Redmans Road 101

Dom Jamesa Tyrskiego

Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Redmans Road 101

07 lip 2018, 17:40

Jednorodzinny domek, z zewnątrz niczym nie odróżniający się od identycznych, ustawionych w szeregach po tej stronie ulicy. Okolica była spokojna. Mieszkańców nie było zbytnio widać, a jeżeli już byli, to głównie ludzie starsi, lub typowi przedstawiciele średniej klasy, zbyt zajęci swoją pracą i codziennością by interesować się czymkolwiek więcej. James lubił to miejsce. Nie kręcił się nikt obcy. Sam również nie wnikał w sprawy które go nie dotyczą. Nie zawierał bliższych relacji z sąsiadami, choć cieszył się jakimś szacunkiem, może nie że względu na swoją pracę, status weterana, czy fakt że miał u siebie broń, o czym powszechnie wiedziano, ale przez, spontaniczną pomoc osobą starszym, i tym które potrzebowały jakiejkolwiek pomocy.
Za domem znajdował się niewielki skrawek ogrodu, którego James utrzymywał w jako takim stanie. Nic wyróżniającego się w okolicy. Wysoki płot, żywopłot i kilka krzaków.
Wnętrze domo mogło natomiast być już sporym zaskoczeniem. Nowocześnie, wygodnie i przede wszystkim funkcjonalnie.
licznik słów: 180
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

13 wrz 2018, 20:53

Blondynka, jak już zapewne nie raz wspominałam, wolała nie rozmyślać nad tym, co ona tutaj kurwa robi. Była i już. Sprawę trzeba było załatwić. Nie zastanawiała się czy zginie. Najważniejsze było to, by rozwiązać tą sprawę. Czym szybciej to zrobią tym szybciej będą mieli święty spokój. Wpatrywała się w poczynania mężczyzny analizując i przyswajając to, co mówił. Przyjrzała się jego sylwetce. Nie było dla niej niczym dziwnym, że był tak wprawiony. W końcu wiedziała, że był wojskowym. Miała jednak nadzieję, że w miarę szybko przyswoi sobie podstawy ze strzelectwa. Wpierw postanowiła powoli ustawić się do strzału chcąc sprawdzić ruchy i ustawienie ciała. Nogi, pochylony kormus, wyprostowane ręce z bronią wycelowaną gdzieś w przestrzeń. Postanowiła spróbować dokładnie krok po kroku. Wyciągnięcie broni z kabury, przesunięcie nogi do przodu połączone z pochylaniem korpusu i łączeniem obu rąk na broni przed sobą. Jednak jego paplanina była dla niej nieco przydługa. Westchnęła cicho prostując się i chowając broń do kabury na nodze. Spojrzała na mężczyznę.
- Wiem, że chcesz dobrze ale... Kurwa weź ogarnij chłopie, że mówienie nam, iż celowanie nie może trwać dłużej niż dwie sekundy tylko nas stresuje. Nie ma szans na dany moment bym za pomocą pstryknięcia palcami tak szybko reagowała. Ja nawet nie wiem czy trafię kogoś w klatkę piersiową, a co dopiero w głowę, która jest mniejsza. W celowanie, to możemy pobawić się na strzelnicy. Na sucho to se kurwa mogę wyobrazić jak upierdalam komuś łeb, ale gówniane się to będzie miało do faktycznego stanu moich umiejętności. O szybkiej wymianie magazynków myślę, że możesz w ogóle zapomnieć na dany moment, a tym bardziej o radzeniu sobie w stresowych sytuacjach z odblokowaniem broni. Moja metoda byłaby jedna, przypierdolić tą bronią komuś w łeb jeśli nie chciała by strzelać. A zmieniając temat... To zaraz będzie nasza pizza. - mimika kobiety mówiła jedno: "zwolnij chłopie". Chciał dobrze i to rozumiała, ale wyrecytowanie zasad obsługiwania się bronią nie pomoże. Trzeba takie rzeczy robić powoli. A najlepiej zacząć po prostu od ćwiczenia samej postawy strzelania. Dla niej osobiście, potrzebna była nieco dłuższa chwila by wytrenować u siebie odruch szybkiego wyciągania i celowania. Wolała się nawet nie zastanawiać, czy nie pogubi się w stresowej sytuacji, podobnej do tej z zaułku, gdzie znikąd wyrosło im humanoidalne coś z robali.Prawdą było, że czasu wiele nie mieli, jednak nie posiadali też pełnego zespołu gotowego do działania, a bez tego... Jak na jej gust marne szanse.
licznik słów: 482
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

13 wrz 2018, 22:07

Dziewczyna nie miała nigdy wcześniej w ręku broni palnej, co najwyżej proce na kamienie, ale to chyba podchodzi już pod miotaną, jeżeli w ogóle można uznać to za broń. Nie mniej jednak nie odnajdywała się zupełnie w szybkim przysposobieniu obronnym. Nie było co odwalać popisowych numerów, bo nie znała nawet podstaw. Dodatkowo nic nie zagrażało w tym momencie jej życiu, chyba, że Kira okaże się mieć słabego cela, albo James się zbulwersuje. Nie było adrenaliny, silnych emocji, nie musiała wybierać pomiędzy walką, a ucieczką. A tak się rzecz miała podczas porwania. Również podczas ostatniego spotkania i momentu pod drzwiami - miotały nią silne emocje. Dlatego zachowywała się jak wariatka, czując, że stoi pod ścianą. Teraz musiała się oswoić, nic wielkiego.
Słysząc informację o tym, że udało jej się odwinąć niezłe czary mary z kaburą, mruknęła tylko:
- No to rychło w czas mi to mówisz.
Wzruszyła ramionami, ściągając zaraz ten nieszczęsny pas. Wystawiła od razu dłoń z kaburą, oddając ją mężczyźnie i jednocześnie oczekując na coś odpowiedniego. Pistolet trzymała w lewej ręce. Wydawać mogłoby się, że opuszkami palców gładzi lufę. Czyżby zaczynała być pewniejsza co do użytkowania nowej “zabawki”?
Otrzymawszy w końcu odpowiednią kaburę, zamontowała ją na biodrze starannie, tak aby leżała jak najbardziej poprawnie, mając w pamięci wskazówki Jamesa. Tę też musiała sporo zwęzić, w końcu nie była wcale dużą dziewczynką.
Słysząc zaraz instrukcje na temat jak strzelać, ustawiać stopy, jak sięgać za broń, jak ją chować, spróbowała tylko odpowiednio ustawić się do celowania. Przy następnym informacjach jedynie wybałuszała coraz bardziej oczy. Do tego stopnia, że jakby ktoś ją klepnął mocniej w potylicę, to gałki oczne poturlałyby się gdzieś pod regał. Nie szło ukryć, że mężczyzna mówił za dużo, zbyt szczegółowo i generalnie natłok informacji. A to wcale nikomu nie pomaga. Nie była przecież w stanie wyrobić w sobie odruchu w ciągu kilku dni. Już nie wspominając o tym, że prędzej odstrzeliłaby sobie nieistniejące jajka, niż trafiła w coś wielkości głowy. Nie zdążyła jednak zareagować, gdyż Kira zaczęła mocną gadkę. Nie mogła wyzbyć się wrażenia, że nawet jak na siebie, zachowała się jakby się naprawdę dobrze znali. Nie zwykła rugać ludzi do tego stopnia, zwłaszcza, gdy nie miała złych zamiarów. Starała się to wyrzucić z głowy. Byli dorośli, mogą robić co chcą. A nóż po prostu sobie dyskutują o diecie bezglutenowej i patriotycznej odzieży dziecięcej? Choć nie zamierzała się sama oszukiwać, to było dosyć komfortowym posunięciem. Dodała jednak pokrótce:
- Zwolnij trochę, w pośpiechu to można co najwyżej dziecko zrobić. A i tak co najmniej jedna strona nie będzie zadowolona.
Chciała trochę rozładować widoczne wręcz napięcie, załagodzić średnio śmiesznym dowcipem. Tak z innej beczki to zaczęła się robić głodna. Czekała tylko na dzwonek do drzwi. W końcu pizza była błogosławieństwem.
licznik słów: 573
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

18 wrz 2018, 18:09

Między innymi, właśnie dlatego Tyrski nie został instruktorem. Praca teoretycznie łatwa, prosta i przyjemna. Niestety. Pomimo wiedzy i ogromnego doświadczenia, praca z ludźmi mu nie służyła. Przynajmniej, do póki sam nie upora się ze swoimi demonami,
Ton blondynki wybił go trochę z tropu i zdecydowanie nie spodobał. James odwykł od tego by ktokolwiek mówił do niego w taki sposób. Jeżeli problem jest już z tak prostą czynnością i powoduje tak duży problem, z resztą nauki może być koszmarnie ciężko. Zgoda, nie miał do czynienia z rekrutami, którzy chcą się nauczyć i być lepsi od innych, którzy byli przyzwyczajanie do szybkiej nauki w krótkim czasie, ale z parą zestresowanych cywili, postawionych w krytycznej sytuacji. Nie mógł sobie pozwolić na to by wyprowadzało go to z równowagi. Nie mógł być nawet rozczarowany. Nawet jeżeli doskonale zdawał sobie sprawę z tego iż jedyną osobą która teraz powinna się "ogarnąć", jest właśnie Kira, nie powinien próbować jej teraz zdyscyplinować. Jeszcze nie teraz. Tylko cierpliwość, zimna krew i opanowanie. Na Irinę tylko spojrzał, nie skomentował. Nie zdziwił by się gdyby Ukrainka opanowała podstawy wcześniej niż angielka. Wystarczy mniej mówić, a więcej robić.
- Wystarczy wam kilka godzin i będziecie to robić w dwie sekundy. Gwarantuje to. A teraz skupcie się i popatrzcie jeszcze raz. - Po drugiej sekwencji zadzwonił dzwonek do drzwi. James nie zdążył wygłosić kolejnego wykładu, sam również był całkiem głodny.
- Wreszcie, kurwa.
Odpiął pas i rzucił na kanapę. Tego jeszcze brakowało by dostawca zobaczył go z bronią, spanikował się i wezwał służby. Zbędna strata czasu. Płacąc uświadomił sobie jedną rzecz. Był pewien człowiek który wisiał mu przysługę. Wprawdzie był daleko po za tematem, ale miał na tyle otwarty umył, iż mógłby w to wszystko uwierzyć. Zaniósł pudła z pizzą dziewczynom i poszedł zadzwonić pod specjalny numer.
licznik słów: 345
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

19 wrz 2018, 22:30

Nie każdy jest stworzony do nauczania innych. Niektórych to wkurwia, inni po prostu nie mają do tego żadnych zdolności. Niektórzy zaś za bardzo przynudzają. Cóż poradzić. Dla Kiry nie było większym problemem wyuczenie się ruchu. Była w stanie się tego nauczyć dość szybko, ale natłok informacji, które były dość stresujące, na pewno jej nie pomoże. Nigdy nie była wzorową uczennicą i jak już James się przekonał, nie była również najspokojniejsza. Zbyt mocne naciskanie na nią mogło źle się skończyć. Była typem buntowniczki, co z resztą było widać. Choć nie była na "nie" jak w szkole i nie rzucała wszystkim jak tylko jej nie wychodziło, to jednak potrzebowała chwili dla siebie, by móc to przetrawić po swojemu. Blondynka już czuła w kościach, że najbliższe kilka godzin będzie dla niej wyzwaniem. Przypatrywała się jakie ruchy wykonywał mężczyzna, gdy przyszła upragniona pizza. Zadowolona przysiadła na kanapie i nie zastanawiając się zbytnio otworzyła dostarczone pudełko. Wzięła pierwszy kawałek by go zaraz spałaszować. O matko, ten cudowny smak. Oblizała usta i poszła do części kuchennej po ścierkę by mieć w co wycierać paluszki. Wróciła do Iriny. Zauważyła, że JT wyszedł, ale zapewne po coś konkretnego więc nie pytała. Zjadła jeszcze jeden kawałek by po chwili odpalić papierosa. Zjadła, czas na fajeczkę a potem ponownie wróci do ćwiczeń. Zerknęła na Irinę. Sama nic nie mówiła, jednak zastanawała się, czy może coś ciekawego powie Ukrainka w tej chwili ciszy.
licznik słów: 288
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

19 wrz 2018, 22:59

Atmosfera w domu była dosyć napięta. Dużo silnych emocji, niedopowiedzeń, aż nadto suchego tonu. I wcale nie zapowiadało się na to, żeby wszyscy mieli się zaraz kochać. Jakkolwiek miałoby to zabrzmieć. Irina czuła to spięcie doskonale, choć nie zamierzała w to wchodzić. Póki nie latają kule, noże i kończyny, wszystko powinno być w porządku.
Skupiała się tylko i wyłącznie na ruchach mężczyzny, próbując zapamiętać całą sekwencję i powtórzyć ją wystarczająco dobrze. Nie miała aspiracji na strzelca idealnego, ale warto było poznać chociaż podstawy. Nie czuła, żeby broń miała być przedłużeniem jej ręki, przynajmniej nie było już tego dyskomfortu. Całkiem szybko potrafiła rozeznać się w sytuacji i odnieść do tego, czego akurat się od niej wymagało. Zdążyła powtórzyć dwa razy całą tę szaradę z chowaniem i wyciąganiem broni, ustawianiem się do celowania, itd. Wtem do drzwi zadzwonił dzwonek, co oznaczało jedno - pizza. Momentalnie poczuła jak jej ślinianki zaczęły intensywniej pracować. Była głodna. Kiedy karton wylądował na stole, wzięła niebiański trójkącik (ale nie hawajskiej). Nie zamierzała udawać, że jest taka ąę i używać sztućców. Bezczelnie zaiwaniła ściereczkę Kirze, aby wytrzeć umazane w sosie palce. Udało jej się o dziwo nie pobrudzić na twarzy. Najwidoczniej dojrzała już do nienoszenia śliniaczka podczas posiłków. Po ostatnim kęsie, zapytała blondynki:
- Służbista czy nie zawsze jest taki spięty?
Oczywiście miała na myśli gospodarza, który wymknął się w bliżej nieokreślonym celu. Średnio interesowało ją, gdzie i po co poszedł. Spoglądała na Kirę, oczekując na odpowiedź, w międzyczasie chwytając na kolejny kawałek pizzy. Dobrze, że zamówiła w rozmiarze familijnym. W innej sytuacji mogłoby dojść do wybuchów agresji, niczym podczas gry w Monopoly.
licznik słów: 338
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

22 wrz 2018, 14:31

Wbiegł na górę, wyciągnął z kieszeni telefon i po krótkiej chwili namysłu wystukał numer. Pomimo iż urządzenie nie było zabezpieczane w żaden sposób, a cała procedura nie miała większego sensu, musiał się zastosować. Trzy sygnały, pięć, siedem, rozłączył się. Jeżeli człowiek do którego dzwonił będzie chciał się skontaktować, oddzwoni. Jeżeli nie, cóż, istniały jeszcze inne formy komunikacji i przypomnienia o swojej obecności. Ale z tych, powinien skorzystać dopiero w podbramkowej sytuacji. Do diabła! Przecież to była taka sytuacja.
Jako były członek jednostki specjalnej, był zobowiązany informować o każdej sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu publicznemu. Zwłaszcza jeżeli nadal obraca się w środowisku. Z tego nie da się zrezygnować. Wiery pies Jej Wysokości.
Królowa nie ma pewnie bladego pojęcie ilu ludzi dzień w dzień zapewnia bezpieczeństwo jej obywatelom. A nie o to w tym wszystkich teraz chodzi. James nie tracił zimnej krwi, ale wkurwiało go to że nie miał się do kogo zwrócić. Jeszcze gdyby miał wątpliwości że to tylko choroba psychiczna, żart, czy cokolwiek. Nie. To wszystko działo się naprawdę.
On wiedział. Te dwie na dale też nie są tu raczej dla towarzystwa. Chyba.
Czując zapach żarcia z dołu nie czekał dłużej na odpowiedź. Może ją dostać w ciągu kilku sekund, minut, tygodni, albo wcale. Zszedł i bez słowa przyłączył się do posiłku. Może chociaż podwójny ser ukoi jego nerwy i natchnie to rozwiązania choć części z nawarstwiających się problemów. Na Żółwie Ninja działało. Spoglądając na dziewczyny zastanawiał się czy w tym układzie jemu nie przypada w dziele rola tego starego szczura.
licznik słów: 308
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

22 wrz 2018, 22:51

Nie zawiodła się na Irinie. Ktoś w końcu poruszył jakiś temat. Jednak na jej pytanie wzruszyła delikatnie ramionami. Co miała powiedzieć? Ich wcześniejsze spotkanie było zupełnie inne więc no cóż... Wtedy służbistą nie był. Może to stres to powodował? A może ogólnie taki był? Nie znała go na tyle, by faktycznie się na ten temat wypowiedzieć.
- Żebym to ja wiedziała... - odpowiedziała jedynie delektując się papierosem. Wtem i przybył JT. Spojrzała na niego lecz nie nachalnie. Tak po prostu, jak to się patrzy na kogoś, kto właśnie wrócił do pomieszczenia. Ot zerknięcie kontrolne. Zgasiła papierosa by wstać po chwili ze swojego miejsca. Wróciła na środek pomieszczenia, gdzie było nieco więcej wolnej przestrzeni. Postanowiła skorzystać z tego, że reszta jej towarzyszy była zajęta konsumpcją świeżutkiej pizzy. W milczeniu i odwrócona do nich plecami postanowiła kila razy powtórzyć na szybko pozycję wyciągania i celowania. Dlaczego na szybko? To akurat bardzo proste. Otóż wyobrażała sobie realną sytuację, w jakiej mogłaby się znaleźć. Reakcje musiały być szybkie. Pamiętała gdzie sięgać, czuła doskonale broń na swoim udzie. Wiedziała też jak ułożyć broń przed sobą i gdzie umieścić palce. Kwestią było zgranie się całego ciała. To tak jak z robieniem drinków. Trzeba zapoznać się z miejscem ustawienia butelek by szybko i sprawnie zrobić danego drinka. Bez zastanowienia, bez szukania. Raz, dwa, trzy i gotowe. Szybkim powtarzaniem sprawdzała i utrwalała jakie odległości musi pokonać dłoń oraz ile czasu zajmuje jej ustawienie się w odpowiedniej pozycji. Stała do nich tyłem, by nie patrzeć na ich miny, a zwłaszcza Tyrskiego. W ten sposób ograniczała swój czynnik stresowy. Głowę oczyściła z informacji, że oni są tutaj obecni. Skupiła się na ćwiczeniu poznanych nie tak dawno rzeczach.
licznik słów: 341
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

25 wrz 2018, 17:51

Spodziewała się, że raczej James nie był taki, kiedy z Kirą nie mieli innego towarzystwa. Nie musiała się nad tym dłużej zastanawiać. Blondynka to przecież kobieta silna i wyzwolona, zaś James był przecież przystojny i też miał charakterek. Nie trudno się domyślić, co mogło ich łączyć. Jednak nie było to sprawą Iriny, może kiedyś tam przy drinku podpyta przyjaciółkę, co to właściwie za gość.
Konsumpcja pizzy była na tyle zajmująca, że dziewczyna absolutnie przestała się skupiać na czymkolwiek innym. Dobre jedzenie zasługuje na szacunek, więc wypadałoby się delektować. W imię zasady “dobre jedzenie wpierdalaj, niedobre spierdalaj”. Od takie, niezbyt głębokie, ale praktycznie rady. Zawsze można znaleźć sobie jakieś zastosowanie do takich powiedzonek. Co prawda nie miała okazji się tym z nikim podzielić, ale właściwie po co miałaby to robić? Ciągnący się, pyszniutki ser, aromatyczne mięsko, sos, przyprawy. Jakie to było dobre. Opamiętała się w momencie, kiedy skończyła jeść trzeci kawałek. Wytarła grzecznie łapki w ściereczkę. Mogła się tylko domyślać, jak gospodarz zareagowałby, gdyby tłustymi paluchami dotykała broni. Zresztą i tak nie darzyli się przecież sympatią, skoro mieli razem pracować, to wypadałoby chociaż nie zaostrzać konfliktu i nie robić awantury. Spojrzała na ćwiczącą Kirę, która stała do niej tyłem. Słusznie, że próbowała jak najszybciej wyciągnąć i odbezpieczyć broń. Irina jednak musiała sobie dać jeszcze ze dwie minuty, coby jedzenie jej się ładnie ułożyło w żołądku. Nie żeby się objadła, nawet nie była do końca syta, ale jak się nażre, to nie ruszy się z fotela dobrą godzinę. A nie była tutaj na spotkaniu towarzyskim. Choć właściwie ktoś mógłby coś polać. Dzisiaj przecież nie będę zabijać chuj wie czego, pilnującego bramy.
Dłużej zawiesiła oko na Splinterze, jak to się określił autor bohatera. Nie było to nachalne spojrzenie. Raczej takie beznamiętne, jakim obdarza się ścianę czy boazerię w przedpokoju. Idąc tropem żółwi ninja, to Irina byłaby zapewne Michelangelo, tym dowcipnym i pochopnym. Taką przecież miała naturę. Kira to zapewne Raphael. Bo do ciężkiej cholery jakie jaja trzeba mieć, żeby przywalić wielkiemu robalowi gaśnicą? W sumie nie jaja, a jajniki ze stali. Ruszyła w końcu cztery litery i z powrotem przypięła kaburę, kontynuując ćwiczenia. Wzięła przykład z Kiry, robiąc to dosyć szybko. Ona jednak nie odwracała się od Jamesa, wręcz przeciwnie. Potrzebowała obiektywnej opinii osoby, która zna się na rzeczy. Zapytała więc Jamesa:
- Co powinnam poprawić?
licznik słów: 470
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

27 wrz 2018, 19:51

Tok myślenia Jamesa nie był w tym momencie zbytnio wyszukany. O ile wcześniej jego mózg pracował na wyższych obrotach, o tyle teraz, może za sprawą jedzenia tej konkretnej potrawy, zwolnił i kontynuował wątek żółwi ninja. Dokładniej, chodziło o kanały. Miejsce gdzie kreskówkowe mutanty mieszkały i miejsce w którym przyjdzie im zmierzyć się z siłami ciemności, i.. zrobić porządek.
Za sprawą otrzymanej od bogini mocy, James wiedział gdzie są pieczęcie. Nie wiedział natomiast zbyt dobrze, jak wygląda prowadząca do nich droga. Zastanawiał się wiec nad zdobyciem planów metra i kanałów w chwili gdy padło pytanie. Przeżuwał jeszcze ostatnie kawałki, więc nie odpowiedział od razu.
- Chwyt. - Wstając wytarł ręce w przywiezione z zamówieniem serwetki.
- Obie jeszcze źle trzymacie broń. Nie jest to duża wada, ale będzie wpływać na celność. - Podszedł do Ukrainki i pomógł jej ułożyć dłonie w odpowiedni sposób.
- Odrywasz też czasem piętę od ziemi. Przy wystrzale stracisz stabilność. To też nie jest coś poważnego, ale krótka broń nie wybacza żadnych błędów. Przy karabinku ok, można sobie pozwolić , ale przy tak krótkiej linii celowania jaką ma pistolet, ważna jest każdy drobiazg. Nie zakładam że będziecie musiały celnie strzelać, zwłaszcza na jakiś większy dystans, tym zajmę się ja. Ale wypadało by, byście potrafiły chociaż strzelać w określonym kierunku. Serio. Już to może wam uratować życie. W walce na bliskim dystansie, 5 - 7 metrów, w tunelu i pod ziemią, bardziej będzie liczyć się szybkość i element zaskoczenia. Na tym opieram swój plan. Do strzelania jeszcze wrócimy. Następną lekcja musi się już odbyć ogniowo. Tą macie powiedzmy opanowaną.
Zamknął się trochę by spojrzeć na obie dziewczyny. Nie brzmiało to dobrze, ale musiał poruszyć jeszcze jedną kwestią. Dość istotną.
- Może zdarzyć się tak że trzeba będzie zabić człowieka, wielu ludzi. Kultystów Hadesa. - Zawahał się. Dobór słów i tu nie był najlepszy. Mógł mieć też dość nieaktualne dane.
- To mogą być młodzi, normalni ludzi, którzy po prostu dali się wciągnąć w tą chorą grę. Wiecie do czego zmierzam? Stawka jest tak wysoka, że nie wolno nam się zawahać. Jeżeli dojdzie do starcia, trzeba będzie usunąć wszelkie przeszkody, wszystkimi dostępnymi metodami. Albo my, albo oni. Ja, muszę mieć pewność, że zrobicie co trzeba, kiedy będzie trzeba.
Krótkie spojrzenie na Kirę. Jej był raczej pewien. Znał ten typ osobowości. Drażniący, ale na swój sposób pewny. Potem wzrok przeniósł na Ukrainkę.
- Wiem że przepis na rytuał jest zapisany w księdze, ale dobrze by było gdybyśmy wiedzieli czego można się po nim spodziewać. Jak to się zwykle odbywa. Co może być potrzebne i dlaczego. Im więcej aspektów przemyślimy teraz, tym łatwiej będzie potem improwizować.
licznik słów: 514
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

27 wrz 2018, 22:27

Przyjęła do wiadomości informację, iż jeszcze musi popracować z trzymaniem broni. Spoko, to się ogarnie. Kolejna informacja, że podstawę mają w miarę ogarniętą - spoko, Dobra, schowała broń do kabury i zerknęła jeszcze na pizzę. Hmmm. Może jeszcze kawałeczek by wszamała? W sumie dobra myśl. Ruszyła w kierunku stolika, gdzie stało pudełko z ich jedzonkiem. Słuchała wciąż uważnie James'a. Sięgnęła po upragniony trójkąt i zerknęła na mężczyznę. Informacja o możliwości zabicia kogoś nie była zbyt optymistyczna. Rozpoczęła konsumpcję pizzy wciąż na niego patrząc. Blondynka nigdy nikogo nie zabiła. Tłuc tłukła. Nie jedną osobę obiła, czasem zdarzało się, że ktoś stracił przytomność bo przywaliła zbyt mocno jakimś krzesłem. No cóż. Zdarza się. Wiedziała jednak, że różnica między wywołaniem utraty przytomności a zabiciem to cienka granica, choć zarazem i kolosalna różnica. Miał jednak rację. Nie wiadomo co ich czeka w kanałach. Nie wiadomo na kogo trafią i z kim lub czym będą musieli się zmierzyć. Przykra prawda ale prawda. Po skończeniu kawałka pizzy wytarła dłonie w serwetkę i odpaliła papierosa. Sięgnęła po wódkę i rozlała do kieliszków.
- Zabić czy nie zabić - to jest pytanie powojenne, psychologia wojny jest prostsza. - zacytowała sama już nie pamiętając z jakiej książki dokładnie. Uniosła kieliszek w niemym geście toastu i wypiła jego zawartość. Cytat wypowiedziała w pełni świadomie. To wojna o los świata. Została w to wpakowana przez jakąś siłę wyższą. Wciąż nie rozumiała, dlaczego własnie ona. Jednak zadanie było jasne i trzeba było je wykonać. Choć może i jej życie nie było zajebiste, wymuskane i w ogóle, ale je sobie ceniła.
Przy kolejnych słowach Tyrskiego oświeciło ją. Pokazała palcem gest, wskazujący, by dali jej minutkę. Sięgnęła po telefon i odsunęła się na bok. Wybrała numer telefonu do znajomego.
licznik słów: 363

Wróć do „London Borough of Tower Hamlets”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość