London BioScience Innovation Centre (LBIC)

2 Royal College St, Kings Cross, London NW1 0NH,

Znajduje się tu najsłynniejsza stacja kolejowa świata, King’s Cross Station, oraz mniej już znana stacja metra King’s Cross St. Pancras. W niedużej odległości od dworca można znaleźć takie miejsca jak The British Library, King's College London, Birkbeck University, University of London, SOAS University of London, oraz The British Museum, Dominion Theatre i Alan Turing Institute.
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

London BioScience Innovation Centre (LBIC)

19 lip 2018, 17:24

Obrazek


London BioScience Innovation Centre.


Ceglany zabytkowy budynek z wiktoriańską fasadą na myśl przypomina jedna z tych szkół dla chłopców, lub dziewcząt sprzed niemal wieku. Pozory jednak mylą. Wewnątrz to nowoczesne, świetnie wyposażone i zatrudniające wyłącznie najlepszych fachowców w swoich dziedzinach, laboratorium.
Z ulicy z łatwością można dostrzec pięć kondygnacji budynku, jednak tylko pracownicy wiedzą o dodatkowych dwóch podziemnych poziomach, do których dostęp ma tylko autoryzowany personel.
licznik słów: 81
Awatar użytkownika
Yu Zhang
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 6
Rejestracja: 03 maja 2018, 19:41

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

20 sie 2018, 19:19

Nie miała czasu, by zastanawiać się nad znaczeniem tego telefonu. Pragmatyzm, który charakteryzował podejście do wykonywanej pracy, zniknął bez śladu, ustępując miejsca poczuciu zagrożenia. Ostatni raz spotkała się z tym tuż przed pierwszym wylotem za granicę. Spocone dłonie zaciskały się na cienkim kartoniku biletu.
Synonim wolności. Nadziei i szans.
Teraz zaś - karta wejściowa osłonięta folią - kojarzyła się tylko z niebezpieczeństwem.

Darując sobie strzepnięcie kropli deszczu z parasolki, pospiesznie przyłożyła kartę do czytnika, po czym wpisała kod. Urządzenie piknęło, sygnalizując wyłączenie blokady.

Do wnętrza London BioScience Innovation Centre można było dostać się na kilka sposobów. Główne wejście, usytuowane w zabytkowej części założenia przeznaczone było - głównie - dla petentów oraz niższych szczeblem pracowników. Po przekroczeniu współczesnych, aczkolwiek nawiązujących do charakteru obiektu drzwi, dostawało się do przestronnego holu z recepcją (vis-a-vis do ulicy), interaktywną tablicą informacyjną z lewej- i poczekalnią z prawej strony. Choć wnętrze ewidentnie należało do współczesnych (jasne i proste) - gdzieniegdzie można było dostrzec zabytkowe elementy w postaci bogato zdobionych żeliwnych słupów, detali małej architektury (ławki, donice, fragmenty stropu).
I nijak miało się do części, do której wkroczyła czarnowłosa kobieta.
Dobudowana - stricte współczesna bryła - nawiązywała do pierwotnego obiektu tylko i wyłącznie materiałami elewacyjnymi. Ktoś kiedyś wspomniał, że miało to na celu "ocieplić" - nadal - ciężki, stalowo-żelbetowy kloc; jednak sama Yu podejrzewała, że celem mogło być dopasowanie się do istniejących zabudowań.

Cichy odgłos kroków rozchodził się po białym, jasno oświetlonym pomieszczeniu. Wytrzymała, odporna na czynniki chemiczne posadzka lśniła czystością - co znaczyło, że jeszcze niedawno ktoś zajmował się rutynowymi porządkami.
Nerwowo oglądając się za siebie ruszyła prosto w stronę windy.

Przycisk, karta, kolejny kod.
Zaakceptowano.
Drzwi zamknęły się, by następnie skierować przestraszoną kobietę do najtajniejszej części obiektu.
licznik słów: 359
Awatar użytkownika
Arthur White
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 6
Rejestracja: 30 lip 2017, 16:27

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

12 wrz 2018, 10:11

Wysiadł z taksówki przed budynkiem Innovation Center. Zeskanował wzrokiem bryłę budowli. Policzył piętra, okna, widoczne wejścia. Do takich placówek nie wpuszczają byle kogo, z pewnością jest wyposażona w wewnętrzny system zabezpieczeń. Jakoś jednak trzeba się dostać do środka, znaleźć paczkę i ją zabezpieczyć. White podejrzewał, że w środku jest coś dużo groźniejszego, niż zwykła bombka, a nazwa ośrodka, do którego wchodził, podsuwała mu pomysły co do natury zagrożenia. Zasępił się jeszcze bardziej. Odrobina nieuwagi i... Nie, nie pozwoli sobie na żaden błąd.
Po wejściu przez główne drzwi, skierował swe kroki od razu do recepcji.
- Bezpieczeństwo Wewnętrzne - pokazał legitymację recepcjonistce i dodał nie podnosząc głosu, ale bardzo stanowczo - muszę się NATYCHMIAST widzieć z szefem ochrony. Dyskretnie, nikt inny nie może wiedzieć, to sytuacja zagrożenia.
White planował wyciągnąć od niego personalia kobiety, jeśli tu pracuje. Z pewnością mają też nagrania z monitoringu, z których miał nadzieję się dowiedzieć, w której części budynku obecnie przebywa, a także wyciągnąć od ochrony niezbędne kody dostępu. Przy odrobinie szczęścia i dyskretnej współpracy zespołu, uda się dotrzeć do paczki szybko i po cichu.
licznik słów: 214
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

28 wrz 2018, 16:31

White.
Recepcjonistka momentalnie zbladła, co dawało nawet ciekawy efekt, gdy jej wielkie zielone oczy, przez długie sekundy, wpatrywały się w skupieniu i konsternacji w tajemniczego człowieka z legitymacją oznaczającą tylko problemy.
- Już wołam. - Zdołała z siebie wydukać gdy przypomniało jej się że jest przecież profesjonalistką pracującą w poważnej firmie, i okazywanie strachu w stosujących sytuacjach, nie przystoi. Nie za to jej przecież płacą. Chwyciła za słuchawkę telefonu i łamiącym się głosem poprosiła do siebie pana Hugginsa.
Pan Huggins zjawił się dość szybko. Również wytrzeszczył oczy, ale legitymacja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już nie zrobiła na nim takiego wrażenia. Podjecie decyzji zajęło mu mniej czasu. Zaprosił White do swojego biura i zapytał wprost.
- O co chodzi? - W międzyczasie wyciągną służbowy telefon, w razie gdyby trzeb było, a zakładał że na pewno trzeb będzie, powiadomić szefa.

Yu.
Podziemne laboratoria nie były może najistotniejszymi miejscami w budynku, ale często przeprowadzano tam badania na zlecenie koncernów i firm, które wolały by, by wyniki tych badań pozostawały poufne jak najdłużej. Nigdy nie pracowało tu zbyt wielu pracowników. Gdy nie było zleceń, piętro pozostawało puste. Wyjątkiem był Aaron. Ekscentryczny naukowiec któremu nigdy nie przeszkadzało położenie swojego laboratorium. Często pracował sam, często zostawał po godzinach. Ale pomimo docinek ze strony kolegów "z góry", jego reputacja w firmie nie pozałatwiała złudzeń, był ekspertem. Specjalistą w wielu dziedzinach biochemii, genetyki i fizyki. Podobno część jego kontraktu była utajniona.
Fotokomórka zareagowało natychmiast po otwarciu drzwi windy. Korytarz rozświetlał się mlecznobiałym światłem. Droga do laboratorium Aarona nie był skomplikowana. Na koniec korytarza i w prawo. Po kilku metrach, jakie Yu zdołała pokonać od windy, stało się coś dziwnego. Paczka którą niosła, jakimś cudem, wysunęła się jej i upadła na podłogę, przejeżdżając kolejne dwa metry. Odwiniemy w ten sposób materiał ujawnił fragment zawartości, grzbiet, wyglądającej na bardzo starą, księgi.
Na domiar złego, w chwili w której Yu się zatrzymała, fotokomórką zgasiła światło, zalewając korytarz kompletną ciemnością.
Cichy szmer zasuwających się drzwi windy odcinał właśnie jedyne źródło światła, jakie jeszcze padało na korytarz.
licznik słów: 423
Awatar użytkownika
Yu Zhang
Dane:
Odpisy: powolnie - 3-4 dni
Posty: 6
Rejestracja: 03 maja 2018, 19:41

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

30 wrz 2018, 20:02

Stuk obcasów odbijał się głuchym echem od surowych ścian opustoszałego korytarza. Yu poruszała się szybko, intuicyjnie stawiając kolejne kroki.
Prosto, zaś potem - w prawo.
Nie wiedziała, czy to kwestia narzuconego tempa - czy może niezbyt pewnego chwytu (choć nadal pamięta, jak palce niemalże boleśnie zaciskały się na pakunku) - lecz księga zdołała wyswobodzić się z rąk i upaść tuż przed nią. Zdołała zerknąć na uszkodzony róg opakowania, nim ciemność zalała pomieszczenie.

Zawieszona w dziwnej,przygarbionej pozie - doszła do wniosku, że...to nie była zwykła książka.

Wiadomość, spotkanie przy bibliotece, dziwny telefon. I teraz to - książka i mrok. Nie lubiła ciemności, nie ufała temu, czego nie mogła dostrzec i zbadać przy pomocy nauki.

Dlatego też - irracjonalnie - zacisnęła powieki, po czym zaczęła przeszukiwać wnętrza kieszeni i torebki w poszukiwaniu telefonu.
licznik słów: 157
Awatar użytkownika
Arthur White
Dane:
Odpisy: spokojnie - w ciągu 48 godzin
Posty: 6
Rejestracja: 30 lip 2017, 16:27

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

02 paź 2018, 20:52

Zmierzył wzrokiem przybyłego i stwierdził, że nie musi specjalnie owijać w bawełnę.
- Chwilę temu do budynku weszła kobieta, Azjatka. Niosła ze sobą paczkę mniej więcej tej wielkości - pokazał, rozstawiając dłonie. - Natychmiast muszę odzyskać tę paczkę, zanim komuś stanie się... krzywda. Patrząc na to, ile tu macie kamer, namierzenie tej osoby nie powinno zająć więcej niż minutę.
Arthur wydawał się opanowany, bo bardzo chciał wydawać się opanowanym. To pomaga we współpracy w takich sytuacjach. Jednak każda komórka z jego ciała wierciła się z niepokoju. Daleko bardziej, niż zwykle w takich sytuacjach.
licznik słów: 105
Awatar użytkownika
Zły Wilk
Mistrz Gry
Posty: 81
Rejestracja: 21 wrz 2017, 16:20

Re: London BioScience Innovation Centre (LBIC)

04 paź 2018, 23:58

Dla White.
Próba namówienia szefa ochrony laboratorium do współpracy, zakończyła się sukcesem. Jeżeli w ogóle pan Huggins rozważał wykonanie telefonu potwierdzającego tożsamość człowieka podającego się za agenta Wydziału Bezpieczeństwa Wewnętrznego, oraz ewentualne powiadomienie szefa o incydencie, zaniechał tego po zorientowaniu się że agent nie żartuje, a sytuacja wygląda bardzo groźnie. Coś mu mówiło że to jest ten moment. Jego pięć minut. Teraz wreszcie może się wykazać.
- Oczywiście. Zajmę się tym. - Przez chwilę przeszło mu przez myśl że pracownica którą zobowiązał się znaleźć nigdy nie dała mu powodu choćby do cienia podejrzeń, o cokolwiek. A tu proszę, Bezpieczeństwo Wewnętrzne. Jako szef ochrony był na tyle kompetentny iż potrafił zarządzać monitoringiem całego budynku ze swojego laptopa. Znalezienie poszukiwanej zajęło mu 35 sekund i 38 nerwowych kliknięć.
- Jest! Zjechała na poziom -1. Tam jest.. - Wahanie w głosie. - Specjalne laboratorium. - Huggins szybko łączył wątki. Widział co nieco o tym czym jest broń chemiczna, wirusy, pasożyty, czy choćby bomby. Cokolwiek było w wspomnianej paczce, sam nie chciał mieć z tym do czynienia.
- Tu jest karta dostępu. Otwiera windę i inne zamki w całym budynku. Ja tu zostanę i powiadomię kogo trzeba. - Był niemal pewny siebie, ale nie był pewien gdzie znajdowała się teczka z procedurami opisującymi działanie w razie zagrożenia terrorystycznego, a ze szkolenia niewiele pamiętał. Co oczywiście nie było przeszkodą w zagraniu życiowej roli.

Dla Yu.
Odnalezienie telefonu w kompletnej ciemności, było o wiele trudniejsze niż mogło by się wydawać w pierwszej chwili. O dziwo, nie było go tam gdzie powinien być zawsze, gdy nie jest akurat używany. Nie było go także w miejscu numer dwa, i trzy, pod względem częstotliwości przebywania.
Zaistniała sytuacja; pośpiech, stres, dziwne telefony i jeszcze dziwniejsze paczki, powodowały iż ten, po prostu mógł trafić w całkowicie przypadkowe miejsce. Jakąś dodatkową kieszeń płaszcza, ukrytą przegródkę w torebce. Gdziekolwiek by to nie było, nie był teraz pod ręką. W poszukiwaniach na pewno nie pomagały zaciśnięte powieki. Nie pomagały też, choćby spróbować dostrzec, do kogo, lub czego, mógł należeć cichy szept, jaki panna Zhang usłyszała właśnie tuż przy uchu, lub gdzieś bardzo blisko.

- Yu...

- Yuu ... - Po kilku sekundach szept powtórzył się, nieco wyraźniej, i nie było już absolutnie żadnych wątpliwości. Należał do jej matki.
licznik słów: 446

Wróć do „Kings Cross”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość