz tak gadać. Tu chyba dzieje się coś naprawdę poważnego. - Powiedział mężczyzna - Kiri raczej nie dzwoni bez powodu, a tym bardziej z takim stwierdzeniem, jak potrzebujemy obu twoich profesji. - Cisza w głowie trwała trochę dłużej niż to zwykle bywało co trochę zdziwiło mężczyznę - Może - chwila wahania - masz racje. Myślisz, że może chodzić o nią? - Zapytał gad. - Mam nadzieje, że nie. - szybko odpowiedział - na razie skupmy się na tym, czemu wyszła stamtąd taka wściekła. - powiedział, po czym lekko mocniej objął kobietę, lecz bardziej z pewną dozą uczucia niż przymusu. Nie miał zamiaru jej puszczać. Traktował ją jak dobrą przyjaciółkę, w końcu mógł pogadać z nią na wiele więcej tematów niż z kimś innym. A przynajmniej ona nie patrzyła na niego wtedy jak na wariata.
licznik słów: 220
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

16 paź 2018, 12:18

Kobieta prócz pocałunku miała ochotę na jeszcze kilka innych rzeczy. Niestety na dany moment zdawała sobie sprawę, że trzeba zachcianki odłożyć na bok. Mus to mus. Co prawda może i chwilę potrawa nim wróci Irina, ale Puppy mógł wpaść w każdej chwili więc musiała sobie darować nawet szybki numerek. Ach ten James. Strasznie ją pociągał nawet jak się złościł. Dobra. Czas się ogarnąć. Kira pośpiesznie wyrzuciła z głowy wszystkie zbereźne myśli na temat przystojniaka. Uśmiechnęła się do niego i lekko go jeszcze cmoknęła. Klepnęła go w tyłek ze śmiechem i odsunęła się. Ruszyła do swojej paczki fajek i z niepokojem stwierdziła, że zostały jej jeszcze cztery. Nie dobrze. Nie miała ochoty zapierdalać po fajki w tą ulewę. No ale cóż. Wyciągnęła papierosa i odpaliła.
-Oboje zjebaliście i oboje musicie to naprawić J. Problemem jest to, że sobie nie ufacie, a to się wzięło jak mniemam z pierwszego spotkania. -spojrzała na mężczyznę - Idę po nią, a potem zamknę was kurwa w kiblu i będę trzymać tak długo, aż się nie do trzecie do siebie. Inaczej to nie ma sensu - podkreśliła swe słowa palcem wskazującym i ruszyła do drzwi. Otworzyła je i ujrzała obściskującą się parkę. oparła się o framugę paląc papierosa. Mimo grzmotów usłyszała co Puppy mówił do Iriny. Słuch miała na prawdę dobry a i wyłapywanie ich gdy jest głośno tez miała opanowane do perfekcji.
- Puppy! Nie molestuj jej i nie duś. Dowiesz się tylko ją weź za fraki i do środka. Ja nie chcę wyglądać jak mokra kura! Koniec taryfy ulgowej na dziś z mojej strony. - Tu już chodziło nie tylko o Irinę ale i o JT. Kira ma ograniczoną cierpliwość i przy kolejnym wybuchu niekontrolowanej złości z ich strony może się to dla nich źle skończyć. Będzie po prostu rozstawiać po kontach jak to ma w zwyczaju w barze. Nie będzie się przejmować tym, że jest w cudzym domu. Sprawa, w jaką wdepnęli wymagała konkretnej reakcji. Wszyscy musze się ogarnąć czy tego chcą czy nie. Zdaniem blondynki nie da się z tego po prostu wypisać.
licznik słów: 407
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

31 paź 2018, 11:32

Nie, nie było to łatwe. W pewien sposób nawet zaskakujące. Ale.
James musiał to przyznać. Dziewczyna miała rację. Nie pierwszy raz zresztą, i pewnie nie ostatni. Co jednak najważniejsze, zawsze w odpowiednim momencie była w odpowiednim miejscu. Dodając do tego zimną krew i mamy dobre zadatki na przywódce. Może tego właśnie teraz potrzebował. Nacjonalności i drugiego głosu. Wsparcia kogoś kto stoi obok, a nie w jego skórze.
James nie miał aktualnie głowy by rozmyślać nad innymi zaletami blondynki. Ale nie raz na dłużej zawieszał na niej wzrok. Przyciągała jego uwagę, nawet będąc gdzieś z boku, nie wtrącając się, nie odzywając. Wiedział jednak zawsze że gdzieś tam była. I póki co, zawsze mógł na nią liczyć.
- Dobra! Niech będzie. Pogadam z nią jeszcze. - Ustąpił. A wściekłość momentalnie rozeszła się chowając z powrotem pod skórę. To był by błąd , tracić nawet ją. Błąd na który nie mogli sobie teraz pozwolić.
James został w salonie. Chciał dać czas Kirze, by zrobiła swoją magię na Irinie i wprowadziła nowego członka ich pojebanej rodzinki.
licznik słów: 210
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

31 paź 2018, 22:34

Nadal była zła, ale obecność Victora wpływała na nią uspokajająco, co było w tej sytuacji istnym zbawieniem. Może i sceneria sugerowała, że zaraz zaczną tańczyć jak w tych wszystkich bollywoodzkich, ale życie to nie film. Powiedziała więc cicho:
- Drobna wymiana zdań, nic więcej. Po prostu muszę to przetrawić.
Wtuliła się nieco bardziej, było całkiem miło. Jednak słysząc głos Kiry, odskoczyła jak oparzona, a kolor jej twarzy sugerował, że mocno się zawstydziła. Spojrzała jeszcze przepraszająco to na Victora, to na blondynkę. Zawstydziła się, zupełnie tak jakby ktoś nakrył ją na czymś nieodpowiednim. Zaraz, nabierając momentalnie pewności siebie, skierowała swoje słowa do Kiry:
- Potrzebuję jeszcze chwili, żeby ochłonąć. Jak zejdą mi natrętne myśli o masowym ludobójstwie to przyjdę i z nim pogadam.
Mówiąc to, ruszyła w jej stronę. Ale nie weszła wcale do domu, a usiadła na ganku, tutaj przynajmniej nie padało jej na głowę. Spojrzała na swojego opalonego towarzysza po czym na drzwi, sugerując, aby wszedł do środka. Szkoda, żeby moknął. Zaczęła przyglądać się intensywnie czubkom swoich butów, co oznaczało tyle, że zamyśliła się. Może rzeczywiście przesadziła? Powinna przeprosić Jamesa? Możliwe, ale nie była jeszcze w tym momencie na to gotowa. Emocje powoli schodziły z niej, ale nadal była nerwowa.
licznik słów: 254
Awatar użytkownika
Victor Arne
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 31
Rejestracja: 12 wrz 2018, 23:28

Re: Redmans Road 101

01 lis 2018, 16:40

Nagły głos Kiry nie zrobił na nim większego wrażenia. Słyszał kroki za drzwiami, gdy się zbliżała. Zresztą sądząc po tonie i treści jej wypowiedzi, nie miała zamiaru się kryć. - Ktoś tu jest wkurwiony? - Zasyczał Wąż. - Nie podoba mi się to coraz bardziej, muszę przyznać. - Dodał w myślach Victor. Nagły odskok Iriny i jej speszona mina rozbawiła go - Jak myślisz, czemu tak zareagowała? - Zapytał zwierzak. - Sądzisz, że ma kogoś?
A ma to jakieś znaczenie? Wiesz dobrze, że nie pakuje się w żadne stałe związki. - Odparł mężczyzna w swojej głowie. - A one o tym wiedzą? - Zasyczał Wąż, a na twarzy Victora pojawił się złośliwy uśmiech. Odsunął się od dziewczyny pochylił się ku Kirze cmoknął ją w policzek - Witaj Whitey - I szepnął jej do ucha - Przytrzymaj drzwi- Po tych słowach rzucił się na Irinę, chwycił ją w pół, zarzucił ją sobie na bark i wszedł jak by nigdy nić do domu. - Wybacz skarbie, ale jak mam się dowiedzieć co i jak i po co zostałem tu wezwany, to potrzebne będziecie mi obie, tak coś czuje. - Powiedział niskim stanowczym tonem - Koniec fochów. A w ogolę jak to wyszło, że jeszcze do tej pory nie wiedziałem o tym, że wy dwie się kurwa znacie?- Zapytał jak by na ostudzenie sytuacji.
licznik słów: 235
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

02 lis 2018, 20:01

Kobieta uśmiechnęła się pod nosem na widok zmieszania Iriny. Było to całkiem zabawne. Biedaczka się zakłopotała. No cóż. Zdarza się. Kira przytrzymała drzwi by wniósł Irinę do środka. Skończywszy palić wywaliła peta na deszcz i zamknęła drzwi. Spojrzała na Victora.
- Znamy się od niedawna Puppy. Z resztą... Zaraz się wszystko wyjaśni. Ta dwójka musi pogadać - kiwnęła głową wskazując na Ukrainkę i JT. - Skoro wy się znacie to przedstawię ci właściciela domu. James to Puppy, Puppy James. - wskazała ich sobie dłonią by ruszyć w kierunku fotela. Rozsiadła się wygodnie i spojrzała na zebranych. Jej mimika wyraźnie wskazywała, że przyszedł jej czas bycia poważną, co oznaczało, że nie będzie znosić żadnych sprzeciwów ani fochów. Wskazała Victorowi miejsce na kanapie by usiadł. Założyła nogę na nogę i położyła swe dłonie na podłokietnikach.
- Z Jamesem poznałam się jakiś czas temu u mnie w barze. Mieliśmy nietypową przygodę i spotkaliśmy na naszej drodze humanoidalne gówno stworzone z robali. To gówno spowodowało zniknięcie dwóch ludzi. Potem dostałam wiadomość od Vlado na kolejny dzień, że mam sprawdzić sklep Iriny. Po przybyciu okazało się, że miała styczność z księgą, z której wylazł demon. Potem z powietrza pojawił się koleś z Jade, karaibską burdelmamą i rzucił na mnie przekleństwo. Jeśli będę w zasięgu jego słuchu to każda moja kurwa czy inny chuj spowoduje, że wypluję żabę. Dowiedziałam się od niego, że Vlado nie jest człowiekiem. Pan Smith opowiedział też o tym, że zbliża się koniec świata, a moje tatuaże są czujkami, choć chuj wie na co. Tylko Vlado to wie. - mówiła spokojnie opowiadając krótko i zwięźle o zdarzeniach, jakie nastąpiły. Patrzyła cały czas na Puppy. Postanowiła zrobić przerwę właśnie w tym momencie, by mężczyzna miał czas na przetrawienie jej słów.
- To jest czas na zadanie pierwszych pytań Puppy. Choć ta opowieść się jeszcze nie skończyła- poinformowała by w razie czego wstrzymał się z pytaniami na temat tego po co tu został ściągnięty. Oczekiwała jedynie pytań dotyczących jej krótkiego wywodu. Tak by mu wyjaśnić jeśli coś było niezrozumiałe, ale też dając do zrozumienia, że czym szybciej przejdą dalej tym lepiej.
licznik słów: 429
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

07 lis 2018, 19:37

Widząc sposób w jaki Ukrainka wróciła do środka , James uświadomił sobie że niosący ją człowiek znał ją na tyle długo, i na tyle dobrze, by znaleźć z nią "wspólny język". I to, co było widać, był skuteczny język, choć wymagał chyba podejmowania zdecydowanych, nacjonalnych kroków. Pierwsze wrażenie było dobre.
Gdy Kira dokonała ceremonialnego przedstawienia, Tyrski skinął lekko głową, i wyciągnął dłoń w stronę ciemnoskórego człowieka, by dokonać ceremonialnego męskiego uścisku dłoni. Na pierwszy rzut ciężko mu było potwierdzić zgodność z opisem Barmanki. To dobrze. Tego wymaga się od zawodowców w tym fachu. By nie rzucać się w oczy, by zaskakiwać, i po cichu robić swoją robotę. James już nie raz spotykał ten typ ludzi. Na ogół nie miał o nich najlepszego zdania, ale kunszt z jakim wykonuje się swój zawód, to co innego. Zdawał sobie sprawę z tego iż sam nie jest wcale lepsze. Kierują nim tylko inne motywy, podejmuje inne działania, ale rezultat, zawsze pozostaje taki sam.
Po treściwym wprowadzeniu jakie wygłosiła Kira, James postanowił dołączyć do nich swoje podsumowanie, tak by jego nowy gość widział od razu na czym stoi.
- Sprawa jest prosta. Dzieją się posrane rzeczy. Będzie coraz gorzej. Musimy to zatrzymać zanim będzie za późno. To jest rozmowa rekrutacyjna. - Rzucił w międzyczasie oczy na Kirę. Gdyby nie jest pomoc, naprawdę był by teraz w czarnej, ciemnej dupie. Ale nie że tak dosłownie.
licznik słów: 265
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

17 lis 2018, 16:42

Miała dziwną umiejętność wyłączania się ze świata w ciągu kilku sekund. I właśnie ją wykorzystała, co dla postronnych obserwatorów wyglądało, jakby świdrowała wzrokiem własne buty. Z tego stanu wyrwało ją szarpnięcie w górę. Nie było agresywne, ani bolesne. Ale za to stanowcze i pewne. Nim zdążyła jakkolwiek zareagować, dyndała już na ramieniu Victora. Ze zrezygnowaną miną wkroczyła, a raczej została wniesiona przez próg domu, nie miała nawet, co się awanturować. Akurat z tym mężczyzną nie było co dyskutować w tej kwestii, więc nawet nie próbowała. Zwisała głową i rękoma na plecach mężczyzny, a nogi majtały bezwładnie od “frontu” jej ekskluzywnego środka transportu. Kiedy znaleźli się w domu, mogła jedynie lokalizować ludzi po głosach, bo była skierowana do nich od dupy strony. I to dosłownie.
Po przedstawieniu przez Kirę mężczyzn, Irina stwierdziła, że może wypadałoby zejść już na ziemię. Zasugerowała więc dosadnie:
- Mógłbyś mnie odstawić z powrotem na podłogę? Fajnie, że się poznajecie, ale nie chcę mi się już gapić na drzwi.
Może i mogła sama zejść na ziemię, ale wolała sobie oszczędzić spuszczania się jak małpa z drzewa po lianie czy innym pnączu. Przede wszystkim jednak nie miała chęci na siłowanie się. Jakby nie patrzeć Victor miał przewagę na tyle dużą, że mógłby z nią zrobić, co chce. Dlatego nie zdziwiłaby się, gdyby zaraz wylądowała na kanapie. No i co zrobisz? Nic nie zrobisz.
W dalszej części, niezależnie od tego, czy nadal dyndała jak mężczyźnie czy już stała gdzieś o własnych nogach, po prostu słuchała podsumowania Kiry. Nie miała nic do dodania, poza tym, że nie uśmiechało jej się “godzenie” z James’em. Jakkolwiek mogłoby to zabrzmieć. Żadna opcja nie była dla niej specjalnie kusząca. Znając blondynkę to pewnie i tak ich zamknie w jakimś pokoju bez klamek i ostrych narzędzi, żeby nie zdążyli się pozabijać.
licznik słów: 376

Wróć do „London Borough of Tower Hamlets”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość