Redmans Road 101

Dom Jamesa Tyrskiego

Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Redmans Road 101

07 lip 2018, 17:40

Jednorodzinny domek, z zewnątrz niczym nie odróżniający się od identycznych, ustawionych w szeregach po tej stronie ulicy. Okolica była spokojna. Mieszkańców nie było zbytnio widać, a jeżeli już byli, to głównie ludzie starsi, lub typowi przedstawiciele średniej klasy, zbyt zajęci swoją pracą i codziennością by interesować się czymkolwiek więcej. James lubił to miejsce. Nie kręcił się nikt obcy. Sam również nie wnikał w sprawy które go nie dotyczą. Nie zawierał bliższych relacji z sąsiadami, choć cieszył się jakimś szacunkiem, może nie że względu na swoją pracę, status weterana, czy fakt że miał u siebie broń, o czym powszechnie wiedziano, ale przez, spontaniczną pomoc osobą starszym, i tym które potrzebowały jakiejkolwiek pomocy.
Za domem znajdował się niewielki skrawek ogrodu, którego James utrzymywał w jako takim stanie. Nic wyróżniającego się w okolicy. Wysoki płot, żywopłot i kilka krzaków.
Wnętrze domo mogło natomiast być już sporym zaskoczeniem. Nowocześnie, wygodnie i przede wszystkim funkcjonalnie.
licznik słów: 180
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

27 sie 2018, 10:40

James westchnął ciężko. Z niektórymi osobami pracuje się trudniej. Brak zrozumienia może wynikać z milionów rzeczy i na ogół nie jest to niczyją winą, czasem po prostu ciężej jest się zrozumieć. Wiele rzeczy trzeba powtarzać po dwa razy, zupełnie jak by mówiło w całkiem innym języku, pomimo iż obie osoby używają tego samego poczciwego angielskiego. Stres na pewno nie pomaga w takiej sytuacji. A może to on czegoś jeszcze nie powiedział.
- Dziękuję Kira. - Rzucił krótkie spojrzenie w kierunku wytatuowanej blondynki, a potem znowu skupił się na Ukraince.
- Nie ma jeszcze żadnego planu. Ten powstanie dopiero jak zbierzemy ludzi i zgromadzimy środki. W drugą stronę to nie zadziała. Wtedy, może się okazać, że to nie wystarczy, więc będziemy musieli improwizować. - Przerwał na chwilę zastanawiając się czy jest sens tłumaczenia tego wszystkiego teraz. Albo, jeszcze raz. Gdy nie miał prawie nic po za dwoma kobietami i domniemanym magicznym pajacem z głupim poczuciem humoru. Na czymś takim nie mógł jeszcze niczego zbudować. To, niepewność i głupie pytania, spowodowało iż zaczął się niecierpliwić.
- Koncept jest prosty. Tak jak mówiłem. Trzeba wykonać rytuał i naprawić pieczęć którą ktoś od jakiegoś już czasu usilnie stara się zniszczyć. Opis rytuału jest w Księdze, której jeszcze nie mamy. Pieczęć jest pod Londynem. Z tego co wiem, w sieci jaskiń do których można dotrzeć metrem i starymi kanałami. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć kto tego pilnuje. Po za ludźmi pewnie jest tam coś jeszcze. Nie wiem co. Gdy będę miał ludzi, wiedzę, środki, i pewność, pójdziemy tam, zabijemy wszytko co stanie nam na drodze i naprawimy to jebane gówno. - Ostatnie słowa wycedził już kładąc nacisk na każde słowo.
- Dobrze by było gdyby pan magiczny się określił. Ostatnie czego nam teraz potrzeba to kolejne niewiadome.
licznik słów: 330
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

29 sie 2018, 20:50

Doskonale rozumiała co miał James na myśli. Najpierw muszę znać liczbę uczestników całej imprezy. Niektóre rzeczy owszem, można ustalić wcześniej. Jednak to zostało jak na jej gust już ustalone. Wiedzieli ile minimalnie gości jest im potrzeba by impreza w kanałach miała choćby cień szansy powodzenia. Wiedzą również, że najlepiej mieć do tego księgę i zapoznać się wcześniej z rytuałem by się w czymś przypadkiem nie pierdolnąć. Zaopatrzenie miał załatwiać JT. To już też było jasne. Dokładny plan ułoży się tak na prawdę wtedy, gdy będzie znana im dokładna lista imprezowiczów. Bez tego ani rusz. No cóż. Ona swoje zrobiła jak na razie. Ściągnęła tutaj Irinę i nagrała się Jade i Phoebe na poczcie głosowej. Na dany moment więcej nie była w stanie zrobić. Polała im ponownie wódki i zbytnio nie czekając wypiła kieliszek. Strząchnęło nią. W sumie, to zrobiła się głodna.
- Zmieniając na chwilę temat. Nie wiem jak wy, ale ja bym coś zjadła. Może mała przerwa nam trochę pomoże. Jak dla mnie, na dany moment możemy jedynie czekać na odzew dziewczyn i próbować wywołać Smitha. Chociaż niechętnie bym zobaczyła tego mało zabawnego popierdoleńca, to niestety bez niego nie pójdziemy dalej. On zna w końcu księgi. - zaczęła grzebać w swoim telefonie w poszukiwaniu znanego sobie numeru do pizzerii. Na prawdę robiła się głodna. Po chwili jednak spojrzała na James'a.
- Ostrzegam, ja nie umiem strzelać - rzuciła jakby od niechcenia powracając do swojej czynności.
licznik słów: 294
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

30 sie 2018, 21:10

Na cały monolog Jamesa potakiwała jedynie głową, wiedząc, że i tak nic nie ma ciekawego do powiedzenia. Zaczęła spoglądać w szkło, dopijając pozostałą resztę. Rozłożyła się wygodnie na fotelu i pogrążyła w zamyśleniu. Ale nie zamierzała się niczym dzielić. Nie ufała temu facetowi. Nie miała nic do wtrącenia, więc wpatrywała się bezmyślnie w kieliszek, licząc na jakiś napływ oświecenia. W międzyczasie nasłuchiwała rozmowy między pozostałą dwójką. Wtrąciła się dopiero, kiedy Kira wspomniała o jedzeniu:
- Też coś chętnie zjem.
Tłamsiła w sobie irytację z powodu inwektyw na temat Marionetkarza. Nie chciała, aby ich relacja wyszła na światło dzienne. Zwłaszcza, że sama nie potrafiła określić jej natury, jak i skutków minionych wydarzeń. Wolała trzymać język za zębami, dla własnego komfortu. W sprawie broni, dodała zaraz po słowach Kiry:
- Ja też nie.
Wzruszyła ramionami. W końcu nie miała absolutnie żadnego doświadczenia w tej kwestii. Co najwyżej mogłaby znokautować stołkiem albo zaciukać nożem. Jakby już tak pomijając kwestie moralne, to byłoby to możliwe. Wlała sprawnym i szybkim ruchem w gardło zawartość kieliszka, czując palące ciepło rozchodzące się po całym przełyku. Raczej nie rozjaśni jej to myślenia, ale wódki i pacierza nie zamierzała odmawiać.
licznik słów: 260
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

01 wrz 2018, 13:24

Coś co fizycznie istnieje w tym świecie, powinno się dać zabić fizycznymi środkami. To była tylko teoria, ale dlaczego nie miała by się sprawdzić? James miał w swojej głowie obrazy w których to śmiertelnicy zabijają potwory. Odcinają łby hydrze, zabijają minotaury i pokonują wszystkie trudności. Mieli wprawdzie broń białą, specjalną, poświęconą, ale kto powiedział że tym razem też jej nie będą mieć? W pewnych sytuacjach może być skuteczniejsza od palnej.
Tyrski zamyślił się. Ołów może nie wystarczyć. Na ludzi zawsze, ale na coś, co nie do końca należny do tego świata? Ogień? Ogień może zmontować w piwnicy w prawie każdej postaci.
- Będę jeszcze rozmawiał z tą Ateną. Wyciągnę z niej tyle ile się da. Broń, ochronę, tyle wsparcia ile może nam dać. Ale moim zadaniem teraz, jest przede wszystkim zebranie ludzi do walki... Zadzwonię też do kilku osób którzy wini mi są przysługę. Niektórych nie będzie obchodziło gdzie idziemy i po co, ale ile na tym zarobią. To ostateczność, ale jak nie znajdziemy nikogo innego, skorzystam z tej opcji.
Wszystko trzeba było poukładać, zaplanować, przemyśleć. To że dziewczyny nie potrafiły strzelać, nie dziwiło go wcale, ale mogło być faktycznie problematyczne na dłuższą metę. Irina pochodziła podobno ze wschodu europy. Tego najdzikszego. Powinna mieć przynajmniej kałacha w stodole. Kira należała do gangu. Nigdy jej nie sprawdzał, ale to chyba nie był tego typu gang. Pomyślał o strzelnicy. Miał dostęp i środki. Kilka godzin i będą znały podstawy. Reszta będzie musiała poczekać.
- Zamówcie coś do zarycia. - Wstał i poszedł do piwnicy. Wstukał kod do drzwi i zniknął wewnątrz. Nie było go przez kilka minut. Gdy pojawił się z powrotem niósł ze sobą niewielką wojskową torbę, z której wyjął dwa pistolety i podał je dziewczynom.
licznik słów: 330
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

02 wrz 2018, 20:15

Dla Kiry zapewne najbardziej odpowiedni byłby jakiś topór lub coś w ten deseń. Wziąć zamachnąć się i przyjebać z całej pary by się wyżyć. Tak byłoby najlepiej. Przynajmniej potrafiłaby się czymś takim posługiwać. Miecze raczej nie dla niej. Nie potrafiła by posługiwać się z nim z odpowiednią finezją i gracją jak przystało. Szkoda takiego oręża na nią.
Blondynka spojrzała na Jamesa i pokiwała delikatnie głową. Niech gada. Czym więcej z niej wyciągnie tym lepiej. Choć ciężko było jej wciąż przyzwyczaić się do faktu, iż istoty nadprzyrodzone istnieją, to jednak na takowe musieli własnie liczyć. Było to trochę jak jakiś sen. Starała się jednak nie roztrząsać tego zbytnio by nie zwariować. Jeszcze tego by brakowało, by całkowicie straciła jasność umysłu.
- To dzwonię po wypasioną pizzę - stwierdziła wybierając numer pizzerii. Miała ją sprawdzoną, niedrogą a i szybko dostarczano ją na miejsce. Sprawnie i szybko zamówiła dwie, duże pizze z mnóstwem dodatków.
Rains co prawda należała do gangu, jednak nie zabawiała się w zastraszanie. Ona zbierała informacje i dawała lokal gdzie mogli przysiąść, zabawić się, napić się i odpocząć. Lokal wolny od większych problemów, i w którym o porządek dbała ona sama. Była obserwatorką i słuchaczką. Z resztą jak większość barmanów. A że urodziwa z niej kobitka, to i wielu osobom szybko język się rozwiązywał. Barwy gangu nie wzięły się znikąd. W końcu nie dostaje się ich od tak.
Kira po skończeniu składania zamówienia uniosła wzrok na Tyrskiego, który podał jej pistolet. Uniosła delikatnie brwi. Nie chodziło o to, że była zaskoczona tym, iż je w ogóle posiada. Bardziej tym, iż powątpiewała by dawanie jej broni było najlepszym pomysłem. Wzięła jednak broń do ręki oglądając ją. Przede wszystkim spojrzała wpierw jaki dokładnie jest ten pistolet.
licznik słów: 354
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

02 wrz 2018, 21:40

Wyciągnięta wygodnie na fotelu, jakby w ogóle nie rozumiejąc powagi sytuacji, zastanawiała się nad dodatkami do pizzy. Klasyczne wyparcie. Wiedziała po co tu jest, ale no nic nie dało się jeszcze ustalić, więc właściwie nie było jak wziąć się za temat. Co najwyżej można było ustalić podstawowe cele jak zdobycie księgi i ogarnięcie odpowiednich rytuałów. Choć to też nie było zbyt proste, zważając na nietuzinkową zdolność materializowania się Smitha w najmniej oczekiwanych momentach. I czy był w ogóle w posiadaniu księgi? Jakoś nie zeszło im na ten temat. Można śmiało powiedzieć, że byli zajęci bardziej przyziemnymi sprawami, o których wolała teraz nie myśleć. Podrygujące, niespokojne nogi jak i solidny rumieniec od razu pojawiłby się w tym momencie na jej twarzy, zdradzając genezę tej relacji. A tego nie chciała wykrzyczeć światu. Jakby już miała coś krzyczeć do ogółu społeczeństwa to raczej byłoby to coś w rodzaju “Walcie się, głupie chuje!”. Z tego burzliwego potoku myśli wyrwał ją głos Kiry. Powiedziała nieobecnym tonem:
- Ale bez ananasa proszę.
Nawet nie zwróciła uwagi na wyjście Jamesa. Co prawda gdzieś tam zauważyła brak obecności pana dupka, ale nie zarejestrowała momentu, w którym wychodził. W sumie średnio ją to obchodziło. Równie dobrze mógł iść po prostu do kibla, posiedzieć nad wodą i podumać o życiu. Kiedy mężczyzna zmaterializował się z dużą torbą, spojrzała zdziwiona. Widząc zaraz przed sobą pistolet, który najwidoczniej był jej podawany do ręki, wyciągnęła ją niepewnie. Zatrzymała się jednak w połowie ruchu, a dłoń zawisła bez ruchu w powietrzu. Badawczym wzrokiem przyglądała się Jamesowi dłuższą chwilę, zadając wręcz fundamentalnie ważne pytanie:
- Jesteś pewien, że chcesz dać mi broń? Wiem, że i tak nie naładowana, ale sam fakt.
Przyglądała się z zainteresowaniem lśniącej, metalowej lufie, nie będąc pewna, czy chce trzymać w ogóle coś takiego w ręce. Albo mieć w polu widzenia. Może i pochodziła z totalnego zadupia, ale no do cholery, oni nie biegali po wioskach, strzelając w siebie z kałachów. Nie byli ani ukraińską mafią, ani rebeliantami. Zdarzało się czasem z widłami kogoś pogonić, ale widok broni palnej był dla niej obcy. Z przedmiotów potencjalnie śmiercionośnych potrafiła posługiwać się właściwie tylko siekierą.
licznik słów: 444
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

07 wrz 2018, 10:04

Tyrski odczekał chwilę aż Kira skończy zamawiać pizzę. W tym czasie zastanawiał się w jaki sposób może przygotować i uzbroić dziewczyny. Teoretycznie nie było to trudne, ale wynik nauczania bardzo już zależał od osobistych predyspozycji ucznia. Jedni uczyli się szybko, inni nie byli w stanie ustalić ”oka dominującego”, co w sumie nie było tak ważne przy broni krótkiej, ale utrudniało naukę innych rzeczy. Mega skrócony kurs strzelania i obsługi broni to i tak dopiero początek. By osiągnąć skuteczność, w czymkolwiek, trzeba to po prostu praktykować.
Torba która przyciągnął na górę nie była jedną z tych wielkich, w których trzymał gotowe całe zestawy, z bronią, magazynami, kamizelką i resztą przydatnego i całkowicie nielegalnego szpeju. W tej znajdowało się kilka pistoletów, kabur i dodatkowe, puste magazynki. Coś, na co miał pozwolenie i z czym najczęściej pracował.
- To Glock 17 i 19. Standardowe modele. Wykorzystywane głównie w policji. Proste w obsłudze, bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń. Wyciągasz i strzelasz. Pokażę wam jak to trzymać, jak celować i skutecznie zabijać. Postawa i praca na języku spustowym, celowanie... Kilka godzin i przynajmniej same się już nie zastrzelicie. Chyba. - Więc nie, nie był pewien czy dać broń komukolwiek. Ale czy miał inne wyjście? Nie było mu wcale do śmiechu. Lista rzeczy które trzeba przygotować i ogarnąć wciąż rosła, a wykonywanie przygotowań małymi kroczkami, wcale nie dawało poczucia że idą do przodu. To bardzo wiele jak na jednego człowieka.
Ściany w jego mieszkaniu wprawdzie udekorowane były mieczami i różnymi rodzajami broni białej, ale siekier niestety, w tym przynajmniej pomieszczeniu, nie było. Może po za jednym wikińskim toporkiem, o którym nie pamiętał. Tyrski sam wyciągnął jedną broń z torby, włożył ją do kabury i przypiął jednego z pasów wyciągniętych z torby. Wyciągnął kolejne dwa pasy, jeden z kabura udową, drugi z biodrową i położył na stole.
- Przymierzcie. Sprawdźcie jak będzie wam wygodniej, niżej, wyżej. Szybkość dobycia broni jest kluczowa. Hmm....
Na swoim przykładzie pokazał jak dopasować, przypiąć, założyć. Gdzie wsadzić dodatkowe magazynki. Jak korzystać z kabury i jak trzymać palec który pod żadnym pozorem nie może dotykać języka spustowego. Po krótkim wykładzie dał dziewczynom czas na oswojenie się z bronią i sposobem noszenia. Sam myślał o czymś znacznie cięższym. Karabinie maszynowym z plecakiem taśm. Z jednej ze ścian zdjął replikę japońskiego ninjato. Obok wisiały jeszcze dwie klasyczne katany i jakaś orientalna broń drzewcowa.
licznik słów: 454
Awatar użytkownika
Kira Rains
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 359
Rejestracja: 08 cze 2017, 14:15

Re: Redmans Road 101

10 wrz 2018, 22:39

Kobieta spojrzała poważnie na Irinę podczas zamawiania dla nich jedzenia.
- Może i jestem pojebana. Może i jestem blondynką... ale kurwa bez przesady. Aż tak głupia to ja nie jestem - powiedziała poważnie by po chwili parsknąć śmiechem i kręcąc głową. Telefon został odłożony w bezpieczne miejsce. Wystarczyło poczekać. JT dał im wystarczające zajęcie na czas oczekiwania. Oswojenie się z gnatem. Glock. No spoko. Już kiedyś je widziała i to nie u gliniarzy. Znaczy... No cóż. Czasami niektóre do nich należały. Psy choć może i mają dobry węch, to nie koniecznie pilnują tego co trzeba. No cóż. Zdarza się... Dość często.
Blondynka od razu złapała za kaburę udową. Przypięła ją sobie do nogi dopasowując odpowiedni by się nie ześlizgnęła przypadkiem i wsadziła do niej broń. Sprawdziła jak się do niej sięga, jak szybko może wyciągnąć broń. Przeszła się kawałek sprawdzając przy tym, czy będzie to dla niej wygodne rozwiązanie. Wyważyła sobie broń w dłoni. Sprawdzała jak leży i w jaki sposób może nią operować ze względu na jej wagę. Broń w sumie była lekka. Większość butelek w barze była znacznie cięższa od glocka, a nimi operowała sprawnie. Zajęta sobą i oswajaniem się z giwerą nawet nie zwracała zbytniej uwagi na dalsze poczynania Tyrskiego. Chciała już sprawdzić jak będzie przy wystrzale. Zdawała sobie sprawę, że każda broń posiada swój odrzut. Nie martwiła się jednak o to aż tak bardzo. Jej ręce wytrzymywały różne ciężary i uderzenia. Była ciekawa jak głośna była broń. Miała nadzieję nie ogłuchnąć.
licznik słów: 312
Awatar użytkownika
Irina
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 179
Rejestracja: 29 cze 2017, 21:52

Re: Redmans Road 101

10 wrz 2018, 23:39

Odpowiedziała Kirze, spodziewając się oczywiście, że na pozór twardy i ofensywny ton zaraz przerodzi się w śmiech. Przecież znały się już jakiś czas, prawda? Powiedziała jednak beznamiętnie, zaraz wzruszając ramionami:
- Co kraj, to obyczaj.
Nadal nie mogła zrozumieć fenomenu masła orzechowego, które dla niej smakowało jak psia karma. Słodko-słone to dziwne połączenie. Ale wiadomo, co kto lubi.
Chwyciła w końcu broń w dłoń, dosyć niepewnie i bez przekonania. Jej mina również wskazywała, że nie jest to najlepszy pomysł. Odczuwała silny dyskomfort mając to w ręce. Oglądała dłuższą chwilę pistolet z każdej możliwej strony, przyzwyczajając się do jego wymiarów i wagi. Miał w sobie coś, co budziło w niej dwojako uczucia. Z jednej strony strach, że może tym zrobić krzywdę, bez większego problemu zabić (o ile trafi), ale też pewne mrowienie w palcach.
Odłożyła zaraz glocka na blat, bardziej interesując się kaburami. Zważywszy na to, że blondynka już zdążyła rozchodzić się z kaburą udową, to Irinie pozostało wziąć tą biodrową. Przyglądając się temu, jak James upina to całe ustrojstwo, założyła na siebie pas. Zaczęła oczywiście od zwężenia go dosyć solidnie, najwidoczniej był użytkowany wyłącznie przez ludzi gabarytowo podobnych do pana dupka. Gdy udało jej się w końcu uporać z zapięciami, włożyła ostrożnie glocka w kaburę i spróbowała wyciągnąć. Przesunęła od razu pas tak, aby miejsce na broń znajdowało się nie na prawej, lecz na lewej nodze. Była oburęczna, więc mogła wypróbować drugą opcję. I okazało się, że lewa ręka sprawniej wyciągała i wkładała glocka. Zapakowała od razu magazynek, czując przyjemny ciężar. Nie było to znajome uczucie, ale w jakiś sposób komfortowe. Przywykła raczej do noszenia pałki teleskopowej, dzięki której czuła się bezpieczniej. A że nosiła ją przy pasku, to najwidoczniej podświadomie kojarzyła oba przedmioty. Zaczęła spacerować po pokoju, nadal z mało przekonywującą miną. Wyciągała raz po raz pistolet, utwardzając się w przekonaniu, że z lewa strona jest o niebo lepsza.
licznik słów: 405
Awatar użytkownika
James Tyrski
Bless
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 118
Rejestracja: 04 cze 2017, 14:30

Re: Redmans Road 101

13 wrz 2018, 17:55

Przez dłuższa chwilę przyglądał się poczynaniom dziewczyn. Kira radziła sobie świetnie. Nie wątpił w to nawet przez chwilę. Blondynka miała gorącą krew, tak zwany gen wojownika. Dostrzegł to już podczas ich pierwszego spotkania. Przynależność do gangu też przecież o czymś świadczyła. Z Iriną było inaczej. Nie była gorsza, ale James widział wahanie i niepewność w jej oczach. Inaczej ją zapamiętał, gdy chciała zamordować swojego rodaka, pamiętnej nocy w porcie, gdy pierwszy raz na siebie wpadli. Za drugim razem była równie zdeterminowana. Nie bez powodu nazwał ją wtedy wariatką. Gdzie to się teraz podziało?
- To jest kabura prawostronna. Dam ci zaraz coś dla leworęcznych, albo uniwersalną. - Bez emocji skomentował poczynania Ukrainki nie mogąc się nadziwić, jak wpadła na to by przymocować broń do lewego biodra. Za dużo azjatyckiego kina? Oburęczność?
Nie to było jednak najważniejszym pytaniem jakie chodziło mu teraz po głowie. Nie do końca wierzył w to co robił, w czym sam brał udział, i co najgorsze, co sam inicjował. - Co ja tu kurwa robię? Szanse powodzenia jakie mieli były naprawdę niewielkie, tak naprawdę, James nie był w stanie ich nawet obliczyć, co naprawdę go przerażało. A także to, że jak coś się spieprzy, znowu będzie miał krew na rękach. Ich krew.
- Kabura jest ważna, bo ta broń nie ma żadnego zabezpieczenia. Wyciągasz - strzelasz - chowasz. Patrzcie. - Demonstracja była krótka. Stanął w swobodnej pozycji, po czym błyskawicznie dobył broni z kabury i wycelował w jakiś punkt za oknem.
- Zwrócić uwagę w jaki sposób trzymam pistolet. Jak mam ułożone ramiona i nogi. Lewa stopa wysunięta o półtorej długości do przodu. Lekki rozkrok i delikatnie ugięte kolana. Pięty przylegają do podłoża. Korpus lekko pochylony, ramiona wyprostowane. Jedna dłoń obejmuje drugą, kciuk lewej ręki pod zamkiem. - Cofnął się i schował broń, po to by wyciągnąć ją jaszcze raz, ale trochę wolniej. Tym razem z komentarzem.
- Prawa Ręka sięga do kabury, odpina ją, układa się na broni i wyciąga ja do góry. Następnie wypycham broń przed siebie i dokładam drugą dłoń, w tym samym czasie.
Gdy składam dłonie widzę już cel. W momencie gdy zgram na nim przyrządy, oddaje strzał. Lub po prosty strzelam, bez celowania. Na przykład "mozambik". Dwa szybkie w klatkę i jeden już celowany w głowę. Zależy od dystansu. Celowanie nie może trwać dłużej niż dwie sekundy. Język spustowy naciskam środkiem opuszka palca. Spróbujcie teraz na sucho.
- Schował broń starając sobie przypomnieć co jeszcze powinien im powiedzieć.
- Resztą nauki strzelania będzie już w zasadzie tylko wyłapywanie i eliminacja błędów. Dojdzie do tego obsługa, szybka wymiana magazynków, wytrzymywanie strzałów i usuwanie zacięć i kilka mniej istotnych rzeczy. Pytania?
licznik słów: 505

Wróć do „London Borough of Tower Hamlets”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość