Susan Sheppard

24
aktorka
Brytyjka, urodzona w Londynie
Louise Ebel
2
Cechy
Fizyczne
Cechy
Społeczne
Cechy
Umysłowe
SiłaOO CharyzmaOOO PercepcjaOOO
ZręcznośćOOO ManipulacjaOOO InteligencjaOO
WytrzymałośćOOO WyglądOOOO SprytO
TalentyUmiejętnościWiedza
AutorytetOO Broń Palna- Finanse-
Bójka- EtykietaOOO Informatyka-
CzujnośćOO Krycie sięOO LingwistykaOO
EkspresjaOO Oswajanie- Medycyna-
EmpatiaOOO Prowadzenie- Nauka-
Przebiegłość- Rzemiosło- OkultyzmOO
UnikiO Sztuka Przetrwania- Polityka-
WysportowanieOO Walka WręczO Prawo-
Zastraszanie- Występy PubliczneOOO ŚledztwoO
Znajomość PółświatkaO Zabezpieczenia- WykształcenieO

Biografia


Susan od urodzenia Waters, a od roku, dwóch miesięcy, trzech tygodni, trzynastu dni, pięciu godzin, czterdziestu sześciu minut i ośmiu, dziewięciu, dziesięciu... sekund Sheppard. Od zawsze zamieszkująca Londyn, okazjonalnie wymykająca się po za jego granice, wiecznie uciekająca od realnego świata w kierunku własnej wyobraźni, idylli, która pomogła jej przeżyć te wszystkie lata.
Susan, a raczej Zula jak od wielu lat karze do siebie mówić, to dziecko z przeszłością, trochę smutną, bezsensowną, pełną lekkomyślnych zachowań, nie dająca się jednoznacznie określić. Pani Sheppard nie lubi o niej opowiadać, jest to historia, która nawet przed Kirkiem owiana jest lekką mgiełką tajemnicy. Na wszystkie pytania dotyczące matki, ojca, swojej przeszłości, szkół, które skończyła, prac, których się podejmowała zanim na stałe osiadła w Globe Theater, odpowiada półsłówkami, tworzy różne wersje, a każda ze społeczności, z którą obcuje zna ją całkiem inną.
Prawdziwa jest jednak tylko jedna.
Kiedy wiesz, że twoim ojcem mógłby być każdy, a nie jest nim nikt, kiedy twoja matka uprawia najstarszy zawód świata, kiedy przez twój dom przewijają się obrzydliwe typy, mierzące Cię tym ohydnym, pożądliwym wzorkiem, nie lubisz wracać do domu, nie lubisz chodzić do szkoły, nie lubisz żyć. Czując na sobie spojrzenia innych przechodzi Cię wstręt, obrzydzenie, dzieci uważają Cię za dziwną, nienormalną, a ty to wiesz, skąd? Po prostu tak jest. W końcu jednak uczysz się jak z tym żyć, nakładasz na twarz maski. Piękny uśmiech, tak, ludzie go lubią, wierzą, że kiedy go widzą to wszystko jest dobrze, łagodzi to ich wyrzuty sumienia na własną obojętność, na to, że nie mogą Ci pomóc, więc się uśmiechasz, oni myślą że wszystko jest w porządku, ale nic nie jest, ty jednak pozwalasz im w to wierzyć.
Zula nie była przykładną uczennicą. Wieczne wagary, brak chęci do nauki, skupianie się na wszystkim po za sztywną wiedzą książkową sprawiały, że co roku miała mocne problemy ze zdaniem do następnej klasy. Z pamięci umiała recytować monologi Szekspira, ale wymienienie kości w ludzkim ciele lub obliczenie pola powierzchni trapezu, było po za jej zasięgiem. Czy był to brak umiejętności, lenistwo, a może próby zwrócenia na siebie uwagi. Matko! Spójrz, jestem tutaj, przejmij się mną, nie radze sobie, potrzebuje Cię. Te starania nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, ich skutki natomiast były opłakane. Oceny spadały coraz niżej, aż w końcu rok przed maturą, szala goryczy się przelała i przyłapana na paleniu za szkołą Zula została wyrzucona. Nie był to największy z jej wybryków, lista była długa,jednak wcześniej nie udało się jej nic udowodnić, Zula Waters, panna z większą ilością szczęścia niż rozumu. Zabawa w kotka i myszkę nie mogła jednak trwać wiecznie, kiedy w końcu udało się ją na czymś przyłapać, kadra dopilnowała, żeby panna Waters zniknęła.
Wydalenie było pierwszym przełomem w życiu dziewczyny, pierwszym krokiem w kierunku autodestrukcji. Niczym zapalony lont doprowadził do całkowitej zniszczenia życia, które znała. Po rozmowie dyrektora z matką, ta kazała jej się wynosić, krzycząc coś o wstydzie i nieodpowiedzialności, na co rudowłosa nie omieszkała wspomnieć o hipokryzji rodzicielki i braku serca. Słów było za dużo, cała niewypowiedziana frustracja wyszła na wierzch paląc między nimi wszystkie mosty. Żal za zniszczenie szansy na lepsze życie, za brak miłości za wszystko, cały ten ból obu kobiet wylał się, niszcząc między nimi tą niewielką nić sympatii, która kiedyś się tam przez przypadek wytworzyła. Koniec końców, Zula w wieku lat osiemnastu rozpoczęła samotną drogę przez życie jako bezdomny. Nigdy później już nie wchodząc na wspólny kurs z matką.
Nowa rzeczywistość różniła się od wyobrażeń wolności. Brak funduszy skończyłby się prawdopodobnie tragicznie, historia zatoczyłaby błędne koło, gdyby nie przypadek, Maurycy pojawiający się w nieoczekiwanym momencie, niosący światło i nową nadzieję.
Podtrzymana na duchu i wsparta, nie musiała decydować się na ostatni krok ku wiecznemu potępieniu, odsunęła się wówczas od przepaści.
Stawała już wcześniej w progu tego domu, pomagała jego mamie gotować obiad, z ojcem dyskutowała o szansach Celtic Glassgow na zdobycie mistrzostwa, z Williamem (bratem przyjaciela) dokuczała Maurycemu(przyjaciel), wtedy to wszystko było normalne. Teraz wszystko się zmieniło. Czuła wstyd i żal, nie mogła im spojrzeć w oczy, szczególnie świadoma miejsca, gdzie znalazł ja chłopak, gdyby przyszedł później, jakaś cześć jej umarłaby bezpowrotnie. Wracając do tego miejsca, przez chwilę miała wrażenie, że czas się cofnął, że znowu wszystko jest w porządku, ale nie było. Po długiej rozmowie, pełnej nerwów, szlochu, została podjęta decyzja, nie można było jej zostawić samej, nie była na to jeszcze gotowa. Zgodzono się, że nie wróci do szkoły, ale miała znaleźć pracę, a w chwilach od niej wolnych, mogła próbować sił w ukochanym aktorstwie.
Mając miejsce do którego mogła wracać Zula rozpoczęła przygodę po artystycznym światku Londynu, uczęszczała na przesłuchania, próbowała złapać się czegokolwiek. Na początku pewna i dumna z siebie, wierząca w swoje zdolności i naturalny talent, nie wierzyła, że nie mogłoby się jej udać. Z każdym kolejnym odrzuceniem, odmową, droga do upragnionej sławy oddalała się od niej, a jej desperacja by w końcu odnieść sukces oddalała się od niej.
Mówi się, że nie ma złej reklamy, Zula szybko miała się przekonać, że istnieje i potrafi bardzo namieszać. Piękna Susan, nigdy nie miała talentu do zdobywania przyjaciółek, idealna twarz i wrodzona niechęć do swej płci, sprawiała już w szkole, że większość dziewczyn, jej nie lubiło i obgadywało za plecami. Światek teatralny nie był inny, tutaj też kobiety zazdrościły jej urody, tworząc jej nieprzychylną legendę dziwki, która za rolę jest wstanie zrobić wszystko. Co gorszę im dłużej zła passa trwała tym nieprzychylne słowa stawały się prawdą.
Minęły dwa lata, a na którymś przesłuchaniu trafił się, w końcu na tyle zauroczony jej twarzyczką reżyser, że gotów był spełnić jej marzenie. Przez całą kolację Susan starała się siebie przekonać, że jest gotowa to zrobić, że może, to przecież nic wielkiego. Kiedy w końcu posiłek się skończył, a jej adorator zabrał ją do hotelu, wszystko miało się dokonać, co było w tym trudnego, przecież już to robiła, przecież? W jednej chwili przed oczami ujrzała Maurycego, jego rodzinę, która dała jej szansę, wszystkie osoby, które w nią wierzyły, a na końcu, jej własną matkę, kobietę żałosną, upadłą, samotną, czy chciała być taka sama? Przerażona wizją siebie, na miejscu matki, odskoczyła od rozbierającego się mężczyzny i korzystając z chwili jego konsternacji uciekła z pokoju.
Dawanie dupy za rolę było czymś znanym, ba w aktorskim świecie tolerowanym do pewnego stopnia, wiadome było, że mało kto wybija się od tak, kiedy jednak odwalisz taką szopkę jak Susan, nie ma opcji by przeszło to bez echa. Jeżeli wcześniej jej szansę na znalezienie roli były słabe, to z takim ciągnącym się ogonem, spadały do zera.
Kolejne miesiące, kolejne prace, kolejne załamania nerwowe i depresje, parę razy spoglądając wstecz, wtedy jeszcze panna Waters. zastanawia się czy nie powinna jednak zrezygnować z marzeń, zostać nikim, ale odrzucić złą sławę pojawiająca się za nią jak zły cień.
W swoje dwudzieste pierwsze urodzi, niesiona kolejną falą powracającej depresji, stwierdziła, że nie usiedzi w swoim pokoju sama. Wybrała się na spacer, przechadzając się po nocnym Londynie w pewnym momencie zdecydowała się wkroczyć do randomowego puba. Nie było możliwości przyjścia tam niezauważonej i szybkiego wmieszania się w tłum, już od wejścia u jej boku pojawił się jakiś typowy lovelass za pięć pensów, który to proponował drinka, taniec, nie słuchając jej odmów, próbował zmacać jej tyłek, w końcu nie wytrzymując natrętnego towarzystwa, wskazała Casanovie jakiegoś przypadkowego mężczyznę mówiąc mu, że to jej narzeczony i ostatni raz prosi, żeby się od niej odczepił, zanim adorator zdążył coś powiedzieć Susan podeszła do "przyszłego męża", stanęła na palcach po czym pocałowała zszokowanego mężczyzn. Owym nieznajomym okazał się być Kirk Sheppard, jej przyszły mąż.
Spotkanie Kirka zmieniło jej życie na lepsze. Po wytłumaczeniu zaskoczonemu informatykowi o co chodzi i dlaczego pozwoliła sobie go tak publicznie z molestować, spędzili wieczór razem, oczywiście w razie gdyby tamtemu nie wystarczyło i postanowiłby przesunąć niewygodną przeszkodę. Kirk nie był typem mężczyzny, którymi interesowała się Susan, było w nim jednak coś co wbiło ją w krzesło na przeciwko i nie pozwoliło jej z niego odejść przez cały wieczór. Nie pamięta o czym rozmawiali, ale po powrocie do domu, po zamknięciu oczu, nadal widział te jego.
Wstając rano następnego dnia, nie łudziła się, że ta znajomość przetrwa że zadzwoni, oni nigdy nie dzwonili, a jednak tym razem było inaczej. Wszystko miało być inaczej.
Znajomość z panem Sheppardem kwitła w najlepsze, a zakochana i radosna jak ptaszek na wiosnę Zula, otrzepała się z wcześniejszych smutków i ruszyła do walki z nową mocą. Czy to magiczny wpływ siły miłości, a może fakt, że Globe Theatre potrzebował na gwałt aktorki do roli Heleny ze "Snu nocy letniej", bo wcześniejsza miała poważny wypadek i potrzebna im była młoda, ładna aktorka do roli zakochanej dziewczyny i przypadkiem Zula pasowała do tego opisu idealnie.
Nagle wszystko w życiu panny jeszcze trochę Waters zaczęło się układać. Dostała rolę, a z nią pracę w teatrze, spotkała Kirka, który po roku i kilku miesiącach się jej oświadczył, a nawet zdobyła pierwszych fanów, wszystko szło zgodnie z planem, było aż za dobrze. Tylko czas dzielił ją od momentu, w którym wszystko powinno się spieprzyć.

Ciekawostki

  • od zawsze Pani Sheppard należała do osób przesądnych, wierzących, że na świecie jest coś czego nie widać na pierwszy rzut oka, lubiła czytać książki o magii, fantastykę, wyobrażała sobie swoje wspaniałe przygody, gdyby została czarodziejką, fascynowała ją para psychologia, rzeczy niewyjaśnione, gdybyście przejrzeli jej konto na youtube ma tam za subskrybowane dziesiątki kanałów o zjawiskach paranormalnych
  • nie tylko fantastyka królowała w gustach czytelniczych Susan, uwielbiała ona również kryminały i wiążące się z nimi zagadki, mimo swojego bardzo małego rozumku, lubiła zgadywać i wymyślać własne motywy różnych zbrodni, które nie zawsze okazywały się prawdziwe
  • na dwudzieste drugie urodziny Kirk wykupił jej kurs walki bronią białą, po tym jak przez kilka tygodni mówiła mu, że w następnym sezonie będą wystawiać muszkieterów i fajnie byłoby się nauczyć walczyć, to może mogłaby brać udział w scenach zbiorowej walki, wymagają do tego przynajmniej podstaw szermierki, w taki o to sposób opanowała podstawy walki szablą
  • jedyne szkolne przedmioty, z którymi nigdy nie miała problemów były języki, wieczna humanistka, oprócz rodzimego angielskiego, od początku edukacji uczyła się francuskiego, a w liceum jeszcze rosyjskiego, ich nauka szła jej wyjątkowo łatwo